Ta nadzwyczajna sesja rady miasta Częstochowy na długo zapadnie w pamięć wyborcówŚwietny żart na ostatniej, nadzwyczajnej sesji rady miasta zapodała mieszkańcom Częstochowy, za publiczne pieniądze „trupa radnych Kapinos and Kot” (obaj z SLD). Na ich wniosek, większością głosów radnych, przyjęto – jako pierwsze – stanowisko: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego Jarosława”, zmieniając pierwotną treść wniosku radnych PiS i w ogóle sens nadzwyczajnej sesji. A oczywiście chodziło o Jarosława Marszałka, wiceprezydenta Częstochowy, który to na sesji próbował tłumaczyć się z powodu odejścia z teatru dyrektora Olafa Lubaszenki. Trefnisiowy skeczyk radnych SLD w czasie sesji miał być m. in. formą drwiny i złośliwości wobec europosłanki Jadwigi Wiśniewskiej (PiS), która powiedziała nie tak dawno o Jarosławie Kaczyńskim: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego przywódcę, który Polskę w sercu niesie”. Co „nosi” Kaczyński będzie jeszcze czas podsumować, wiadomo natomiast co „niesie za sobą” Marszałek – decyzje i… – o czym najwyraźniej wiceprezydent zapomniał – odpowiedzialność. Decyzyjność w sprawie Olafa Lubaszenki doprowadziła do kompromitacji Częstochowy i przyniosła naszemu miastu wstyd przed światem kultury, wręcz całym światem… Jak mawia się przy produkcjach telewizyjnych: „albo coś jest albo czegoś nie ma”. Choćby nawet wielkie chęci miał Jarosław Marszałek – a nie miał najwyraźniej ani chęci ani kompetencji – to finał jest taki: Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie od wielu miesięcy pozostaje bez dyrektora, co ma wpływ na repertuar, motywacje 80 pracowników i odpływ widzów. Ten sam Jarosław Marszałek odtrąbił wielki sukces w postaci pozyskania sławnej persony w osobie znanego aktora i reżysera Olafa Lubaszenki, po czym po upływie zaledwie miesiąca musiał gęsto tłumaczyć się publicznie ze sromotnej porażki. I tu mała dygresja. Cudownie się stało dla wszystkich obserwatorów tej nadzwyczajnej sesji, że odbywała się ona zdalnie (w internecie) – powiększone w monitorze twarze anfas nie były w stanie ukryć emocji. Nerwowy śmiech, malinowe lico i dygnięcia żyłki mówiły nawet więcej niż nieudolne próby Jarosław Marszałek usprawiedliwiania zaistniałej sytuacji. A przypomnijmy. W 2021 roku odbyły się dwa konkursy na stanowisko dyrektora częstochowskiego teatru, które zakończyły się niepowodzeniem. W styczniu 2022 padła propozycja, by stanowisko to objął Olaf Lubaszenko, na okres 3 sezonów artystycznych. Prócz urzędników z Lubaszenko rozmowy prowadził wiceprezydent Jarosław Marszałek, odpowiedzialny z ramienia urzędu za sprawy teatru. W połowie sierpnia, przy blasku fleszy władze miasta oficjalnie przedstawiły Olafa Lubaszenkę, jako przyszłego dyrektora teatru (od 01. września). Zaraz po zawarciu umowy dział kadr teatru zasygnalizował, że w razie prowadzenia działalności gospodarczej przez Lubaszenkę będzie on musiał ją zawiesić lub zamknąć w ciągu 30 dni od podpisania umowy. Jednak po konsultacjach, urzędnicy magistratu doszli do wniosku, że przepisy o działalności gospodarczej nie obowiązują Olafa Lubaszenki. Tymczasem, po upływie kolejnych kilku dni „ci sami” urzędnicy zmienili zdanie i poinformowali, że przepisy o zakazie prowadzenia firmy z jednoczesnym piastowaniem funkcji dyrektora teatru jednak Lubaszenkę obowiązują.Gwoździem do trumny resortowego prezydenta Częstochowy Marszałka jest oświadczenie przedstawicieli OM NSZZ Solidarność w Teatrze im. Adama Mickiewicza: „Próby znalezienia rozwiązania problemu i inicjatywa będąca po stronie Teatru, miała szansę rozwiązać zaistniałą sytuację, a została storpedowana przez wiceprezydenta Jarosława Marszałka.Brak możliwości spotkania się z wiceprezydentem oraz brak możliwości wspólnego rozwiązania problemu, wykazały ewidentną niechęć w kontaktach i brak dialogu na godnym poziomie, co doprowadziło, że w dniu 30.09.2022 r. Dyrektor Olaf Lubaszenko złożył rezygnację z pełnionej funkcji.” Żenująca sytuacja z obsadzeniem stanowiska dyrektora częstochowskiego teatru obiegła świat kultury, a w internecie zaroiło się od komentarzy. Większość częstochowian zainteresowanych życiem miasta oczekiwało reakcji szefa szefów – prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD). Zajęty – niewątpliwie innymi sprawami – wódz, niestety nie sprostał zadaniu, więc do gry wkroczyły siły polityczne. No…, no… „Kapinos and Kot” pojechali na grubo Opozycyjna wobec sldowskich władz miasta frakcja radnych PiS czemprędzej zwołała nadzwyczajną sesję rady miasta, podczas której planowano głosować nad stanowiskiem w sprawie natychmiastowego odwołania wiceprezydenta Częstochowy Jarosława Marszałka. Oczywiście pomysł z góry był skazany na niepowodzenie, bo arytmetyka jest nieubłagana – na 28 radnych tylko 8-mioma szablami dysponuje PiS. Dyskusja podczas sesji – co nie było zaskoczeniem – była zażarta i trwała ponad trzy godziny. Wcześniej jednak trupa radnych „Kapinos and Kot” zaprezentowała opozycji, ale przede wszystkim mieszkańcom skecz (aż boki można zrywać), którym udowodniła, że gdy się ma władzę wszystkie chwyty są dozwolone. I wbrew pozorom w spektaklu radnych wcale nie zabrakło epilogu. Na myśl przychodzi kultowy przekaz Kabaretu Starszych Panów – „Nie potrzeba mnożyć zdań”. Wniosek radnych „Kapinos and Kot” zawierał tylko jedno zdanie: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego Jarosława”, czym całkowicie zmienił 2-stronicowy wniosek radnych PiS o usunięciu z władz miasta wiceprezydenta Jarosława Marszałka. Treść pierwotnego wniosku została po prostu usunięta. Podczas tej uwłaczającej mieszkańcom Częstochowy sesji, pierwszy poddany pod głosowanie został wniosek autorstwa „Kapinos and Kot” i brzmiał: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego Jarosława”. 11 radnych go poparło, 7 było przeciw, 7 wstrzymało się od głosu, 2 nie oddało głosu i jedna radna była nieobecna. Ostatecznie wniosek zmieniający stanowisko radnych w sprawie odwołania wiceprezydenta Marszałka został przegłosowany.Drugie głosowanie miało dotyczyć wniosku radnych PiS o usunięcie wiceprezydenta, ale ponieważ we wcześniejszym głosowaniu treść tego wniosku została zmieniona, a w zasadzie zastąpiona tylko jednym zdaniem: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego Jarosława” – radni PiS wstrzymali się od głosowania. Ostatecznie, zmieniony wniosek o odwołanie wiceprezydenta Marszałka nie uzyskał poparcia radnych: za było 7, przeciw – 8, wstrzymuję się – 4, nie oddało głosu 8 radnych i 1 radna była nieobecna. Jak indywidualnie – wzywając imienia Pana Boga – głosowali radni? Wyniki pierwszego głosowania – wniosek trupy „Kapinos and Kot”: za – 11 radnychTomasz Blukacz,Dariusz Kapinos,Łukasz Kot,Ewa Lewandowska,Michał Lewandowski,Zbigniew Niesmaczny,Emilia Skrzypczyńska,Ryszard Szczuka,Sebastian Trzeszkowski,Tomasz Tyl,Iwona Zbrojkieiwcz przeciw – 7 radnychKonrad Jarzyński,Katarzyna Jastrzębska,Piotr Kaliszewski,Dorota Majer,Monika Pohorecka,Beata Struzik,Piotr Wrona wstrzymuję się – 7 radnychŁukasz Banaś,Artur Gawroński,Barbara Gieroń,Łukasz Krawczyk,Agata Pawłowska,Andrzej Sowa,Jolanta Urbańska brak głosu – 2 radnychPaweł Ruksza,Krystyna Stefańska nieobecny – 1 radnyMałgorzata Iżyńska Wyniki drugiego głosowania – wnioskodawcy radni PiS w sprawie apelu o odwołanie wiceprezydenta Częstochowy Jarosława Marszałka (jednak treść wniosku zmieniona we wcześniejszym głosowaniu): za – 7 radnychTomasz Blukacz,Dariusz Kapinos,Łukasz Kot,Zbigniew Niesmaczny,Emila Skrzypczyńska,Sebastian Trzeszkowski,Tomasz Tyl przeciw – 8 radnychŁukasz Banaś,Barbara Gieroń,Ewa Lewandowska,Michał Lewandowski,Agata Pawłowska,Ryszard Szczuka,Jolanta Urbańska,Iwona Zbrojkieiwcz wstrzymuję się – 4 radnychArtur Gawroński,Jacek Krawczyk,Andrzej