– Gdy trzeba było pracować do nocy, czy w nadgodzinach, nikomu nie przeszkadzało to, że mieszkam z mężczyzną… Gdy w święta, inni pracownicy celebrowali dni wolne w towarzystwie najbliższych, też nikt nie wyrzucał mi homoseksualizmu… Ale przyjąć na stałe geja, kogoś kim się gardzi i nie akceptuje? – to już za dużo – mówi pan Darek.Czy orientacja seksualna może mieć wpływ na sprawy zawodowe? Czy przypadek pana Darka właśnie tego dotyczy? Niechaj Czytelnicy sami ocenią… „Chciałem spytać, czy bylibyście Państwo zainteresowani tematem traktowania pracowników w Makro Częstochowa, gdzie byłem wykorzystywany, mobbingowany i oszukiwany pod pretekstem dostania umowy na czas nieokreślony, a kiedy już przyszedł ten czas zostałem wyrzucony i oskarżony o coś, czego nie zrobiłem…?Z poważaniem, Darek”. Tyle wynika z krótkiego listu do redakcji. Były już pracownik czuje się pokrzywdzony i ze swoją sprawą udał się nawet do Sądu Pracy. Czy jednak będzie w stanie udowodnić swoje racje…? – Do pracy w Makro Częstochowa przyjąłem się 25. lutego 2019 roku. Była to umowa na czas określony do końca stycznia 2021 roku. Już na samym początku obiecywano mi, że jeśli tylko będę dobrze pracował, to po zakończeniu umowy czasowej Marko podpisze ze mną umowę na stałe. Nie protestowałem więc, gdy wytypowano mnie do działu warzywa/owoce, mimo że temperatury są tam znacznie niższe niż na innych działach. Nie sprzeciwiałem się, gdy notorycznie przydzielano mi pracę na II-gą zmianę oraz w niedziele i święta, bo nikt ze stałych pracowników nie chciał pracować wieczorami czy w wigilie. Co więcej, na swojej zmianie byłem sam, podczas, gdy na I-ej zmianie pracowników było dwóch lub trzech, więc pracy miałem znacznie więcej. Nie narzekałem, gdy wykorzystywano mnie do prac porządkowych, np. mycia podłóg i oddelegowywano do innych czynności, np. do pracy „na kasie” czy na dziale „ryby” lub do robienia zamówień dla klientów, o niefrasobliwości przełożonych wobec mojej 45-minutowej przerwy na posiłek nie wspominając. Przez nieustanne dodawanie mi dodatkowych czynności, nie miałem wystarczająco dużo czasu na wykonywanie swoich podstawowych obowiązków na dziale warzywa/owoce. Wysiłek rekompensowały mi pochwały ze strony innych pracowników i kierowników z innych działów marketu, nagrody i podziękowania, a przede wszystkim świadomość, że moja sumienność w pracy gwarantuje mi otrzymanie umowy na czas nieokreślony, a na tym bardzo mi zależało – opowiada były pracownik. Tym większe było zaskoczenie pana Darka, gdy po 31 stycznia 2021 roku zakończono z nim współpracę. Rozczarowany 32-latek zwrócił się do dyrekcji marketu z pytaniem o powód nie przedłużenia z nim umowy. Z odpowiedzi dowiedział się, że nie potrafił pracować w zespole i nie wykonywał poleceń przełożonych, a jego zaangażowanie w powierzone obowiązki zawodowe nie było jednak wystarczające. Wśród argumentów kierownictwa Makro pojawiają się przykłady czynów wręcz karalnych, jak „odkładania i zabierania produktów (warzyw i owoców) o słabej lub złej jakości i przywłaszczanie towaru po wcześniejszym przesortowaniu”. Pan Darek nie zaprzecza, że zabierał zepsute warzywa i owoce. Robił to jednak z produktami przeznaczonymi do wyrzucenia, które nim trafiły do kosza na śmieci zlokalizowanego poza budynkiem Makro, były wpisywane do protokołu zniszczeń oraz sprawdzane i wyrzucane w obecności pracownika ochrony marketu. Tym bardziej nie czuje, że robił coś złego, zwłaszcza że – jak twierdzi pan Darek – uzyskał na to zgodę przełożonych. Zepsute produkty wykorzystywał jako pokarm dla zwierząt w gospodarstwie rolnym, które posiada. – Złożyłem pozew do Sądu Pracy, bo uważam, że zostałem potraktowany niesprawiedliwie. Kierownictwo Makro w Częstochowie przez wiele miesięcy stosowało wobec mnie wyzysk, na poczet obietnicy, której nie zamierzało spełnić. Niech Sąd rozstrzygnie, czy Makro było w stosunku do mnie w porządku – stwierdza były pracownik. Zdaniem pana Darka nie o brak zaangażowania w pracę tu chodzi, czy o wynoszenie zepsutych warzyw i owoców, ale o coś zupełnie innego. Jak przyznaje nasz rozmówca, nigdy – także w miejscu pracy – nie krył on swojej orientacji seksualnej. Otwarcie mówi o sobie, że jest gejem i że pozostaje w stałym związku z innym mężczyzną. Prócz tego twierdzi, że ta informacja znana była pracownikom marketu oraz kierownictwu częstochowskiego Makro. W opinii pana Darka, powody zakończenia z nim współpracy zawodowej są ściśle związane właśnie z jego homoseksualną orientacją, a wysuwane dziś przeciwko niemu argumenty są jedynie pretekstem do odmowy zawarcia z nim kolejnej umowy o pracę. – Gdy trzeba było pracować do nocy, czy w nadgodzinach nikomu nie przeszkadzało to, że mieszkam z mężczyzną… Gdy w święta, inni pracownicy celebrowali dni wolne w towarzystwie najbliższych, też nikt nie wyrzucał mi homoseksualizmu… Ale przyjąć na stałe geja, kogoś kim się gardzi i nie akceptuje – mimo złożonej obietnicy – to już za dużo. „Był u nas, bo nie wiedzieliśmy na początku, że jest nieheteroseksualny, że jest inny niż my, dobrze było go wykorzystać, a teraz to niech spada” – ja tak odbieram to, co się wydarzyło w częstochowskim Makro. Byłem szczery, prawdomówny, pomocny, lubiany przez pracowników z różnych działów, bo zawsze można było na mnie liczyć i dziś za moją otwartość ponoszę konsekwencje… – mówi pan Darek. Były pracownik oskarża swojego pracodawcę o dyskryminację. Redakcja Tygodnika 7 dni zwróciła się więc do Makro Cash & Carry Polska z prośbą o przedstawienie swojego stanowiska w sprawie pana Darka. „MAKRO Polska przestrzega globalnych zasad compliance. Jedną z ośmiu naczelnych zasad, która nam towarzyszy, jest zakaz dyskryminacji na jakimkolwiek tle. Wszyscy pracownicy MAKRO Polska podlegają obowiązkowym szkoleniom wstępnym z zakresu zasad compliance, a każdy zobowiązany jest podpisać deklarację, iż z zasadami się zapoznał i będzie ich przestrzegać. Ponadto prowadzimy coroczne regularne szkolenia z obszaru compliance, które poruszają również obszar diversity i inclusion.W naszej firmie działa system tak zwanego sygnalizowania nieprawidłowości, w którym każdy, nie tylko pracownik, może anonimowo je zgłosić. Informacje trafiają do wyspecjalizowanej komórki Compliance Grupy METRO. W naszej organizacji został powołany też Diversity and Inclusion Officer, ponadto jesteśmy członkiem międzynarodowej organizacji Lead Network, której celem jest promowanie różnorodności w miejscu pracy.Osoba, której Państwa publikacja dotyczy, skorzystała z wyżej opisanych kanałów compliance, w żadnej ze skarg nie podnosiła natomiast tematu dyskryminacji na tle orientacji seksualnej. O kwestii ewentualnej dyskryminacji dowiadujemy się po raz pierwszy od Państwa. Umowa o pracę z wyżej wspomnianą osobą została zawarta na czas określony i zakończyła się wraz z upływem