Tematem rozmowy jest pytanie: Czy Konfederacja Brauna wystawi swojego kandydata na prezydenta Częstochowy w przypadku skutecznego referendum?
Gościem TV 7 dni jest Jarosław Ucieklak, przewodniczący okręgu nr 28 Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
– Startował pan w wyborach parlamentarnych w 2023 roku z okręgu nr 21. Jest to okręg opolski. Dlaczego nie z okręgu częstochowskiego?
– Powodów było kilka. Chciałem wspomóc mojego – myślę, że mogę to powiedzieć – przyjaciela Włodzimierza Skalika, który startował właśnie z tamtego okręgu. Byłem młody, stwierdziłem, że mogę się wiele nauczyć. Tam brakowało kogoś, co by przypilnował tego miejsca, zbierał głosy, więc zdecydowałem się na taki ruch. Czy zrobiłbym to ponownie? Z jednej strony wiele się nauczyłem od posła Skalika, ale z drugiej – jeśli miałbym jeszcze raz wybierać – to wolałbym budować swoje zaufanie tutaj, skąd pochodzę. To, czego nauczyłem się w swojej krótkiej karierze politycznej, to to, że polityka jest dyscypliną długoterminową, to jest bieg długodystansowy.
– Jest pan przewodniczącym Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna okręgu częstochowskiego. Jakimi strukturami pan dziś dysponuje?
– Dysponuję strukturami dobrze zorganizowanymi.
– …mam na myśli liczebność…
– Cóż, wolałbym uniknąć odpowiedzi na to pytanie, bo wśród czcigodnych słuchaczy kanału 7 dni jest z pewnością wielu naszych wrogów, którzy z chęcią by się dowiedzieli, ilu nas jest. Tym wrogom nie chciałbym takich informacji udostępniać.
– Jakie działania podejmujecie, by zachęcić ludzi do przyłączenia się do was?
– Organizujemy spotkania z mieszkańcami. Mniej niż rok termu było spotkanie z Grzegorzem Braunem w Częstochowie – znakomita frekwencja, znakomity odzew. Jeśli chodzi o inne nasze działania, to organizujemy konferencje prasowe na lokalne tematy. W lutym nawoływaliśmy do transparentności, do ujawnienia wszystkich osób potencjalnie zamieszanych w aferę korupcyjną, jeszcze zanim Krzysztof Matyjaszczyk został zatrzymany. Potem była konferencja na temat częstochowskich Juwenaliów i zaproszonych gości, lekko mówiąc dość kontrowersyjnych. Poruszamy tematy lokalne na naszych mediach społecznościowych. Gorąco zapraszam do obserwowania profilu Korony Częstochowa.
– Konferencja prasowa niekoniecznie jest idealnym sposobem na pozyskanie nowych członków?
– To prawda, ale zwracamy się też bardziej bezpośrednio. Skracamy dystans. Wypowiadamy się na wiele lokalnych tematów. Nawet podpatruję to co robi 7 dni, używam troszkę waszych informacji w naszych nagraniach. Mój telefon jest dostępny na stronie internetowej – ja zawsze odbieram, albo oddzwaniam. Są także dostępne numery telefonów do naszych liderów – Sławomira Cupiała, strażaka z powiatu myszkowskiego oraz Dominika Grabińskiego, znanego i rozpoznawalnego działacza rolniczego. W ogóle mamy bardzo szerokie i interesujące kadry. Mamy przedsiębiorcę częstochowskiego Marcina Borysa, mamy też historyka Marcina Bednarczyka.
– Na arenie krajowej mamy trzy Konfederacje – Brauna, Mentzena i Bosaka. Jak wam się układa współpraca tu, lokalnie?
– Ciężko mi powiedzieć, bo tej współpracy nie ma.
– Dlaczego?
– Tej współpracy nie ma, myślę z powodu różnic personalnych. Jeśli Tomasz Grzegorz Stala, który swoje początki polityczne zawdzięcza wyłącznie Włodzimierzowi Skalikowi i Grzegorzowi Braunowi, w momencie próby opowiada się po innej stronie, to nasuwa się pytanie, czy możemy liczyć na zaufanie tego człowieka. Wygląda na to, że w momencie próby ten człowiek zdecydował się na koniunkturalizm, bo wydawało się, że Grzegorz Braun nie będzie istniał, a wybory prezydenckie pokazały co innego: jest poparcie w narodzie i dobry grunt pod to, żeby poparcie zwiększać.
– No tak, ale Tomasz Stala nie przeszedł do jakiejś skrajnej opcji, tylko jednak do innej Konfederacji…
– Tomasz Grzegorz Stala należy do innej partii. Partie konkurują ze sobą. My ze Stalą konkurujemy, chociaż ma takie same poglądy, więc jest niezrozumiałe, że należy do partii Mentzena.
– W Częstochowie mamy prezydenta, ale jakby go nie było. Mamy natomiast afery i zarzuty korupcyjne. Jak pan ocenia sytuację Częstochowy?
– Sytuacja Częstochowy jaka jest, każdy widzi. Z politykami SLD i PO jest trochę tak, jak z grą w sapera, że w każdym momencie, odkrywając kartę, możemy się natknąć na osobę w jakiś sposób związaną z aferą korupcyjną. Mieszkańcy to widzą.
Może opowiem anegdotę, jak wygląda sytuacja w Częstochowie. Przed wyborami samorządowymi [wiosna 2024] rozmawiałem i zwracałem się do różnych przedsiębiorców z prośbą o wsparcie, o kandydowanie. A oni mówili: „no tak, ale ja będę kandydował, a oni potem przyjdą z urzędu miasta i zamkną mi biznes?”. Uważam, że tego rodzaju myślenie, ma jakieś podstawy, skądś się to bierze. W ogóle niepokojące jest, że miasto, które zasłynęło tym, iż Jasna Góra obroniła siebie i całą Polskę przed Szwedami, od kilkunastu lat nie jest w stanie obronić się przed partią „czerwoną”, partią postkomunistyczną. Uważam, że to wstyd, ale z drugiej strony jest to wielka szansa dla konserwatystów. Być może ostatnia, bo przecież Częstochowa ma już ponad 10 proc. imigrantów, według danych GUS. Niedługo pewnie – tak jak się to dzieje w krajach zachodnich – ci imigranci otrzymają prawa wyborcze i nas konserwatystów przegłosują. Także to ostatni dzwonek. Obudźcie się drodzy mieszkańcy!
– Skoro mówi pan o szansie, to czy zamierzacie wystawić swojego kandydata na prezydenta Częstochowy i kandydatów do rady miasta, gdyby za sprawą referendum doszło do odwołania Matyjaszczyka i radnych?
– Daj Boże. Będziemy nad tym pracować. Bardzo liczymy na wsparcie mieszkańców pod listą poparcia naszych kandydatów. To od mieszkańców będzie zależało, czy się podpiszą, czy nie.
– Czy już macie kandydata na prezydenta, czy możemy poznać nazwisko?
– To za wcześnie.
– Poparliście referendum…
– Poparliśmy, bo uznaliśmy to za słuszne, pomimo wątpliwości związanych z personaliami osób, które należały do komitetu referendalnego, związanymi z szeroko pojętą centrolewicą
– Zbieraliście podpisy, ile udało się ich zebrać?
– Tak, zbieraliśmy podpisy, na tyle na ile mogliśmy zbierać. Dokładnie nie wiem. Jeszcze raz powtórzę, zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy. Gdyby każdy zrobił, tyle ile mógł, to myślę, że świat i Częstochowa wyglądałaby lepiej. Ja mogę powiedzieć o sobie. Pracuję po mniej więcej 10 godzin dziennie, od poniedziałku do soboty, a znalazłem pięć dni, kiedy stałem w słońcu, w deszczu, głównie na Kwadratach i podpisy zbierałem.
– Skoro nie chce pan podać nazwiska kandydata na prezydenta, to czy istnieje możliwość, że poprzecie innego kandydata spoza waszej partii? Z kim wam po drodze?
– Nie wykluczam poparcia dla kandydata, jeśli będą zbieżne nasze poglądy. A to przede wszystkim nasz program i nasze pomysły na kampanię i nadchodzące wybory. To jest m.in. odbudowa zaufania do instytucji publicznych. Wiem, że wielu może mówić w ten sposób, ale to co nas odróżnia, to jest postulowanie odchudzenia administracji, a politycy PiS-u nigdy pani tego nie powiedzą. Odchudzenie administracji oznacza więcej pieniędzy w kieszeniach podatników i więcej pieniędzy na inwestycje publiczne, które z kolei napędzą inwestycje lokalne i zapewnią długotrwały rozwój miasta. Jeśli znajdzie się taki kandydat – nie musi to być nasz partyjny kandydat – a najlepiej bezpartyjny, który będzie w stanie przyciągnąć więcej głosów, to czemu nie. Wiele osób z Konfederacji Korony Polskiej może stwierdzić, że na partyjniaka nie będą głosować, a na osobę bezpartyjną – chętnie.
– W przyszłym roku, jesienią, mamy wybory parlamentarne. Będzie pan kandydował na posła lub senatora?
– Cóż…, jeśli dożyję.
– To bardziej tak, czy nie?
– Jestem do dyspozycji.
– Dziękuję za rozmowę.
– Bardzo dziękuję i gratuluję tego, co Państwo robią, bardzo to doceniam. Dziękuję słuchaczom i oglądającym. Szczęść Boże Częstochowie.
Renata R. Kluczna



