Mikołaj Marszałek został nowym dyrektorem Hali Sportowej Częstochowa. Zbieżność nazwisk z Jarosławem Marszałkiem, który przez 15 lat pełnił funkcję wiceprezydenta miasta u boku Krzysztofa Matyjaszczyka, nie jest przypadkowa. Marszałek senior na początku tego roku zrezygnował po 15 latach z fotela wiceprezydenta na rzecz członkostwa w zarządzie częstochowskich wodociągów, łącząc tę funkcję ze stanowiskiem dyrektora technicznego. Wszystko wskazuje na to, że operatywny ojciec zadbał również o przyszłość zawodową swojego syna.
25-letni Mikołaj Marszałek nie po raz pierwszy pojawia się na pierwszych stronach gazet. W ubiegłym roku okrzyknięto go jednym z najmłodszych milionerów w Częstochowie. W wieku zaledwie 19 lat (6 lat temu) stał się bowiem właścicielem kamienicy przy ulicy Waszyngtona 41 w Częstochowie. Były poseł ugrupowania Kukiz’15, Tomasz Jaskóła, publicznie zadał wówczas pytanie: „Skąd syn zastępcy prezydenta miasta, Mikołaj Marszałek, jako nastolatek miał pieniądze na zakup kamienicy, która jest warta cztery miliony złotych?”. Jaskóła zaznaczył wtedy, że jeśli była to darowizna, to nie została ona nigdzie zarejestrowana.
Teraz młodziutki „kamienicznik” – jak nazywa go złośliwie lokalna Lewica – ponownie stał się obiektem medialnych spekulacji, tym razem w kontekście obsadzania stanowisk w strukturach miejskich. Informacje o jego nowej roli wywołały falę komentarzy na lokalnej scenie politycznej, potęgując zarzuty o nepotyzm w częstochowskich spółkach.
Do sprawy szybko odniósł się urząd miasta Częstochowy, przyznając, że o „nominacji” Marszałka juniora dowiedział się… z mediów. Zaskoczony sytuacją zastępca prezydenta, Zdzisław Wolski, wezwał prezesa Hali Sportowej Częstochowa do natychmiastowych wyjaśnień. Spotkanie prezesa Daniela Wocha z władzami miasta ma odbyć się jutro. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że o sprawie nie wiedział również resortowy wiceprezydent Łukasz Kot, któremu podlegają wszystkie miejskie spółki, a takim podmiotem jest Hala. W pierwszy dzień po urlopie (jutro) wiceprezydent Kot będzie miał do zgryzienia wyjątkowo twardy orzech.
Media i opinia publiczna czekają na oficjalny komunikat magistratu. Na ten moment nie wiadomo, czy latorośl Jarosława Marszałka objęła stanowisko dyrektora w drodze konkursu, jakimi kompetencjami dysponuje oraz ilu kandydatów ubiegało się o tę posadę. Zagadką pozostaje także rola i wiedza rady nadzorczej spółki, w której zasiadają: Marek Balt, Michał Zawada, Bartosz Karcz, Sebastian Nieradkiewicz i Bartosz Rozpondek.
Niewykluczone – co, miejmy nadzieję ujawni urząd miasta – że Mikołaj Marszałek nie powiększy grona dotychczasowych pracowników, lecz zastąpi na stanowisku dotychczasową dyrektor ds. administracji i sprzedaży, Małgorzatę Rydz.
Z drugiej strony, zaledwie chwilę temu ogłoszono wielki sukces komercyjny spółki: pozyskanie pierwszego w historii sponsora tytularnego – firmę DMD Events. Zmiana nazwy Hali Sportowej Częstochowa na DMD Arena Częstochowa miała zabezpieczyć stały dopływ prywatnej gotówki i wreszcie odciążyć budżet miasta.
Przypomnijmy, że miasto Częstochowa, jako jedyny właściciel i posiadacz 100% udziałów w spółce, od lat ponosi główny ciężar finansowania obiektu. Z kieszeni podatników regularnie płynie coroczna rekompensata na pokrycie kosztów technicznych, zarządzania oraz organizacji wydarzeń publicznych i charytatywnych. Ponadto miasto systematycznie dokapitalizowuje spółkę, łatając jej straty operacyjne oraz finansuje niezbędne modernizacje.
Nic dziwnego, że zatrudnienie syna prominentnego działacza Lewicy, byłego wiceprezydenta budzi uzasadniony opór opinii publicznej. Mieszkańcy mają prawo pytać, czy prywatne fundusze od nowego sponsora tytularnego posłużą realnemu odciążeniu miejskiej kasy, czy też staną się wygodnym źródłem finansowania nowych, kontrowersyjnych etatów dla bliskich lokalnej władzy.
Od dawna mieszkańcy wiedzieli – a przykład Mikołaja Marszałka to potwierdza – w Częstochowie kompetencje wciąż ustępują miejsca właściwemu nazwisku.
Renata R. Kluczna




1 Komentarz
Wszystko już było wiocha częstochowska wróciła do czasów schyłkowego PZPR i czerwonej gwardii pod sztandarami:
To idzie socjalizm… czyli wraca … z przytupem i wywalonym jęzorem próżnej pychy “to idzie młodość”… neosocjalizmu…
W 1953 śpiewano:
“Co tak dudni, co tak grzmi?
Niebo huczy, ziemia drży.
Czy wichura groźna dmie?
Czy to burza idzie? Nie!
To idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa
Leć w górę piosenko, jak wiatr
I spadnij jak burza, jak w maju ulewa
po której odradza się świat
Dla budowy młode dłonie,
Dla budowy młoda myśl.
Potrafimy jutro bronić
Tego, co tworzymy dziś
To idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa
Bo ona odrodzi świat.
Od Warszawy leci śpiew
Leci wzdłuż przydrożnych drzew
I powtarza piosnki treść
Miasto wsi i miastu wieś”
To wtedy następowało bratanie się wioskowego trepa z miejskim szczylem, mendą czy zakapiorem czyli korzennego trepa z miejską chujozą co dało w kolejnej generacji trepa polskiego czystej rasy.
Bohatera nowej stratyfikacji społecznej.
Dzisiaj po nieudanej – jak widać z kolejnego regionalnego artykułu dziennikarstwa śledczego – rewolucji kullurowej.
Skundlony trep polski ma się dobrze – dużo lepiej niż np. za późnego Grygla pamiętnego ideologa komuny.
Jarosław M. musi go pamiętać bo to dziecko tamtej władzy…
On i jego towarzysze – Grygiel & company – nie mieli tak dobrze, a przynajmniej nie okazywali tak ostentacyjnie pogardy dla mieszkańców miasta jak dzisiejsi ich następcy – dzieci i wnukowie…
I skrywali swą haniebną służbę wspólnie z tutejszym SB.
To też były czasy ponure, ale inaczej.
Dzisiaj folwarki władzy … w tym lokalnej, jawnie czerpią z publicznej kasy, bez żadnej odpowiedzialności na kilka sposobów, w tym na krzywy ryj i udawanie Greka… wszędzie ich pełno całe klany rodzinne, z ciotkami i pociotkami, dziećmi, wnusiami…
Bezwstyd absolutny, na rympał … z wyniosłą pogardą dla frajerów.
Żadnych kompetencji, żadnego doświadczenia, żadnej odpowiedzialności.
Oni wiedzą co i jak, oni maja to obcykane na pamięć – brać i nie zadawać pytań.
Dzisiaj od ponad 15. lat rządzi trep pospolity – typ cwanego kompleksa, który bez pardonu rwie wszystko i przygarnia co mu się spodoba.
Niebezpieczny chwast… trujący i trudny do wytępienia jak barszcz sosnowskiego.
Czarno rysuje się przyszłość tej naszej wybitnej częstochowskiej TREPOLII…
Spektakl upadku trwa…