„Nazywam się Bond, James Bond” – kultowe słowa od 50 lat. W listopadzie kolejny film o agencie 007 przyciągnie tłumy. Twórca postaci Ian Fleming sam był związany z brytyjskim wywiadem. W scenariuszach zawarte są odpryski doświadczeń, prawdziwych historii, w tym także z polskimi bohaterami. Ritter von Nałęcz, czyli 007 w Berlinie Wyrok wykonano jak w średniowieczu: 18 lutego 1935 r, w berlińskim więzieniu, kat toporem odciął głowę pięknej arystokratki, 35-letniej Benity. Zginęła z miłości, jej kochanek Jerzy Sosnowski do ostatniej chwili zabiegał o możliwość ślubu w więzieniu; otwierało to szansę zamiany kary śmierci na dożywocie. Hitler był jednak bezwzględny. Kat Carl Gropler ściął Benitę i jej przyjaciółkę Renatę von Natzmer. Obie arystokratki uznano za winne zdrady Rzeszy i szpiegostwa na rzecz Polski.Jesienią 1926 r. pojawił się w Berlinie młody polski arystokrata, nazywany Ritter von Nałęcz (rycerz herbu Nałęcz), weteran armii austriackiej z I wojny światowej, absolwent słynnej wiedeńskiej akademii wojskowej w Wiener Neustadt, w dodatku świetny kawalerzysta. Kawalerski (kawaleryjski) tryb życia oficera z „błękitną krwią”, eskapady po modnych lokalach i torach wyścigowych, kąpiele w szampanie i prezenty rozdawane lekka ręką, a przy tym wrodzony wielkopański esprit, tworzyły wokół Jerzego Sosnowskiego (bo takie było prawdziwe nazwisko Nałęcza) famę króla salonów. Okazywana przez Nałęcza niechęć do rządzącego w Polsce po przewrocie majowym „socjalistycznego reżimu Piłsudskiego”; wspominane z nostalgią czasy „braterstwa krwi” I wojny światowej, antykomunizm, a nawet niechęć wobec plebejskiej demokracji; to wszystko otwierało mu drogę do bliskich znajomości z dawną kadrą oficerską cesarskiej armii. Zaprzyjaźnił się z Richardem von Falkenhaynem, bratankiem szefa sztabu wojennego cesarskiej armii; łączyła go z nim pasja do koni. Wkrótce nawiązał romans z żoną Richarda Benitą. Małżeństwo to i tak było w stadium rozpadu, Richard będąc inwalidą, nie dysponował środkami, by zapewnić Benicie życie na poziomie do jakiego była przyzwyczajona. Po rozwodzie z Falkenhaynem, utrzymując nadal romans z Sosnkowskim, wyszła za mąż za inżyniera von Berga, konstruktora silników samolotowych, ulubieńca marszałka Georinga. Być może znała już wówczas prawdziwą misję swojego kochanka.Sosnowski był agentem polskiej II Oddziału Sztabu Generalnego WP. Kierował placówką oznaczoną kryptonimem IN-3. Benita nie była jego jedynym cennym źródłem. Dyskretnie udzielając pożyczki przegranemu na wyścigach oficerowi Abwehry Gunterowi Rudolfowi, uzyskał listę agentów niemieckich działających w Polsce. Irenę von Jena, pracowniczkę Ministerstwa Reichswehry ( spraw wojskowych) zwerbował podając się za brytyjskiego agenta. Renatę von Netzmer, pracującą w naczelnym dowództwie Reichswehry, poznał dzięki Benicie. Z Berlina do Warszawy płynęły tajne dokumenty najwyższej wagi. Sosnkowski był najskuteczniejszym szpiegiem okresu międzywojennego. Sukcesy nie były jednak mile widziane w centrali, księgowi II Oddziału wyliczali, że placówka berlińska wydaje ponad połowę środków przewidzianych na „kierunek Zachód”. Odmówiono Sosnkowskiemu przekazania 40 tys. marek za plany gry wojennej przeciw Polsce (schemat zastosowanego we wrześniu 1939 r. ataku). Szczególną złą robotę wykonał przeciw Sosnkowskiemu jego poprzednik na berlińskiej placówce Józef Gryf-Czajkowski; podważał wiarygodność agenta i zdobywanych przez niego dokumentów. Gryf-Czajkowski, już w kresie pracy w Berlinie, został zwerbowany przez Niemców. Nie tylko szkodził w centrali: ostatecznie jemu Sosnowski zawdzięcza wpadkę berlińskiej siatki. Aresztowanie nastąpiło w lutym 1934 r., podczas hucznego przyjęcia w mieszkaniu Nałęcza. Torturowany przez gestapo Sosnowski starał się chronić swoich. Jeden z najważniejszych jego agentów, oficer Abwehry, wpadł dopiero w czasie wojny, gdy Niemcy przejęli akta II Oddziału. Niestety, denuncjacja Czajkowskiego, tajna obserwacja berlińskiej siatki, doprowadziła do zdemaskowania większości innych współpracownic. Do więzienia trafiła piękna Benita, która podczas przesłuchań zachowała pełną godności postawę. Z taką samą godnością przyjęła wyrok śmierci.Sosnowskiego sąd skazał na dożywocie; była to często stosowana furtka, umożliwiająca wymianę aresztowanych szpiegów. W zamian za asa naszego wywiadu II Oddział zwolnił 7 agentów Abwehry. W kwietniu 1936 r., po dwóch latach ciężkiego więzienia, szef placówki IN-3 wrócił do Warszawy. Przywitano go jak bohatera, nagrodzono awansem do stopnia majora, a następnie… aresztowano. Zdaniem centrali mógł on zostać przewerbowany, nie wierzono w możliwość zatajenia przed gestapo współpracy Rudolfa. Formalnie oskarżono go także o sprzeniewierzenie środków wywiadu. W kwietniu 1939 r. sąd wojskowy skazał Sosnowskiego na 15 lat więzienia. Oskarżony nie przyznał się do winy; paradoksalnie wydarzenia czasu wojny potwierdziły zarówno jego niewinność, jak i wartość zdobytych materiałów.Dalsze losy superagenta były tak tajemnicze, że opisy mieszały fakty z przypuszczeniami. Ewakuowany z wiezienia miał podobno być zastrzelony przez strażników, lecz ci jedynie ciężko zranili skazańca. Ranny trafił w ręce sowieckiego NKWD (to akurat potwierdzają protokoły przesłuchań z początku 1940 r). Dalej nie ma nic pewnego… Według jednych rozgoryczony postawą swoich zwierzchników z WP, ratując życie, Sosnowski rozpoczął pracę dla wywiadu rosyjskiego. Szkolił sowieckich szpiegów i dywersantów, uczestniczył w przesłuchiwania aresztowanych polskich oficerów. W 1944 r. miał wykonywać na terenie Polski działania wspólnie z Armię Ludową. Został rozstrzelany, tylko nie wiadomo, czy przez Sowietów, Niemców, czy przez AK. Inna wersja mówi, że odmówił współpracy, trafił do łagra, zmarł, prowadząc głodówkę protestacyjną, gdy odmówiono mu zwolnienia w ramach porozumienia Sikorskiego z Mołotowem. M jak Muszkieterowie Inżynier Stefan Witkowski mógłby w opowieści o Bondzie grać rolę zarówno szefa M., jak i twórcy szpiegowskich gadżetów Q. Genialny wynalazca, ceniony przez polski Sztab Generalny i brytyjskich sojuszników. Prowadząc w latach 30. w Szwajcarii spółkę Stevit, opracował prototypowy silnik działający na każde paliwo. Prezentował także samemu Rydzowi Śmigłemu eksperymentalny motocykl oraz akumulator dużej mocy. Wiedzę techniczną Witkowskiego wykorzystywał zarówno wywiad polski, jak i brytyjskich. Pracując dla Anglików, wraz z konsulem japońskim dokonał obserwacji niemieckich prób rakietowych. Mógł bezpieczne wojnę przetrwać w Genewie. A jednak w sierpniu 1939 r. wrócił do Polski, zaciągnął się na ochotnika do wojska, walczył u gen. Kleeberga do końca, do 5 października, bijąc się z Niemcami i Sowietami. A po ostatniej bitwie kampanii wrześniowej pod Kockiem, powołując się na rozkazy Kleeberga, stworzył organizacje konspiracyjną. Trudno dowierzać opowieściom o przypadkowych okolicznościach. W opisach historii tworzenia Polskiego Państwa Podziemnego brak jest informacji, że w naradzie powołującej Służbę Zwycięstwa Polski, dowodzoną przez gen. Michała Tokarzewskiego-Karasiewicza, uczestniczył mjr Edmund Galinet z II Oddziału, zaufany oficer marszałka Śmigłego-Rydza. Polski wywiad był najcenniejszą bronią armii, oficerowie szkolili się na dobrych wzorach POW; konspiracja była wrodzoną w czasie zaborów umiejętnością. Nie wierzmy, że spontanicznie przybyły z Genewy inżynier był w stanie w kilka miesięcy stworzyć najskuteczniejszą w Europie organizację wywiadowczą, nazywaną „Muszkieterowie”. Wszystko