Na pierwszy rzut oka, wygląda na to, że w urzędzie miasta i nie tylko, wietrzą gabinety (a fuj…, nieskutecznie). Polityczni urzędnicy robią koślawe fikołki – zamieniają się stołkami, zasiedlają wygodniejsze gabinety, choć czasami trafiają do strefy spadkowej – wracają skąd przyszli. Dla rządzącej Częstochową koalicji Lewicy i Platformy Obywatelskiej nic, absolutnie nic nie ma znaczenia, prócz partyjnej przynależności, rodzinnych powiązań i politycznych długów wdzięczności. Wiedza, doświadczenie, wykształcenie to zbędny, wręcz ryzykowny balast, bo świadczy o nieco wyższym od najniższego IQ. Kompetencje są wadą, a lojalność polityczna jedyną przepustką do władzy.
Zresztą… niech fakty przemówią.
Estetyka w barwach partii
Magistrat oficjalnie poinformował, że powstało nowe Biuro ds. Zabytków i Krajobrazu Kulturowego Miasta, które ma zadbać o estetykę i dziedzictwo pod Jasną Górą. Na jego czele stanęła Beata Michnicka, dotychczasowa główna specjalistka w Wydziale Administracji Architektoniczno-Budowlanej. W kuluarach huczy jednak, że poważny awans zawodowy nowej szefowej biura nie byłby możliwy bez mocnego politycznego poparcia Michnickiej za strony Platformy Obywatelskiej. Zasiada również w zarządzie Rady Dzielnicy Lisiniec.
„Biznes” pod politycznym parasolem
Roszady nie ominęły sfery wsparcia biznesu. Dotychczasowe Centrum Obsługi Inwestora, które ostatnio weszło w struktury Wydziału Współpracy i Informacji, a wcześniej było w Biurze Ładu Korporacyjnego, zostało bezceremonialnie przeniesione pod skrzydła kolejnego wydziału – Funduszy Europejskich i Rozwoju. O taką właśnie bezpieczną przystań zabiegała szefowa Centrum Obsługi Inwestora, Anna Tymoshenko.
Kierowniczka Tymoshenko nie jest bez skazy politycznej. W ostatnich wyborach samorządowych w 2024 roku startowała do rady miasta (bez powodzenia) z prezydenckiego komitetu „Wspólnie dla Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk”.
Wyborcza marchewka na wagę stołka
Kolejnym świeżym tworem urzędniczej wyobraźni jest wyodrębniony z Wydziału Kultury i Sportu – Referat Turystyki. Nowym kierownikiem mianowano tu Marcina Dobrzańskiego, który do tej pory zajmował się skromniejszymi zadaniami z zakresu sportu i turystyki kwalifikowanej. Trudno jednak nie zauważyć, że prawdziwą lokomotywą dla niedawnego pracownika, a dziś kierownika jest jego małżonka, Alina Dobrzańska. W wyborach samorządowych 2024 walczyła o głosy wyborców do rady miasta z okręgu nr 1, z listy Krzysztofa Matyjaszczyka „Wspólnie dla Częstochowy”.
Mieszkańcy do dziś pamiętają wielkie zaangażowanie Dobrzańskiej w kampanii, gdy na kilka dni przed głosowaniem (7 kwietnia), ochoczo rozdawała marchewki przechodniom (w Światowy Dzień Marchewki – 4 kwietnia). Jak widać, i wyborcza „marchewka” pozwala wznieść się na wyżyny po kierowniczy stołek.
Wielka zamiana krzeseł dla świętego spokoju
Niezwykle fascynująca wymiana (na okrętkę) dokonała się na szczytach pionu informacyjnego. Pierwotnie nowo utworzonym Wydziałem Współpracy i Informacji miał kierować Aleksander Wierny, od lat związany z Lewicą (kiedyś szef kultury i sportu). Nie nacieszył się „pionem” zbyt długo, raptem 3 miesiące. Nim się Wierny zorientował we „współpracy”, nowym naczelnikiem Wydziałem Współpracy i Informacji został Michał Mroczek, który zaledwie chwilę wcześniej objął Wydział Kultury i Sportu. Skoro Mroczek wszedł do pionu informacyjnego za Wiernego, to zrobił się wakat w kulturze i sporcie, więc tam powędrował Wierny, a w zasadzie wrócił.
Złośliwi na korytarzach urzędu szepczą, że z takiej roszady najbardziej cieszy się Joanna Matyjaszczyk (z domu Iskierka), którą zdegradowano z funkcji dyrektorki Biura Ładu Korporacyjnego i umieszczono właśnie w Wydziale Współpracy i Informacji. A ta „współpraca” żony prezydenta Matyjaszczyka z Michałem Mroczkiem zawsze układała się wzorowo, z kolei znajomość z Aleksandrem Wiernym należała raczej do szorstkich.
Urząd miasta „świeci przykładem”
W spółce miejskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Częstochowie (ARR) emocje budzi nie tylko skład personalny, ale i gęsta sieć rodzinno-towarzyskich powiązań. Prezesem zarządu pozostaje Bartosz Rozpondek – prywatnie syn byłej posłanki Platformy Obywatelskiej Haliny Rozpondek, z kolei którego brat odnalazł się zawodowo w strukturach Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej TBS w Częstochowie.
Aferą zakończyło się przyjęcie do rady nadzorczej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Mazanek. Kobieta ma w życiorysie zawodowym niechlubną kartę. Wcześniej pracowała w myszkowskim TBS-ie i została dyscyplinarnie zwolniona z funkcji głównej księgowej po tym, jak usłyszała zarzuty za nieprawidłowości finansowe. Przyjęta w czerwcu do częstochowskiej spółki Mazanek, musiała opuścić ją, co stało się raptem miesiąc później. Lokalni obserwatorzy przypominają, że Mazanek to dobra znajoma Beaty Pochodni, dyrektorki Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, która z kolei uchodzi za bliską przyjaciółkę posłanki Izabeli Leszczyny.
Polityczna karuzela ludzi Platformy Obywatelskiej kręci się więc w najlepsze. Co ciekawe, w strukturach Agencji Rozwoju Regionalnego Anna Mazanek pojawiła się na miejscu Bartłomieja Osyry, polityka Trzeciej Drogi, niegdyś dyrektora biura poselskiego Izabeli Leszczyny z Platformy. Osyry w listopadzie 2025 roku przeniósł się do zarządu Chorzowsko-Świętochłowickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.
Ewakuacja do stolicy
Z mapy gospodarczej regionu znika natomiast inny ważny podmiot. Kolejną dużą zmianą na szczeblu centralno-lokalnym jest ostateczna likwidacja w Częstochowie, siedziby państwowej spółki Operator ARP, która przez lata odpowiadała za zarządzanie gigantycznymi terenami i nieruchomościami po dawnej Hucie Częstochowa. Oczywiście spółka nadal jest w posiadaniu mienia pohutniczego, ale będzie nim zarządzać z poziomu Warszawy, bez reprezentacji częstochowskiej. W ten sposób, za rządów Koalicji Obywatelskiej kończy się pewna epoka w zarządzaniu państwowym mieniem w Częstochowie.
Szczypta sody i potasu, i mamy członka zarządu
Zakłady Chemiczne w Rudnikach przez niemal 18 lat funkcjonowały w oparciu o jednoosobowy zarząd. Co więcej, przez blisko 40 lat niepisaną zasadą było, że rudnickimi zakładami kierowali ludzie wywodzący się z „chemicznych” lub blisko powiązani z branżową konkurencją. Doświadczenie w takiej spółce odgrywa kluczową rolę. Nie wystarczy mieć piątkę z chemii w podstawówce.
Teraz prezes „chemicznych” Artur Siwek będzie miał towarzystwo. Struktury zarządu powiększono o drugiego członka – i to nie byle kogo, bo działacza Lewicy z… Łodzi.
Za czasów wpływów posłanki Izabeli Leszczyny nie dość, że prezesem został politycznie powiązany z Platformą Artur Siwek, pozbawiony doświadczenia w przemyśle chemicznym, to teraz dołączył do niego kolejny partyjny nominat. Krzysztof Makowski to działacz Lewicy i radny miasta Łódź, kiedyś wiceprezydent Łodzi (2001) i wojewoda łódzki (2001-04) oraz członek zarządu województwa łódzkiego (2006-08).
Po co powołuje się drugiego członka zarządu? W przypadku Zakładów Chemicznych w Rudnikach sprzedaż rzeczywiście drastycznie słabnie, więc uzasadnionym byłoby powołanie osoby merytorycznej, która przywróci rentowność i przysporzy spółce zysków. Skoro jednak Krzysztof Makowski z Łodzi w branży chemicznej podobno nigdy nie pracował, więc – co zrozumiałe – o szkle wodnym sodowym czy potasowym wie raczej niewiele, to być może należało wymienić “słabe ogniwo” zakładów w osobie Artura Siwka, a nie przyjmować kolejnego partyjnego pasażera na gapę.
Renata R. Kluczna



