Wyścig wyborczy o wygodne fotele samorządowców- dopiero przed nami. Co więcej, prowadzenie kampanii wyborczej jest niezgodne z prawem. O terminie zadecyduje prezes Rady Ministrów pod koniec sierpnia- z początkiem września. Nie przeszkadza to jednak przyszłym samorządowcom prowadzić tzw. kampanii informacyjnej. Myszków podobnie jak pozostałe gminy naszego regionu ma już do czynienia z lawiną obietnic i zapewnień kandydatów na burmistrza. Prezentujemy najważniejszych, tych, którzy w najbliższych wyborach mają największe szanse przejąć władzę w stolicy powiatu. Eugeniusz Bugaj Kandydat, znany od wielu wielu lat głównie jako dyrektor szkoły – najpierw podstawówki, obecnie zawodówki, bywa kojarzony wielobarwnie, nie zawsze pozytywnie. Kiedyś prowadził mały biznes- pralnię chemiczną, w 2003 roku zamknął działalność, obejmując funkcję szefa placówki oświatowej. Bugaj obecnie jest członkiem Rady Miasta. Partyjni koledzy kandydata na burmistrza (Bugaj był jeszcze rok temu w SLD) ulegają podszeptom, jakoby kandydat nie był bez skazy, co wywołuje w samym zainteresowanym ostrą reakcję – odszedł z szeregów Sojuszu. Teraz wydaje się osamotniony, gdyż jego była partia weszła w komitywę ze sławnym w mieście biznesmenem i oficjalnie poparła jego kandydaturę na fotel głowy Myszkowa. Bugaj zapowiada akcję wielkiego sprzątania, mówiąc, że priorytetową sprawą dla niego jako burmistrza byłaby poprawa zaniechań po poprzednikach. Sławomir Janas Legitymuje się długoletnią pracą w myszkowskim samorządzie, a więc jak twierdzi, doskonałą znajomością bieżących problemów miasta. – Wiem, w jakim kierunku powinien pójść Myszków – mówi kandydat na burmistrza, Sławomir Janas. Jako jeden z bardziej zagorzałych przeciwników polityki prowadzonej przez obecnego burmistrza, wydaje się mieć nadzieję zdobyć serca mieszkańców niezadowolonych z działań Romaniuka. Sondaże jednak są bezlitosne. Sławomir Janas znajduje się na szarym końcu listy kandydatów do fotela głowy miasta Myszkowa. Sprawia jednak wrażenie niepoprawnego optymisty i człowieka głębokiej wiary, kandydując mimo wszystko. – Ufam, że spełni się twierdzenie zawarte w Biblii, że ostatni będą pierwszymi – twierdzi Janas.Posługuje się wielkim hasłem poprawy sytuacji na rynku pracy, bowiem to główna bolączka społeczności zamieszkującej powiat myszkowski. Głosi, że przede wszystkim chodzi mu o człowieka – mieszkańca. Chce bowiem sprawić, by w Myszkowie dobrze się mieszkało. – Postawić na dobre szkolnictwo, wybudować obwodnicę, która odciążyłaby centrum miasta, polepszyć jakość mieszkania w Myszkowie, dobrze poprowadzić losami myszkowskiej kopalni, wokół której w przyszłości mogłoby rozwijać się życie miasta. Uważam, że to główne kwestie, którymi powinien zająć się burmistrz – zapowiada Janas. Wojciech ??ubianka Z jego twarzą mieszkańcy stykają się co najmniej raz w miesiącu, opłacając rachunki za mieszkanie. Portret ??ubianki widnieje na okładce książeczki mieszkaniowej. Jego kandydaturę poparło SLD, za co żal do partii mają inni kandydaci związani z Sojuszem. Wydaje się, że partia postawiła na jednostkę, którą uznała za silną, z dużymi pieniędzmi. Mówi się, że SLD marzy o kandydacie, który mógłby rządzić miastem dłużej – przez dwie, a nawet trzy kadencje. Taki burmistrz miałby ponoć zaprowadzić w mieście zmiany zgodne z programem lewicy.Postać ??ubianki silnie promowana jest też przez lokalne media, co również wywołuje rozgoryczenie wielu z obecnych kandydatów na burmistrza. Mają pretensje do mediów o popieranie ??ubianki, człowieka, który na scenie Myszkowa pojawił się niedawno. Nastroje gminne sugerują, że w grę wchodzą tu pieniądze biznesu, a kandydat po prostu ubił interes z lokalnymi mediami. Sam zainteresowany traktuje tę współpracę jako sposób na powiadomienie mieszkańców o jego zamiarach startowania w wyścigu o fotel burmistrza i nie widzi nic złego w „dotowaniu” rodzimej prasy.??ubianka przyznaje, że nie ma samorządowego doświadczenia, ale doskonale radzi sobie w biznesie i zarządzaniu. Mają to być argumenty potwierdzające, że dobrze będzie prowadzić polityką miasta. Kandydaci, którzy od lat pracują w samorządzie zastanawiają się, dlaczego osoba, która odniosła sukces w biznesie, chce burzyć swój spokój, wstępując w szeregi władz miejskich. Niektórzy sugerują, że dopuszczenie ??ubianki do władzy będzie miało wpływ na interesy jego obecnej firmy. Pojawiają się porównania ??ubianki do Stana Tymińskiego (kanadyjski biznesmen pochodzenia polskiego, kandydował na prezydenta RP w roku 1990 i 2005) – osoby znikąd, nie mającej styczności z polityką, ale zyskującej poparcie społeczeństwa przez wykorzystanie panujących nastrojów. Barbara Pstrowska Większość myszkowian kupuje pasmanterię w „Sezamie”, który to budynek jest stałym elementem krajobrazu miasta. Od niedawna mieszkańcy zaznajamiają się z twarzą właścicielki, którą można oglądać na bilbordach. Wszystko za sprawą kandydatury Barbary Pstrowskiej na burmistrza Myszkowa. Kandydatka skupiła wokół siebie grupę mieszkańców, tworząc stowarzyszenie o wspaniałomyślnej nazwie „Lepszy Myszków”. Niewątpliwym atutem Pstrowskiej jest jej funkcjonowanie na rynku myszkowskim od blisko 30 lat, przez co ma z mieszkańcami bezpośredni kontakt na co dzień i ci dobrze kojarzą jej nazwisko. Oponenci zarzucają jej jednak, że – choć tyle lat działa w biznesie – to nie ma pojęcia o pracy samorządowca. A ta diametralnie różni się od prowadzenia własnej działalności. Inni kandydaci, którzy od lat związani są z myszkowskim samorządem, podkreślają, że będąc właścicielem prywatnej firmy, kieruje się postawą władczą. Natomiast burmistrz musi wykazać się ogromnym wyczuciem i gotowością do kompromisów. Sugerują w ten sposób, że Pstrowska zamiast współpracować z miastem, będzie starała się narzucić mu własne rządy, bez dyskusji. – Myszków już jakiś czas temu jako miasto przestał żyć. Chcemy to zmienić, budując Lepszy Myszków w oparciu o wiedzę, potrzeby i marzenia ludzi. Chcę być burmistrzem mieszkańców, a nie oderwanych od świata i rzeczywistości instytucji. Jestem kobietą przebojową, twardą, nie boję się wyzwań i wiem, że trzeba walczyć o to, w co się wierzy. Praca na rzecz miasta wymaga też odpowiedniego przygotowania, dlatego kończę specjalne podyplomowe studia w kierunku administracji jednostkami samorządowymi i marketingiem miast. Razem możemy zmieniać na lepsze – mówi Barbara Pstrowska. Włodzimierz Żak Doświadczenie kandydata może wzbudzać podziw. Młody ekonomista miał już okazję pracować w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w Ministerstwie Skarbu Państwa, a obecnie w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej oraz wykłada w Wyższej Szkole Handlowej w Poznaniu. Obycie w kraju ma jak widać spore. Konkurenci Żaka w wyścigu o fotel burmistrza miasta Myszkowa zarzucają mu, że wyskoczył jak przysłowiowy Filip z konopi. Oceniają rywala jako osobę, o której wcześniej w Myszkowie nikt nie słyszał, mimo że stąd pochodzi i nieopodal mieszka (w Żarkach Letnisko, gmina Poraj). Niemal każdy zastanawia się, co spowodowało nagłe zainteresowanie się specjalisty z wielkiego świata małą prowincją usytuowaną skromnie między Częstochową a Katowicami. Sam Żak na swojej stronie internetowej mocno akcentuje swój