„Czytam i nie wierzę, że można być aż tak podłym jak ta banda“ – w taki sposób czytelnik na jednym z lokalnych portali skwitował incydent w wykonaniu radnych gminy Poczesna.
Do skandalicznego zajścia doszło w połowie kwietnia podczas obrad Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Jej przewodnicząca Magdalena Sałata odczytała „skargę” mieszkanki na działalność Gminnego Zespołu Ośrodków Zdrowia (GZOZ), którego właścicielem jest gmina Poczesna. Przewodnicząca Sałata bezrefleksyjnie odczytała pismo mieszkanki w całości, nie pomijając danych szczególnie wrażliwych odnoszących się do stanu zdrowia pacjentów Ośrodka Zdrowia. Zacytowała fragmenty o charakterze bardzo prywatnym i poufnym. Z ust Sałaty padły nie tylko nazwiska personelu medycznego, ale – jak podaje jeden z portali – „kto leczył się u lekarzy specjalistów i jakiego rodzaju były to choroby, jakie były zagrożenia zdrowotne, itp.” Wszelkie granice Sałata przekroczyła ujawniając informacje o stanie zdrowia konkretnej osoby (z imienia i nazwiska), w tym o przebiegu ciąży (poronieniu) oraz leczeniu psychiatrycznym.
Skandal jest tym większy, że obrady komisji były transmitowane na żywo w internecie. Każdy mógł to zobaczyć i usłyszeć, a prywatne sprawy natychmiast stały się publiczne dla nieograniczonej liczby odbiorców w czasie rzeczywistym. Grono „wtajemniczonych” wciąż się powiększa, bo nagranie z posiedzenia komisji krąży w przestrzeni cyfrowej.
Mieszkańcy gminy są w szoku po tym, co wydarzyło się podczas posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji 13 kwietnia. W centrum kontrowersji znalazły się nie tylko dane autorki pisma, ale również nazwiska lekarzy i pielęgniarek z GZOZ w Poczesnej. Przewodnicząca komisji Magdalena Sałata wymieniła ich w kontekście rzekomych zaniedbań, co uderza bezpośrednio w dyrektorkę Ośrodka Zdrowia Anetę Sowińską. Istotą sprawy jest – jak twierdzą nasze źródła – konflikt personalny.
Bez znaczenia pozostaje osoba przewodniczącej komisji Magdaleny Sałaty, która w tej rozgrywce okazuje się być wyłącznie bezwolnym narzędziem. Sowińska, w kierowanym przez siebie GZOZ zatrudnia Elżbietę Tomalę-Wróbel (pielęgniarka środowiskowo-rodzinna), która jest jednocześnie radną i przewodniczącą rady gminy Poczesna. Daleko idąca niechęć kobiet jest czytelna nawet z dystansu, stąd obecność Tomali-Wróbel na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, podczas której Sałata przeczytała niepochlebne dla dyrektorki Sowińskiej pismo mieszkanki, zresztą byłej pracownicy Ośrodka Zdrowia.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że jedynym celem publicznego odczytania danych wrażliwych była próba osobistego uderzenia grupy radnych w dyrektorkę, nawet kosztem prywatności osób postronnych.
Dziś Elżbieta Tomala-Wróbel tłumaczyć się musi radnym i wojewodzie śląskiemu ze swojej roli podczas obrad komisji i braku jej reakcji na potok wrażliwych informacji płynący z ust Magdaleny Sałaty. Tomala-Wróbel używa argumentów, że jakoby nie była czynnym uczestnikiem komisji, a jedynie gościem, co oczywiście nie zwalnia jej z właściwej reakcji na łamanie prawa w każdym miejscu i czasie, zwłaszcza że status gościa nie zdejmuje z niej odpowiedzialności obywatelskiej, a tym bardziej służbowej – przewodniczącej rady gminy.
Kolejnym nietrafionym argumentem Elżbiety Tomali-Wróbel jest stwierdzenie, że „nie jest w stanie stwierdzić, czy w trakcie posiedzenia mogło dojść do ujawnienia danych”, bo to ona wydała na piśmie polecenie informatykowi urzędu o usunięciu nagrania z komisji z BIP i strony internetowej gminy. Spóźniona reakcja Tomali-Wróbel na niewiele się zdała – „superprodukcja” krąży po internecie.
Ku sprawiedliwości… Brak natychmiastowego odebrania głosu Sałacie czyni z całego składu komisji biernych świadków naruszania godności człowieka. Prócz Sałaty w posiedzeniu uczestniczyli pozostali członkowie: Justyna Puchała-Krawiec, Dariusz Kożuch, Łukasz Palimonka i Damian Purgal.
Sałata, w trakcie odczytywania listu, podobno dwukrotnie była informowana przez radnych o łamaniu RODO, ale na tyle nieskutecznie, że nadal ujawniała dane wrażliwie osób wymienionych w piśmie. Żenujące, bo Sałata zainaugurowała posiedzenie wykładem o RODO.
W jednym z komentarzy na lokalnym portalu czytamy: „Madzia Sałata wysłana przez przewodniczącą Tomalę-Wróbel, aby dowalić dyrektorce przychodni [Sowińskiej] czyta bezkrytycznie paszkwil z danymi wrażliwymi. Tomala-Wróbel jako jej szefowa, w końcu to przewodnicząca rady, nie powstrzymuje jej i nie pomaga. Bo głupiutka Madzia ma odpalić tą armatę, przeczytać od deski do deski, upokorzyć szefową Tomali-Wróbel [dyrektorkę Ośrodka Zdrowia Sowińską, w której Tomala-Wróbel pracuje].”
Wiele w tym prawdy. Elżbieta Tomala-Wróbel całkowitą odpowiedzialność zrzuca na Sałatę: „Przewodnicząca rady nie posiada kompetencji do ingerowania w sposób procedowania komisji, ani w treść przedstawianych materiałów. Odpowiada za to przewodnicząca komisji”.
Stąd Magdalena Sałata musi liczyć się z konsekwencjami prawnymi, ponieważ sprawa trafiła do organów nadzoru, w tym do Wojewody Śląskiego oraz Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO), bo granice prywatności i godności człowieka zostały w tej sprawie rażąco przekroczone. Dziś społeczeństwo jest znacznie bardziej świadome swoich praw niż jeszcze kilka lat temu — szczególnie osoby wykonujące zawody zaufania publicznego, jak lekarze, pielęgniarki czy pracownicy placówek zdrowotnych. Publiczne wyjawienie danych medycznych to naruszenie dóbr osobistych i zalicza się je do strefy ściśle prywatnej. Prawo i RODO są tu bezlitosne: poszkodowani mają prostą drogę do sądu, a stawką są potężne odszkodowania.
Sprawę upublicznienia wyjątkowo wrażliwych danych spuentował internauta:
„To jest jakiś absurd co oni wyprawiają w naszej gminie! Odwołać i to natychmiast“, inny dodał: „Prokuratura i to w trybie na cito.”
***
Rzetelność dziennikarska wymaga wysłuchania obu stron. Redakcja 7 dni wielokrotnie podejmowała próby uzyskania komentarza do sprawy od bohaterek materiału: Elżbiety Tomali-Wróbel, Magdaleny Sałaty i Justyny Puchały-Krawiec. Żadna, z rzekomo aktywnych radnych nie odbiera telefonu.
Renata Kluczna



