„Drodzy Częstochowianie!
Czy wiecie, że władze naszego miasta postawiły na nową, unikalną w skali kraju gałąź gospodarki? A ściślej mówiąc ogrodnictwa? Tak, tak, to nie żart. Otóż w naszym mieście od kilku miesięcy w bardzo wielu miejscach można zaobserwować eksperymentalną uprawę chwastów.
Na skwerze Solidarności (vis a vie Urzędu Miasta) można podziwiać dorodne pokrzywy, osty i innej maści zielsko, z którym posadzone tam kiedyś „ozdobne rośliny” nie mają szans.
Spacerując dalej ul. Śląską docieramy do Placu Pamięci Narodowej. Ileż tu mamy do podziwiania. Nasze oko od razu przyciąga trawa i chwasty wyrastające z łączeń płyt betonowych, a na nowo (2-3 lata temu) utworzonych rabatach pokotem na „ozdobnych trawach” i krzewinkach kładzie się dorodny skrzyp, perz, pokrzywy, itp. Cudowny zielony dywan, na których próżno dostrzec to, co kiedyś tam zostało zasadzone.
Nie zapominajmy o posadzonych wzdłuż Śląskiej platanach z Holandii za grube tysiące złotych. One też mają towarzystwo metrowych lebiod, ostów i innego dziadostwa.
Ale idźmy dalej, w kierunku centrum. Ulica Focha i mini skwerek przy Auchan otwierany kilka lat temu z wielką pompą przez nasze władze. Tu sytuacja podobna – wszelkiego rodzaju chwast jest bezlitosny. Rośnie jak na drożdżach. A może ma rosnąć?
Chcecie więcej? Z Focha skręcamy w lewo w al. Wolności, na rogu mijamy zabytkową, modernistyczną willę generalską, zbudowaną w początkach XX w. Dziś (o zgrozo) swoją siedzibę ma tam Centrum Usług Komunalnych. Dla niewtajemniczonych – jednostka odpowiedzialna m.in. za utrzymanie porządku i czystości w mieście. Ale to nie tylko miejsce pracy urzędników, to także miejsce (przy głównym wejściu dla petentów, hi hi hi), w którym (na rabacie przy murze, gdzie powinno rosnąc coś rasowego i ozdobnego) na widok publiczny miejscowych i przyjezdnych wystawiona została uprawa ostu. Tego samego, którego każdy szanujący się ogrodnik i rolnik tępi w zarodku, nim wysieje nasiona i urośnie po pachy. A ten przy wejściu do CUK właśnie taki jest, po pachy. Choć nie, przepraszam, teraz jest już kładzie się na chodniku, „umilając” życie przechodniom. Po prostu nie utrzymał swojej wysokości.
To wszystko powyżej można by uznać za zabawny felieton, gdyby nie to, że tak wygląda dosłownie każda dzielnica Częstochowy.
Szanowni rządzący i odpowiedzialni za porządek w mieście:
Czy wam nie jest zwyczajnie wstyd, że macie takie dziadostwo na swoim podwórku?
Czy wy nie macie oczu?
Zostało wam choć odrobinę przyzwoitości i kultury wyniesionej z domu, czy te stołki, które zajmujecie od lat i profity, które z nich czerpiecie już wam zupełnie rozum odebrały?
Jesteście zwykłymi brudasami.
I proszę nie zganiać na firmy, którym zlecacie prace w zieleni miejskiej, ani na upały, na suszę i Bóg wie co jeszcze. To wy – władze miasta, CUK i MZD ponosicie odpowiedzialność za to, jak wygląda miasto, to jest wasz zakichany obowiązek. Proszę się wziąć do roboty, bo mamy lipiec, a Częstochowy nie widać zza trawska i chwastów.
I co rok ta sama bajka. Naprawdę ręce opadają.
PS. Gdyby był problem, to podpowiadam urzędnikom. Do pozbycia się ostów sprzed siedziby CUK-u wystarczy jeden urzędnik, para rękawiczek ochronnych i brązowy worek na odpady zielone. 20 minut roboty i po sprawie.
Czytelniczka i mieszkanka.”



