Mówi się o odłączeniu Częstochowy od Śląska, ale nikt nie zapytał Ślązaków o zdanie w tej sprawie!Ludzie rozsądni, zanim przystąpią do poważnych działań, najpierw myślą. Dlatego nasi „entuzjaści-niepodległościowcy”, czyli zwolennicy powołania województwa, którego stolicą miałaby zostać Częstochowa, nie powinni rzucać słów na wiatr bez rzetelnego rozpoznania sił, czyli rozważenia: kto jest tą sprawą zainteresowany. Jak się już przekonaliśmy z sondażu przeprowadzonego wśród samorządów miast, powiatów i gmin, które według autorów tej koncepcji są brane pod uwagę, mało kto jest zainteresowany wejściem w skład „planowanego” województwa. Właściwie to chce tego tylko miasto Częstochowa i dwa z nim sąsiadujące powiaty: kłobucki i częstochowski. Wcale nie chce Radomsko – wszak macierzysty gród prezydenta Częstochowy, nie chce Wieluń, Pajęczno, Myszków, ani Włoszczowa.A więc zdrada! Już się zdawało, że naszym entuzjastom pozostał tylko płacz i zgrzytanie zębów… Lecz w tym momencie, jak w dobrym filmie, następuje oto nagły zwrot akcji. Znaleźliśmy sojusznika! Projekt odłączenia nas od Śląska gorąco popierają… prawdziwi Ślązacy! Pozytywna energia„Śląskie. Pozytywna energia” – to oficjalne hasło województwa ślaskiego. Trzeba przyznać, że brzmi futurystycznie, kosmicznie i industrialnie. Kojarzy się z postępem technicznym, wysokim poziomem technologii i kultury przemysłowej. Tym hasłem promuje się najbardziej zurbanizowany region kraju. Co do tego nie można mieć wątpliwości. Szczególnie jest to widoczne na obszarze aglomeracji, zwanej konurbacją górnośląską, która rozciąga się od Gliwic i Knurowa na zachodzie do Jaworzna i Sławkowa na wschodzie, od Tych na południu do Tarnowskich Gór i Dąbrowy Górniczej na północy. Cały ten teren można przejechać, nie opuszczając ani na moment obszaru miejskiego, bo tutaj miasto nachodzi na miasto. Między miastami nie ma wsi, bo tu są tylko miasta, miasto przy mieście, jedno na drugim, splątane infrastrukturą dróg, kabli, rur, kanałów, torów kolejowych i tramwajowych.Tutaj działają sławne na cały kraj kliniki, instytuty badawczo-rozwojowe, tutaj jednym tramwajem można przejechać przez kilka miast, w ogóle tego nie zauwazając. Tylko tablice informacyjne wskazują, gdzie kończy się jedno miasto, a drugie zaczyna. Dla przybysza z zewnątrz często niezupełnie jest jasne, czy znalazł się akurat na przykład w Chorzowie, Piekarach Śląskich, Siemianowicach, czy w Czeladzi. Nie widać żadnej różnicy. Wszędzie taka sama architektura, czerwona cegła, fabryczne mury. Kiedyś w krajobrazie dominowały kopalnie i huty, ale nawet dziś, po przemianach ustrojowych i upadku wielu gałęzi przemysłu, mimo likwidacji całego szeregu zakładów, pejzaż niewiele się zmienił. To nadal przemysłowe serce Polski. Kolebka wyścigu pracy, zainicjowanego w lipcu 1947 roku przez górnika Wincentego Pstrowskiego z kopalni węgla „Jadwiga” w Zabrzu. Jednak nie każdy wie, iż „Wincenty Pstrowski, górnik ubogi” (który „wyciągnął normę, a później nogi”), choć rzucił światu swoje wyzwanie z Zabrza, z Górnego Śląska, to nie był wcale Ślązakiem. GorolePstrowski tylko w Zabrzu robił w kopalni, ale przyjechał za tą robotą z zewnątrz, spoza Śląska. Był więc gorolem, jak to mówią Ślązacy. Takim samym gorolem, jakimi jesteśmy dla nich my wszyscy, którzy jesteśmy nie z Górnego Śląska, ale na przykład z Częstochowy i okolic. Zresztą akurat my nie jesteśmy tacy najgorsi, bo najgorsi gorole to są ci z Altrajchu. Otóż, być może nie wszyscy na świecie wiedzą, że nie cała konurbacja górnośląska jest na Górnym Śląsku. Problem jest tego rodzaju, że kawałeczek tej pysznej aglomeracji wystaje poza Górny Śląsk. Bowiem historyczna granica Śląska przebiega na rzekach Brynicy i Czarnej Przemszy. I tego, proszę Państwa, nic nie zmieni, żadne rysowanie pisakami po mapie, żadne wymysły polityków z Warszawy, Brukseli, Berlina czy Moskwy. AltrajchPo zachodniej stronie Brynicy są Katowice i Mysłowice, czyli Górny Śląsk. Ale po drugiej stronie rzeki już jest Altrajch, jak rodowici Ślązacy nazywają Zagłębie Dąbrowskie. Na tym obszarze znajdują się miasta: Sosnowiec, Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Wojkowice. Mimo bliźniaczej górniczo-hutniczej przeszłości jest to teren obcy, wcale nie-śląski. Obszar Zagłębia Dąbrowskiego, w odróżnieniu od Śląska, nigdy nie wchodził w skład Cesarstwa Niemieckiego. Wręcz przeciwnie, była to część carskiej Rosji, która tak samo jak Częstochowa, Kłobuck, Myszków, Radomsko, Koluszki i Łódź wchodziła w skład piotrkowskiej guberni Królestwa Polskiego, „na wiek wieków” złączonego ze „Świętą Rusią” pod berłem władców, używających następującego tytułu: „Cesarz i Władca Absolutny Wszystkich Rosjan; Car Moskwy, Kijowa, Włodzimierza, Nowogrodu, Kazania, Astrachania, Polski, Syberii, Chersonezu Taurydzkiego i Gruzji; Władca Pskowa; Wielki Książę Smoleńska, Litwy, Wołynia, Podola i Finlandii; Książę Estonii, Liwonii, Kurlandii i Semigalii, Samogitii, Białegostoku, Karelii, Tweru, Jugrii, Permu, Wiatki, Bułgarii oraz ziem pozostałych; Władca i Wielki Książę Niżnego Nowogrodu i Czernihowa; Władca Riazania, Połocka, Rostowa, Jarosławia, Biełozierska, Udorii, Obdorii, Kondii, Witebska, Mścisławia oraz wszystkich ziem północnych; Pan i Władca ziem iwerskich, kartalińskich i kabardyjskich oraz dzielnic ormiańskich; Dziedziczny Władca i Suzeren Książąt Czerkieskich i Książąt Górskich oraz innych; Władca Turkiestanu; Następca Tronu Norwegii; Książę Szlezwika-Holsztynu, Stormarnu, Dithmarschen i Oldenburga”. Kiedy Rosjanie wycofali się stąd podczas pierwszej wojny światowej, obszar Zagłebia Dąbrowskiego został podzielony między dwie strefy okupacyjne: niemiecką i austro-węgierską. Przy czyym Sosnowiec okupowali Niemcy, a Dąbrowę z kolei Austriacy. Tutaj trzeba napomknąć, że wtedy Austriacy nadali wsi Dąbrowa prawa miejskie, wraz z dodaniem do nazwy przymiotnika „Górnicza”. Straszą trzej cesarzePo pierwszej wojnie światowej, od 1918 roku Zagłębie Dąbrowskie znalazło się w województwie kieleckim (tak samo jak Częstochowa, Kłobuck i Myszków). Tymczasem Górny Śląsk, dotychczas stanowiący integralną część Niemiec (jako wschodni fragment rejencji opolskiej w Prowincji Śląsk), został w dniu 20 czerwca 1922 roku podzielony granicą państwową między Niemcami i Polską. Po niemieckiej stronie pozostał Bytom, Gliwice i Zabrze, ale nie ta granica stała się powodem do zmartwień następnych pokoleń. W głowach Ślązaków i Zagłębiaków do dziś tkwi, niczym rana, zniesiona w 1922 roku granica na Brynicy i Czarnej Przemszy.„My nie jesteśmy Śląskiem, my nie jesteśmy żadnymi Ślązakami!” – oburzają się Zagłębiacy zawsze wtedy, kiedy ktoś nieobyty użyje słowa „Śląsk” w odniesieniu do ich „małej ojczyzny”. A zdarza sie to bardzo często, ponieważ zdecydowana większość ludzi spoza Zagłębia Dąbrowskiego i Górnego Śląska nie dysponuje taką histryczno-geograficzną wiedzą. Trzeba też dodać jeszcze jeden zabawny element do układanki. Otóż na Czarnej Przemszy była też granica cesarskich Niemiec i cesarsko-królewskich Austro-Węgier. Po stronie austriackiej, w Królestwie Galicji i Lodomerii, znajdowały się miasta: Jaworzno i Sławków, gdzie także kwitło górnictwo (jest to teren określany dawniej jako Zagłębie Krakowskie). Zatem obecna tak zwana konurbacja górnośląska (czyli aglomeracja katowicka) leży na obszarze, który kiedyś należał do trzech różnych państw. Zresztą do dziś miejsce, gdzie schodziły
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


