– Najważniejsze urzędy w mieście, przez 13 miesięcy nie dostrzegały problemu kilkudziesięciu osób, w tym ludzi chorych, starych, niedołężnych, za to kokonem ochronnym otoczyły jedną osobę. Najpierw ufundowano jej z pieniędzy publicznych platformę przyschodową za 28.700 zł – nie bacząc na pozostałych mieszkańców, którzy przeżywali gehennę dnia codziennego – a jednocześnie, w tym samym czasie szykowano tej pani mieszkanie w nowo wybudowanym budynku komunalnym przy Focha 80. Wszystko jest niby w porządku, a są trzy decyzje mówiące o łamaniu prawa i zagrożeniu życia mieszkańców – tak w skrócie temat opisują członkowie Wspólnoty Mieszkaniowej Słowackiego 8. Wspólnota mieszkaniowa: do końca urząd stał w uporze i walczył z nami – Zniesiono bariery architektoniczne dla jednej niepełnosprawnej i to nie do końca, ale za to stworzono bariery architektoniczne nie do pokonania dla pozostałych 12 właścicieli mieszkań i ich rodzin. Urząd Miasta Częstochowy i wiceprezydent Ryszard Stefaniak nie podjął żadnych działań, chociaż o całej sprawie wiedziano od 8 sierpnia 2018 roku. Odesłano nas do MOPS-u. W odpowiedzi, dyrektor Małgorzata Mruszczyk poinformowała nas, że też nie widzi problemu – mówi mieszkanka bloku.Problem dostrzegł jednak wojewoda śląski Jarosław Wieczorek i Śląski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Katowicach. Decyzją tego ostatniego nakazano usunąć platformę przyschodową. Przypomnijmy. Jedna z lokatorek bloku przy ulicy Słowackiego, wystąpiła do ZGM TBS o zamontowanie platformy przyschodowej, umożliwiającej zjazd wózka osobie niepełnosprawnej. Na zebraniu Wspólnoty Mieszkaniowej, kierując się współczuciem i chęcią pomocy, podjęto uchwałę, umożliwiającą montaż platformy. Zgoda była jednak obarczona warunkiem, iż cała inwestycja musi być wykonana zgodnie z prawem budowlanym, a więc muszą być uzyskane wszystkie wymagane prawem pozwolenia. W tym samym czasie zarząd Wspólnoty sugerował lokatorce, by platformę, bądź inne urządzenie zamontowała przy swoim balkonie, a że mieszka na parterze to żaden problem. Sąsiadka jednak nie chciała. Twierdziła, że platforma nie będzie zajmowała więcej niż 20 cm i w żaden sposób nie będzie utrudniała życia innym mieszkańcom. Jakież było zaskoczenie mieszkańców trzeciej klatki schodowej, gdy w pewne sobotnie południe – bez wiedzy Wspólnoty Mieszkaniowej – platforma na ścianie zawisła. Wówczas okazało się, że urządzenie zajmuje nie 20 a 40 cm, co przy bardzo wąskim korytarzu ze schodami (115 cm) pozostawiło zaledwie 69 cm dla reszty mieszkańców. Tutaj należy się kilka słów wyjaśnień. Tak zwana inwestorka to osoba, która składa wniosek do MOPS-u o dofinansowanie elementów, służących likwidacji barier architektonicznych. Pieniądze nie pochodzą jednak z MOPS-u, lecz PFRON-u – MOPS jedynie pośredniczy w procedurze dofinansowania, oczywiście dla osoby niepełnosprawnej. W tym konkretnym przypadku chodziło o sfinansowanie platformy przyschodowej, zamontowanej na klatce schodowej, umożliwiającej zejście, a raczej zjazd osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim. MOPS przyjmuje wniosek, sprawdza kompletność dokumentów, przeprowadza wizję lokalną i zatwierdza słuszność dofinansowania. – Nasze nastawienie do całej sprawy radykalnie się zmieniło. Czujemy się oszukani. Chcieliśmy pomóc osobie niepełnosprawnej, podejmując uchwałę umożliwiającą jej montaż platformy, ale okazało się, że ta kobieta cały czas nami manipulowała. Wcale nie jest pozbawiona władzy w nogach – informuje jeden z mieszkańców. Faktem jest, że chociaż montaż platformy miał się odbyć na klatce schodowej, która jest częścią wspólną budynku, zarówno inwestorka, jak i instytucje miejskie wykluczyły Wspólnotę Mieszkaniową z uczestnictwa w sprawie montażu platformy. – W sierpniu 2018 roku, po pierwszym piśmie z zażaleniem do urzędu miasta przypomniano sobie o Wspólnocie i powiadomiono nas, że będzie odbiór zamontowanego już wcześniej urządzenia. Miałam okazję zapytać pracownika MOPS-u, czy posiadają opinie i zgodę rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, który określa warunki ewakuacji z budynku. Inwestorka nie posiadała takiego dokumentu, bo MOPS tego od niej nie wymagał – twierdzi członek zarządu Wspólnoty. By ustalić, czy platforma przyschodowa w ogóle mogła być w bloku przy Słowackiego zainstalowana, postanowiliśmy dopytać w jednej z firm spoza Częstochowy, która produkuje i montuje takie urządzenia. Chcieliśmy wiedzieć, jakie warunki musi spełniać klatka schodowa, by można było zamontować w niej platformę.„Najczęściej budynki w Częstochowie nie spełniają tego wymogu, chyba że klatka schodowa, o którą pani pyta ma szerokość 1,50 m – to się urządzenie zmieści. Pyta pani, czy potrzebny jest inspektor budowlany. Odpowiadam: jest potrzebny na etapie przed decyzją o montażu i przy odbiorze.” – Podejmując uchwałę liczyliśmy, że całość inwestycji odbędzie się pod nadzorem inspektora budowlanego z ZGM-u, w związku z tym, że inwestorka jest lokatorką gminną. Poza tym byliśmy pewni, że urzędnicy z MOPS-u dopełnią swoich obowiązków i wszystko odbędzie się zgodnie z literą prawa, bo przede wszystkim należało zgromadzić wymagane pozwolenia, w tym opinie od straży pożarnej – czego nie uczyniono. Teraz wiemy też, że nie było żadnego inspektora nadzoru budowlanego, platforma została zamontowana na ścianie kominowej i nie było końcowego odbioru urządzenia – mówi członek Wspólnoty Mieszkaniowej Słowackiego 8. Wspólnota Mieszkaniowa, w związku z pozbawieniem jej drogi ewakuacyjnej słała pisma do urzędu miasta, do straży pożarnej, a za jej pośrednictwem do nadzoru budowlanego, w których informowała o nieprzestrzeganiu przepisów prawa budowlanego. Ich zdaniem montaż urządzenia radykalnie wpłynął na życie mieszkańców trzeciej klatki schodowej. W październiku, mimo interwencji Wspólnoty Mieszkaniowej, MOPS przelewa prawie 30 tysięcy złotych publicznych pieniędzy, chociaż cała inwestycja stała jeszcze pod znakiem zapytania. Instytucje kontrolne mogły przecież – podobnie jak mieszkańcy – uznać, że jest niezgodna z prawem. I tak też się stało. Kontrole Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i straży pożarnej doszczętnie obaliły tezy urzędników magistratu, w tym wiceprezydenta Ryszarda Stefaniaka oraz MOPS-u. Nadzór budowlany (najpierw powiatowy, a potem wojewódzki) w wydanych decyzjach nie pozostawiają na inwestorce suchej nitki i obarczają ją odpowiedzialnością za montaż platformy przyschodowej bez wymaganych pozwoleń. Ostateczna decyzja wychodzi z Katowic. Śląski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazuje natychmiastowy demontaż platformy przyschodowej zainstalowanej w budynku przy ul. Słowackiego 8 (III klatka), z uwagi na „zawężenie użytkowej szerokości schodów do zaledwie 69 cm (przy złożonej platformie), co narusza przepisy prawa budowlanego dotyczące między innymi drogi przeciwpożarowej; powyższe stanowi realne zagrożenie bezpieczeństwa ludzi”. Ponieważ platformę przyschodową w bloku przy ulicy Słowackiego 8 nakazano zdemontować, zapytaliśmy zarówno urząd miasta, jak i MOPS o to, kto – ich zdaniem – ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację i kto powinien wobec tego zwrócić koszt zakupu platformy w kwocie 28.700 zł publicznych pieniędzy? Magistrat odpowiada:„Wszelkie czynności związane z przyznaniem dofinansowania ze środków PFRON w przedmiotowej sprawie prowadzili pracownicy MOPS.” A
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


