
W Polsce wciąż pogłębia się przepaść między tym, co urzędowe broszury nazywają „wsparciem”, a brutalną rzeczywistością. Zamiast realnej pomocy mamy biurokratyczny labirynt, w którym człowiek z niepełnosprawnością staje się petentem skazanym na łaskę i niełaskę urzędniczej uznaniowości.






