Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Leją wodę w temacie Stradomki

Bez znaczenia dla instytucji publicznych – co jasno wynika z odpowiedzi na pytania redakcji – pozostaje ochrona rzeki Stradomki, wałów i rzekomo strzeżonego prawem pasa wzdłuż rzeki. Nie wzruszył urzędników los fauny i flory: wyciętych drzew, zniszczonej darni, zasypanych rowów odwadniających – niegdyś miejsc żerowania dzikich zwierząt, saren, bażantów, żab i ptaków. Skoro dla instytucji powołanych do ochrony środowiska naturalnego to środowisko nie ma żadnej wartości, to tym bardziej opinia okolicznych mieszkańców jest bez znaczenia.Czego uczy ta sytuacja? Nie musisz obywatelu, przestrzegać żadnych zasad i praw, ani ludzkich ani – tym bardziej – Boskich. Prawo można dowolnie naginać, wystarczy wola urzędnika.

Kilka tygodni temu na łamach 7 dni zadaliśmy pytanie: jak to się stało, że na gruncie miejskim, ale też na działkach osób prywatnych i skarbu państwa, ktoś urządził sobie składowisko materiałów budowlanych i wysypisko śmieci? Przygnębiający obraz powalonych sprzętem budowlanym dorodnych drzew, zasypany gruzem rów odwadniający i „wyrastające” z ziemi zamiast trawy betonowe płyty, zobaczyć można w okolicach ulicy Piastowskiej w Częstochowie w dzielnicy Stradom, bezpośrednio przy wałach przeciwpowodziowych rzeki Stradomki.

Ustalmy fakty

Zdewastowany pas ziemi wzdłuż rzeki Stradomki ma więcej niż jednego właściciela, a ponieważ jest niezabudowany można odnieść wrażenie, że jest to ziemia niczyja. Zarządcy instytucjonalni, jak miasto czy skarb państwa nie wiedzą – co wynika z ich odpowiedzi – kto i na jakich zasadach ma prawo użytkować teren, zwłaszcza część będącą w rękach prywatnych. Ponieważ teren jest wykorzystywany (i wiadomo przez kogo) na składowisko materiałów budowlanych i wysypisko śmieci, nieoficjalnie padło określenie dzierżawy lub użyczenia, bowiem jednocześnie znany jest prawny właściciel gruntu (spoza Częstochowy). Z odpowiedzi wynika jednak, że urzędnicy nie mają pewności czy pomiędzy osobami prywatnymi (obecny użytkownik a właściciel terenu) jest zawiązana jakakolwiek umowa. „Wolny” pas ziemi wzdłuż rzeki zagospodarował właściciel okolicznej firmy budowlanej, zajmującej się m.in. wyburzaniem domów. Część zwożonego gruzu trafia do wykopanych przez przedsiębiorcę dołów, po czym jest zasypywana ziemią, co podnosi poziom terenu tuż przy wałach przeciwpowodziowych Stradomki. Niegdyś porośnięty drzewami teren dziś jest wysypiskiem śmieci i składem materiałów budowlanych. Właściciel firmy rozbiórkowej na zwężeniu przed wjazdem ustawił szlaban „Uwaga. Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”, blokując – niegdyś licznym spacerowiczom – przejście w okolice wałów rzeki Stradomki.

O opinię w tej sprawie zapytaliśmy mieszkańców dzielnicy Stradom w Częstochowie:

– Skończyłem co prawda studia wyższe, ale z innej dziedziny… Z tego co mi jednak wiadomo, wały przeciwpowodziowe mają spełniać określoną funkcję, chronić okoliczne domostwa przed zalaniem, w momencie ewentualnego przelania się rzeki. Jeśli ktoś zrówna teren z wałami, to przy powodzi woda rozleje się po całej okolicy. Praktyka wykopywania dołów, wsypywania odpadów, zasypywania ich i wyrównywania oznacza, że ten teren podnosi się. Z tego co mi wiadomo, w ciągu ostatnich 7-8 lat grunt podniósł się o półtora metra. Rozumiem, że ktoś wykorzystuje ten plac pod 
działalność gospodarczą, zwłaszcza że dysponuje ciężkim sprzętem – samochody ciężarowe, wywrotki, spychacze itd., natomiast argument, że jakoby nie są to odpady niebezpieczne jest chybiony, bo niby skąd urzędnik bez wizji lokalnej i badań laboratoryjnych ma taką pewność. 
Widziałem zasypane fragmenty papy z dachu, wraz całą konstrukcją domu. Tam były rury z kanalizacji i instalacji elektrycznej oraz elementy betonowe, a wiadomo z czym wiąże się stare budownictwo. To wszystko było wkopywane i przykrywane.
A skoro przy bezpieczeństwie jesteśmy to dodam, że na tym terenie wody gruntowe znajdują się bardzo wysoko, zwłaszcza że poziom rzeki jest minimalnie poniżej tego gruntu. Przez to zasypywanie, wody gruntowe nie znikną. One dalej pozostaną na tym samym poziomie w gruncie, tylko będą zanieczyszczone. Podobno zasypywanie gruzem na służyć „utwardzeniu” terenu – tylko po co?

– Kiedyś tu rosły trzciny, dorodne drzewa, a część terenu pokrywała łąka. Już jakiś czas temu zauważyłem, że drzewa najpierw są delikatnie naruszane przy użyciu ciężkiego sprzętu, a potem jak się pochylają całkiem są usuwane. To od zawsze był teren niczyj, więc przychodziły bażanty i sarny, wiewiórki, ropuchy i mnóstwo ptactwa. To była siedziba zwierząt. Było pięknie do czasu, gdy teren został zniszczony, a wszelkie zwierzęta wypłoszone.

– Sprawa się ciągnie od lat [około 2016]. Dawno temu jeden z mieszkańców zgłosił tę sprawę składowiska i wysypiska do straży miejskiej. Straż miejska przyszła i pokiwała głowami. To tyle. 
Ostatnio ktoś opowiedział mi o interwencji na straży miejskiej. Zadzwonił, a dyżurny powiedział, że to już kolejne zgłoszenie w tej sprawie, więc bardzo niechętnie, ale że wyśle patrol. Zgłaszający czekał na nich półtorej godziny. Więc zadzwonił znowu, że czeka i nikogo nie ma. Usłyszał, że patrol już był. On mówi, „ale nie u mnie”. „Tak, byli i stwierdzili, że teren jest prywatny, że pan przecież ma ogrodzone, troszkę gruzu usypuje i równa sobie teren, przecież mu wolno”. 
Wiem, że ktoś z dzielnicowym rozmawiał, ale dopóki nie ma zniszczenia mienia osoby zgłaszającej, to Policja nie ma narzędzi do interwencji i że takie sprawy leżą w gestii straży miejskiej. Interweniowaliśmy i pisemnie i telefonicznie w straży miejskiej, ale to nie przynosiło żadnego rezultatu. 

Pensje bierze wielu, a nikt nie odpowiada

Zniechęceni własną bezradnością mieszkańcy zwrócili się do naszej redakcji o pomoc. Nie licząc na wiele – i słusznie, zapytaliśmy Urząd Miasta Częstochowy, Straż Miejską i Wody Polskie o ich stanowisko w tej sprawie.

Straż miejska przekazała sprawę dalej

Po przesłaniu przez redakcję zapytań prasowych, następnego dnia na sporny teren przy wałach rzeki Stradomki udali się funkcjonariusze straży miejskiej. Jednak późnym wieczorem, na dzień przed wizytą strażników właściciel firmy budowlanej uprzątnął z gruntu, którego właścicielem jest gmina miasto Częstochowa, wrak samochodu, kontenery ze śmieciami, a część składowanych tam materiałów budowlanych przesunął na teren obok. Wnioski pozostawiamy naszym Czytelnikom.

– W jakim celu strażnicy miejscy byli przy wałach rzeki Stradomki, skoro nadal zakopywane są tam odpady niebezpieczne, nadal niszczona jest fauna i flora i nadal blokowany jest dostęp do wałów przeciwpowodziowych?
– Straż Miejska w Częstochowie jako priorytet stawia sobie pomoc mieszkańcom. Strażnicy miejscy interweniowali na zgłoszenia okolicznych mieszkańców lub podczas własnej służby patrolowej, bo dochodzi tam do spożywania alkoholu w miejscach zabronionych. Nie ma przyzwolenia Straży Miejskiej na formy dewastacji. Jeśli strażnicy miejscy ujmują sprawcę popełnianych czynów zabronionych to mogą zastosować sankcje prawne albo przekazać sprawę innym instytucjom/służbom do dalszej realizacji zgodnie z kompetencjami. Strażnicy miejscy mogą wykonywać swoje czynności tylko w granicach prawa i zgodnie ze swoimi kompetencjami. 
Jedną ze skarg w ostatnich latach, która wpłynęła do Sekcji Terenowej II była skarga z grudnia 2019 roku dotycząca wycinki drzew przy wale przeciwpowodziowym rzeki Stradomka. Patrol, który był obecny wówczas na miejscu stwierdził jedynie prowadzenie prac pielęgnacyjnych. Natomiast w pierwszej połowie marca 2023 roku dyżurni częstochowskiej Straży Miejskiej odnotowali dwa telefoniczne zgłoszenia dotyczące wywozu gruzu w tym rejonie. Jedno zgłoszenie zostało potwierdzone, ale dotyczyło terenu prywatnego. W drugim zgłoszeniu dotyczyło terenu od strony rzeki. Strażnicy miejscy na miejscu nie zastali potencjalnych sprawców. Nawiązali kontakt z osobą zgłaszającą, która przekazała informacje. Do Straży Miejskiej w marcu wpłynęło też pisemne pismo akcentujące nieprawidłowości przy tej ulicy.
Stan prawny działek na tym terenie jest różny, bo mają różnych właścicieli prawnych. Kilka działek jest bardzo zaśmieconych. Właściciele powinni jak najszybciej oczyścić te działki. Jedna z działek prywatnych została wykarczowana z zarośli. Nie stwierdzono wycinki drzew. Zebrana warstwa wierzchnia ziemi została złożona na obrzeżach działki. Na prywatną działkę został nawieziony tłuczeń, gruz, cegły oraz płyty chodnikowe, które mają zostać użyte do utwardzenia działki. Osoba, która odpowiada za działkę, oświadczyła, że odpady będą sukcesywnie usuwane.
Straż Miejska skontaktowała się z właścicielem działki, która jest zagrodzona szlabanem. Właściciel działki wie, że jego teren został zagrodzony bez zgody i powinien podjąć odpowiednie kroki prawne, aby przywrócić stan pierwotny.
Wobec właścicieli, u których strażnicy miejscy ujawnili nieprawidłowości, prowadzone są czynności z Ustawy i Regulaminu utrzymania czystości na terenie miasta Częstochowy.
O interwencjach przy tej ulicy strażnicy miejscy powiadomili też właściwe wydziały Urzędu Miasta Częstochowy, które mogą prowadzić sprawy według swoich kompetencji.

Wycinki podobno nie było, tylko drzew brak

Straż miejska wywołała do tablicy urząd miasta. Sprawdźmy, jakie stanowisko reprezentuje magistrat.

– Kto i dlaczego ustawił szlaban z tablicą „teren prywatny”, nieuniemożliwiający dostęp do wałów przeciwpowodziowych rzeki Stradomki?
– Właściciele działki przegradzający część działki gminy, przez którą nie ma dostępu do działek wzdłuż wałów zostali wezwani do złożenia wyjaśnień w zakresie użytkowania na wyłączność. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wydział Mienia.

– Kto i dlaczego wybudował ogrodzenie (siatkę) na wałach przeciwpowodziowych rzeki Stradomki?
– W zakresie przegrodzenia działki od strony wału, urząd oczekuje na wyjaśnienia od obecnych posiadaczy.

– Na terenie masowo wycinane są drzewa, krzewy, niszczone jest poszycie, w tym legowiska zwierząt etc. Kto i kiedy wyraził zgodę na tego typu działania?
– Na terenie przy wałach przeciwpowodziowych organem właściwym do prowadzenia czynności kontrolno-wyjaśniających są Wody Polskie.

– Na obszarze tym gromadzone są w ogromnych ilościach materiały budowlane: przęsła kolejowe, cegły, kostka brukowa, styropian, kontenery na śmieci, betonowe elementy, hałdy różnego rodzaju kruszyw, itp. Kto i kiedy wyraził zgodę na składowanie tego typu materiałów na terenie bezpośrednio przylegającym do wałów przeciwpowodziowych rzeki Stradomki?
– Na terenie przy wałach przeciwpowodziowych organem właściwym do prowadzenia czynności kontrolno-wyjaśniających są Wody Polskie.

– W jakim stopniu, na płytkie wody gruntowe (zaledwie 1,5 m, co potwierdza dokumentacja wykonana na potrzeby budowy instalacji kanalizacyjnej), ma wpływ zakopywanie odpadów budowlanych (zmieszanych) na tym terenie?
– Urząd Miasta nie ma informacji na ten temat, poprzednie oględziny nie potwierdziły zakopywania odpadów.

– W piśmie z lipca 2020 roku naczelnik Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa urzędu miasta Andrzej Szczerba dostrzegł jedynie „składowanie pewnej ilości maszyn i urządzeń oraz materiałów budowlanych”. Naczelnik nie doszukał się wówczas „niszczenia i usuwania drzew/krzewów”. Czy od tamtego czasu przeprowadzono jakąkolwiek kontrolę tego terenu? 
– Wydział Ochrony Środowiska nie przeprowadza kontroli na prywatnych działkach, chyba że jest zgłoszenie o nielegalnych wycinkach. Do chwili obecnej nie było takich zgłoszeń, poprzednia kontrola nie potwierdziła nielegalnej wycinki drzew i krzewów. Właściciel prywatnej działki może ją zagospodarować zgodnie z potrzebami, uwzględniając obowiązujące przepisy prawa.

Bez wału, ale szczelnie

Kilkakrotnie w swoich odpowiedziach magistrat odsyła nas do Wód Polskich. I rzeczywiście to oni powinni być najbardziej zainteresowani zapewnieniem bezpieczeństwa wałom przeciwpowodziowym i okolicznego terenu.
Odpowiada Beata Zoła, rzecznik prasowy – Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu.

– Czy ingerencja w teren bezpośrednio sąsiadujący w wałami przeciwpowodziowymi może na nie oddziaływać?
– Poziom terenu zawala nie jest mocno podniesiony w stosunku do przyległego terenu. Nie jest prawdą, że teren zrówna się z wałami. Podczas wizji potwierdzono, że na terenie działki składowane są materiały budowlane, ziemia, kontenery.
Podczas monitorowania terenu, dokonywania wizji oraz przeglądów przez pracowników Wód Polskich, nie stwierdzono, aby na terenie międzywala, wału przeciwpowodziowego oraz przy stopie wału wykonywano jakiekolwiek roboty mogące zagrażać szczelności i stabilności wału.
Informuję również, że na podstawie dostępnych map stwierdzono, że istnieje rów otwarty o długości około 150 m. Z analizy tych map wynika, że rów ciągnął się w kierunku zachodnim. Niemniej jednak w terenie brak jest widocznego rowu. Rów stanowił najprawdopodobniej odwodnienie terenu zawala i uchodzi wylotem do rzeki Stradomki w km około 2+430. Tym niemniej należy podkreślić, że przedmiotowy rów nie jest urządzeniem melioracji wodnych ujętych w prowadzonej przez Zarząd Zlewni w Sieradzu „ewidencji melioracji wodnych”.

– Jakie jest Państwa stanowisko w sprawie składowania odpadów na terenie bezpośrednio przylegającym do wałów przeciwpowodziowych rzeki Stradomki?
– Składowanie odpadów za wałem przeciwpowodziowym (na zawalu) nie wpływa na jego stabilność i szczelność.

***

Tyle instytucji i osób zaangażowanych, tyle publicznych pieniędzy wydanych, a jednak nic z tych działań nie wynika. Można by rzec – operacja się udała, tylko pacjent zmarł. 
W odpowiedzi na stanowisko straży miejskiej w Częstochowie pokazujemy zdjęcia z rzekomych „prac pielęgnacyjnych”, które podobno wycinką drzew nie są. 
Urząd miasta Częstochowy – mimo oględzin – nie dostrzegł zakopanych odpadów budowlanych i niewiele wie o szlabanie czy plocie z siatki na wałach. Mamy dla urzędników materiał zdjęciowy.
Całkowitą wręcz indolencją wykazała się jednak instytucja, po której można by spodziewać się najwięcej – Wody Polskie. Nawet nie ma czego komentować, bo na usta cisną się jedynie nieprzyjemne epitety.

To, że operatywny przedsiębiorca znalazł łatwy sposób na zarobkowanie, teoretycznie nie jest niczym złym pod warunkiem, że w praktyce przestrzega on zasad współżycia społecznego, norm obyczajowych, moralnych i etycznych, nie zapominając, że natura jest częścią naszego środowiska.

Udostępnij:

2 komentarz

  • johny. english2325@gmail.com

    Jako mieszkaniec dzielnicy Stradom, zapomnianej przez nasze władze miejskie, cieszę się że ktoś dotknął tego tematu. Szczerze mówiąc wspomniany w artykule Pan przedsiębiorca, który powoli ale skutecznie rozpoczął zawłaszczanie coraz większych terenów niczym król nie licząc się z nikim i nie pytając nikogo o zdanie dewastuje naszą okoliczną przyrodę. Może on lubi mieszkać na wysypisku ale mnie takie widoki na spacery nie odpowiadają. Na usta cisną się nieprzyzwoite epitety na bezradność i nieudolność władz miasta. Straż miejska jest wtedy gdy trzeba ukarać mandatem staruszkę która sprzedaje warzywa, lub jajka aby związać koniec z końcem, ale gdy pojawia się poważny problem to zaczyna się spychologia i umywanie rąk. My wszyscy jako mieszkańcy naszej dzielnicy musimy jedynie mieć wielkie nadzieje, że ktoś zajmie się przywróceniem terenów przyrzecznych do poprzedniego stanu, a przyroda zrobi swoje. Tyle się mówi o ochronie środowiska, jednak niestety tylko się mówi!!! Nic w tej materii się nie dzieje. Mam wrażenie że rządzący mają naszą przyrodę i środowisko w nosie aby nie powiedzieć dosadnie. Chyba zwykli ludzie bardziej przejmują się przyszłością naszej planety. Jeśli nadal będzie takie podejście władz to dobrze nie będzie nigdy. Takich i podobnych problemów w naszej dzielnicy jest mnóstwo jednak nikogo to nie obchodzi. Ostatnio dzieci z pobliskich szkół wraz z rodzicami sprzątali dzielnicę, tereny zielone, wał przy rzece, trawniki, itp. Śmieci zgromadzone zostały w workach na placu przy Piastowskiej. I jak to poskutkowało, oczywiście tak iż okoliczni mieszkańcy stwierdzili że stworzono wysypisko i zaczęto zwozić opony, śmieci, i przeróżne odpady chyba nawet z innych dzielnic, bo opon było tak dużo jakby zlikwidowali jakiś zakład wulkanizacji. Totalna porażka. Znowu władze się popisały. Teraz mają pracę strażnicy miejscy. Cały dzień pilnują czy ktoś nie przywiezie śmieci. Ta dzielnica to jakiś koszmar. Mogę jedynie liczyć że będzie lepiej. Może znajdzie się w Urzędzie Miasta ktoś z naszej dzielnicy i zadba o nasze sprawy. Dziękuje Pani dziennikarce tygodnika, która poświęciła się tej sprawie, poświęciła swój czas i zaangażowała się w poruszenie leniwych urzędników ze swoich wygodnych stołków i starła się nam pomóc. Jeszcze raz dziękuje.

  • johny. english2325@gmail.com

    Jako mieszkaniec dzielnicy Stradom, zapomnianej przez nasze władze miejskie, cieszę się że ktoś dotknął tego tematu. Szczerze mówiąc wspomniany w artykule Pan przedsiębiorca, który powoli ale skutecznie rozpoczął zawłaszczanie coraz większych terenów niczym król nie licząc się z nikim i nie pytając nikogo o zdanie dewastuje naszą okoliczną przyrodę. Może on lubi mieszkać na wysypisku ale mnie takie widoki na spacery nie odpowiadają. Na usta cisną się nieprzyzwoite epitety na bezradność i nieudolność władz miasta. Straż miejska jest wtedy gdy trzeba ukarać mandatem staruszkę która sprzedaje warzywa, lub jajka aby związać koniec z końcem, ale gdy pojawia się poważny problem to zaczyna się spychologia i umywanie rąk. My wszyscy jako mieszkańcy naszej dzielnicy musimy jedynie mieć wielkie nadzieje, że ktoś zajmie się przywróceniem terenów przyrzecznych do poprzedniego stanu, a przyroda zrobi swoje. Tyle się mówi o ochronie środowiska, jednak niestety tylko się mówi!!! Nic w tej materii się nie dzieje. Mam wrażenie że rządzący mają naszą przyrodę i środowisko w nosie aby nie powiedzieć dosadnie. Chyba zwykli ludzie bardziej przejmują się przyszłością naszej planety. Jeśli nadal będzie takie podejście władz to dobrze nie będzie nigdy. Takich i podobnych problemów w naszej dzielnicy jest mnóstwo jednak nikogo to nie obchodzi. Ostatnio dzieci z pobliskich szkół wraz z rodzicami sprzątali dzielnicę, tereny zielone, wał przy rzece, trawniki, itp. Śmieci zgromadzone zostały w workach na placu przy Piastowskiej. I jak to poskutkowało, oczywiście tak iż okoliczni mieszkańcy stwierdzili że stworzono wysypisko i zaczęto zwozić opony, śmieci, i przeróżne odpady chyba nawet z innych dzielnic, bo opon było tak dużo jakby zlikwidowali jakiś zakład wulkanizacji. Totalna porażka. Znowu władze się popisały. Teraz mają pracę strażnicy miejscy. Cały dzień pilnują czy ktoś nie przywiezie śmieci. Ta dzielnica to jakiś koszmar. Mogę jedynie liczyć że będzie lepiej. Może znajdzie się w Urzędzie Miasta ktoś z naszej dzielnicy i zadba o nasze sprawy. Dziękuje Pani dziennikarce tygodnika, która poświęciła się tej sprawie, poświęciła swój czas i zaangażowała się w poruszenie leniwych urzędników ze swoich wygodnych stołków i starła się nam pomóc. Jeszcze raz dziękuje.

  • Zatroskanyobywatel001@gmail.com

    Ze względu na w…e po lekturze ostatniego numeru będzie długo.
    “Jak co roku członkowie koła PZW Częstochowa Miasto zorganizowali wielkie sprzątanie terenów wokół zbiornika Zaciszańska i wzdłuż rzeki Stradomki. Również w tym roku zaangażowany w akcję był Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Częstochowie.” Piękne spotkanie “… bo płyną z niego same korzyści dla przyrody, która pozbędzie się balastu śmieci…”. Totalna hipokryzja. Kilkaset metrów dalej (piętnaście minut spacerkiem wzdłuż wałów), na tyłach ulicy Piastowskiej, kompletnie zdewastowany teren. Wycięte krzewy, powalone drzewa, wysypisko gruzu. Podczas oględzin urzędnicy z Wydziału Ochrony Środowiska, z Wód Polskich tego nie widzą. Podobnie Straż Miejska. Urzędniczym żargonem odsyłają wszystkich na drzewo. Łatwo jest rozdać młodzieży worki do zbierania śmieci, a potem pochwalić się w raportach czy wziąść premię. Trudniej wykonać rzetelną pracę. Zastosować dostępne ustawy, przepisy, akty prawne by wyciągnąć konsekwencje wobec cwanego “biznesmena”.
    Może Pan Prezydent naszego miasta zdopinguje swoich urzędników do działania, a radni dzielnicy Stradom zaangażują się w tą sprawę. Może tym dopingiem będzie kartka wyborcza w zbliżających się wyborach samorządowych?
    W…y MB.

  • Zatroskanyobywatel001@gmail.com

    Ze względu na w…e po lekturze ostatniego numeru będzie długo.
    “Jak co roku członkowie koła PZW Częstochowa Miasto zorganizowali wielkie sprzątanie terenów wokół zbiornika Zaciszańska i wzdłuż rzeki Stradomki. Również w tym roku zaangażowany w akcję był Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Częstochowie.” Piękne spotkanie “… bo płyną z niego same korzyści dla przyrody, która pozbędzie się balastu śmieci…”. Totalna hipokryzja. Kilkaset metrów dalej (piętnaście minut spacerkiem wzdłuż wałów), na tyłach ulicy Piastowskiej, kompletnie zdewastowany teren. Wycięte krzewy, powalone drzewa, wysypisko gruzu. Podczas oględzin urzędnicy z Wydziału Ochrony Środowiska, z Wód Polskich tego nie widzą. Podobnie Straż Miejska. Urzędniczym żargonem odsyłają wszystkich na drzewo. Łatwo jest rozdać młodzieży worki do zbierania śmieci, a potem pochwalić się w raportach czy wziąść premię. Trudniej wykonać rzetelną pracę. Zastosować dostępne ustawy, przepisy, akty prawne by wyciągnąć konsekwencje wobec cwanego “biznesmena”.
    Może Pan Prezydent naszego miasta zdopinguje swoich urzędników do działania, a radni dzielnicy Stradom zaangażują się w tą sprawę. Może tym dopingiem będzie kartka wyborcza w zbliżających się wyborach samorządowych?
    W…y MB.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content