Wiele już słów padło w sprawie budowy stadionu Rakowa. Co i rusz któryś z polityków przypomina sobie o sprawie i „wrzuca bieg”… wsteczny, bo tym jest rzeczywisty stan prac nad modernizacją jednego z ważniejszych obiektów sportowych w Częstochowie. Nie trzeba być zagorzałym kibicem, ba… nawet znać się na piłce nożnej, by wiedzieć, że bez stadionu żaden klub piłkarski nie przetrwa. Co więcej, im dalej w las, tym trudniej. Jeśli drużyna awansuje, a tak jest w przypadku RKS Raków Częstochowa, musi dysponować obiektem sportowym o wyznaczonym przez Polski Związek Piłki Nożnej, standardzie. Niestety nie da się inaczej, chociaż oponenci gry „w nogę”, są innego zdania.Przed wyborami samorządowymi (październik 2018 roku) nie brakowało pomocnych dłoni, wyciąganych do uścisku w kierunku działaczy Rakowa. Rzecz jasna, ręce te należały do polityków, startujących w wyborach.…gruszki na wierzbie też… Na czele wyścigu o poparcie klubu i kibiców prym wiódł sanator Artur Warzocha (PiS), który kandydował na prezydenta miasta Częstochowy. To on ściągnął na Raków przedstawicieli resortu sportu, którzy obiecywali rządowe wsparcie na przebudowę stadionu. Nie kto inny, jak senator Warzocha paradował z premierem Morawieckim po salach firmy X-KOM.PL, głównego sponsora RKS Raków. Jeszcze w ubiegłym roku Warzocha twierdził: „Rządowe pieniądze trafią na Limanowskiego. To niemal pewne. Nic nie stanie na drodze do budowy nowego stadionu Rakowa”. Wtórowali mu przedstawiciele rządu, wspierający Warzochę w kampanii wyborczej na prezydenta Częstochowy: „Inwestycja dostanie dofinansowanie w wysokości 10 milionów złotych. Być może władze miasta się skrzywią, że to jest za mało, ale to dopiero początek. (…) Jak ruszy inwestycja, to w kolejnych latach, dofinansujemy kwotą, którą będziemy dysponować w przyszłym roku” – tłumaczył wiceminister Sportu i Turystyki, Jarosław Stawiarski. Ostatecznie Artur Warzocha prezydentem miasta nie został, chociaż obietnice są nadal aktualne, zwłaszcza że obecny senator liczył będzie na głosy mieszkańców, w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Wstyd na całą Polskę, ale nie dla prezydenta Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk (SLD), także próbował oczarować klub i kibiców, chociaż nieco wcześniej. Tuż przed wyborami zorientował się jednak, że jakoś mu nie po drodze, zarówno z klubem zawłaszczonym przez PiS, jak i strategicznym sponsorem Rakowa firmą X-KOM.PL, która zamiast Matyjaszczyka chętniej widziała u siebie premiera Morawieckiego. Faktem jest natomiast, że mimo uprzedzeń, prezydent Matyjaszczyk przed ostatnimi wyborami samorządowymi zobowiązał się do wspierania działań budowy stadionu. O relacjach miasta z Rakowem można przeczytać na wielu portalach m.in.: „To trudny związek, małżeństwo z konieczności, nie ma mowy o żadnej miłości. Chłód jest odczuwalny, nie trzeba podchodzić szczególnie blisko, a i tak człowiek żałuje, że nie wyciągnął z szafki ciepłej czapki. Raków rozwija się w takim tempie, że staje się trudny do zignorowania. W teorii, bo w praktyce przedstawiciele klubu na zorganizowanej niedawno debacie dotyczącej nowego stadionu pogadać mogli do pustego krzesła. Z zaproszenia nie skorzystał prezydent miasta, Krzysztof Matyjaszczyk, nie przysłał też nikogo, kto mógłby go w takich rozmowach reprezentować. Do tablicy wywołują go kibice. Nie tylko Rakowa, bo transparenty z hasłem „Matyjaszczyk – nie wstyd Ci za stadion Rakowa?” pojawiły się w ostatnim czasie na ponad 20 stadionach w całej Polsce, mogliście dostrzec je w trakcie meczów ekstraklasy w Gdańsku czy we Wrocławiu.” W internecie nie brakuje też komentarzy kibiców: „Władza stawia na Włókniarz, ponieważ (nie licząc garstki osób) jest to klub, którego kibice są zdecydowanie bardziej przychylni prezydentowi i ludziom z SLD, którzy rządzą miastem. W przeciwieństwie do Rakowa, którego kibice od zawsze prezentowali poglądy promujące wartości przeciwne do tych, które są bliskie lewicy”, „Władze miasta nie bagatelizują problemu z jakim boryka się klub, one udają, że go nie ma, że nieruszane gówno będzie mniej śmierdzieć.” Szach i mat Kto z kim gra i w co, trudno dziś dociec. Do Ministerstwa Sportu i Turystyki trafił wniosek z częstochowskiego magistratu o dofinansowanie „Centrum Piłki Nożnej w Częstochowie”, którego celem byłoby stworzenie piłkarskiego ośrodka szkoleniowego dzieci i młodzieży, a jednocześnie podniesienie standardu Miejskiego Stadionu Piłkarskiego Raków do wymagań piłkarskiej Ekstraklasy. Zdaniem miasta budowa kompleksu sportowego to wydatek rzędu prawie 40 milionów złotych. Ministerstwo deklaruje, że da 10 mln zł z rozłożeniem na 3 roczne raty (w latach 2019-2021). To – zdaniem magistratu zdecydowanie za mało. Papierologia trwa więc w najlepsze i jak na razie nie widać jej końca. Tylko, czy Ministerstwu Sportu i Turystyki, a po drugiej stronie urzędowi miasta Częstochowy naprawdę chodzi o stadion? Żaden z polityków nie zataja faktu, że ministerstwo łaskawsze byłoby, gdyby prezydentem został człowiek PiS-u. Wielu, zwłaszcza z lewicy, twierdzi wręcz, że powodem ograniczenia dofinansowania przez ministerstwo wcale nie jest brak pieniędzy. Na ten ciąg wydarzeń nakłada się postawa ekskandydata na prezydenta Artura Warzochy, od którego dziś nikt nie wymaga dotrzymania danego przed przegranymi wyborami słowa. Sytuację – czego należało się przecież spodziewać – sprytnie wykorzystał prezydent Krzysztof Matyjaszczyk. Niczym ślepej kurze…, napatoczył się mu Warzocha ze swoimi obietnicami, przejmując odpowiedzialność za budowę nowego stadionu. Urząd miasta założył, że poziom dofinansowania z ministerstwa powinien wynosić 70 procent przy 40-milionowej inwestycji, czyli 30 procent byłoby wkładem własnym miasta, co daje kwotę 12 milionów złotych. Na pytanie, czy konieczne środki własne zostały zabezpieczone w budżecie miasta, magistrat odpowiada: „Miasto wpisało inwestycję do budżetu 2019 r. W planie inwestycji jest punkt: prace przygotowawcze i wkład własny do rozbudowy infrastruktury sportowej w Częstochowie, w tym „Centrum Piłki Nożnej w Częstochowie” – na razie z kwotą 1 miliona złotych. Jest też uchwała Rady Miasta (nr 15.II.2018) upoważniająca prezydenta do złożenia wniosku i zawierająca intencję wygospodarowania środków na odpowiedni wkład własny miasta (…).” Innymi słowy miasto nie ma na dziś zabezpieczonych w budżecie środków własnych, by po dotację sięgnąć. Od samego początku więc, władze Częstochowy wiedziały, że stadionu – w najbliższym przynajmniej czasie – nie wybudują. Co więcej, magistrat zażądał wyższej kwoty niż ministerstwo od początku deklarowało, więc teraz winę za brak nowego stadionu można śmiało przerzucić na ministerstwo. Jakież to wygodne… Zarówno senator Artur Warzocha (PiS), jak i prezydent miasta Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) nie popisali się w temacie budowy nowego stadionu dla RKS Raków Częstochowa. Jeden myślał, że dzięki promocji zyska głosy wyborców, a drugi, że nikt nie zorientuje się w grze pozorów.Więc jest, jak jest. *** Informacja z urzędu miastaWartość kosztorysowa planowanej inwestycji to 36,7 mln zł