Poseł Piotr Strach jest żywo zainteresowany sprawami miasta, stąd nasze pytanie o jego opinię w sprawie zatrzymania przez CBA prezydenta Krzysztofa M.
– Chyba nic gorszego nie mogło się temu miastu zdarzyć. Jest to wstyd dla Częstochowy. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, to będzie duży cios dla miasta, które ostatnio już otrzymywało ciosy, bo mieliśmy zatrzymania i zarzuty wobec innych najwyższych urzędników i samorządowców z Częstochowy. To jest kolejny odcinek bardzo smutnego serialu.
Piotr Strach, znany przedsiębiorca ziemi częstochowskiej, dziś poseł Polski 2050 Szymona Hołowni okręgu Gliwice, Bytom oraz powiatów gliwickiego i tarnogórskiego, w udzielonym 7 dniom wywiadzie mówi też o własnych planach politycznych, o wewnętrznym podziale w radzie miasta z udziałem jego radnych i o częstochowskim referendum.
– Jaka jest obecnie sytuacja partii Polska 2050? I teraz mam dylemat – Szymona Hołowni, czy już Polska 2050 bez Szymona Hołowni? Najpierw ustalmy jaka jest nazwa, bo miała być zmieniona…
– Tak i prawdopodobnie ta zmiana nazwy nastąpi. Niedawno była powtórzona druga tura wyborów, po tym nieszczęsnym ataku hakerskim, czy jakimś naruszeniu procesów w głosowaniu internetowym. Szczęśliwie sprawy zostały doprowadzone do końca, nie było już problemów i została wybrana nowa przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Zapowiadaliśmy zmiany dotyczące między innymi także nazwy. Póki co nazwa partii to Polska 2050 Szymona Hołowni. Szymon Hołownia jest w partii, jest nawet członkiem zarządu partii, więc nie ma mowy o tym, żeby nasz lider i założyciel partii Polska 2050 wychodził. Jednak zapowiadał, i także nowe kierownictwo, że ta nazwa zostanie zmieniona, aczkolwiek jeszcze nie wiadomo na jaką. Na pewno wpłynął na to także podział klubu parlamentarnego.
– No właśnie, porozmawiajmy o podziale w partii… Została was tylko piętnastka. Co się stało z pozostałymi?
– 15 posłów i 1 senator, mówimy o parlamencie, ale tak naprawdę zostało z nami 90% członków w całej Polsce. Więc można powiedzieć, że to wyjście to w większości są osoby, które były parlamentarzystami i to głównie oni oraz ich najbliższe środowiska wyszły z Polski 2050 Szymona Hołowni i stworzyło własny klub parlamentarny. Na konferencji prasowej w sejmie zadeklarowali, że utworzą własne stowarzyszenie, nawet nie partię, bo żeby utworzyć w Polsce partię to procedury są bardzo skomplikowane.
– Zdziwiło mnie, że był pan we frakcji Pełczyńskiej-Nałęcz…
– Jestem we frakcji Szymona Hołowni. Od samego początku mówi się o nas ,,Szymonici”, czyli ludzie, którzy są właśnie od samego początku, kiedy Szymon zaczynał swoją przygodę w polityce, przy pierwszych wyborach prezydenckich.
– Poparł pan Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która nie bardzo była przychylna Hołowni, a nie Paulinę Henig-Kloskę, dlaczego?
– Ja akurat, jeśli chodzi o stosunek do Szymona Hołowni nie odczułem specjalnie różnicy między Henig-Kloską, a Pełczyńską-Nałęcz. Tutaj akurat wydaje mi się, że Szymon jak zwykle dotrzymał słowa i po prostu wycofał się z tego wyścigu. Nie było poparcia żadnej z kandydatek. Jedyne co powiedział, to, że w pierwszej turze poparł Henig-Kloskę, a w drugiej turze Pełczyńską-Nałęcz. I to często powtarza, że w drugiej turze był nakierowany na tę obecną przewodniczącą.
– Jednak Henig-Kloska wyraźnie mówiła, że jest za Hołownią, broniła jego pozycji lidera…
– Tak, ale to jednak było bardzo duże zbliżenie z Koalicją Obywatelską. A mnie i grupie założycieli Polski 2050 na wyrazistości bardzo zależało, bo większość tych osób jednak nie czuje się przystawką Platformy Obywatelskiej. Chcemy w niezależności realizować nasz program Polski demokratycznej, zielonej, solidarnej, a myślę jednak, że ci dezerterzy – jak to Szymon ujął – w przyszłości znajdą się raczej na listach Platformy. Podejrzewam, że tak się to dla nich skończy.
– Z oburzeniem wypowiadał się pan na temat Michała Kobosko…
– Tak, to rzeczywiście jest zawód dla naszej organizacji. To osoba, która jest jedynym europarlamentarzystą, której pomagaliśmy w kampanii. W momencie kiedy został już tym europarlamentarzystą, mało angażował się w bieżące życie partii, a na końcu przed samymi wyborami chciał startować i zbierał podpisy. Nie pamiętam nawet, czy nie zebrał tych podpisów koniecznych do wystartowania, po czym zrezygnował i potem zajął się raczej szkodzeniem naszej formacji, a na końcu po prostu z niej odszedł. To nawet chyba jeden z pierwszych dezerterów. Szkoda, że osoba tak zasłużona jednak odeszła. Ludzie się zmieniają. Pozostaje mu życzyć dobrej pracy dla Polski w Parlamencie Europejskim i tyle.
– W sondażu IBRiS dla Rzeczypospolitej macie tylko 1,5 procent co oznacza, że sytuacja Polski 2050 nie jest najlepsza…
– Wydaje mi się, że dostaliśmy żółtą kartkę i to jest bezdyskusyjne, że nasza pozycja bardzo podupadła. Wielu ludzi zarzuca nam, że zostaliśmy zdominowani przez naszych koalicjantów. Wydaje mi się też, że dużo złego w tej kwestii zrobiły media ogólnokrajowe, zwłaszcza grupa Axel Springer, ale także TVN, czy Gazeta Wyborcza. To są media bardzo pro platformerskie, które szukały wszelkich okazji, żeby zaszkodzić Szymonowi Hołowni i Polsce 2050, no i udało im się.
– Przepraszam, ale Szymon Hołownia w dużej mierze sam sobie zaszkodził, chociażby kolacją, spotkaniem z PiS-em w mieszkaniu Bielana…
– No i co? Potem było udzielenie absolutorium Donaldowi Tuskowi i cały nasz klub zagłosował ZA.
– Ale po co się spotykać gdzieś po nocach?
– Tego typu spotkania polityków w różnych miejscach, w różnych okolicznościach w Warszawie są normą. Akurat z tych igieł zrobiono widły. Ludzie mają prawo rozmawiać. Spotkanie się marszałka sejmu Szymona Hołowni z byłym premierem Jarosławem Kaczyńskim było spotkaniem polityków, które są osobami publicznymi, i któremu to spotkaniu nikt nawet nie zaprzeczał. Nawet Hołownia opowiadał o czym była rozmowa, choć nie miał takiego obowiązku. Mówił, że „koalicja trwa, jesteśmy jej głównym ogniwem, dzięki nam koalicja rządowa istnieje, trwała, trwa i pewnie trwać będzie.”
I właśnie to pokazuje, że media potrafią z niczego zrobić aferę, bo takich spotkań było więcej w różnych okolicznościach, i w sejmie, i w miejscach mniej publicznych. Więc wydaje mi się, że najpierw rozsądek. Przecież była też akcja, gdy Szymon Hołownia użył telefonu na Placu św. Piotra w Watykanie. Zrobiono aferę z tego, że robił zdjęcia nad trumną papieża, a tak naprawdę robił zdjęcia przed pogrzebem, gdy wszyscy robili zdjęcia. Żyjemy w takiej kulturze (mediów społecznościowych), ale tylko z Szymona Hołowni zrobiono dziwaka.
– Słyszę, że broni pan Szymona Hołowni…
– …zwykłego rozsądku bronię. Ja też używam telefonu w różnych miejscach i na przeróżnych uroczystościach i nie łamię żadnych zasad społecznych. Na tym pogrzebie nawet biskupi i głowy państw z całego świata robili sobie zdjęcia.
– Wróćmy do kwestii 1,5 procenta…
– No jest to rzeczywiście bardzo słaby wynik. Bijemy się w pierś. Wydaje się, że dostaliśmy żółtą kartkę. Mam nadzieję, że to jeszcze nie czerwona i będziemy w stanie odbudować nasze zaufanie w społeczeństwie. Jestem zresztą co do tego przekonany. Wydaje mi się nawet, że odejście tych ludzi, którzy byli kojarzeni z Platformą, tylko nam pomoże.
– Pogdybajmy. Jeśli się nie uda i sondaże nie będą dla was łaskawe, co pan zamierza? Nie pytam o Hołownię, czy innych posłów, a o pana, bo mimo, że nie jest pan posłem z naszego okręgu to jednak mocno jest pan kojarzony z Częstochową i naszym regionem.
– Dziękuję, uważam to za komplement, że jestem kojarzony z naszym regionem. Urodziłem się w Częstochowie, chodziłem do szkoły w Częstochowie, pracowałem w Częstochowie w firmie.
– To co pan zamierza?
– Półtora roku to dużo czasu. Na pewno wrócę do pracy cywilnej.
– Nie zamierza pan startować z innej listy, na przykład z listy Platformy Obywatelskiej?
– Nie mam takich propozycji i nie mam takich planów. Na razie podjęliśmy decyzję o odbudowie zaufania społecznego w Polsce 2050 z Szymonem Hołownią.
– Ustalmy. Próbujecie odbudować zaufanie. Jeśli się nie uda w ciągu półtora roku, to pan nie startuje w wyborach?
– Zobaczymy co się wydarzy. Trzeba zwrócić uwagę, że Lewica zdążyła się już podzielić i mamy partię Razem, która jest w opozycji i Lewicę, która jest w Koalicji rządowej.
Mamy Konfederację, która się podzieliła na Konfederację Grzegorza Browna oraz Konfederację Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. Jeszcze się może okazać, że Bosak rozpadnie się z Mentzenem, bo oni mają taką tendencję, że jak przekraczają 10% poparcia to zawsze się rozpadają. Woda sodowa uderza im do głowy, wizja władzy ich zaślepia i się od razu kłócą.
No i mamy duży kryzys w PiS-ie, gdzie Morawiecki prawdopodobnie nie dotrwa do końca kadencji ze swoją grupą parlamentarzystów.
Może się też wiele wydarzyć w Platformie Obywatelskiej, jeśli sondaże będą spadać, a moim zdaniem zaczną, bo w tym momencie jest jeszcze kapitał. Sam fakt przegrania wyborów prezydenckich pokazuje, że tak naprawdę oni nigdy nie mieli szans wygrać samodzielnie, bez koalicjanta. Więc tak naprawdę polityczny galimatias zmienia się cały czas.
– Rozumiem, że nie ma pan żadnych propozycji?
– …ani planów. My jesteśmy w tym momencie partią rządzącą, mamy dużo rzeczy do zrealizowania, jeśli chodzi o nasz program. Jeszcze jest połowa kadencji praktycznie, więc to jest za wcześnie, żeby szukać jakichś alternatyw.
– Pan wybaczy, ale uważam, że półtora roku to nie jest za wcześnie…
– Ja nie wyobrażam sobie skrajności, żebyśmy jako Polska 2050 wchodzili ze skrajnymi ugrupowaniami w jakieś koalicje, bo pamiętajmy, że Polska 2050 funkcjonowała w Trzeciej Drodze, czyli mieliśmy koalicjanta PSL i to zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i wyborach prezydenckich jako Koalicja, bo przecież Kosiniak-Kamysz z PSL-u poparł Szymona Hołownię.
– Poproszę TAK lub NIE. Gdyby zaproponowała panu Lewica start z listy Lewicy, zgodził by się pan?
– Nie.
– Z Platformy Obywatelskiej?
– Pani redaktor, to są takie pytania co będzie za półtora roku…
– A może PSL?
– Myśmy z PSL-em startowali na jednej liście wspólnej. PSL także w poprzednich wyborach bodajże nie startował jako PSL tylko jako Koalicja Polska razem z Kukizem. W wyborach parlamentarnych często występują koalicje…
– To do kogo panu najbliżej?
– Do centrum. Te partie, które reprezentują centrum, są umiarkowane, są rozsądne, mają program…
– Przejdźmy na nasze częstochowskie podwórko. Pierwszy z gorących tematów to przejęcie Poczesnej przez Częstochowę. Jakie jest pana stanowisko w tej sprawie?
– Ja stoję na stanowisku, że nic o nas bez nas. Traktowanie mieszkańców konkretnych miejscowości gminy Poczesnej, ponad ich głowami, bez ich udziału jest w społeczeństwie demokratycznym nieporozumieniem. Ja stoję po stronie ludzi, którzy mają prawo zdecydować, w jakiej gminie chcą funkcjonować. Można próbować dyskutować, bo przecież mamy czasami siłę wyższą – wywłaszczenia, pod jakieś bardzo strategiczne, czy strukturalne inwestycje. Ale wydaje mi się, że tej akurat sprawy nie trzeba było załatwiać w sposób wręcz przemocowy. Ja byłem na rozmowie z wójtem Poczesnej i wiem, że mieszkańcy jasno mówią, że nie chcą być rozgrywani w ten sposób przez samorząd sąsiedni. Z tego co wiem od wójta Sosny, była wola rozmowy i wydaje mi się, że bardziej zbrakło jej po stronie Częstochowy.
– Przejdźmy do kolejnego tematu. Jak pan ocenia, to co się stało w Częstochowie, a mam na myśli zatrzymanie przez CBA prezydenta Krzysztofa M.?
– Jako katastrofę. Chyba nic gorszego nie mogło się temu miastu zdarzyć. Jest to wstyd dla Częstochowy. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, to będzie duży cios dla Częstochowy, która ostatnio już otrzymywała ciosy, bo mieliśmy zatrzymania i zarzuty wobec innych najwyższych urzędników i samorządowców z Częstochowy. To jest kolejny odcinek bardzo smutnego serialu.
– Trzecia Droga wprowadziła w 2024 roku do rady miasta Częstochowy dwóch radnych. Panowie Marcin Maranda i Krzysztof Świerczyński zawsze mówili o panu „szef”…
– Naprawdę? Jestem zaskoczony. No cóż, współczuję im tej sytuacji, bo muszą świecić oczami za Częstochowę. Ja jestem w sejmie i inni posłowie mnie pytają „co tam z tą twoją Częstochową”? Tak to niestety wygląda, że musimy się wstydzić.
– Wracając do dwóch radnych. Dlaczego nie obrali wspólnego frontu? Jeden – radny Maranda zaprzyjaźnił się z Platformą, a drugi – radny Świerczyński jest dziś niezależny. Jak to możliwe?
– Samorząd rządzi się swoimi prawami. Ja mam naturę państwowca i na przykład nie komentuję wyroków sądowych. Wydaje mi się, że władza ustawodawcza nie powinna ingerować we władzę sądowniczą. Ja rozmawiałem z obydwoma radnymi i dałem im wolną rękę. Powiedziałem im „to wy jesteście zorientowani, jak wygląda sytuacja w mieście, co jesteście w stanie ze swojego programu dla swojego okręgu zrealizować”. Widocznie jeden uznał, że niestety nie jest w stanie w tej koalicji zrealizować swoich postulatów. No niestety prawo jest takie, że żeby stworzyć klub w radzie miasta, trzeba mieć trzech radnych. Nam jednego zabrakło, bo mieszkańcy wybrali tylko dwóch radnych z list Trzeciej Drogi.
– Ale dlaczego nie byli niezależni?
– Wydaje mi się, że są niezależni, skoro jeden mógł wyjść z koalicji.
– …Marcin Maranda nie bardzo, bo gdyby wyszedł z koalicji, najprawdopodobniej straciłby pracę w WORD-zie…
– Wydaje mi się, że to nie ma do końca związku, bo WORD jest instytucją wojewódzką, więc ani rada miasta Częstochowy, ani prezydent miasta tu nie decydują. Zresztą w województwie też jest Koalicja 15 października.
– Pozwoli pan, że w tej kwestii się z panem nie zgodzę…
Czy koło partii Polska 2050 w Częstochowie jest gotowe na przeprowadzenie inicjatywy referendalnej za odwołaniem prezydenta Krzysztofa M.?
– Ja mam o tyle ciekawą historię, że ja już byłem referendarzem i miałem okazję odwoływać jednego z prezydentów Częstochowy, Tadeusza Wronę. Zatem jeśli chodzi o doświadczenie przeprowadzenia udanego referendum, to takie mam, aczkolwiek na ten moment nie myślałem o referendum.
– To właśnie idealny moment…
– Ale tyle co referendum nie wydarzyło się…
Jestem zaskoczony tym pytaniem pani redaktor, ale obiecuję, że przemyślę i w następnym wywiadzie pani odpowiem, czy jestem gotowy na referendum.
– Zmiękczę to pytanie… Czy gdyby powstała jakaś inicjatywa referendalna, poparł by pan ją?
– Ja uważam, że rada miasta powinna podjąć decyzję w tej sprawie, bo ma taką kompetencję i mandat społeczny.
– Ale rada miasta to większość radnych Lewicy i Platformy, którzy razem współrządzą i są współodpowiedzialni za sytuację w mieście. Myśli pan, że mogliby z taką inicjatywą wystąpić?
– Raczej wątpię. Zwłaszcza, że z tego co słyszałem z ust wiceprezydenta Kota, Lewica utrzymuje, że to wszystko są pomówienia. Zatem trudno, żeby odwoływali prezydenta, którego uważają za niewinnego.
– Ale mamy paraliż miasta. Może sobie mówić wiceprezydent Kot, że nic się nie stało, ale wiele się stało z punktu widzenia mieszkańców, którzy nie wybierali w wolnych wyborach Wolskiego na szefa miasta, a Krzysztofa M.
– Takie są procedury. Równie dobrze mógłby być komisarz. Gdy prezydent Wrona został odwołany to w Częstochowie powołano komisarza, na którego mieszkańcy w ogóle nie mieli wpływu. Zatem ta sytuacja teraz i tak jest lepsza niż była kiedyś, bo są wiceprezydenci, którzy wchodzą w ten urząd i jest kontynuacja, bo to nie jest nikt nowy, kto nie zna urzędu.
Na pewno przy tak dużym mieście i tak dużych inwestycjach, budżecie i wyzwaniach jest to sytuacja, która miastu przeszkadza. Także wizerunkowo.
Z perspektywy parlamentarzysty muszę wierzyć, że dopóki Krzysztof M. nie został skazany, jest niewinny. Ale jest oczywiście podejrzany, bo jednak dostęp do urzędu został mu ograniczony, więc to jakiś paraliż na pewno jest.
– Śledztwo prokuratury potrwa – zanim prokuratur zakończy postępowanie, zanim skonstruuje akt oskarżenia, zanim sąd wyda wyrok, a na ławie oskarżonych zasiada 20 podejrzanych, więc nie będzie to proces trwają jeden rok. Czy pana zdaniem Krzysztof M. powinien podać się do dymisji?
– Może powinien, ale ja uważam, że to rada miasta powinna zdecydować. A jeśli nie rada miasta, to mieszkańcy, bo w demokracji decydują mieszkańcy. Nawet jeśli doszłoby do referendum, może mieszkańcy zdecydowaliby, żeby został dalej prezydentem.
Ja bym raczej się skupił na tym, żeby rzeczywiście miasto dobrze funkcjonowało. Czy urzędnicy dalej będą wykonywać swoje funkcje? Będą. Bardziej się martwię o te strategiczne decyzje. Bo bieżąca administracja będzie działać, bo to są zawodowcy. Nie ma żadnych przestojów, kolejek i innych problemów. Raczej można się tylko zastanawiać, co ze strategicznymi decyzjami, inwestycyjnymi, czy pozyskiwaniem jakichś środków. Tu bym był ostrożny, bo te wielkie inwestycje mogą być zagrożone.
– Zapytałam zastępcę prezydenta Zdzisława Wolskiego, „czy lokalnej klasie politycznej nie jest po prostu wstyd za tą sytuację, gdy w prawie dwustu tysięcznym mieście zostaje zatrzymany prezydent miasta, jego zastępca, przewodniczący rady miasta i jeden z radnych…
– No jest to rodzaj dekapitacji elit częstochowskiego samorządu.
– Na koniec kilka słów o częstochowskiej Hucie, ponieważ pan jest w Komisji Obrony Narodowej. Huta zasiliła grono spółek Skarbu Państwa i podobno będzie wytwarzać stal do produkcji czołgów?
– Bardziej pod okręty. Ale tu jest kwestia tego, czy będzie program SEJF i czy te zamówienia będą. Pamiętajmy, że na przykład stal ma być na okręt ratowniczy. Prawdopodobnie nawet będą produkowane dwa. Nawet niedawno była stępka położona w stoczni w Gdyni. Być może też drugi będzie produkowany, jeśli podpiszemy ostateczną umowę ze Szwedami. Zatem będzie to stal częstochowska. Być może także kolejne okręty, ale na pewno dla marynarki wojennej będzie więcej tej stali potrzebne niż dla wozów bojowych, które są gabarytowo mniejsze.
– Dziękuję za rozmowę.
Renata R. Kluczna





3 komentarzy
Panie Pośle to proszę pójść do UM i tam to powiedzieć, głośno i wyraźnie, żeby ci ludzie usłyszeli, że są koszmarem dla miasta i jego mieszkańców, Pan wstydzi się przed kolegami z sejmu a my, Częstochowianie, wstydzimy się nie tylko przed całą Polską za tę władzę ale również ponosimy skutki ich działań. Są dramatem dla miasta. Sesja Rady Miasta z 19 marca pokazała, że oni nie mają problemu z tą niesławą, udają, że wszystko jest ok, to są ludzie z wytartymi czołami i sami na pewno nie odejdą. Jako poseł proszę zacząć działać, w końcu SLD to koalicjant Pana ugrupowania i chyba zależy Panu na poprawie wizerunku miasta
Zatrzymany został również m.in. rektor WSP = Akademia Jana Długosza = Uniwersytet JD…???
To nie przypadek… to szambo wybiło i smród zaległ okrutny… w miścinie zdominowanej przez trepiarstwo.
I odwieczna przyśpiewka ludu … Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało…
Maranda i Świerczyński ile partii zwiedzili?