Centralnym miejscem Częstochowy jest plac przed Ratuszem zwany dobrotliwie „bieganem” lub „bieganiakiem”. Formalnym patronem placu jest dr Władysław Biegański, choć jedyny budynek stojący przy placu nosi numerację 45 jako jeden z adresów przy Al. NMP. Nazwa jak nazwa, ale opowieść o niej bywa ilustracją zmian zachodzących w Polsce. Rynek św. Jakuba zmienia się w plac Magistracki Zrealizowany w latach 20. XIX w. projekt połączenia Częstochowy z Częstochówką nowo wyznaczoną ulicą Najświętszej Maryi Panny wyznaczył w tym miejscu rynek, jeden z trzech na linii alei. Rynek miał nosić nazwę św. Jakuba, od położonego przy placu kościoła. Kościół, ufundowany w XVII w. przez przeora Jasnej Góry O. Gołdunowskiego, chylił się ku upadkowi. Zgodnie ze zwyczajem (zlikwidowanym dopiero przepisami pruskiego zaborcy) teren przy świątyni służył jako cmentarz. Przy kościele funkcjonował szpital-hospicjum dla umierających częstochowian i punkt opieki nad pielgrzymami; zwiększało to zapotrzebowanie na miejsce grzebalne. Projektant Alei, inż. Bernhardt chciał z placu zrobić miejsce centralne nowego miasta. Z tego względu wyznaczono tu miejsce dla nowego Ratusza, oddanego w latach 30. XIX w. Budynek na swój sposób był ładny, ale miejsca specjalnie nie nobilitował. Po jednej stronie reprezentacyjnego gmachu powstał odwach, siedziba straży miejskiej i magazyn gospodarczy; po drugiej – areszt dla opilców i złodziejaszków. Areszt w 1930 r. zasłynął z ucieczki „króla kasiarzy” Szpicbródki; po takiej kompromitacji władze miejskie przyspieszyły budowę nowoczesnego więzienia nad Wartą. Z tyłu Ratusza były stajnie, szopy na siano i inne wielkowiejskie obiekty. Aleje do końca XIX w. przypominały wąską nitkę przez zielone pola; na południe i na północ od placu rozciągały się błonia, przecięte strumykami (wzdłuż obecnej al. Jana Pawła II i wzdłuż ul. Waszyngtona). Zagospodarowanie centrum nastąpiło dopiero w latach po roku 1899, gdy inż. Brandtner sporządził nowy plan regulacyjny. W 1901 r. wytyczono i wybrukowano ul. Cerkiewną i Szkolną (Kilińskiego i Dąbrowskiego), w 1904 ul. Centralną (Śląską) , połączoną ul. Żelazną (Kopernika) z dworcem kolejowym przy Teatralnej. Od Centralnej w kierunku Jasnej Góry wytyczono ul. Jasną. Teren na zapleczu Ratusza zagospodarowano budową elektrowni miejskiej, okrywającej sąsiednie domy pyłem ze spalanego węgla. Po drugiej stronie barokowy kościół został wyburzony, zastąpiła go neobizantyjska cerkiew prawosławna. Duchowieństwo prawosławne wybudowało także w 1875 na narożniku placu dom parafialnym, nazywany „popówką”. Naprzeciw cerkwi dawne domki s. Mariawitek przebudowano na pomieszczenia służące carskiemu wojsku Przed I wojną światową dawna dziura zaczęła przypominać miejski plac, nazywany już nie rynkiem św. Jakuba, lecz Magistrackim. Urok miejsca obniżały cuchnące rynsztoki i pyląca się podczas słonecznych dni szutrowa nawierzchnia. Z placu Magistrackiego na ministerialny Odzyskaniu niepodległości towarzyszyły zmiany w topografii. Centralna przestałą być centralną, zyskała nazwę Śląska, by podkreślić udział częstochowian w walce o polskość górniczej krainy. Cerkiewną przemianowano na Kilińskiego, rzemieślnicy ufundowali z tej okazji tablicę pamiątkową. Podobna tablica, zawieszona na budynkach przejętych przez polskie wojsko, sygnalizowała przemianę Szkolnej w ulicę Jana Henryka Dąbrowskiego. Czwartej drogi nie było; wylot zabudowany został czynszowymi kamienicami, zyskującymi miano „blokady”; ulicą Nowowiejskiego nazwano trakt wśród ogrodniczych willi po drugiej stronie „blokady”. Cerkiew stała się ponownie świątynią katolickim, zyskując status kościoła garnizonowego; „popówkę” przejęto na siedzibę sztabu dywizyjnego. Plac zyskał rangę miejsca centralnego; tu organizowano najważniejsze uroczystości miejskie, defilady wojskowe, wiece. Ponieważ zieleń wokół kościoła osłaniała przed wścibskimi oczyma; nie bacząc na sąsiedztwo użytkowano tę część placu na rozrywki pijackie. Miało to też swój polityczny wydźwięk, często po zakończeniu obrad Rady kibice partyjnych klubów (zwłaszcza socjaliści i związkowcy chadeccy) kończyli debaty za pomocą pięści, pałek i noży, w cieniu kościelnych drzew. Złą sławą cieszyła się też ul. Śląska. Mimo budowy przy niej reprezentacyjnych gmachów Banku Komunalnego i Poczty, po zmroku arteria ta była stanowiskiem tanich prostytutek i wulgarnych chuliganów. Niezbyt zachęcająco prezentował się też wylot w ul. Kilińskiego: postój dorożek raził zapachem końskiego nawozu, a szynk Biernackiego odorem kwaśnego piwa i kapusty. Elegancki salon Alei miał nie tego zaplecze, a rozwój motoryzacji łączącej się z kurzeniem nawierzchni zniechęcał do spacerów. Przełomem cywilizacyjnym była więc wymiana nawierzchni w początkach lat 30. Część placu zyskała pokrycie kostką granitową, na części położono asfalt. Wspomnieć tu należy z uznaniem, że po Warszawie byliśmy drugim miastem Polski decydującym się wykorzystać nawierzchnię asfaltową, zupełną wówczas nowość technologiczną. Wybudowano kanalizację, likwidując cuchnące rynsztoki. Na placu powstały nowoczesne, podziemne szalety miejskie. Pylącą elektrownię przeniesiono na Zawodzie, zastąpiła ją – też nowatorska – przeciwgruźlicza stacja rentgenowska. Plac Magistracki w 1934 zyskiwał już wygląd godny jednego z największych miast Polski. Być może rozważano nawet nobilitowanie go nową nazwą. Życie narzuciło własne rozwiązanie. 15 czerwca w Warszawie ukraiński nacjonalista zastrzelił ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Akt ten rządzący piłsudczycy odebrali jako świętokradztwo. Dekretem Prezydenta RP utworzono obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, gdzie najpierw osadzono polskich nacjonalistów, potem ukraińskich, następnie komunistów, aferzystów gospodarczych, a w końcu różnych takich, co to się władzy narazili. Morderstwo potępiono na wielu „spontanicznie” organizowanych przez starostwa wiecach. Przy okazji, chcąc sakralizować męczennika, w wielu miastach nadawano jego imię ulicom: w Warszawie tak nazwano ulicę Foksal, ulice Pierackiego zyskały Katowice, Sosnowiec, Lublin, Łomża… I tak też w Częstochowie uchwałą Rady Miasta z 19 czerwca 1934 plac Magistracki nazwano placem Pierackiego. Nie było to zbyt taktowne. Bronisław Pieracki w swym bogatym życiorysie nie miał żadnych związków z naszym miastem. Owszem, gdyby wcześniej w wypadku zginął gen. Gustaw Orlicz-Dreszer, nikt by się nie dziwił, że ten słynny piłsudczyk, ale także słynny częstochowiak, stał się patronem centralnego miejsca. Orlicz po swej śmierci dostał boczną uliczkę Ogrodową (i tak lepiej niż Curie-Skłodowska, której przyznano uliczkę wstydliwie ukrytą wśród slumsów); Pierackiego ulokowano zaś centralnie. Nietakt, tym większy, że największym klubem w Radzie była endecja; a młodych, częstochowskich endeków wysłano ekspresem do Berezy. Decyzja ta zemściła się, gdy po 1935 r. poszukiwano lokalizacji pod pomnik zmarłego Marszałka Piłsudskiego. O placu Pierackiego nawet mowy nie było, zamiast w miejscu centralnym wyznaczono najpierw Marszałkowi kwaterę nad cuchnącym rozlewiskiem przy ul. Jasnogórskiej; potem pozwolono mu pilnować nowej szkoły przy ul. Narutowicza. Hitlera zamieniono na Stalina. Pieracki nie przyjął się wśród Częstochowian, renomowany plac nazywano nadal zwyczajowo magistrackim. Nazwa przedwojenna była szanowana przez okupantów niemieckich do 1942 r. Wtedy uroczyście przemianowano Aleje Najświętszej Maryi Panny w Aleje Adolfa Hitlera, tegoż osobnika czyniąc także patronem nad placem. Była
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


