Po publikacji tekstu „Inwazja podejrzanego biznesu ze wschodu”, do naszej redakcji zgłosiła się kolejna częstochowianka zatrudniona w firmie, której właściciel przyjechał do Polski z Mołdawii. Nasza sygnalistka potwierdza, że „kilka osób ze wschodu utworzyło w Częstochowie zagłębie firm transportowych. Należą one do Ukraińców, Białorusinów, Mołdawian, Rumunów itd.” Rzecz dotyczy jednak nielegalnej, wręcz przestępczej działalności przybyszy z kierunku dawnych republik radzieckich.
Rozmowa z sygnalistką nr 4.
– Mołdawianin z bułgarskim obywatelstwem? Ciężko się to nawet wypowiada.
– Czyli na papierze ja pracuję u obywatela Unii Europejskiej, ale to jest Mołdawianin, mentalność Mołdawianina.
– Co z tego, jeśli człowiek jest uczciwy…?
– Nie przeszkadza mi narodowość, jeśli właśnie jest uczciwy. Ale on jest nieuczciwy, najchętniej nie płaciłby nikomu, ani ZUS-owi, ani kontrahentom, ani właścicielom lokali.
Trochę długo gryzłam się z tym tematem, czuję się trochę lojalna wobec pracodawcy.
Wcześniej pracowałam w miejscu, gdzie było bardzo dużo spółek…, na Kopernika w Częstochowie i tam otwierali spółki transportowe na zasadzie użyczania sobie samochodów między spółkami. Szczerze mówiąc nie przywiązują oni wagi ani do przepisów w Polsce, ani do żadnych reguł. Skoro Polacy muszą się do tego stosować, to dlaczego inni nie? Poprowadzą sobie firmę jakiś czas, narobią długów u kontrahentów, leasingów, w ZUS-ie, skarbówce, z dnia na dzień się zamkną i zostawią pracowników bez pensji. A za chwilę otwierają kolejną spółkę. Ten pan, u którego teraz pracuję, nigdy nie będzie uczciwie prowadził w Polsce biznesu.
– Kogo zatrudnia? Polaków?
– Nie, Polaków jest tylko dwoje. Pozostali to Ukraińcy – fakturzystka i chłopak, który zarządza transportem i kierowcami. Kadry prowadzi podmiot zewnętrzny, który robi listę płac. Pakiet mobilności i lista płac nijak się mają do wynagrodzeń wypłacanych przez tego pana. Kierowcy natomiast są z Białorusi, Mołdawii, Ukrainy.
– Myśli pani, że to jest powszechny proceder uprawiany przez osoby zza granicy?
– Nie jest powszechny, bo są osoby, które uczciwie prowadzą firmy, takie też znam. Ale to jest promil. Większość jest nieuczciwych. Po pierwsze to są zwykli, prości ludzie, których tutaj się ściąga, żeby na nich zarobić. Znam małżeństwo, które już trzy firmy otworzyło w Częstochowie, dwie po drodze z niewyrównanymi zobowiązaniami finansowymi. Na tej jednej spółce już są w KRS-ie, jeśli chodzi o urząd skarbowy. Bardzo dużo tych firm w Częstochowie się otworzyło, a potem zamknęło, właśnie na tej zasadzie, że zostają po nich tylko zaległości.
– W przypadku braku wynagrodzeń jest Państwowa Inspekcja Pracy.
– Jeszcze nie było PIP w tej firmie, że tak powiem. On ma trzy spółki. Jedna jest na jego partnerkę (nie mają ślubu). Mieszkają w Polsce, mają dom w dzielnicy Lisiniec w Częstochowie, sprowadził rodzinę w zeszłym roku. I… kombinuje. Ze spółki do spółki. Generalnie te firmy tak prowadzą działalność. Znam spółki, które się pozamykały, nie rozliczyły się, samochody pozostawiali gdzieś, w Polsce, w Europie. Na przykład Ukrainiec, który zamknął firmę i zostawił w dużej, polskiej firmie motoryzacyjnej ogromne zaległości płatnicze, nie wywiązał się z tych płatności, bo właściwie z dnia na dzień się spakował i wyjechał do Kanady. Nie zapłacił ludziom…
– Po raz kolejny piszemy artykuł o nieuczciwości obcokrajowców, otwierających w Częstochowie firmy transportowe. Czy problem dotyczy tylko tej branży?
– Być może są inne, ale ja znam tylko transportowe. Otwierają te firmy ze złymi zamiarami, bo od początku nie dostosowują się do naszych reguł, zasad i przepisów. Oni nic nowego nie wymyślili w tych przekrętach, bo Polacy to już wszystko sprawdzili. A im się wydaje, że nas „głupich Polaków” przechytrzą. Tylko, że żadne służby w Polsce nie chcą się za ten temat wziąć.
Te ich firmy nie szanują niczego, są roszczeniowi i uważają, że wszystko im się należy. W firmie, która ma biuro na Bór jest brud i bałagan, bo wymieniają oleje w ciężarówkach, spuszczają płyny ustrojowe z samochodów i to wszystko idzie do gruntu. Nie liczą się z niczym. Segregacja śmieci? Pusty śmiech ich ogarnia.
– Gdzie są instytucje kontrolne…?
– Nie mają na tyle zasobów ludzkich, żeby chodzić i sprawdzać. Oni też pewnie czekają na jakąś informację. Poza tym chyba nie mają odwagi, bo byłby skandal międzynarodowy. Chciałabym, żeby odpowiednie komórki wzięły się za kontrolowanie tego. Wiem, że pewna firma częstochowska robiła w spółce, w której pracuję, szkolenia BHP. Tam zainteresowały się służby śledcze tematem niezapłaconych faktur, więc coś się zaczęło dziać. I o to mi chodzi.
Zupełnie nie rozumiem sytuacji, że ktoś był nieuczciwy i widnieje jako dłużnik w ZUS-ie lub skarbówce, a mimo to pozwalają mu otworzyć kolejną spółkę bądź firmę. Przecież ten obcokrajowiec otwiera spółki tylko po to, żeby móc lawirować między tymi spółkami – pieniędzmi, ludźmi, logistyką.
Renata R. Kluczna
