“Niepodległa Polska , nie została wynegocjowana w Magdalence, lecz zrodziła się w wyniku czerwcowych wyborów. Jednym z największych paradoksów historii upadku komunizmu w Polsce jest fakt, że udział w wyborach, na co obóz antykomunistyczny zgodził się niechętnie, widząc w tym dość wygórowaną cenę za zgodę władz na powrót „Solidarności”, okazał się najważniejszą zdobyczą Okrągłego Stołu (…) Dopuszczony wówczas do głosu naród – po raz pierwszy od lat z górą czterdziestu – wypowiedział się jasno i zdecydowanie przeciw komunizmowi (…)” – taką tezę przedstawił historyk Jan Skórzyński. Trudno się z tym nie zgodzić. W procesach historycznych zdarzają się punkty kulminacyjne, po przejściu których, nic nie może już być tym czym było wczoraj. „4 czerwca 1989 r. skończył się komunizm” – słowa wypowiedziane w telewizji przez Joannę Szczepkowską trafnie oddawały sens tego, co się stało. Porozumienie Okrągłego Stołu zostało podważone głosem społeczeństwa. Ludzie nie chcieli „reglamentowanej rewolucji” – chcieli pełnej wolności politycznej. Następstwem decyzji społecznej musiała być zmiana ustroju, odzyskanie przez Polskę suwerenności i wolności jej obywateli. Analizując przebieg częstochowskiej kampanii wyborczej dostrzec można, jak dużym zaskoczeniem dla obu stron – solidarnościowej i partyjno-rządowej – było zachowanie społeczeństwa. Częstochowski komitet obywatelski przystępował do wyborów bez pieniędzy, zaplecza organizacyjnego, nie miał nawet publicznie znanych, cieszących się autorytetem społecznym kandydatów na posłów. PZPR miała wszystko. A jednak w ciągu 1,5–miesięcznej kampanii poparcie dla KO „S” rosło jak lawina. Zwycięstwa w takiej skali – 4 czerwca 1989 r. – nikt nie przewidywał. Tym bardziej, nikt nie był w stanie przewidzieć rozwoju wydarzeń rozgrywających się na scenie historii. Ludzie, którzy do tej pory mieli jedynie doświadczenie działań w nielegalnej, konspiracyjnej opozycji, stali się – z dnia na dzień – politykami. Pytaniem otwartym było, czy sprawdzą się w tych nowych rolach. Istotniejszym jednak stało się pytanie, jak wykorzystać potencjał społecznej aktywności… Jak z pospolitego ruszenia ochotników, stworzyć ruch społeczny trwale zmieniający rzeczywistość? Jeszcze jesienią 1988 r. trudno było przewidywać radykalne zmiany. „Doły partyjne”, szeregowi działacze PZPR w Częstochowie nie akceptowali możliwości oddania monopolu na rządzenie. W informacjach składanych przez Komitet Wojewódzki PZPR czytamy: “Członkowie partii m.in. w Hucie im. B . Bieruta są rozgoryczeni faktem, iż gen. Kiszczak przeprowadził rozmowę z Wałęsą w celu ustalenia przesłanek do obrad okrągłego stołu. Stwierdzają, że tak nie wolno robić. Decyzja w tej sprawie poważnie obniżyła autorytet partii. Niektórzy towarzysze mówią, że jest to powolne rozkładanie partii (…). Towarzysze zdecydowanie protestują przeciw reaktywowaniu “Solidarności” w jakiejkolwiek postaci. Na podstawie rozeznania na szczeblach zakładów powszechnie uważa się, że ustępstwo władz w tej sprawie będzie niewybaczalnym błędem”. Dalekie od optymizmu były nastroje w kręgach lokalnej opozycji. Pewna liberalizacja po zakończeniu strajków sierpniowych w 1988 r. spowodowała wzrost liczby jawnie działających komisji zakładowych „Solidarności”. Z nieufnością obserwowano przygotowania do „Okrągłego Stołu”, pamiętając czym skończyło się Porozumienie Gdańskie podpisane w 1980 r. Nastroje społeczne wynikały z trudnej sytuacji gospodarczej. “Ludzie są już zmęczeni ustawicznymi podwyżkami cen, galopującą inflacją i bezradnością naszych władz, przestają wierzyć w powodzenie reform i poprawę sytuacji w najbliższym czasie i nie dziwi ich fakt, że niektóre załogi uciekają się do strajków jako ostatecznej broni do walki z marazmem i niekompetencją.” (…) “Ludzie zaczęli masowo wykupywać żywność i środki czystości. Wykupiono nawet ocet i pojawiły się braki w zaopatrzeniu”. Kryzys trwał od 1976 r., przyzwyczajono się do anomalii: kartek na cukier i mięso, bonów na benzynę i atrakcyjniejsze towary, do wielogodzinnego oczekiwania w kolejkach przed sklepami… Większe szanse indywidualnej poprawy widziano w wyjeździe „za chlebem” na Zachód, niż w nadziei na zmianę sytuacji w Polsce.Porozumienie Okrągłego Stołu postawiło przed opozycją trudne wyzwanie. Wybory czerwcowe nie były w pełni demokratyczne. Wolny wybór dotyczył tylko Senatu i 1/3 mandatów do Sejmu. Rządzący z góry zagwarantowali dla siebie większość, by kontrolować zmiany polityczne. Zgodę na tego typu wybory część opozycji uznawała za „transakcje wiązaną”; w zamian uzyskiwano legalizację związku zawodowego „Solidarność”. Wątpliwości budziła zdolność mobilizacji społecznej w tak krótkim czasie. „Podziemna” opozycja aktywnie działała w większych miastach, nie dysponując środkami przekazu trudno było trafić z odpowiednim przesłaniem do mniejszych ośrodków prowincjonalnych. Czasu było bardzo mało: w ciągu dwóch miesięcy należało zorganizować struktury organizacyjne związku i komitetów obywatelskich „Solidarności”, wyłonić odpowiednich kandydatów i przeprowadzić kampanię wyborczą. Należało to zrobić nie dysponując niczym: ani pieniędzmi, ani zapleczem materialnym, ani organizacyjnym. Problemem logistycznym w gospodarce niedoboru było zdobycie papieru na plakaty i ulotki, problemem było nawet zdobycie benzyny do samochodu, by ten papier przewieść. Po drugiej stronie – stronie rządowej – przewaga materialna była przytłaczająca. Dysponowano wszelkimi środkami państwa; kandydatów PZPR wspierała nie tylko otwarcie administracja, lecz i policja „jawna, tajna i bezpłciowa”. Prominenci partyjni, w tym premier Mieczysław Rakowski, wyrażali wręcz obawy by wygrana strony partyjnej nie była zbyt przytłaczająca… Zapomniano o „wielkim milczącym”, o społeczeństwie. Ludzie mieli serdecznie dosyć tego, co nazywano „realnym socjalizmem”; ludzie marzyli, choć skrycie, o wolności, o normalności, o prawie wyboru własnej drogi poszukiwania szczęścia. Wybory stały się dla nich możliwością manifestowania marzeń, dostrzeżono w nich cień szansy na zmiany… 2 czerwca KW PZPR przesłał do KC PZPR informacje o przebiegu kampanii wyborczej.“W ostatnich dniach przed wyborami do Sejmu i Senatu PRL znacznie wzrosło zainteresowanie społeczeństwa województwa tym ważnym wydarzeniem politycznym. Mocno zróżnicowane są opinie o sposobie prowadzenia kampanii wyborczej przez stronę koalicyjną i opozycyjno-solidarnościową. Działacze opozycji i jej sympatycy twierdzą, że ich aktywność zepchnęła koalicję na plan drugi i w związku z tym zwycięstwo wyborcze “mają w kieszeni”. Członkowie partii i część członków stronnictw sojuszniczych, a także wielu realnie patrzących na rzeczywistość bezpartyjnych, są natomiast zdania, że metody popularyzowania kandydatów koalicyjnych są właściwe, nie odbiegają od ustaleń okrągłego stołu, nie łamią kultury politycznej, co obywatele winni należycie ocenić (…) Duże niezadowolenie ludności wywołuje złe zaopatrzenie rynku w podstawowe artykuły żywnościowe, zwłaszcza w mięso i jego przetwory. Ludzie wystają godzinami w kolejkach krytykują władze. Częste są pytania dlaczego ciągle brakuje mięsa i wędlin na kartki, podczas gdy na ladach leży schab, polędwica, szynka, baleron, ale już bez kartek i po cenach, od których mąci się w głowie. Przy okazji wypomina się władzy nieudolność gospodarczą, której efektem jest systematyczny niedostatek w handlu cukru, kasz, serów, ryb i innych artykułów. Wszystko to rodzi
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


