– Teraz czujemy się oszukani, wykorzystani i wmieszani w jakąś politykę. Mimo, że mieszkamy w tym miesicie, tu prowadzimy działalności, tu płacimy podatki – dla władz Częstochowy jesteśmy niechcianymi intruzami – stwierdzają kupcy z Ryneczku.Konflikt władz miasta Częstochowy z kupcami z Ryneczku nabiera tempa. Można by rzec – żarty się skończyły. Kupcy przymierzają się do zaostrzenia protestu, chyba że dwa spotkania ostatniej szansy – z prezydentem Krzysztofem Matyjaszczykiem (SLD) w czwartek oraz z radnymi podczas nadzwyczajnej sesji w piątek – przyniosą oczekiwany przez nich skutek. Kupcy oświadczają: „Informujemy, że nie zrezygnujemy z naszych praw do Ryneczku. Jesteśmy tutaj od 60 lat. Tu handlowały nasze prababcie, babcie, rodzice, a teraz my. Przez ponad pół wieku płaciliśmy podatki, za które (w jakimś stopniu) radni zdobyli swoje wykształcenie i teraz właśnie powinni się odwdzięczyć i wydawać mądre decyzje, chroniąc polskich kupców i lokalny handel. Jeszcze pana Matyjaszczyka nie było na świecie, jak Ryneczek już działał.”O planach kupców opowiada prezes Stowarzyszenia Kupców Targowiska „Wały Dwernickiego” w Częstochowie, Waldemar Ziaja. – W jaki sposób kupcy z Ryneczku zamierzają walczyć o swoje miejsca pracy?– Jeśli nic się nie zmieni, jeśli prezydent Krzysztof Matyjaszczyk nie zmieni zdania i nie zrezygnuje z przetargu – jesteśmy zdeterminowani i gotowi na strajk okupacyjny, głodowy. Domagamy się od władz miasta Częstochowy zmiany decyzji, tak nas krzywdzącej. W naszej walce w słusznej sprawie liczymy na wsparcie przyjaznych instytucji, osób i mediów, a w przypadku tych ostatnich prosimy o nagłośnią tematu. Chcemy pokazać światu, jak w Częstochowie traktuje się lokalny biznes. Bardzo też potrzebujemy wsparcia wszystkich mieszkańców Częstochowy. Nie bądźcie obojętni – pomóżcie nam!!! – Co Pana zdaniem, prezesa Stowarzyszenia, będzie na terenie Ryneczku, jeśli już Was nie będzie?– Jeśli miasto nas stąd usunie, a widać, że takie są zamiary prezydenta (i dowiedzieliśmy się tego z pewnych źródeł), to w miejsce Ryneczku planowane jest tzw. „Las Vegas”. Tory kolejowe, biegnące wzdłuż pasażu handlowego mają być przykryte pod piętrowy parking, a ulica Wały Dwernickiego ma być przejezdna od Alei do ulicy Lelewela. Oczywiście dziś możemy o tym mówić wyłącznie w sferze przypuszczeń, bo przecież prezydent i jego służby o swoich zamysłach nie informują mieszkańców Częstochowy. Sądzę, że albo powstanie tu nowoczesna galeria, kolejna zresztą albo wejdzie deweloper i postawi bloki. Tak więc zdanie kupców jest takie, że prezydent ma inne plany, co do tego miejsca. Świadczy o tym ostatnia uchwała rady miasta w sprawie nowego studium dla tego obszaru, która wyraźnie mówi, że na tym terenie ma nie być małego handlu detalicznego, jak nasze targowisko. Jest natomiast zapisane, że teren ma być przeznaczony pod zabudowę. Poza tym miasto chce wydzierżawić ten teren pod handel tylko na dwa lata. Nie trzeba być specjalnie bystrym, by wiedzieć co to znaczy, a znaczy, że w przyszłości Ryneczek Wały Dwernickiego zniknie całkowicie z mapy miasta. Zarówno my, jak i mieszkańcy jesteśmy w szoku…– Myśli Pan, że miasto planuje kolejną galerię, to byłoby szaleństwo…?– Z tego co wiemy, to władze Częstochowy czekają na duży biznes z dużymi pieniędzmi, który oczaruje miasto pięknym pomysłem budowlanym. Ponoć po to też budowane jest niedaleko nowe centrum przesiadkowe na ulicy Piłsudskiego, które połączy wszystko w jedno centrum. A teraz Ryneczek jest solą w oku i przeszkodą do realizacji tych planów.– Zaraz zaraz, Ryneczek tak naprawdę jest ulicą, a w ogóle to trochę mały teren…– Ludzie nie znający tematu stwierdzą pewnie, że to teren nieatrakcyjny, wąski, i rzeczywiście to tylko ulica, chociaż dziś wyłączona z ruchu, ale ta ulica da idealną komunikację dla terenów przyległych do Ryneczku po przywróceniu jej do ruchu. Wystarczy jedna uchwała rady miasta. Obok jest Liceum Słowackiego mające 115 lat, które wywalczyło, że może istnieć, ale jak długo nie wiadomo. Dyrektorka liceum żyje nadzieją, że miasto pomoże jej wybudować salę gimnastyczną. Czas ostudzić jej nadzieje, bo za dwa lata albo wcześniej, po 100-letniej szkole może zostać tylko wspomnienie. O tym świadczą wszystkie ruchy, które teraz miasto wykonuje. Spójrzmy dalej. Obok Ryneczku jest jeszcze kilka placów właścicieli prywatnych, w tym plac Jacka. Właściciele jednego z nich od jakiegoś czasu zabiegają o sprzedaż terenu, ale ponieważ jest Ryneczek ich plac dziś nie jest atrakcyjny. Jeszcze, obok Ryneczku są dwie kamienice, ponoć do rozbiórki. Jeśli wszystko razem się połączy powstaną prawie 2 hektary gruntu do zabudowy, w centrum miasta. Dzisiaj problemem jest tylko dojazd, po prostu Ryneczek zawadza i trzeba się nas pozbyć. – Niektórzy mówią, że kupcy powinni się już pakować, że to koniec Ryneczku…– No właśnie. Jeśli do tego dojdzie, że ktoś od 1 stycznia nie będzie miał już swojego miejsca pracy, to może dojść do drastycznych sytuacji. Ludzie pobrali kredyty na te pawilony, niektórzy nawet 200 czy 400 tysięcy złotych i te kredyty ciągle spłacają. Myśli pani, że opuszczenie przez nich Ryneczku odbędzie się spokojnie i bez emocji? Reakcje mogą być dramatyczne.Chcę wyraźnie powiedzieć – nasza determinacja jest tak wielka, że nikt nie myśli o opuszczeniu tego terenu. My tworzymy jedność, jedną rodziną i nie damy się wykorzystywać. – Twierdzi Pan, że kupcy z Ryneczku stanowią jedność, a przecież właśnie brak jedności zarzucał Wam prezydent Matyjaszczyk i jego urzędnicy.– Od początku mówili nieprawdę. Byliśmy, jesteśmy i będziemy jednością. Największy wyraz naszej jedności był 9 lat temu, gdy budowaliśmy nowy Ryneczek. Nigdy członkowie Stowarzyszenia nie byli przymuszani do członkostwa. Było ich tylu, ilu chciało być. Nigdy wcześniej też nie miało to dla urzędników żadnego znaczenia. Paradoksalnie prezydent Matyjaszczyk nas zjednoczył. Owszem. Jak w każdej większej zbiorowości znajdzie się kilka osób, które mając różne zaległości finansowe w Stowarzyszeniu i to one obróciły się przeciwko zarządowi, miały pretensje i naopowiadały kłamstw… – No właśnie, mówiono, że Stowarzyszenie zarabia straszne pieniądze…– Kłamstwo, wierutne kłamstwo. To było celowe posunięcie urzędników, czyli zrobienie afery z niczego. Chodziło o skłócenia nas ze sobą, rozbicie całej grupy kupców, po to byśmy zaczęli skakać sobie do gardeł i przestali zajmować się przetargiem i sprawą gruntu. Zbierano na nas haki – o rzekomym braku jedności, o kosmicznych czynszach za podnajmowane lokale i wiele innych oszczerstw. Próbowaliśmy wyjaśnić wszystkie krzywdzące nas niejasności w Wydziale Mienia urzędu miasta z naczelnikiem, zwłaszcza że akurat te zarzuty można było szybko odeprzeć. Każdy kupiec podpisał
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


