O szansach nowego ugrupowania „Mieszkańcy Częstochowy” z jednym z jego liderów Piotrem Strachem (przedsiębiorcą, przewodniczącym Rady Dzielnicy Północ, społecznikiem) rozmawia Wojciech Mysłek. – Jaki jest Pana udział w nowym ugrupowaniu i jaki jest – Pana zdaniem – odbiór nowego obozu przez mieszkańców?– Wiele osób w naszym mieście chce bardziej angażować się w samorząd, jednak nie chce wiązać się z żadną partią polityczną i nie odpowiadają im mechanizmy narzucane przez partyjnych działaczy. Wielu częstochowian i częstochowianek chciałoby pójść do wyborów i w końcu mieć na kogo zagłosować, kogoś kto zajmie się realnymi problemami naszego miasta, a nie jedynie załatwianiem prywatnych interesów albo pracy rodzinie czy znajomym. Cieszę się, że udało się zebrać taką grupę osób, która naprawdę jest szansą na zmiany na lepsze w naszym mieście. „Mieszkańcy Częstochowy” to ludzie, którzy od lat przyglądają się pracy samorządu terytorialnego w Częstochowie, czy to z perspektywy własnego przedsiębiorstwa i zakładu pracy, placówki oświatowej, w której uczą, klubu sportowego, w którym trenują, czy też rady dzielnicy albo stowarzyszenia, które od lat społecznie wspierają. Samorząd jest właśnie dla nich, jest dla normalnych ludzi, który żyjąc i pracując w Częstochowie widzą codzienną niegospodarność, marnotrawstwo i utracone szanse miasta.To dobry moment na powstanie nowego samorządowego porozumienia obywatelskiego. Jest wystarczająco dużo czasu, by stworzyć szczegółowy program dla Częstochowy, korzystając ze wsparcia ekspertów z różnych dziedzin. Jest czas na debaty publiczne i otwarte spotkania, by rzetelnie zbadać potrzeby częstochowian, a także uniknąć nieporozumień i sytuacji potencjalnie konfliktowych. Jest też dużo czasu, by zapraszać wszystkich do zapoznania się z pomysłami dla naszego miasta i podjęcia współpracy w celu wdrożenia programu rozwoju Częstochowy. – Dziękuję za rozmowę.