Tak by się chciało, by lipiec zogórczał, stał się latem przyjemnym i bezobjawowym, w którym tematem prasy byłby krokodyl w jeziorach Lubelszczyzny, gepard szalejący w opolskim i potwór z Loch Ness zauważony w Smoczej Jamie. A tu upały, burze i emocje…
“Nie bądź obojętny”, takie hasło ruszyło nawet najbardziej bezobjawowych polityków. Pani Rzecznik Praw Dziecka przypomniała o istnieniu swojego urzędu gromiąc prywatną lodziarnię fundującą przysmaki uczniackim prymusom. Bo to, zdaniem Rzecznika, wielka niesprawiedliwość społeczna: jedni się dobrze uczą i dostają lody, inni się nie uczą i nie dostają nic. W Częstochowie takowej niesprawiedliwości nie ma, bo brak prywatnej lodziarni gotowej coś komuś za darmo dawać. Jest za to przewodniczący Komisji Edukacji Rady Miasta Częstochowy, nazwiskiem Kapinos, specjalista od festynów i rozdawnictwa cukierków. Tym co jeszcze organizował i komu dawał zainteresowało się CBA, więc przewodniczący jak wprawny kelner, podał: to nie ja, to koledzy…
Jeśli ktoś w Częstochowie dostał amoku, próbując chronić się przed słońcem pod betonowymi palmami centrum przesiadkowego nr 1 na ul. Piłsudskiego, to, po pobycie w szpitalu, może się zgłosić do przewodniczącego Komisji Klimatu Rady Miasta Częstochowy Piotra Wrony. Przewodniczący uspokoi, że zmian klimatycznych nie ma, nie było i nie będzie, wszystko to wymysł lewaków: załóż sobie medalik na szyję, to cię tramwaj nie zabije. Fakt, że klimat jest jaki jest i zmian w nim nie widać: ryby biorą, urzędnicy dają (z siebie wszystko), a skandaliki magistrackie wyciekają jak z dziurawej beczki. Korzysta z tego przewodniczący K.K.- klanu P. Wrona, pisząc właściwe donosy, bynajmniej nieklimatyczne, do właściwych instytucji. Donos, pamiętam to z lat 80-tych zeszłego stulecia, jest wyrazem patriotycznej postawy obywatelskiej, a takowa rozświetla twarz radnego.
Cóż jednak, prócz pisania donosów, może robić radny. W teorii istnieje jakaś resztówka mechanizmu kontrolnego w organach samorządowych. Jest nawet Komisji Rewizyjna, na jej czele postawiono reprezentanta opozycji, radnego Artura Warzochę. Doświadczony polityk, milioner z awansu partyjnego, stara się jak może, by nie nadążać za wypływem skandali i skandalików. W kręgu oskarżonych prezydent miasta, b. wiceprezydent, b. przewodniczący rady miasta, podejrzenia kierowane są wobec kolejnego wiceprezydenta i innych wysokiej rangi „samorządowców”. A Komisja Rewizyjna robi to samo, co przewodniczący Komisji Klimatu, tłumacząc, że żadnych problemów nie ma, nie było i nie będzie, zmian nie potrzeba.
W takim klimacie trudno o kulturę, nawet wyjątkowo spokojny emerytowany obywatel Częstochowy marzy o pozbyciu się takowego tatałajstwa zwanego składem personalnym organów samorządu terytorialnego Miasta Częstochowy.
Ale wystarczy poznać skład personalny tatałajstwa tworzącego komitet referendalny, by przytłumić emocje. Nigdy nie jest tak, by nie mogło być gorzej. Myśleliśmy, że to dno, ale z dołu dobiegło pukanie.
Dlaczego, do jasnej cholery, takowe mądrości muszą zawsze pasować do naszego miasta?
Jarosław Kapsa



