Mieszkańcy dzielnicy Kiedrzyn nie chcą, by Korytarz Północny przebiegał w wersji, którą wskazuje prezydent. I mimo iż w tej sprawie zabrali głos już prawie wszyscy, wciąż zdanie samych mieszkańców Kiedrzyna jest bagatelizowane.Redakcja Tygodnika poprosiła o opinie przedstawicieli mieszkańców w osobach: Beaty Struzik i Mariana Cieślika ze Stowarzyszenia Ekologiczny Kiedrzyn. – Przez prawie 40 lat, temat Korytarza Północnego nie istniał, dlaczego teraz jesteście zdziwieni?Marian Cieślik: – Jeśli się wprowadza czteropasmową drogę dla ciężkich samochodów w samo centrum gęstej zabudowy, przy samym kościele, no to jak się możemy na to zgodzić? Przecież to jest nienormalne.Ta trasa, która była wyznaczona w latach 70-tych omijała całe centrum Kiedrzyna, szła z boku i tam nadal można ją poprowadzić.Na początku lat 70-tych powstał plan obwodnicy Kiedrzyna właśnie. Trasa miała cały czas – po drobnych przeróbkach – ten sam kształt. I ludzie się z tym pogodzili. Na tych terenach, które były zagrożone pod budowę tej drogi, mieszkańcy nie mogli inwestować, nic tam nie mogli robić, nawet komórki postawić. Beata Struzik: – To główna sprawa, którą poruszamy w trakcie spotkań, chociaż trudno mówić o spotkaniach z władzami miasta, bo z prezydentem było tylko jedno. Mieszkańcy Kiedrzyna przez 40 lat nie mogli dysponować swoim gruntem, a dysponowanie to nie tylko, że mogli sobie coś zasadzić w ogródku, jak sugeruje prezydent, ale nie mogli rozbudować, sprzedać, zmienić przeznaczenie swoich własnych nieruchomości. Kto kupi działkę wiedząc, że za chwile pójdzie tędy droga? Cały czas żyliśmy ze świadomością, że któregoś dnia padnie decyzja ze strony władz miasta: „budujemy jednak tę drogę…”, a tymczasem wielka zmiana. Dopiero teraz po 40 latach komuś się przypomniało… Teraz zdecydowali, że zmienią sobie kierunek drogi, wbrew planowi zagospodarowania przestrzennego i poprowadzą przez środek Kiedrzyna, przez samo centrum – czteropasmową jezdnię, czyli praktycznie autostradę. Zrobią kanał – tunel odgrodzony ekranami, po którym będą jeździć tiry i wmawiają nam, że „to dla naszego dobra”. – Rozmawialiście o swoich wątpliwościach z prezydentem Matyjaszczykiem?Marian Cieślik: – Na to spotkanie z prezydentem przybyła cała świta miejska, ze czterdzieści osób. Po raz pierwszy wtedy prezydent powiedział, że to jest droga dla Ikei, bo koncern wymusza na nich tę inwestycję. Co wobec tego wiemy: ta trasa będzie lecieć równolegle do obwodnicy, czyli czarno na białym widać, że jest alternatywną, darmową autostradą, dla tych wszystkich samochodów, które będą chciały jechać od Działoszyna, Pajęczna, Kłobucka do Ikei.Co oni chcą zrobić? Otóż przepuszczą przez Kiedrzyn wszystkie te samochody. Przede wszystkim tą drogą będą jeździły tiry, które przywożą lub wywożą towar z Ikei. – Co wiecie dziś w kwestii przyszłego natężenia ruchu?Beata Struzik: – Cały czas nasze argumenty odnośnie obciążenia ruchu są odrzucane. Urzędnicy twierdzą, że nie ma żadnego zagrożenia: „kto tam będzie pani jeździł”. Tymczasem nie wykonano żadnego modelu matematycznego, nie przedstawiono ile samochodów jest prognozowanych, ale patrząc na to, że Częstochowa ma być miastem, w którym obwodnica autostrady będzie płatna, to nie wierzę, że dla ludzi zaoszczędzenie 10 – 20 złotych na przejeździe to będzie mało. Opowiadają nam coś o tachografie, ale sprawa jest prosta – kierowca ma się rozliczyć z przejechanej trasy w terminie, a nie ile on wyda na przejazdy.Marian Cieślik: – W godzinach szczytu wszyscy ludzie, którzy mieszkający w Kłobucku czy w Pajęcznie muszą wjechać od ul. Kisielewskiego w Sejmową – tworzą tak gigantyczne korki, bo w tym samym czasie jadą ludzie od strony Lubojny, a ul. Ludowa ma pierwszeństwo i robią się zatory aż do samego Reala. My zrobiliśmy nawet obywatelski projekt – jak rozwiązać tę trudną sytuację – mini-ronda, bez żadnych wyburzeć, minimalnym kosztem, ale oczywiście władzom miasta to nie odpowiada, bo oni sobie zaplanowali, że muszą wyładować jakieś duże pieniądze na przebudowę Kiedrzyna i wszelkie oszczędności nie są dla nich. Zaproponowaliśmy nawet, by na próbę ustawić takie plastikowe zapory, ułożyć je w kształci małego ronda – jak na rynku Wieluńskim, bo pewnie te klocki, gdzieś im się walają po magazynach, po prostu spróbować. Trzymamy się tego, że nowa trasa ma lecieć po starym śladzie z lat 70-tych. By rozwiązać problem drożności komunikacyjnej Kiedrzyna uważamy, że mini-ronda spełniłyby swoje zadanie. – Czy dziś mieszkańcy znają szczegółowy plan nowej trasy i wiedzą, jakie to niesie dla nich konsekwencje?Marian Cieślik: – W pierwszej wersji było zaplanowane, że mają być wszystkie domy wyburzone przy skrzyżowaniu ul. Sejmowej z Ludową. Tam jest budynek z biurem projektowym i jeszcze kilka firm, po drugiej strony sklep wielobranżowy i miało być wyburzone przedszkole, które jest przedszkolem integracyjnym. To było w pierwszych planach, które władze miasta forsowały. Przy kościele też miały być domy wyburzane, zabrane część placu kościelnego, a grób żołnierza lotnika miał się znaleźć na pasie zieleni między dwiema jezdniami – tak sobie to pięknie wymyślili. To przecież coś niesamowitego! Ktoś na internecie pisał, że ludzie zawsze się awanturują na początku, a potem są zadowoleni. Ale ten absurd, który w porę powstrzymaliśmy nie mógłby się podobać nikomu. Beata Struzik: – Poza tym bardzo ważna kwestia. Może dojść do sytuacji, w której wszyscy mieszkańcy będą dochodzić odszkodowań za obniżenie wartości gruntu, bo jeśli część osób nie będzie chciała mieszkać przy trasie to będą chcieli sprzedać nieruchomości, tylko kto je kupi? Po drugie, ludzie który byli przez 40 lat blokowani mogą dostać całkiem spore sumki. Na spotkaniu z prezydentem, wszyscy urzędnicy byli bardzo zdziwieni jakimś tematem odszkodowań. Prezydent jedynie powiedział, że bardzo drogo zapłacili już za jakąś działkę…Marian Cieślik: – Z jednej strony prezydent wykazuje nadmierną troskę o Kiedrzyn i za wszelką cenę chce nas uszczęśliwić, a z drugie brak zainteresowania innymi sprawami dzielnicy, także drogowymi czy chociażby odwodnieniem, którego kompletnie nie ma. Po niewielkim nawet deszczu już od ul. Kisielewskie z pól, rzeka płynie – skręca w ul. Sejmową i na skrzyżowanie, na którym po deszczu wciąż są wypadki. Ani prezydent ani nikt z Zarządu Dróg nie mówią o odwodnieniu tylko o zrobieniu nam trasy, bo to jest najważniejsze. – Podobno były konsultacje społeczne, tak twierdzi rzecznik prasowy magistratu Włodzimierz Tutaj…Marian Cieślik: – Jakie konsultacje społeczne. Nikt nie chciał i nie chce z nami rozmawiać. Na spotkaniu w grudniu, pan Matyjaszczyk obiecał, że „będziemy się konsultować”, ale na razie cisza. Władza u nas tradycyjnie wie lepiej, co jest
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


