Publiczne szpitale w Częstochowie (a mamy ich dwa – wojewódzki na Parkitce i miejski z “oddziałami” przy Mirowskiej, Mickiewicza i Bony) od dawna walczą z kryzysem finansowym, podobnie jak wiele innych szpitali w kraju. Światełko w tunelu pojawiło się po odblokowaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy. Jak informowały media krajowe pieniądze poszły zarówno do dużych szpitali klinicznych, jak i mniejszych, lokalnych placówek, uczelni i ośrodków zdrowia w całej Polsce. Cudownie, tylko dlaczego ani jedna złotówka nie trafiła do żadnego z publicznych szpitali w Częstochowie? Czyżby szefostwo Ministerstwa Zdrowia nie dostrzegało potrzeb lokalnych placówek medycznych? To niemożliwe, bo w owym czasie ministrą zdrowia była posłanka ziemi częstochowskiej Izabela Leszczyna (PO), a wiceministrem senator z Częstochowy Wojciech Konieczny (Lewica) – Leszczyna i Konieczny zostali nie tak dawno z ministerstwa zdrowia usunięci. Ten ostatni nie tylko miał wiedzę, ale sam przyczynił się do skali zadłużenia Miejskiego Szpitala Zespolonego (MSZ), w którym przez lata był dyrektorem zanim został wiceministrem. Konieczny, jako szef częstochowskiego szpitala pożyczał pieniądze – zapewne z konieczności – nie tylko z powszechnie akceptowanych źródeł jak banki, ale także z instytucji parabankowych, czym zasłużył na miano “chwilówki”.