Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Były prezes Jury: To jest kompletna bzdura, paranoja!

Przez ostatni rok nad Spółdzielnią Mieszkaniową Jura co i rusz zbierały się burzowe chmury. Najpierw mieszkańcy dowiedzieli się, że spółka Skarbu Państwa RFG S.A. zleciła komornikowi egzekucję przeciwko ich spółdzielni. Lokatorzy dostali pismo, że zamiast do spółdzielni wszelkie opłaty należy kierować na konto komornika. Potem w nieprzyjemnych okolicznościach odwołano prezesa spółdzielni Zenona Jakubczaka. Powołaniu nowego prezesa, Tadeusza Koćwina również towarzyszyły zawirowania. Po raptem 6 miesiącach i on został odwołany. Rada Nadzorcza Jury ogłosiła konkurs na stanowisko szefa zarządu spółdzielni. Zgłosiło się pięciu chętnych, jednak dwóch odpadło na samym początku z powodów formalnych. Spośród zakwalifikowanej trójki jeden z kandydatów rozmyślił się. Do ostatecznej rozgrywki o fotel prezesa Jury stanęło więc dwóch zainteresowanych. Konkurs wygrał Daniel Nowak, pracownik Działu Infrastruktury ISD Huty Częstochowa. Ponieważ prócz nowego prezesa, zmieniła się również rada nadzorcza Jury, to świeżo upieczeni członkowie rady powołają zwycięzcę konkursu na prezesa, o ile oczywiście obydwie strony dojdą do porozumienia w sprawie warunków zatrudnienia.

O tym, jak ocenia swoją prezesurę na Jurze mówi Tadeusz Koćwin, nadal prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Blachowni.

– W Spółdzielni Mieszkaniowej Jura zastąpił pan poprzedniego prezesa Jakubczaka, który piastował to stanowisko wiele lat. Co było powodem wymiany i powołania pana?
– Moja hipoteza badawcza jest taka. Otóż powodem jest to, że w miesiącu maju/czerwcu 2016 roku zostały zajęte przez komornika opłaty czynszowe lokatorów w związku z zawiadomieniem RFG. Wzburzenie ludzi, że coś takiego się stało, było powodem odwołania poprzedniego prezesa. Zdaniem mieszkańców to prezes doprowadził do tej sytuacji, bo nie potrafił porozumieć się z zarządem RFG. A przypomnę, że RFG jest właścicielem części gruntów, na których stoją bloki. Gdyby były prezes Jury porozumiał się z RFG co do kwoty spłaty zadłużenia i odpowiadał na wszelkie prośby RFG, prezesa Mirosława Matyszczaka i wiceprezesa Artura Sokołowskiego, to moim zdaniem do tej sytuacji by nie doszło. Prezes przyjął inną taktykę, polegającą na pisaniu do ministerstw i do premiera. Więc nie można powiedzieć, że nic nie robił w tym temacie. Wybrał inną drogę, która ostatecznie okazała się nieskuteczna.

– Długo prezesem pan jednak nie był, bo i z panem się rozstano. Dlaczego?
– Zacznę od końca. Spółdzielnia Mieszkaniowa Jura ma bloki przy ulicy Palmowej i na Wyczerpach. W tym czasie, na początku września 2016 roku firma zewnętrzna wypowiedziała nam umowę obsługi kotłowni osiedlowej na Wyczerpach. Powiedzieli: nie będziemy was grzać, nie będziemy was rozliczać, musicie od nas kotłownię wydzierżawić, a potem do czerwca 2017 roku ją wykupić. Na księgowość spółdzielni spadało ustalenie ryczałtu, ile ludzie mają płacić za ciepło i ciepłą wodę. I teraz księgowość, która składa się z dwóch osób dostała nowe zadania do wykonania. W tym samym czasie zewnętrzne biuro rachunkowe, które prowadziło księgowość spółdzielni wypowiedziało umowę. W październiku 2016 roku oddano nam dokumenty. Proszę mi znaleźć dobrego księgowego, który się zobowiąże zamknąć rok, zrobić bilans, w tak krótkim czasie? W tym samym momencie dochodziło do moich spotkań z radą nadzorczą spółdzielni. Pani Anna Janas, współpracująca ze spółdzielnią w sprawach prawnych (z zawodu jest prawnikiem), przysłała mi mailowo kilka tabelek, które miałem wypełnić, żeby rada nadzorcza miała obraz sytuacji finansowej spółdzielni. Te tabele składały się z około 17 pozycji. Nie chciałem kłótni, więc dałem to księgowości. Zrobili to, po czym pani Janas powiedziała, że nic z tabelek nie rozumie i kazała nanieść poprawki. Księgowość się skarżyła do mnie, że ma dużo pracy, rozliczenia itp., a tu jeszcze ktoś chce od nich jakiejś dodatkowej pracy, na dodatek nie wiadomo dokładnie czego chce, pani Janas powinna sobie sama wziąć te tabelki, wpływy, wydatki faktury i sama policzyć. W końcu nie wytrzymałem i pytam po co jej te tabelki, przecież to nic nie zmieni dla spółdzielni. To był pierwszy zgrzyt.

– Myśli pan, że został pan odwołany z powodu tabelek…?
– To była przyczyna. Ja mógłbym tam zatańczyć i zaśpiewać, a i tak nic by to nie zmieniło. Powód był inny. Gdy stwierdziłem, że należy zreformować strukturę organizacyjną spółdzielni i trzeba zacząć od zwalniania pracowników ekipy remontowo-budowlanej, pani Janas przygotowała wypowiedzenia do podpisania, bo jest przecież profesjonalnym zleceniobiorcą. Po prostu pani Janas dostała zlecenie przygotowania zwolnienia pracownika, z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia, tak jak należy. I nagle w grudniu dostajemy pozew od tego pracownika o przywrócenie do pracy bądź o odszkodowanie. Powodem powództwa było nieskonsultowanie ze związkami zawodowymi jego zwolnienia, gdyż był członkiem związku zawodowego. Przyszedłem w styczniu na salę rozpraw i usłyszałem od sędziego, że sprawa jest dla niego prosta: albo przywracam do pracy albo płacę odszkodowanie. Oniemiałem, bo byłem przekonany, że powództwo jest bezzasadne. Ustalono odszkodowanie na 9.700 zł, czyli PIT podzielony na 12 miesięcy, co było narażeniem spółdzielni na straty. Ale ugoda została podpisana. Po całej sytuacji stwierdziłem, że jest to błąd pani mecenas Janas i to ona powinna to odszkodowanie dla pracownika zapłacić. Ale pani Janas miała za sobą radę nadzorczą i stwierdziła, że płacić nie będzie, i że zwolni prezesa. Złożyłem w sądzie powództwo o odszkodowanie – potrącenie. Gdy zostałem pozbawiony stanowiska prezesa, a na moje miejsce została powołana pani Janas (jako pełniąca obowiązki), pierwsze co zrobiła to cofnęła potrącenie. Tak działa mafia. To jest dla mnie oczywiste. Dlatego opisałem ministrowi sprawiedliwości całą sytuację, zostało przekazane postępowanie do prokuratury w Katowicach i zobaczymy jak się sprawa rozwinie. 
Dalej idąc. W piśmie mnie odwołującym jest punkt, że naraziłem mieszkańca, pana Stańca na utratę zdrowia i życia. U tego pana włączał się alarm – czujnik, że coś się ulatnia. W związku z tym wysłaliśmy kominiarza, który zlecił ocieplenie wkładu kominowego, ale nie można tej części po prostu kupić, więc zleciliśmy jej wykonanie. Po tygodniu pan Staniec dzwonił z pretensjami, czemu jeszcze nie ma tego wymienionego. Więc moim zdaniem nie było żadnego zagrożenia życia, bo gdyby było, to kominiarz by po prostu urządzenie kazał wyłączyć. I to jest właśnie ten kolejny powód mojego zwolnienia. To jest kompletna bzdura, paranoja.

– A nie uważa pan, że wpływ mogły mieć również względy polityczne? Zdaniem mieszkańców prezesem spółdzielni został pan z ramienia PiS-u, pod hasłem „Dobre zmiany w Jurze”. Poza tym robił pan spotkania agitujące w kościele… Wielu twierdzi, że nie było to właściwe miejsce do załatwiania tego typu spraw.
– Nigdy nie byłem w PiS-e, nigdy poseł Giżyński mnie nie popierał. To tylko plotki. Owszem spotkania w kościele były. Sam je zorganizowałem na prośbę mieszkańców. 
To prawda, że były spotkania z posłem Giżyńskim, który powiedział, że jeśli będą możliwości prawne, pomoże. Cały czas chodziło o to, by grunty, które są własnością RFG przekazać na rzecz spółdzielni. Prawo nie pozwala na nieodpłatne przekazanie. RFG działa zgodnie z ustawą, która pozwala spółce zbyć grunty w drugim przetargu po obniżeniu 1/3 ceny od wyceny. Nie ma innej możliwości prawnej. Czy wobec tego był sens rozmów o przekazywaniu gruntów? Najpierw trzeba spłacić zadłużenie względem RFG. Jeżeli spłata będzie na finiszu, to można przejść do dalszego etapu. To ja zacząłem się porozumiewać z RFG, co do spłaty wierzytelności, wywiązywałem się z tego solidnie i rzetelnie. Spłacałem 5 tys. zł więcej niż poprzednik. Zostało ustalone, że wszystko idzie na należność główną, a nie na odsetki jak do tej pory. To była ogromna zmiana. Z tym, że to ustalił jeszcze poprzedni prezes na walnym zgromadzeniu. I to, moim zdaniem wskazuje na to, że prezesi RFG Matyszczak i Sokołowski wcale nie byli „anty”, tylko po prostu ludzie się wzburzyli z powodu komornika. Mieliśmy – Jura i RFG – wspólne plany, żeby np. wspólnie uczestniczyć w dalszym przekazywaniu gruntów. Myśleliśmy o osiedlu na Wyczerpach. Nawet nieoficjalnie zostały zaproponowane działania co do realizacji programu „Mieszkanie 500 plus”, np. na osiedlu na Wyczerpach albo w Blachowni, gdzie prowadzę spółdzielnię mieszkaniową od 2010 roku.

– Czy nie sądzi pan, że ujawnienie faktu, iż był pan tajnym współpracownikiem (TW) w czasach PRL-u nadszarpnęło pana reputację?
– Ja się do tego przyznałem, ale jakie to ma znaczenie czy mnie bili po rękach czy po nogach? Nie byłem ani w Solidarności, ani w niczym innym, zabrali mnie raz spod Jasnej Góry, bo się odgadywałem zomowcom. Kazali podpisać papier, że jak będę coś wiedział to dam im znać, bo jak nie, to przypiszą mi jakieś bijatyki. Żeby wyjść – to podpisałem i tyle. Potem wyjeżdżałem trochę za granicę i kazali mi nadawać, ale nic nie nadawałem. Wszytko jest do sprawdzenia w IPN. Byłem tam nikim. Czuję się skrzywdzony przez tamten system.

– Jakie – pana zdaniem – są szanse pozyskania gruntów przez spółdzielnię Jura i jej mieszkańców? Jaki będzie finał tej sprawy?
– Właścicielem gruntów, na których stoją bloki jest spółka RFG. Spółdzielnia Jura i jej mieszkańcy nie mają gruntów, czyli nie będą mogli założyć np. wspólnoty. Grunty może kupić ktoś prywatny i może nałożyć im takie ceny za użytkowanie terenu, że im w pięty pójdzie i połowa ludzi przestanie tam mieszkać. Czyli można zrobić niezły interes… 
Można też spróbować przejąć grunty od RFG, ale gwarantuję, że nikt za darmo ich nie odda. Można próbować u ministra, ale trzeba się naprawdę za to wziąć, a nie zajmować się tabelkami. Trzeba sprawę nagłośnić w prasie, radiu i telewizji, żeby politycy byli do tego w jakiś sposób przymuszeni. Nikt, oprócz posła Giżyńskiego, nie chciał w tym faktycznie uczestniczyć. Po drugiej rozmowie z posłem umówiliśmy się, że jeżeli nie będzie przeszkód prawnych i jeśli w ministerstwie będzie wola, to będziemy najpierw tam pukać i interweniować. Tylko poseł Giżyński lub europosłanka Wiśniewska mogli mnie dalej pchnąć do ministerstwa. Sam nie dałbym rady. Trzeba najpierw zrobić sobie dobrą atmosferę na dole, żeby wejść wyżej. 

– Czy gdyby mógł pan wrócić do spółdzielni Jura, zdecydowałby się pan…?
– Ja już nie chcę tam być. Niech robią sobie co chcą. Za chwilę doprowadzą spółdzielnię do upadłości. Szkoda mi tylko mieszkańców, którzy mogą dużo stracić. Ci ludzie nie wiedzą co trzeba robić i szybko popłyną i będzie szybko po spółdzielni. Bo niby dlaczego ludzie z Wyczerp mają płacić za ludzi z Palmowej. Tylko patrzeć, jak Wyczerpy odłączą się od spółdzielni Jura.

Udostępnij:

3 komentarzy

  • Banderola z palmowej

    Szkoda ludzi, no cóż sami chcieli mieć wielkie nic!!!! Jak nie chcą pomocy sami to już nie będą mieli jej wogole!!!

  • Banderola z palmowej

    Szkoda ludzi, no cóż sami chcieli mieć wielkie nic!!!! Jak nie chcą pomocy sami to już nie będą mieli jej wogole!!!

  • Anonim

    Na Palmowej wszystkie kominy sa do poprawki? 10 lat temu była ekipa co paliła swiece dymne kolorowe i wszystko szło w mur , nic na dach nie dochodziło, mial byc montaz wkladów kominowych na całym osiedlu ale wiadomo koszty i zostało tak do dzisiaj wiec zagrozenie jest oczywiscie jak najbardziej ,ale od 10 lat conajmniej wiec oskarzanie prezesa co był kilka miesiecy o to, to zart jakis ,rozumiem ze nowy prezes wybrany przez pania Janas i pania Namyslak szybko to poprawi i bedziemy wszyscy sie czuli bezpiecznie,skoro juz ten problem jest znany,zwłaszcza ze jesli sie cos wydazy zlego to prokurator odwiedzi te panie na pewno ,w koncu chca rzadzic osiedlem ,pozbyły sie prezesa Kocwina ciezko stwierdzic (bez dowodów)co szykuja mieszkancom osiedla ale zapewne chodzi o to co zawsze ….o władze czyli o pieniądze.

  • Anonim

    Na Palmowej wszystkie kominy sa do poprawki? 10 lat temu była ekipa co paliła swiece dymne kolorowe i wszystko szło w mur , nic na dach nie dochodziło, mial byc montaz wkladów kominowych na całym osiedlu ale wiadomo koszty i zostało tak do dzisiaj wiec zagrozenie jest oczywiscie jak najbardziej ,ale od 10 lat conajmniej wiec oskarzanie prezesa co był kilka miesiecy o to, to zart jakis ,rozumiem ze nowy prezes wybrany przez pania Janas i pania Namyslak szybko to poprawi i bedziemy wszyscy sie czuli bezpiecznie,skoro juz ten problem jest znany,zwłaszcza ze jesli sie cos wydazy zlego to prokurator odwiedzi te panie na pewno ,w koncu chca rzadzic osiedlem ,pozbyły sie prezesa Kocwina ciezko stwierdzic (bez dowodów)co szykuja mieszkancom osiedla ale zapewne chodzi o to co zawsze ….o władze czyli o pieniądze.

  • Anonim

    Co nowy prezes p Nowak moze pomoz nam jak jest raz w tygodniu na 2 godz co wy ludzie robicie sami bat krecicie na siebie Tu potrzeba konkretnych ludzi madrze a nie pochopnie podejmowac dezyzje Kiedy bedzie zebranie nowego prezesa na oczy nie widzialam a chcialabym dowiedziec co bedzie dalej z dlugami spoldzielni jak dziala prezes i Rada Nadzorcza w tym kierunku mieszkanka osiedla

  • Anonim

    Co nowy prezes p Nowak moze pomoz nam jak jest raz w tygodniu na 2 godz co wy ludzie robicie sami bat krecicie na siebie Tu potrzeba konkretnych ludzi madrze a nie pochopnie podejmowac dezyzje Kiedy bedzie zebranie nowego prezesa na oczy nie widzialam a chcialabym dowiedziec co bedzie dalej z dlugami spoldzielni jak dziala prezes i Rada Nadzorcza w tym kierunku mieszkanka osiedla

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content