Minęła 100 dni od wyborów samorządowych. Częstochowianie zdecydowali o tym, kto jest radnym i który spośród 7 kandydatów został prezydentem miasta Częstochowy. Krzysztof Matyjaszczyk pozostał na drugą kadencję, a nas interesują losy jego konkurentów. Skoro emocje opadły, poprosiliśmy „przegranych” kandydatów na prezydenta o chłodną ocenę ich kampanii. Zadaliśmy pięć pytań: 1. Co było powodem Pańskiej przegranej w wyborach prezydenckich w Częstochowie?2. W czasie kampanii padały obietnice ze strony kandydatów – czy mimo tego, że nie został Pan prezydentem miasta, te obietnice próbuje Pan realizować? Jeśli tak – to jak? Jeśli nie – to dlaczego?3. Czy po wyborach Pańskie relacje z Częstochową się zacieśniły, czy rozluźniły? Czy jest Pan w Częstochowie?4. Jakie jest obecnie Pana główne zajęcie zawodowe?5. Czy Pańska kandydatura będzie się pojawiała w kolejnych wyborach? Jeśli tak to w których? Z ramienia jakiego ugrupowania? Artur Warzocha – kandydat na prezydenta miasta z listy Prawa i Sprawiedliwości1. – Jednoznacznie można dzisiaj stwierdzić, że powodów wygranej Krzysztofa Matyjaszczyka w II turze wyborów należy upatrywać, po pierwsze we wsparciu, jaki udzieliła mu PO w zamian za utrzymanie koalicji w samorządzie województwa, po drugie w dwuznacznym zachowaniu innego przegranego kandydata – Marcina Marandy, który swoim mdłym komunikatem zamieszczonym na Facebooku, podchwyconym przez niektóre media zachęcił część swoich wyborców do oddania głosu na obecnego prezydenta. Dzisiaj wszystkie te ugrupowania niepodzielnie rządzą Częstochową, w przypadku PO i SDL na podstawie oficjalnej koalicji, a w przypadku M. Marandy przy jego nieformalnym wsparciu. 2. – Cały czas staram się być pomocny dla osób, które na mnie liczą, albo przychodzą do mnie, żeby pomóc im załatwić ważne dla nich, często bardzo trudne, a niekiedy nawet osobiste sprawy. Jeżeli chodzi o sprawy związane z moim programem dla Częstochowy, którego nie mogę dzisiaj realizować jako prezydent miasta, to najważniejszą sprawą, którą zajmujemy się ze środowiskiem politycznym, z którego się wywodzę, czyli Prawem i Sprawiedliwością, jest restytucja województwa częstochowskiego. W tej sprawie odpowiedzialną i aktualną na dziś obietnicę złożył, w czasie kampanii prezes PiS – Jarosław Kaczyński. Powiedział wówczas, że jeżeli Artur Warzocha zostanie wybrany prezydentem Częstochowy, a jego ugrupowanie zdobędzie w jesiennych wyborach parlamentarnych władzę w Polsce, to zostanie przeprowadzona korekta reformy administracyjnej z uwzględnieniem województwa częstochowskiego. Prace koncepcyjne już się zaczęły, a zadania w tej materii do realizacji wyznaczył lider częstochowskiego PiS, poseł Szymon Giżyński. W ich ramach odbyłem dwa dłuższe wyjazdy do ościennych województw – kieleckiego i opolskiego, gdzie przyglądałem się, jak sobie radzą te dwa najmniejsze województwa w Polsce. Diagnoza jest jednoznaczna – świetnie! Wniosek – trzeba możliwie najszybciej, jak się tylko da odtworzyć województwo częstochowskie , by przeciwdziałać zapaści cywilizacyjnej naszego miasta i regionu. Jest teraz na to olbrzymia szansa, której nie wolno nam zmarnować! 3. – Oczywiście, że jestem w Częstochowie. Cały czas tutaj mieszkam, chociaż charakter mojej pracy czasami zmusza mnie do wyjazdów służbowych. Tak, jak wielokrotnie mówiłem w czasie kampanii, Częstochowa to moje miejsce na ziemi, świadomy wybór, żeby tutaj żyć i mieszkać i nawet najsłabsza władza w mieście w wydaniu obecnie rządzącej ekipy nie zmusi mnie do emigracji z tego miasta. Czuję się Częstochowianinem i wśród Częstochowian jest mi najlepiej na świecie. 4. – Nic się pod tym względem nie zmieniło. Pracuje w katowickiej Delegaturze Najwyższej Izby Kontroli oraz w Instytucie Nauk Politycznych i Bezpieczeństwa Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. 5. – Wybory, jako takie, nie są celem mojej aktywności publicznej. Jeżeli dojdę do wniosku, że w danym miejscu i na danej pozycji politycznej będę miał coś pożytecznego do zrobienia, wtedy zdecyduję się na start w wyborach. Zresztą, taka decyzja nie będzie tylko zależała ode mnie. Dzisiaj mogę służyć swojej Ojczyźnie jako pracownik konstytucyjnego, najwyższego organu kontrolnego w państwie, którego jestem mianowanym pracownikiem. W tej sprawie składałem ślubowanie. Pomimo różnych sytuacji i codziennych spostrzeżeń wyniesionych z codziennych obserwacji, cały czas wierzę, że moja praca do czegoś się jednak przydaje. Jako nauczyciel akademicki mam też olbrzymią satysfakcję, że swoją wiedzę i doświadczenie mogę przekazać młodemu pokoleniu, które przyszło już na świat w wolnej Polsce i nie zna, nawet z dzieciństwa czy młodości ponurych czasów PRL. To jest ich wielki atut, z którego powinni roztropnie kiedyś skorzystać. Co do moich sympatii politycznych, to są niezmienne i takie pozostają. Środowisko Prawa i Sprawiedliwości już wielokrotnie mi zaufało i na mnie postawiło. Czuję za to wielką wdzięczność i zobowiązanie na przyszłość.Sławomir Kokot – kandydat na prezydenta z listy „Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikke”Napoleon Bonaparte powiedział , „Żeby wygrać wojnę potrzeba trzech rzeczy, pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy” . Podobnie z wyborami .Nasza partia KNP nie jest partią budżetową , nie mieliśmy tez bogatego sponsora . Z tego powodu nie byliśmy w stanie przebić ilości plakatów konkurencji, ich reklam w internecie, radiu czy gazetach. Drugi powód to taki, że ja nie obiecywałem, że „coś dam” z budżetu miasta poszczególnym grupom interesów, mieszkańcom. Mówiłem, że nie będę im zabierał by sami mogli zadecydować na co wydać pieniądze jakie zostaną w ich portfelach. Inni kandydaci obiecywali wszystkim wszystko. Na przykład pieniądze dla klubów sportowych . Jak jest w praktyce wystarczy przykład CKM Włókniarza. Kolejny powód to ograniczenia czasowe, byłem jedynym kandydatem, że tak to określę „pozabudżetowym”. Prowadząc własną firmę trudno przez minimum 3 miesiące przestać w niej pracować, czy wziąć urlop, bo po wyborach nie było by do czego wracać. Biorąc powyższe pod uwagę mój 5 wynik na 7 kandydatów nie był zły.Jako kandydat obiecałem likwidację podatku od nieruchomości dla firm i mieszkańców (w praktyce miała to być stawka 1 grosza za 1 m2 , bo podatek zlikwidować może ustawodawca). W drugiej turze poparłem kandydata PiS Artura Warzochę, który deklarował w przypadku zwycięstwa obniżkę, co prawda symboliczną, bo 2,5 %. Obietnica została zrealizowana przez Klub PiS w Radzie Miasta. Nic się nie zmieniło, nadal mieszkam i prowadzę działalność gospodarczą w Częstochowie. Prowadzę firmę handlową.Na dzień dzisiejszy nie podjąłem decyzji co do kandydowania. Obecnie prowadzimy jako Oddział KNP zbiórkę podpisów dla naszego kandydata na prezydenta Jacka Wilka . Marcin Maranda – kandydat na prezydenta z listy „Mieszkańcy Częstochowy”Od ostatnich wyborów samorządowych minęło kilka miesięcy. W tym czasie spotkałem się z wieloma częstochowianami, którzy gratulowali mi bardzo dobrego wyniku