Wbrew temu co sądzą członkowie dużych ugrupowań politycznych, tak zwani „korwinowcy” mogą w wyborach samorządowych nieźle namieszać. Ich sukces w eurowyborach pokazał, że potrafią zdobyć elektorat, zwłaszcza młody. By szczęście ponownie się uśmiechnęło, tym razem na gruncie lokalnym, muszą spełnić podstawowy warunek – integracja wszystkich mniejszych ugrupowań prawicowych. Jeszcze nie tak dawno jedność Kongresu Nowej Prawicy (Janusza Korwina-Mikke), Republikanów (Przemysława Wiplera), Polski Razem (Jarosława Gowina), Ruchu Narodowego (m.in. Krzysztofa Bosaka, Tomasza Pałasza), Klubu Frondy, Klubu Najwyższego Czasu w Ruchu Wolności – była pewna. Równie pewnym kandydatem na prezydenta Częstochowy z listy zjednoczonych partii zdawał się być Tomasz Jaskóła. Wszystko zmieniło się w ostatnich dniach. Obok Jaskóły pojawił się drugi kandydat, członek KNP – Sławomir Kokot. Niektóre media ogłosiły nawet, że Jaskóła zrezygnował. – To nie prawda, nie zamierzam rezygnować. Najprawdopodobniej dojdzie do prawyborów między Panem Kokotem a mną. Informacja, że zrezygnowałem jest wrzutką środowisk, które nie chcą abym kandydował, bo czują się zagrożone. To gierki polityczne. Po prostu ktoś umiejętnie nas rozgrywa – twierdzi Tomasz Jaskóła.Niestety ta sytuacja oznacza, że „korwinowcy”, „gowinowcy”, „wiplerowcy” i inni nie potrafią zadbać o to, by prezentowana pierwotnie jedność była trwała. Jeśli partia dopiero decyduje się na wybór swojego reprezentanta w samorządzie i robi to tuż przed wyborami, a elektorat jest wciąż trzymany w niepewności – niczego dobrego to nie wróży. Na zaprezentowanie sylwetki kandydata i skuteczne wypromowanie jednego z dwóch panów, może po prostu nie starczyć czasu. Tomasz Jaskóła– Czym się Pan dziś zajmuje?– Obecnie po zwolnieniu mnie z II LO w maju przeszedłem w tzw. stan nieczynny. Czyli do lutego jestem nauczycielem, później mój stosunek pracy wygasa. Wracam do projektów biznesowych, czyli ponownie po przerwie staję się przedsiębiorcą. Działam społecznie w dwóch stowarzyszeniach, wychowuję trójkę dzieci itd. Słowem mam co robić. Tworzę fundację, która będzie organizowała eksperymentalną szkołę. – Wiele lat temu działał Pan w Stowarzyszeniu Dzielnicy Częstochowy “Nasz Lisiniec”, jakimi osiągnięciami może się Pan pochwalić?– Stowarzyszenie „Nasz Lisiniec” powstało dla poprawy życia mieszkańców naszej dzielnicy. Zaczęło się niewinnie. Przedszkole do którego chodziła moja córka i syn, a teraz kolejna córka nie mogło doprosić się o przejście przez ulice Wręczycką. Pomysł próbowano zrealizować 10 lat. Bezskutecznie. Lubię takie wyzwania. Zebrałem w ciągu 10 dni 800 głosów i złożyłem zapotrzebowanie na „zebrę” wraz z uzasadnieniem. Po roku mieliśmy przejście. Największym osiągnięciem stowarzyszenia było boisko szkolne przy SP 13. Oczywiście będzie teraz wiele „matek sukcesu”, ale jeśli chcieliby wskazać swoje zasługi to wskażę jak nie reagowali radni, wysocy urzędnicy. – Czytając Pana życiorys można odnieść wrażenie, że bardziej koncentruje się Pan na tematach oświatowych niż ogólnomiejskich. Proszę o komentarz.– Oświata to prawie 40 % budżetu naszego miasta. Zatem mówię o około 400 milionach złotych. To jedno z najważniejszych zadań wynikających z ustawy. Zdecydowanie nie koncentruję się tylko na oświacie. Jeśli zaś chodzi o życiorys wśród kandydatów na prezydenta przeważają nauczyciele z wykształcenia np. Pan Warzocha, Pan Maranda, pewnie za chwilę Pan Szewiński. No i jeden inżynier budownictwa Pan Matyjaszczyk, który wiecznie ma publiczno-partyjną pracę… Różnica między nami polega na tym, że ja przyznaję się do tego ciągle i podkreślam to przy każdej okazji.Nie należy okradać tych młodych ludzi nadmiernymi podatkami i stworzyć warunki do działania w sieci. Są zdolni, ale nie chcą patrzeć jak nepotyzm i układy zabija ich działania. Proszę sobie wyobrazić, że w Częstochowie jest 20 700 osób pracujących w sferze publicznej za pieniądze podatników, a 24 700 przedsiębiorców. W samym ZUS w Częstochowie pracuje uwaga: prawie 800 osób. W Urzędzie Miasta ponad 1100 osób – widzi Pani, że Huta to jest Pikuś przy biurokracji za pieniądze podatnika! Stąd wnioski: bezrobocie i depopulacja może być zatrzymana tylko świetną oświatą i zmianą paradygmatu wytwarzania, z przemysłowego na usługowy. – Jakie ugrupowania będą wchodziły w skład komitetu wyborczego, z którego zamierza Pan wystartować do wyborów?– Odpowiedź jest prosta – wiele i żaden. Do komitetu wchodzą ludzie. My jesteśmy Wolnościowcami. Co to oznacza? To, że nie ma u nas feudalnego podporządkowania i „chorób” partii – tj. strachu, donoszenia, i „dostępu do ucha” – w zamian za to oferujemy stanowiska. Nie ma decydującego „barona”, który rozdaje karty. Zatem na razie wspieramy się wśród KNP, Republikanach, PRJG, RN, Klubu Frondy, Klubu Najwyższego Czasu w Ruchu Wolności – tak jest od dawna, ale największym sukcesem była Konwencja z 9 maja, która zebrała znamienitych gości i 1000 Częstochowian. To był stan na połowę sierpnia. Ruch Wolności to nade wszystko wspaniały zespół: Włodzimierz Skalik, Marek Domagała, Jacek Betnarski, Piotr Stefański i wielu innych przedsiębiorców, naukowców, prawników, ekonomistów i studentów. – Czy nie obawia się Pan, że szyld Korwina – Mikke, pod którym zamierza Pan wystartować adresowany jest wyłącznie do ludzi młodych?– Szyldy nie do końca są ważne. Ważni są ludzie. Kiedy patrzę na JKM, czy prof. Gwiazdowskiego, dr Sadowskiego, prof. Rybiński, prof. Karpińskiego to widzę osoby od 50 do 80 lat głoszące poglądy wolnorynkowe. Bynajmniej nie jest to szyld tylko dla młodych. Na naszych oczach upada mit Okrągłego Stołu i Magdalenki jako pozytywnej przemiany. Młodzi obywatele buntują się, bo chcą odpowiedzi na pytania dlaczego w Polsce jest tak źle, dlaczego muszą emigrować, dlaczego państwo okrada z 65 % ich pieniędzy, a biurokracja po prostu zabija? Powiedziałbym, że każdy zdrowy człowiek ma konserwatywno – liberalne podejście do życia. Jeśli z niego wyrasta to niestety dlatego, że musi się dostosować do układów, aby przeżyć. Dlatego postawiłbym tezę – jeśli chcemy zmian, głosujmy na ludzie spoza układu partii sejmowych. Mam przyjemność współpracować z Panem Pawłem Kukizem. Dostrzegł, że grzechem głównym jest brak JOW i finansowanie z budżetu partii. – Zgodnie z Pana zapowiedzią “Częstochowa będzie mieć najlepszą oświatę w województwie” i najprawdopodobniej tego obawiają się Pana przeciwnicy – proszę o komentarz.– Moi konkurenci boją się mnie z innego powodu. Na mnie nie można znaleźć haków mimo, że starano się mocno. Ale do konkretów . Powinniśmy postawić na dobry transport, drogi, infrastrukturę (np. światłowody, które już istnieją, ale sieć jest niewielka). Częstochowa jest największym miastem w subregionie. Musi zacząć przyciągać młodych ludzi. Postawiłbym na usługi i nowe technologie. W usługach chciałbym, aby była to turystyka powiązana z edukacją i zdrowiem (walory Jury). Proszę zwrócić