WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL

Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Sołtys Jurczyk: „Wybraliśmy radnych, którzy dla swoich korzyści potajemnie decydują o ustawieniu wiatraków w gminie Kłomnice”

Temat rozmowy: dlaczego w Kłomnicach nie chcą wiatraków?
Gościem TV 7 dni jest Robert Jurczyk, sołtys wsi Pacierzów w gminie Kłomnice oraz prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Ochrony Krajobrazu Gminy Kłomnice.

– O co chodzi w proteście, który rozpoczął się w gminie Kłomnice?
– Przede wszystkim protestują mieszkańcy naszej miejscowości, wsi Pacierzów, ale również miejscowości ościennych: Konar, Kuźnicy, Garnka, Śliwakowa, Zawady. A chodzi o farmę wiatrakową, która ma powstać na tych terenach.

– I w czym problem…?
– 22 grudnia 2025 roku, na sesji rady gminy w Kłomnicach, radni podjęli uchwałę o wyznaczeniu terenu pod farmę wiatrakową i wtedy dopiero mieszkańcy dowiedzieli się, że są takie plany.
Właściwie to bezpośrednio przed sesją, gdy były rozdawane ogłoszenia. Oczywiście nastąpiło bardzo duże poruszenie. Mieszkańcy zorientowali się, którzy radni, jakby w porozumieniu z wójtem Piotrem Juszczykiem, zorganizowali coś takiego.

– Ale chyba nie było tak, że ta sprawa wypłynęła dopiero w grudniu?
– Wcześniej mieliśmy sygnały, że ktoś podpisuje umowy dzierżawy gruntów z osobami prywatnymi. Dowiedzieliśmy się, że jest to firma Elektrofarm z Nowego Targu, ale to nie ona budować ma wiatraki, a Tauron Zielona Energia. Oficjalnie o Tauronie my nic nie wiemy, chociaż od nich przyszedł list intencyjny do urzędu gminy w Kłomnicach. Teraz przedstawiciele firmy Elektrofarm zasłaniają się tym pismem z Taurona.
Ta firma z Nowego Targu zawiera umowy z prywatnymi właścicielami działek, podpisuje je na 29 lat i 11 miesięcy. Co jest bardzo dziwne, dlatego że nie chcą tych gruntów wykupić na własność, tylko po prostu dzierżawić.
Na chwilę obecną zorganizowane były dwa spotkania, w Konarach i w Garnku. Na pytania mieszkańców w kierunku zastępcy wójta – bo wójt Piotr Juszczyk nie raczy pokazać się osobiście, tylko wysyła zastępcę Bartłomieja Żurka – próbuje on nie odpowiadać wprost, tylko sugestiami, że to jest nam bardzo potrzebne, bo będzie sprzyjać rozwojowi gminy.
Natomiast my uważamy, że władze gminy liczą tylko i wyłącznie na profity z podatku, który wpłynie do urzędu na kwotę około 2,5 miliona złotych rocznie. Oczywiście to nic pewnego, to jest tylko takie założenia wirtualne, bo nikt tego nie wyliczał. Naszym kosztem, mieszkańców, gmina próbuje sobie dorobić do budżetu.

– Ilu mieszkańców liczy grupa protestacyjna?
– Cały czas zbieramy podpisy, obecnie mamy ich około trzysta. Oczywiście te podpisy wyślemy do do wojewody śląskiego, bo już kilka pism poszło. Jak zbierzemy większość, to na pewno doślemy panu wojewodzie.

– Jakie są wasze argumenty przeciwko wiatrakom? Czego tak naprawdę najbardziej się obawiacie?
– Przede wszystkim mieszkańcy obawiają się o swoje zdrowie. To są niesłyszalne infradźwięki, które emitują turbiny wiatrowe, to jest też pole magnetyczne. Ale przede wszystkim mówimy o hałasie, który jest nieunikniony podczas ruchu turbin. Odległość planowanego wiatraka od mojego domu wynosi w granicach 800 metrów, ale są bliższe odległości, nawet 700 metrów. Wyznaczono na razie prowizoryczną mapkę, także dokładnie jeszcze nie wiemy, gdzie te wiatraki miałyby stanąć i na których działkach. Dochodzą do nas informacje, że są podpisywane umowy z jednym, czy drugim rolnikiem. Oczywiście nie próbujemy tych osób w żaden sposób naciskać, czy wywierać na nich wpływu, bo nie taka jest nasza rola. Od lat żyjemy w małych społecznościach, dobrze nam się rozmawia i współpracuje ze sobą, więc nikogo nie będziemy hejtować.

– Mówi pan o zdrowiu. Czy Państwo czytaliście opracowania medyczne na ten temat czy próbowaliście ściągnąć do gminy specjalistę w temacie wiatraków?
– Oczywiście mieszkańcy teraz dużo czytają na temat wiatraków. Znaleźliśmy też specjalistę, pana profesora z Wrocławia (nie pamiętam teraz nazwiska), którego zaprosiliśmy na spotkanie. Mamy nadzieję, że na najbliższym spotkaniu się pojawi, choć nie będzie na pewno łatwo, bo nie wiedzieć czemu te spotkania organizowane są teraz bardzo szybko, chaotycznie. Nie wiem, czemu gminie tak bardzo zależy…

– Czy jesteście przeciwko wiatrakom generalnie, czy tylko w miejscach, które proponuje gmina?
– My nie mamy żadnych uprzedzeń względem odnawialnych źródeł energii. Nawet ja mam na dachu panele fotowoltaiczne, choć do końca nie jestem zadowolony z nowych zasad, to jednak rachunki za prąd są mniejsze. Ale jeśli chodzi o wiatraki, to nie powinny być stawiane tak blisko zabudowań. Przecież jest farma wiatrakowa w Przyrowie, gdzie byłem i osobiście rozmawiałem z mieszkańcami, którzy twierdzą, że nawet w odległości 1,5 km je słychać, zwłaszcza, gdy jest silny wiatr. Prosiłem nawet jednego i drugiego mieszkańca Przyrowa, by przyjechał do nas i podzielił się wrażeniami jakie ma mieszkając po sąsiedzku z wiatrakiem. Niestety nikt przed kamerą nie chce się wypowiedzieć.

– Wróćmy do sprawy umów dzierżawy gruntów pod wiatraki. Z moich informacji wynika, że były one znacznie wcześniej zawierane niż została podjęta uchwała przez radnych.
– Tak. Pierwsze umowy były podpisane nawet w styczniu 2025 roku, a uchwała jest z grudnia 25. Dochodziły do nas sygnały, że firma szuka jednej czy drugiej osoby, ale w życiu nie pomyśleliśmy, że podpasują już jakieś umowy dzierżawy. Jesteśmy w posiadaniu jednej z takich umów na przechodzące śmigło, oczywiście podpisanej przez notariusza. Zastanawiamy się, czemu sami mieszkańcy nie zadali sobie odrobiny trudu, by skonsultować się z prawnikiem, czy ta umowa jest zabezpieczająca dla nich samych. Niestety wygląda to tak, jakby część naszych mieszkańców uległa urokowi przyszłych pieniędzy. Tylko że to nie są jakieś wielkie pieniądze, bo na przechodzące śmigło wychodzi kwota 3-4 tysięcy złotych na rok, minus podatek. Na pewno niektórzy już żałują, że takie umowy podpisali.

– Wśród osób zainteresowanych dzierżawą gruntu pod wiatraki są przedstawiciele władz gminy. Czy znaczy to, że podejmują decyzje w swojej sprawie, a nie mieszkańców?
– Jak najbardziej. Nawet radny z Konar, Kazimierz Wilkoszewski przyznał, że jego rodzina ma tam działki. A mamy podejrzenia też co do innych radnych, choć nazwisk tu nie wymienię. Ich rodziny też miałyby jakąś korzyść z tych wiatraków.

– Jak się sprawa zakończy?
– Mamy nadzieję, że władze, przede wszystkim nasi radni opamiętają się i zauważą, jaki jest odzew mieszkańców na pomysł z wiatrakami. A przecież to mieszkańcy wybrali tych radnych, którzy teraz, za kulisami decydują dla siebie i swoich potrzeb. Czy myślą tylko o profitach dla gminy? Powinni mieć zawsze z tyłu głowy dobro i zdrowie mieszkańców, którzy ich wybrali.
Niestety procedury ruszyły. Mamy jednak nadzieję, że to wszystko da się jeszcze odwrócić. Apelujemy do wójta Piotra Juszczyka i naszych radnych, by się zastanowili do czego zmierzają. Wcale nie trzeba uchwalać nowego planu zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje od 2018 roku, bo jest dobrze zrobiony, chroni mieszkańców właśnie przed takimi rzeczami jak turbiny wiatrowe.

– Dziękuję za rozmowę.

Renata R. Kluczna

Udostępnij:

3 komentarzy

  • mario

    Rozumiem obawy ludzi przed każda zmianą na ich terenie, zwłaszcza taką, która mogłaby szkodzić ich zdrowiu.
    A co mówią badania… m.in.

    MIT: 500 metrów jest niebezpieczne dla ludzi, wiatraki będą hałasować i wytwarzać niszczące infradźwięki
    FAKT: Wiatraki w odległości 500 metrów są bezpieczne dla ludzi i przyrody

    Minimalna odległość wiatraków od zabudowań wynosząca 500 metrów jest rozwiązaniem, które jest powszechne w większości państw UE. W Badaniach z roku 2022 Polska Akademia Nauk wskazuje, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, by dźwięki elektrowni wiatrowych wywierały negatywny wpływ na zdrowie lub samopoczucie człowieka. W odległości 500 m od elektrowni wiatrowej poziom hałasu wynosi poniżej 40 dB. – taki poziom hałasu nie powoduje negatywnych skutków zdrowotnych, nawet w przypadku osób wrażliwych. Zaobserwowane poziomy hałasu od turbin wiatrowych przy tej odległości są niższe lub porównywalne z hałasem towarzyszącym ich naturalnym źródłom (np. wiatr, fale), występujących powszechnie w przyrodzie oraz hałasem towarzyszącym człowiekowi w codziennych czynnościach bytowych (np. pojazdy, silniki, urządzenia AGD). Naukowcy podkreślają także, że Polska potrzebuje odnawialnych źródeł energii, a elementem kluczowym, bez którego nie będzie dalszego rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie, jest zmniejszenie wymaganej minimalnej odległości elektrowni wiatrowej od zabudowań mieszkalnych do 500 m.
    Ponadto, przy każdej budowie wiatraka dokonywana jest ocena oddziaływania na środowisko, ostateczna decyzja w sprawie powstania wiatraka oraz warunków budowy należy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Większe farmy wiatrowe posiadają także urządzenia umożliwiające wykrywanie większych stad ptaków i wyłączanie turbin na czas ich przelotu. Farmy wiatrowe mogą także mieć jedną z łopat malowaną na czarny kolor, co według wyników eksperymentów ogranicza liczbę śmierci ptaków o ponad 70%. Inwestor prowadzi monitoring ornitologiczny i chiropterologiczny (nietoperze) i ma obowiązek rejestrować wypadki z udziałem zwierząt. W razie ich częstego występowania możliwe jest wprowadzenie dodatkowych form ochrony.
    Nie wykazano także żadnych dowodów na wpływ wiatraków poprzez fale magnetyczne, infradźwięki czy inny wpływ poza wcześniej opisywanym przez nas hałasem (dosyć małym w odległości 500 metrów) na zdrowie ludzi czy dobrostan zwierząt gospodarskich.
    Twierdzenie, że wiatraki stanowią ogromne zagrożenie dla ludzi jest więc przesadzone, dla przewrażliwionych i uprzedzonych może stanowić uciążliwość, pod warunkiem ich lokalizacja będzie zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
    I tu zdarza się pies pogrzebany, gdy w trakcie procedur uchwalania planu nie zadbano o interesy mieszkańców terenów zamieszkałych i gruntów budowlanych i przestrzeganie obowiązujących norm w tym względzie.

    Praktyki korupcyjne w gminach to oddzielny smutny problem…

    • matkens

      tak,tak. tylko dziwnym trafem wiatraki mają stanąc na dzialkach należących do radnych

  • Marek

    Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (PZH) zajmuje stanowisko, że turbiny mogą mieć negatywny wpływ na komfort życia i zdrowie, jeśli znajdują się w zbyt bliskiej odległości. Według tej instytucji rekomendowana odległość turbin od zabudowań powinna wynosić przynajmniej 2 km

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Partnerzy: Serwis drukarek i laptopów Optima-MD
Przejdź do treści