7dniW ostatni poniedziałek (19 maja) doszło do spotkania, którego celem miało być ustalenie stanowiska w sprawie aktualnej sytuacji oraz przyszłości pracowników ISD Huta Częstochowa. Niestety na spotkanie nie dotarli najważniejsi goście, w tym: minister gospodarki, minister pracy i polityki społecznej czy minister skarbu państwa. Co więcej, wystąpienia poszczególnych uczestników spotkania, w tym władz miasta i parlamentarzystów, w zasadzie niczego do sprawy nie wniosły. Wszyscy powtarzali niczym mantrę, że sytuacja zakładu jest trudna i należy jakieś działania podjąć. Zabrakło jednak konkretnych propozycji rozwiązania problemu. Na uwagę zasługują jedynie dwa wystąpienia: Konstantego Litwinowa oraz Mirosława Kowalika. Pierwszy z panów, prezes ISD Polska, w sposób rzetelny przedstawił obecną sytuacją Huty Częstochowa. Nie krył jednocześnie, że właściciel nie może dłużej dokładać do przynoszącego straty przedsiębiorstwa. A mówimy o kwocie 5-8 milionów dolarów strat miesięcznie. – Taka firma nie ma prawa bytu w żadnej logice biznesowej. Optymalnym rozwiązaniem jest uratować 1 500 miejsc pracy, bo 3 000 nie jesteśmy w stanie – mówi Litwinow. Zaskakujące wystąpienie zaprezentował też Przewodniczący Zarządu Regionu Częstochowskiego NSZZ Solidarność – Mirosław Kowalik. Wyjątkowo krytycznie odniósł się do postawy rządu, który nie dostrzega problemów huty. Dał do zrozumienia władzom miasta, iż zostały one zbagatelizowane przez wojewodę i ministerstwa. – A przecież tu i teraz Częstochowa potrzebuje ratunku – mówi Kowalik. Niestety, pozostałe osoby zabierające głos nie były przygotowane do wystąpień. Nie ma planu naprawczego, ani innych pomysłów na to, jak ewentualnie zagospodarować zwalnianych pracowników huty. Prezydent Matyjaszczyk od wielu dni prowadzi kampanię medialną o tym, że „widzi ratunek dla największego pracodawcy w Częstochowie, m.in. w znalezieniu dodatkowych zleceń dla huty”. W ten sposób prezydent daje hutnikom nadzieję uratowania zakładu, co być może jest powodem, że tak niewielu pracowników decyduje się na dobrowolne odejście. Matyjaszczyk chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że obietnic należy dotrzymywać. Miasto nie jest przygotowane na ewentualną upadłość huty. Nikt nie mówi o terminach – do kiedy inwestor jest w stanie udźwignąć ciężar dofinansowania: tydzień, miesiąc, a może rok? We wcześniejszych doniesieniach prasowych właściciel twierdził, że obecny stan rzeczy jest w stanie utrzymać tylko do czerwca. Jeśli nie zwolni się 1 500 osób, huta ogłosi upadłość, a więc pracę straci ponad 3 tysiące pracowników. Tym, którzy się zwolnią, Powiatowy Urząd Pracy proponuje m.in. założyć własną działalność gospodarczą przy dofinansowaniu unijnym. Działania PUP-u są jednak krótkofalowe, bo za kilka miesięcy byłemu hutnikowi w oczy zajrzy widmo bezrobocia. Kolejną bardzo ważną sprawą dla pracowników zakładu jest obawa, czy owych 16 pensji odprawy, w ogóle zdążyliby dostać. Żaden z przedstawicieli huty nie określił, w jakim terminie odprawa miałaby zostać wypłacona. W ten sposób znów powracamy do kwestii terminu, gdyż czas depcze po piętach już nie tylko właścicielowi, ale i pracownikom huty.
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


