Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Kulejąca Platforma

Być może gdzieś na świecie są społeczności, które mogą powiedzieć: nasi politycy nie uprawiają „brudnej” polityki, nie znają: kłamstwa, przekupstwa, malwersacji, korupcji, nepotyzmu, oszustwa, bo nie dla własnej kariery, ale dla dobra wspólnego pracują. Po chwili zadumy…, wróćmy na ziemię, do Polski, do Częstochowy.„Bez wątpienia, jedną z przyczyn sukcesu wyborczego SLD i Krzysztofa Matyjaszczyka jest fakt, że Sojusz jest „w posiadaniu” lokalnej Platformy Obywatelskiej, którą wchłonął w 2014 roku przed wyborami samorządowymi” – tak w 2018 roku pisaliśmy na łamach Tygodnika , co nie do końca okazało się prawdą. Lewica nie może być w posiadaniu czegoś, co nie istnieje, bo PO w konfrontacji z silnymi osobowościami z SLD, po prostu zniknęła. Atuty Platformy nade wszystko przecenił prezydent Matyjaszczyk i elity lokalnego SLD. 

Po wyborach samorządowych w 2018 roku okazało się, że na 28 radnych, SLD ma 13 (12 własnych + Krystynę Stefańską ze „Wspólnie dla Częstochowy”, komitetu będącego „dzieckiem” Krzysztofa Matyjaszczyka). Sojusz nie zdobył jednak większości w radzie miasta. 10 radnych wprowadził PiS, a 5 Koalicja Obywatelska, bazująca na częstochowskiej Platformie Obywatelskiej [KO w kraju to mariaż Platformy, Nowoczesnej i partii Zielonych]. 15-stu radnych to więcej niż 13-stu, którymi dysponował lewicowy Matyjaszczyk, więc istniało realne zagrożenie, że pomysły SLD nie będą głosowane na sesjach rady miasta, po myśli lewicy. Media wówczas pisały: „koalicja z PO daje prezydentowi 5 lat spokojnych rządów”. Zresztą nikogo w 2018 roku umowa koalicyjna pomiędzy SLD i PO nie dziwiła, bo była jedynie kontynuacją podobnej umowy z 2014 roku. Na łamach wielu mediów można było przeczytać, że „koalicjant SLD postawił warunki personalne i programowe”. Personalnie KO w ramach współsprawowania władzy zyskała jeden urząd wiceprezydenta oraz dwa stanowiska wiceprzewodniczącego rady miasta. Co jeszcze zawiera umowa koalicyjna, tak naprawdę nie wiadomo do dziś. Politycy Platformy pytani przez dziennikarzy o szczegóły porozumienia nigdy ich nie ujawnili, a prawie na pewno jest to ciekawa lektura. Na jednym z forów internetowych można przeczytać wpis, który rozwiewa wszelkie złudzenia: „kto nie rozumie, że koalicji nie zawiera się z miłości, a dla interesu, ten niech nie wypowiada się publicznie”. Aż strach zapytać: czyj to interes…?

Polityczna emerytura

Przez wiele lat częstochowska Platforma Obywatelska kojarzyła się mieszkańcom z nazwiskiem posłanki, a wcześniej prezydent miasta – Haliny Rozpondek. Niezależnie od oceny pracy pani Rozpondek, za jej rządów wiele w Platformie się działo, chociaż nie zawsze dobrze. Przeciwnicy posłanki wypominają jej niekoniecznie właściwy dobór wspólników. W tym miejscu często pada nazwisko Bogusława Chatysa, który dziś z tylnego rzędu składa deklaracje, że zostaje do końca: „ja to uruchomiłem [Platformę Obywatelską w Częstochowie] i ja ostatni zgaszę światło”. Pani Halina wycofała się z polityki i zapewne cieszy się z zasłużonej emerytury.

Platforma w blasku fleszy

Po Halinie Rozpondek, na gwiazdę lokalnej sceny politycznej wyrosła posłanka Izabela Leszczyna. Niestety, wybrała karierę na arenie krajowej – była wiceministrem finansów – co przerwało jej pasmo ewentualnych sukcesów lokalnych. Wśród wielu politycznych błędów, których dopuściła się Leszczyna, jeden zaważył na jej pozycji w częstochowskich strukturach: posłanka nigdy nie umiała zjednywać sobie ludzi. Gdy w 2014 roku pomiędzy posłankami Rozpondek a Leszczyną doszło do konfliktu, zakończył się on podziałem lokalnych struktur na dwa koła. Między innymi ten fakt, dodatkowo pogłębił kryzys lokalnej Platformy i osłabił pozycję PO wśród innych lokalnych partii. Mniej więcej od tego momentu częstochowska PO pikowała, by ostatecznie – z konieczności – połączyć się, jako „udziałowiec mniejszościowy” z SLD. 

Posłanka Izabela Leszczyna uwielbia – co tak naprawdę nie jest niczym złym, przy zachowaniu właściwych proporcji – brylować na warszawskich salonach. Tematyka krajowa tak ją zaabsorbowała, że zupełnie zapomniała, skąd pochodzi jej suweren. Na 38 wystąpień sejmowych, 144 interpelacje i 15 zapytań poselskich na palcach można policzyć sprawy dotyczące Częstochowy i regionu. Jest natomiast aktywna, a jakże… m.in. w sprawie działań jakie podejmuje rząd w związku ze zmianą reguły wydatkowej; czy w sprawie unieważnienia przez wojewodę dolnośląskiego uchwały Rady Miasta Wałbrzycha ograniczającej zużycie plastiku. Błędnie się posłance wydaje, że jej rozpoznawalność w mediach krajowych, da jej głosy wyborców z Częstochowy. Jak mawiają sympatycy PO nie trzeba być odkrywcą, żeby zauważyć, że posłanka Leszczyna jest zainteresowana indywidualną karierą i „walczy o życie”. Złośliwcy twierdzą nawet, że uważa, iż ma „jedynkę” na listach do Sejmu dożywotnio. Wbrew uszczypliwym uwagom, posłanka potrafi też troszczyć się o drugiego człowieka. Na opiekę Leszczyny zawsze mogą liczyć: Marcin Biernat, zastępca dyrektora PUP Częstochowa i Łukasz Pabiś, który pracował u niej jako dyrektor biura, a teraz jest zastępcą dyrektora Muzeum Częstochowskiego. 

W 2015 roku posłanka Izabela Leszczyna zapytana przez 7 dni o sprawy, którymi się zajmie, gdy ponownie zostanie wybrana do Sejmu, odpowiedziała:
„Najważniejsze, więcej miejsc pracy w Częstochowie, żeby młodzi stąd nie uciekali – to w zasadzie zadanie samorządu, ale gdy jest tak źle, jak w Częstochowie, wszyscy, także parlamentarzyści, muszą podejmować wszelkie możliwe działania na rzecz rozwoju gospodarczego miasta. W tym celu mam zamiar ściśle współpracować z zarządzającymi mielecką i katowicką SSE oraz namawiać do zintensyfikowania działań w tych strefach.
Poza tym wspieranie Akademii im. Jana Długosza w staraniach o uzyskanie statusu uniwersytetu, w sposób, który ułatwi władzom uczelni osiągnięcie tego sukcesu, tzn. poprzez pomoc w pozyskiwaniu środków na konieczne remonty, wyposażenie laboratoriów, doposażenie sal, itp. Przekształcenie Akademii w Uniwersytet z pewnością wpłynie na lepsze postrzeganie uczelni przez studentów i więcej osób będzie chciało podjąć studia właśnie w Częstochowie. Jeśli znajdą tu pracę, zostaną, a ich podatki zasilą budżet miasta. To z kolei pozwoli władzom samorządu na inwestycje podnoszące jakość życia częstochowian.”

Nie sposób tych słów skomentować, chyba że zrobi to… poseł Szymon Giżyński (PiS).

Kto ma słomę w butach?

Bacznym obserwatorom lokalnej sceny politycznej z całą pewnością nie umknął fakt, że po odejściu Andrzeja Szewińskiego (został posłem), fotel zastępcy prezydenta Częstochowy przejął Bartłomiej Sabat. Na usta ciśnie się pytanie: czyżby pani Leszczyna nagle „pokochała” pana Sabata, chociaż przez lata miłością do siebie nie pałali, a przecież bez jej zgody tej funkcji by nie objął? I tu wracamy do umowy koalicyjnej SLD-PO, która – gdyby była – precyzowałaby warunki przyznawania stanowisk, powiązane z dynamiką kampanii wyborczej.

Czas na wywołanego do tablicy Bartłomieja Sabata, o którym w ostatnich latach nad wyraz cicho było, co nie oznacza, że o nim zapomniano. Pamiętna sprawa z 2012 roku, gdy podczas kampanii wyborczej do parlamentu, w internecie pojawiły się obelżywe wpisy na temat lokalnych liderów Platformy, w tym Grzegorza Sztolcmana, Haliny Rozpondek oraz… Izabeli Leszczyny, np. „Kto to do ch..ja jest?!” i „mają słomę w butach i reprezentują prostactwo” – do dziś odbija mu się czkawką. Prokuratura wówczas ustaliła, że wulgarne wpisy pochodzą z komputera należącego do Bartłomieja Sabata, który był w tym czasie radnym miejskim. Częstochowskie PO zgłosiło sprawę do sądu partyjnego. Bartłomiej Sabat twierdził, że choć wpisy pochodzą z jego komputera, to dokonał ich – tak sugerował Sabat – ktoś z jego bliskich. Przez partyjnych kolegów Sabat został zawieszony w prawach członka PO na półtora roku – za styl prowadzenia kampanii wyborczej do Sejmu, bo sam również kandydował.

Kolejna kompromitacja w wykonaniu Bartłomieja Sabata związana jest z powiatem kłobuckim. To tam Sabat miał za zadanie powołać struktury Platformy. Plany były szerokie i jak to się potocznie mówi: „pewne na bank”, czyli silne struktury, a Sabat wicestarostą. Finał: całkowity blamaż, bo żadnego mandatu. Wówczas zrodził się pomysł: Sabat na prezydenta, no… zastępcę Matyjaszczyka. Koło ratunkowe rzuciła sama poseł Izabela Leszczyna, bo to z jej rekomendacji Sabat miał w ogóle szanse na to stanowisko. A co, jeszcze nie tak dawno, podwładny mówił o wadach nowego pracodawcy? „Myślę, że brak koncepcji i wizji rozwoju miasta Częstochowy. Tu Chińczycy, Amerykanie, podróże międzynarodowe, różne sprawy i jakoś nie widzimy efektu i brak pomysłu na infrastrukturę. Nie ma spektakularnych pomysłów prezydenta, co zrobić z korkami w Częstochowie, co zrobić z tym, że nasza komunikacja jest słaba, jakieś tam rzucane pomysły, może tu tramwaj, może tu. Brak takiej koncepcji.”

Płonne nadzieje

Kolejnym, rokującym silne przywództwo w Platformie, był Andrzej Szewiński – niegdyś senator. Gdy stracił fuchę w Senacie stał się bezrobotnym. Potem został wiceprezydentem Matyjaszczyka, a teraz jest posłem. W 2014 roku, przed zawiązaniem koalicji SLD-PO, Szewiński był kandydatem Platformy na prezydenta miasta, konkurując z Matyjaszczykiem. Potem życie napisało nowy scenariusz i rywale polityczni stali się sojusznikami. Nadzieje lokalnej Platformy Obywatelskiej, że to Szewiński będzie silnym przywódcą lokalnych struktur od początku były płonne. Andrzej Szewiński nie miał i nigdy nie będzie miał charyzmy, zacięcia i politycznego wyczucia. 

Polityczni rywale wewnątrz Platformy mieli za złe Szewińskiemu, że startował do Sejmu. Plan był prosty – wyeliminować Szewińskiego, co mogło by się udać, gdyby próbował dostać się do Senatu, choć z góry wiadomym było, że szans nie ma żadnych. Wtedy zadziałał Grzegorz Schetyna. Szewiński dostał drugie miejsce na liście do Sejmu i teraz jest posłem RP ziemi częstochowskiej.

Nie Agnieszka, lecz Przemek już dawno tutaj nie mieszka…

Skoro weterani lokalnego PO zawiedli, to przez chwilę wzrok sympatyków Platformy Obywatelskiej padł na młodsze pokolenie. Z biegiem lat okazało się jednak, że młode wilczki nie mają ani kłów ani pazurów, a nawet zawarczeć za bardzo nie potrafią. 

Jedną z ciekawszych postaci w tej grupie był (czas przeszły, bo w Częstochowie już się politycznie nie udziela) – Przemysław Wrona. Dwie kadencje był radnym miasta Częstochowy i potem chciał być po raz trzeci. Nie wyszło. Dziś już wszyscy wiedzą, że rezygnacja z mandatu radnego nie była podyktowana planami zawodowymi Wrony – radny mijał się z prawdą, także w rozmowie z Tygodnikiem 7 dni. Startując w wyborach samorządowych w 2018 roku Przemysław Wrona doskonale wiedział, że nie powinien znaleźć się na liście Platformy Obywatelskiej, bo nie mieszka w Częstochowie, co jest wymogiem w przypadku radnych. Gdyby się tej sprawie bliżej przyjrzeć, to kto wie, czy już za poprzedniej kadencji nie doszło do naruszenia prawa. Dziś znane są szczegóły odejścia Wrony z rady miasta, bo wyborcy mu zaufali i wybrali go po raz trzeci na radnego. Po miesiącu od wyborów, wojewoda śląski otrzymał donos o nieścisłościach w danych jednego radnego. Wojewoda rozpoczął więc procedurę wyjaśniającą, co z pewnością skutkowałoby wygaszeniem mandatu Wrony, w dość nieprzyjemnej atmosferze. Na radnych miejskich i pozostałych członków Platformy z Przemysławem Wroną na czele, padł blady strach. Nim więc wojewoda podjął decyzję o „dyscyplinarnym” usunięciu Wrony z częstochowskiej rady miasta, on sam zrezygnował z funkcji radnego.

Skoro się powiedziało A, to wypada wydukać B. Planem zawodowym Przemysława Wrony było otwarcie własnej działalności gospodarczej w branży piarowej, reklamowej – chciał kręcić filmiki itd. Pomysł był stosunkowo prosty i miał opierać się na wyrobionych wcześniej kontaktach. Cudownie byłoby – dla Wrony – gdyby marszałkiem śląska ponownie został Wojciech Saługa (PO) i przy wsparciu Marty Salwierak (PO) radnej sejmiku, wiele ciekawych obrazów mogłoby powstać. Niestety, nikt nie przewidział… Kałuży, który wchodząc do sejmiku z ramienia Koalicji Obywatelskiej, od razu przepisał się do Prawa i Sprawiedliwości, zmieniając całkowicie układ sił politycznych w sejmiku województwa. Marszałkiem nie został Saługa z Platformy, a Jakub Chełstowski z PiS. I w taki oto sposób plany Przemysława Wrony na własny biznes legły w gruzach. Nic się jednak nie stało, dziś były radny Wrona jest likwidatorem Bytomskiej Agencji Rozwoju Inwestycji Sp. z o.o. w likwidacji.

Arcygracz bez kart

O wszystkich byłych i obecnych członkach Platformy Obywatelskiej w Częstochowie nie sposób napisać w jednym artykule. Nie możemy jednak być obojętni wobec osoby radnego miasta Częstochowy Łukasza Banasia. Wsławił się szumnym odejściem z Platformy w 2015 roku i równie spektakularnym powrotem w 2017 roku. Niestety, nawet we własnych szeregach trudno mu byłoby znaleźć sprzymierzeńców, bo – jak twierdzą niektórzy – wydaje mu się, że to on rozdaje karty, a nie chociażby wiceprezydent. Sporo kontrowersji – nawet wśród członków PO – wzbudzało zainteresowanie Banasia dotacjami dla Włókniarza [ten temat pozostawiamy na odrębny artykuł]. 
Teraz Łukasz Banaś szefuje klubowi radnych Koalicji Obywatelskiej – tylko trzyosobowemu i otrzymał pracę w ZGM, jako dyrektor do spraw windykacji.

Ten stół ma już tylko trzy nogi

Tego, co wydarzyło się z radnymi Platformy Obywatelskiej w Częstochowie w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni, raczej nikt nie był w stanie przewidzieć. Radny Jacek Krawczyk (kiedyś PO) oraz radna Jolanta Urbańska (niegdyś w Platformie) zrezygnowali z członkostwa w rodzimej partii i przyłączyli się do „Wspólnie dla Częstochowy”. Ich działanie całkowicie osłabiło i tak nadwątlone struktury Platformy. Do „Wspólnie” dołączyli też dwaj radni z PiS: Artur Gawroński i Andrzej Sowa.

Konsekwencje są jednak znacznie poważniejsze. Gdy SLD wraz z Matyjaszczykiem przystępowali do koalicji z częstochowską Platformą Obywatelską, potrzebowali jej, by mieć przewagę głosów w radzie miasta. Teraz lewica, radnych PO w ogóle nie potrzebuje, bo mając 12 swoich radnych i 5-ciu ze „Wspólnie dla Częstochowy”, razem ma 17 na 28 radnych, więc każde głosowanie przechodzi SLD bez najmniejszego problemu. Jeśli więc lewica dojdzie do wniosku, że koszty „utrzymania” Platformy i jej ludzi, są zbyt wysokie, a wręcz są kompletnie bezużyteczni – bez wahania umowę koalicyjną zerwie.

Kto tu ledwie dycha?

Czy wówczas radny Łukasz Banaś będzie mógł stawiać warunki, komukolwiek? Czy Bartłomiej Sabat nadal będzie wiceprezydentem? A skoro Platforma rusza się w posadach, to zasadnym są i inne pytania. Kto jest skuteczniejszy: radna sejmiku województwa śląskiego Marta Salwierak czy może wierny towarzysz posłanki Izabeli Leszczyny, Marcin Biernat? I kto wobec tego planuje znaleźć się na listach wyborczych do parlamentu i sejmiku? Czy trójka radnych PO – Banaś, Gieroń i Pawłowska – nie zamierzają przejść do SLD, zwłaszcza że ich współpraca nie dotyczy tylko rady miasta? Ile mandatów radnych – i czy w ogóle – zamierza zdobyć PO w najbliższych wyborach samorządowych?

Do tematu powrócimy.

Udostępnij:

6 komentarz

  • Henryk80

    Platforma obywatelska w Częstochowie? Przecież to już historia, zagrali z SLD i przegrali z kretesem.

  • Henryk80

    Platforma obywatelska w Częstochowie? Przecież to już historia, zagrali z SLD i przegrali z kretesem.

  • Anonim

    Pani Redaktor, świetna analiza tylko szkoda czasu bo “bohaterowie”ani się nie zawstydzą ani zreflektują ani żadna inna myśl nie przeleci przez ich główki.Długo by można mówić o każdym z nich z osobna,niestety w bardzo niepochlebny sposób bo to co wymieniła Pani to zaledwie początek.Faktycznie niech pan Chatys zgasi już to swiatło i zapomnijmy o tej partii ale pamiętajmy!!!że to im “zawdzięczamy”lata rządów lewicy!!!

  • Anonim

    Pani Redaktor, świetna analiza tylko szkoda czasu bo “bohaterowie”ani się nie zawstydzą ani zreflektują ani żadna inna myśl nie przeleci przez ich główki.Długo by można mówić o każdym z nich z osobna,niestety w bardzo niepochlebny sposób bo to co wymieniła Pani to zaledwie początek.Faktycznie niech pan Chatys zgasi już to swiatło i zapomnijmy o tej partii ale pamiętajmy!!!że to im “zawdzięczamy”lata rządów lewicy!!!

  • Asp

    I dobrze śmietnik historii dla tych zdrajców i sprzedawczyków

  • Asp

    I dobrze śmietnik historii dla tych zdrajców i sprzedawczyków

  • www

    Bardz dobra i trafna analiza. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

  • www

    Bardz dobra i trafna analiza. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

  • Obserwator

    Jedną myślicielkę i stratega z Zawodzia zastąpiła druga z WOM.

  • Obserwator

    Jedną myślicielkę i stratega z Zawodzia zastąpiła druga z WOM.

  • Przedszkolak

    Zgasi światło jeśli ktoś go do kontaktu podsadzi 🙂

  • Przedszkolak

    Zgasi światło jeśli ktoś go do kontaktu podsadzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content