Poseł ziemi częstochowskiej Artur Bramora (Ruch Palikota) pożegnał się z klubem. – Nie akceptuję postawy niektórych kolegów i nie mogę tego firmować swoim nazwiskiem – mówi poseł Bramora.
Artur Bramora był chyba największą niespodzianką ostatnich wyborów do parlamentu w naszym regionie. Zupełnie nieznany, z równie mało znanego ugrupowania, jakim wówczas był Ruch Palikota. A mimo to pokonał tuzów z PO i SLD. Dostał mandat od częstochowskich wyborców i tym samym znalazł się w gronie siedmiu posłów z naszego terenu, obok Izabeli Leszczyny, Haliny Rozpondek, Grzegorza Sztolcmana – wszyscy z PO, Jadwigi Wiśniewskiej i Szymana Giżyńskiego – PiS, Marka Balta – SLD.
Dziś słychać w głosie posła nutę żalu. – Mówiłem od jakiegoś czasu moim kolegom, jaka powinna być nasza linia, niestety nie słuchali… – stwierdza poseł Bramora. Na pytanie, co zamierza robić dalej, odpowiada krótko: – Teraz będę posłem niezależnym, a potem zobaczymy – kwituje parlamentarzysta ziemi częstochowskiej.


