Znamy odpowiedź: dlaczego przerwano remont DK1Niekompetencja, nieudolność, cwaniactwo graniczące z nieuczciwością, to obraz ekipy prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD) i jego samego, który wyłania się po przeanalizowaniu każdego etapu jednej z najważniejszych inwestycji w naszym mieście „Przebudowy Alei Wojska Polskiego – DK1 w Częstochowie”. Z oczywistych powodów w 2018 roku prezydentowi i jego towarzyszom zależało na podpisaniu umowy z wykonawcą, bo jakiż byłby blamaż, gdyby przed wyborami samorządowymi (jesień 2018) nie można było pochwalić się wielkim sukcesem rozpoczęcia zapowiadanej inwestycji. Teraz jednak, po czterech latach, okazuje się, że miasto jest w kropce na własne życzenie – doprowadzono do kosztownego konfliktu z byłym już wykonawcą, pierwotny projekt zaczyna się kurczyć (zjazdy, wyjazdy, węzły, kładki), ogłoszono kolejny przetarg, który z łatwością można podważyć – a mieszkańcy patrzą na to i nie dowierzają.Zadajemy pytania: Co się wydarzyło przez te lata i dlaczego konsorcjum firm: DROG-BUD Sp. z o.o., Firesta-Fiser rekonstrukce, stavby, a.s. Nowak-Mosty Sp. z o.o., opuściło teren budowy? Gdzie są radni, którzy powinni rozwiązywać problemy, czy ewentualna opozycja polityczna – wyjaśniać wątpliwości? Powszechnie znane jest w tej sprawie stanowisko miasta, również jego reprezentanta Miejskiego Zarządu Dróg w Częstochowie, odpowiedzialnego za proces inwestycyjny, więc z pytaniami udaliśmy się do wiarygodnego źródła. Naszymi rozmówcami są: Władysław Nowak, prezes zarządu Nowak Mosty Sp. z o.o. oraz radny miasta Częstochowy Piotr Wrona (PiS). Każdy polityk, gdy staje się nominatem dzięki swojej partii, otrzymuje w pakiecie wraz ze stanowiskiem: władzę, koneksje i pieniądze. I nawet jeśli każdego ranka serce się raduje na myśl o tym: „jaki to jestem sprytny, mądry, potężny i ważny”, to gdzieś w przedsionku rośnie pragnienie nieśmiertelności: „zostać zapisanym na kartach historii”.Teoretycznie jest to oczywiście nieuniknione w przypadku wysokiej rangi stanowisk, ale w praktyce z tysiącem „mężów stanu”, zwłaszcza współczesnych, potomni obchodzą się bezlitośnie. Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk zapewne swoje miejsce w encyklopedii już ma zapewnione. Pytanie tylko brzmi: czy będzie to zapis pozytywny…? Przyszłe pokolenia dowiedzą się o malejącej z roku na rok liczbie mieszkańców miasta, które nie zapewnia rozwoju zawodowego młodym częstochowianom; o licznych wojażach zagranicznych prezydenta za publiczne pieniądze, w tym do Chin, choć żadnego inwestora nie udało się ściągnąć; o kierunku rządów Matyjaszczyka, gdzie Częstochowa stała się miastem marketów; o braku publicznych toalet, parkingów, ścieżek rowerowych, chodników, koszy na śmieci; o zmianie – wbrew interesom mieszkańców – zaplanowanej trasy Korytarza Północnego w dzielnicy Kiedrzyn; o wymownym milczeniu prezydenta w przypadku patologii przy przetargach, zlecaniu umów i w miejskich dotacjach – kamienice: przy Al. NMP 49, przy ul. Przemysłowej 9, rozliczenie Speedway Fan Club byłego radnego Danka (SLD) – fałszującego faktury w ramach nieistniejącej firmy z ulicy Jarzynowej, czy ostatnio kradzież danych osobowych z częstochowskiego MOPS-u w Budżecie Obywatelskim; o nietrafionej inwestycji w centra przesiadkowe, w tym przy ulicy Piłsudskiego, które świeci pustkami; o anty ekologicznej postawie prezydenta, który zmarnotrawił miliony złotych na autobusy hybrydowe oraz nie ma litości dla zielonych płuc miasta i tnie drzewa bez opamiętania. A to dopiero początek encyklopedycznej wyliczanki. Skala kumoterstwa, kolesiostwa i partyjniactwa zawsze była olbrzymia, szczególnie na arenie ogólnopolskiej, ale obecnie w Częstochowie osiągnęła apogeum, co widać choćby w oświadczeniach majątkowych radnych. Kolejną, zapisaną w encyklopedii porażką Matyjaszczyka, która pogrąży go w oczach potomnych jest właśnie przebudowa DK1. Dziecinna argumentacja urzędników jedynie potęguje wśród – co roztropniejszych – mieszkańców agresję za traktowanie ich, jak idiotów. Prostackie gierki: najpierw porozumienie potem umowa; brak akceptacji aneksów do umowy; ogłoszenie drugiego przetargu bez zakresu robót – inwentaryzacji, a w efekcie niekończąca się blokada części pasów al. Wojska Polskiego w Częstochowie to fakty, o których obecne i przyszłe pokolenia nigdy nie zapomną. Z pytaniem o współpracę z miastem Częstochowa zwróciliśmy się do Władysława Nowaka, prezesa zarządu Nowak Mosty Sp. z o.o. – Miasto [możemy tak umownie nazywać też miejską jednostkę MZD] twierdzi, że odstąpiło od umowy 1 kwietnia 2022, czy tak?– Zacznijmy od tego, że przez cały okres naszej współpracy (nawet jeszcze pod koniec marca bieżącego roku) miasto bardzo nas chwaliło za postępy prac – że wszystko wygląda bardzo dobrze, idzie zgodnie z planem, że roboty są niezagrożone, że wykonawca działa w zgodzie z umową i harmonogramem. Po czym 1 kwietnia otrzymujemy pismo z kancelarii prawnej z Katowic, obsługującej prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka o wypowiedzeniu umowy. Nawet dla mnie – jako inżyniera – to wypowiedzenie było jakieś dziwne, bo pisze niby kancelaria prawna, ale pismo jest miałkie, jakby pisał laik, dlatego że nie zawierało żadnych odnośników do umowy i nie powoływano się na żadne paragrafy. Ja mam udokumentowane artykuły z mediów, jak władze Częstochowy nas wychwalały, jacy to jesteśmy dobrzy i solidni. W jeden dzień nas wychwalali, a na drugi zerwali umowę. – Ciekawy wątek pan poruszył – o tej kancelarii prawnej…– Ta katowicka kancelaria prawna nadzorowała kontrakt, prowadziła rady budowy, zamiast inżyniera, który został wyłoniony w przetargu. Inżynier w ważnych sprawach w ogóle nie chciał zajmować stanowiska. Nawet wystąpiłem z pismem, na jakiej podstawie i na jakie upoważnienie powołuje się kancelaria, że może prowadzić rady budowy. Do dziś nie dostałem odpowiedzi. My też mamy obsługę prawną, ale to jest tylko pomoc wspomagająca inżynierów, a nie prowadzi kontrakt pod względem prawa budowlanego i innych przepisów czy sztuki budowlanej. – Jaka była państwa reakcja po otrzymaniu wypowiedzenia?– Był to dla nas szok, ale przyjęliśmy decyzję do wiadomości. Ja na tym kontrakcie byłem kierownikiem budowy, czyli byłem na każdej radzie technicznej czy radzie budowy. Na pierwszej radzie, która odbyła się po przesłaniu nam wypowiedzenia, chciałem poruszyć temat tego wypowiedzenia, ale nikt się nie przyznawał, że coś takiego przyszło. Poszedłem do dyrektor MZD Joanny Holi-Sosnowskiej i pytam jej, czy widziała to pismo napisane przez kancelarię zewnętrzną?Nikt nie chciał o tym rozmawiać. – To kto w końcu odstąpił od umowy? – My, bo zrobiliśmy to skutecznie, powołaliśmy się na artykuły, przepisy i obciążyliśmy zamawiającego karami [27 milionów złotych]. Ja domniemywam, że próba odstąpienia od umowy ze strony miasta była formą szantażu, rodzajem nacisku, abyśmy się zgodzili robić DK1 za małe pieniądze, które miasto chciało nam dać. – Nie było możliwości porozumienia się, dogadania?– Ależ tak, były przecież prowadzone negocjacje, był zespół negocjacyjny, spotkania naszych i ich prawników. Byliśmy jednak bardzo rozważni, bo mieliśmy