O 25-leciu Wolności mówią znane postaci regionu częstochowskiego. Zygmunt Bąk – rektor Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Czym jest dla mnie Dzień Wolności?4 czerwca to dla mnie jeden z najważniejszych dni w roku. Doskonale po latach pamiętam pierwszy. Przeżyłem go świadomie, mając ogromne przeświadczenie, że jest niezwykle ważny dla narodu i mnie samego. Jednak teraz po latach docierają do mnie ciągle nowe bodźce, które dają powody do myślenia i zarazem wyciągnięcia nowych wniosków. Ćwierć wieku, jakie upłynęło od tego pierwszego dnia jest doskonałym świadectwem rangi i zarazem wagi dnia 4 czerwca, który stał się granicą końca epoki zniewolenia i zarazem początkiem nowych lepszych czasów. Jakie wydarzenie w 25-leciu było dla mnie najważniejsze?Tych wydarzeń było bardzo wiele. Dla narodu i mnie samego na pierwszy plan wysuwają się dwa sukcesy: 1 kwietnia 1999 roku data wstąpienia Polski do NATO oraz 1 maja 2004 roku dzień wejścia do Unii Europejskiej. Te osiągnięcia na lata przypieczętowały kierunki zmian, jakie zachodzą w Polsce, a także potwierdziły naszą przynależność do świata zachodniego, z poszanowaniem bizantyjskiego.Jakie są moje marzenia o przyszłości?Mam jedno marzenie. Pragnę przekształcenia Akademii im. Jana Długosza w uniwersytet. Marzenia się spełniają, a że jestem rektorem uczelni nie tylko ambitnej, ale również dynamicznie rozwijającej się jestem spokojny i przekonany, że to już tylko kwestia czasu i dobrej woli ze strony osób odpowiedzialnych za ten proces. Z jednej strony środowisko AJD musi się postarać i dopełnić kryteriów, do których brakuje już tak niewiele. Z drugiej strony prosimy o wsparcie wszystkich, którzy mogą nam w tym pomóc. Marek Domagała – działalność polityczną rozpoczął we wrześniu 1980 roku, utworzeniem Niezależnego Zrzeszenia Studentów przy AGH w Krakowie, potem przewodniczył Krakowskiej Radzie NZS . Współorganizator „Białego Marszu” w Krakowie w 1981 roku. W tym samym roku uczestniczył w strajku o rejestrację NZS, a także w strajku „Solidarności” w Radomiu oraz brał aktywny udział wraz z grupą studentów w strajku w Hucie im. Lenina. Współorganizator Niezależnych Grup Oporu NZS. Twórca i uczestnik kilkudziesięciu akcji protestacyjnych oraz manifestacji m.in. w Nowej Hucie zakończonej malowaniem na murach. Własne teksty publikował w studenckim piśmie „Od Nowa”, autor w „Kurierze Studenckim”, drukarz, do 1985 roku kolporter wydawnictw podziemnych: „Barykada”, „Krzyk”, „Hutnik”. Wielokrotnie wzywany na przesłuchania, dwukrotnie zatrzymany i pobity.W latach 1983 – 1987 rozpracowywany przez Wydział Trzeci IKW MO/WUSW w Krakowie w ramach kryptonimu „Młodzi”. Od 2008 roku wiceprzewodniczący Stowarzyszenia NZS „1980”.Czym jest dla mnie Dzień Wolności?Nie wiem co to jest Dzień Wolności. Jako przewodniczący Ruchu Wolności, jako osoba zaangażowana w czynny opór przeciwko władzy komunistycznej pewnie powinienem. Jak rozumiem chodzi o 4 czerwca? Tym przewrotnym początkiem chciałem uzasadnić tezę: po 4 czerwca upadł komunizm, na cztery łapy. Oczywiście widzę wiele pozytywnych zmian. Widzę też nie mniej zwykłego oszustwa, jakiego dopuściły się elity przy symbolicznym Okrągłym Stole. Niech tego przykładem będą proste fakty: postkomunistyczna nomenklatura, ta zwalczająca NATO, Europę, wolność, rynek na końcu mordująca przeciwników itd. dzisiaj jest za UE, NATO, stoi na czele biznesu i uczy nas tolerancji. Patrząc w przyszłość optymistycznie mam nadzieję, że na naszych oczach kończy się republika kolesi z Magdalenki. Niech różne wydarzenia z 25 maja będą tego dosłownym symbolem. Jakie wydarzenie w 25-leciu było dla mnie najważniejsze?Ponieważ pytanie jest personalne, co dla mnie to… dla mnie były to narodziny moich dzieci, rozwój mojej firmy, możliwość poznania świata i ciekawych, mądrych ludzi. Ale rozumiem, że pytanie jest o wydarzenia publiczne. To żadne nie zasługuje na szczególną uwagę. Może za takie uznam kiedyś dzień, kiedy w PRL-u BIS przejadę gotową autostradą z północy na południe i ze wschodu na zachód i do tego nie stracę połowy średniej pensji. A może choć, taką jedną szybką linię kolejowa, takie TGV? Wiem, to niezwykle wybujałe. Może choć na 50-lecie wolności? Jakie są moje marzenia o przyszłości?Moje marzenia o przyszłości? Żeby zmienił się stan świadomości Polaków. I tak, żeby o patriotach nie pisać bez zagrożenia więzieniem per faszyści, co bez przerwy środki masowego rażenia (tzw. media) piszą i mówią od 1944 roku. Żeby nie kłamać, iż mamy wolny rynek, żeby zrozumieć, iż dobrobyt bierze się z pracy… Takie tam drobiazgi, które spowodowałyby, że zmienimy się z pół-niewolników na pasku władzy w ludzi wolnych, żyjących dostatnio. Czego życzę sobie i przyszłym pokoleniom Polaków. Jacek Kasprzyk – przewodniczył zakładowym strukturom Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Należał do Polskiej Partii Socjalistycznej, w której pełnił funkcję wiceprzewodniczącego oraz szefa partii w województwie śląskim. W latach 1984 -1988 był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej. W 1988 roku został odznaczony Krzyżem Zasługi. Był posłem X Kadencji z listy PZPR oraz II, III i IV Kadencji z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej.Czym jest dla mnie 4 czerwca, Dzień Wolności?Przede wszystkim jest dniem refleksji, upamiętniającym częściowo wolne wybory do Sejmu i całkowicie wolne do Senatu, w których Polacy wyrazili swoją wolę i nadzieję na lepszą i sprawiedliwszą przyszłość. Ocena, czy tak się stało przez ostatnie 25 lat mocno różni opinię publiczną. Niestety, żadna partia polityczna, ani siła społeczna nie dokonała rzetelnej oceny skutków zmian, które nastąpiły w Polsce po 1989 roku. Szczególnie ubolewam, że nie zrobiła tego ani lewica, ani „Solidarność”. Niewątpliwie sukcesem 4 czerwca 1989 r. stało się przywrócenie społeczeństwu należnych mu swobód obywatelskich i praw politycznych. Wszyscy wygraliśmy wolność i demokrację, ale jednocześnie nazbyt dużo rodaków straciło poczucie stabilności i podstawy egzystencji. Mało kto wówczas przypuszczał, że z taką siłą pojawią się problemy związane z bezrobociem, zmianami w służbie zdrowia, rosnącymi dysproporcjami społecznymi, że na taką skalę wystąpi ograniczanie praw pracowniczych. Kiedy sygnalizowałem te problemy w Sejmie i debacie publicznej, nazywano mnie populistą. Dzisiaj ci, którzy to mówili, powinni zdobyć się na głębszą refleksję. Porażką wywalczonej demokracji stała się cicha zgoda, aby każdy obywatel wyłącznie sam ponosił odpowiedzialność za swój los. Oczywistym jest, że Polacy nie chcą, aby jakakolwiek władza narzucała im sposób życia i decydowała za nich. Są jednak takie życiowe sytuacje, w których ludzie nie są w stanie sami sobie poradzić i oczekują wtedy od władzy minimum przyzwoitości i wsparcia. Dotyczy to zwłaszcza ludzi starszych i młodzieży, rozpoczynającej dorosłe życie. Te i inne kwestie, związane z zawiłościami naszej historii, życia politycznego oraz codziennymi problemami milionów Polaków, powodują, że 4 czerwca