– Czy uważa pan, że pana inicjatywa referendalna była błędem?- Teraz uważam, że to był błąd. W innych kategoriach nie można tego rozważać. Chociaż jeszcze w sierpniu wszystko wyglądało bardzo optymistycznie, prognozy były dobre – mówi Dariusz Goliszek inicjator referendum. Niech nam Jarosław Kaczyński, szef PiS-u i Sławomir Mentzen z Konfederacji nie mydlą oczu w mediach krajowych o tym, że jakoby są opozycją wobec koalicji Tuska, Czarzastego, Kamysza i Hołowni. Dowodem gry pozorów jest porażka referendum w Częstochowie, a w zasadzie aż trzech referendów, które – co dziś wiemy – udać się nie mogły, a może i nie miały. Bezgraniczny chaos i amatorszczyzna lokalnych formacji narodowo-prawicowych sugerują bezmyślność albo sabotaż. Cierpki przekaz o fiasku referendalnym w Częstochowie poszedł w świat z mediów ogólnopolskich. Na więcej pozwoliły sobie lokalne, nie szczędząc słów krytyki pod adresem organizatorów inicjatywy. Jednak dopiero internauci mieli używanie, co jednym zdaniem podsumował Piłsudski: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”. To, że częstochowska prawica poniosła sromotną klęskę – okazuje się być problemem drugorzędnym. Inicjatorzy referendum skutecznie zabili nadzieje wszystkich mieszkańców Częstochowy na zmianę na lepsze, po wyniszczających miasto rządach Lewicy. Referendum miało być niczym otwarcie drzwi zatęchłego pokoju, z którego od lat cuchnie kumoterstwem, dyletanctwem, chciwością, cwaniactwem, pogardą i nieróbstwem. Teraz nie pozostaje nic innego, jak analiza błędów, krok po kroku po to, by na niechlubnym przykładzie Częstochowy stworzyć poradnik: Jak referendum robić nie wolno.