Za każdym razem przed wyborami partie, które na dany moment są w opozycji deklarują odpolitycznienie państwowych i samorządowych instytucji. Politycy wszelkich maści obiecują wprowadzenie transparentnych zasad rekrutacji przy naborach na intratne stanowiska. I co? Walka z tłustymi kotami nigdy się nie rozpoczęła, a nominacje osób z powiązaniami partyjnymi tylko temu dowodzą.
Czy rządząca Częstochową koalicja SLD-PO, zatrudniając radnego bądź bliską mu osobę w miejskiej instytucji, posuwa się już do korupcji politycznej czy jeszcze nie?
W cyklu Tygodnika 7 dni – po raz ostatni – podejmujemy próbę znalezienia odpowiedzi na pytania:
Ilu spośród radnych miasta Częstochowy miałoby szansę na zatrudnienie w miejskich podmiotach lub instytucjach państwowych, gdyby nie ich przynależność partyjna?
Ilu z nich byłoby w stanie realnie konkurować o zajmowane stanowisko na wiedzę, doświadczenie, umiejętności i wykształcenie z kandydatem niezależnym?
Dziś przedstawiamy oświadczenia majątkowe ostatniej czwórki radnych (na 25 wszystkich radnych).
Radny Paweł Ruksza
(Prawo i Sprawiedliwość)
Paweł Ruksza mówi o sobie, że jest zawodowym urzędnikiem. Za prezydentury Tadeusza Wrony był naczelnikiem wydziału organizacyjnego, a także pełnomocnikiem prezydenta ds. organizacji pozarządowych. W latach 2011-2015 pełnił funkcję sekretarza gminy Secemin i zastępcy tamtejszego wójta. Los rzucił go także na stanowisko dyrektora w Komunalnym Zakładzie Budżetowym Szczekociny oraz do Uniwersytetu im. Jana Długosza w Częstochowie. Był też członkiem rady nadzorczej w MPK Radomsko oraz w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej S.A. Katowice.
Polityczna droga Rukszy nie była usłana różami. Po referendalnej porażce prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrony w 2009 roku i rozpadzie jego środowisk politycznych skupionych wokół Ligii Miejskiej, Paweł Ruksza, podobnie jak Konrad Głębocki, rozpoczął poszukiwania alternatywy politycznej. W 2011 roku znalazł i wystartował w wyborach do Sejmu z Komitetu Wyborczego Polska Jest Najważniejsza (powstałą pod koniec 2010 roku centroprawicową partię tworzyli byli politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej: Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Poncyliusz, Adam Bielan, Michał Kamiński, Paweł Kowal, Marek Migalski. Formacja istniała do 2014 roku, po czym przekształciła się w Porozumienie Jarosława Gowina).
Paweł Ruksza, w wyborach samorządowych 2018 roku na liście PiS do rady miasta Częstochowy znalazł się, jako jedyny, dzięki Porozumieniu Jarosława Gowina, zresztą był prezesem zarządu okręgu Porozumienia w Częstochowie. I chociaż jego ówczesny szef polityczny w 2021 rok zrezygnował ze współpracy z PiS-em, Ruksza nie poszedł za przykładem Gowina i ponownie – wiosną 2024 roku – wystartował z listy PiS na radnego, którym został.
Paweł Ruksza w fotelu radnego zasiada po raz drugi.
Mimo, że Ruksza jest aktywnym i na dodatek myślącym radnym, nigdy w ramach lokalnych struktur PiS-u nie będzie mógł liczyć na partyjny awans. Aspiracje Rukszy są wysokie i na początek sięgały prezydentury. Radnemu marzył się stołek prezydenta Częstochowy, nigdy jednak nie otarł się w partii Kaczyńskiego o realną propozycję kandydatury.
Pisząc o radnym Pawle Rukszy nie sposób nie wspomnieć o śledztwie prokuratorskim z 2021 roku. Sprawa dotyczyła rzekomego ataku Rukszy na byłego przewodniczącego Rady Seniorów, Ryszarda Raczka (znanego z akcji „zaczepnych” i licznych procesów sądowych), do którego miało dojść podczas Protestu Kobiet w 2020 roku. Śledztwo ostatecznie zostało umorzone.

Radny Dariusz Kapinos
(Sojusz Lewicy Demokratycznej)
Dariusz Kapinos ukończył Politechnikę Częstochowską, podobnie jak większość najbardziej zaufanych ludzi prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica). To mury właśnie tej zaszczytnej uczelni służyły przez lata lewicowej młodzieżówce za przyczółek do budowania lokalnych struktur, a że narybek był w zasięgu reki, to i zasoby kadrowe okazały się obfite przy obsadzie stanowisk po wygranych w 2010 roku wyborach do władz miasta (o czym pisaliśmy w 2012 roku w materiale „Sojusz Politechniki Częstochowskiej”).
Dariusz Kapinos zalicza się do tej grupy radnych, obok Zdzisława Wolskiego, Zbigniewa Niesmacznego, czy do niedawna Ryszarda Szczuki, któremu od 15 lat udaje się utrzymać status lokalnego polityka. Częstochowskim radnym jest od 2010 roku. Co prawda złośliwi mówią o nim „Wielki Festynowy”, ale to właśnie ta umiejętność dodaje Kapinosowi splendoru i popularności. Radny specjalizuje się w organizowaniu spędów dla gawiedzi z udziałem Lewicy w ramach wyborczych imprez plenerowych. Nikt z otoczenia prezydenta Matyjaszczyka nie jest w stanie zastąpić wodzireja – Kapinosa, niekwestionowanego mistrza ceremonii wszelakich.
Radny, prócz wielu aktywności jest zapalonym wędkarzem i prezesem największego w Częstochowie Koła PZW „Okoń”. Był nawet właścicielem sklepu wędkarskiego.
Podobnie jednak jak inni częstochowscy politycy, Kapinos nie ma ręki do biznesu, zwłaszcza własnego. Z historycznych publikacji oświadczeń majątkowych Kapinosa wynika, że dochód za rok 2019 z „działalności gospodarczej jednoosobowej – sklep wędkarski” przyniósł radnemu zarobek w kwocie 920 złotych w skali roku. Dla porównania w roku 2024 dochód Kapinosa wyniósł prawie 167 tysięcy złotych (ponad 13 tysięcy miesięcznie). Kapinos wszystko zawdzięcza matce partii, dzięki której znalazł zatrudnienie w budżetówce. Pracuje w miejskiej spółce Agencji Rozwoju Regionalnego, w ramach projektu „Jurajski Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej”. W ośrodku tym pracuje również jego córka.
Skoro przy radnym Dariuszu Kapinosie jesteśmy, nie sposób nie wspomnieć jego sztandarowego żartu stańczyka, który miał rzekomo rozbawić publiczność podczas sesji rady miasta poprzedniej kadencji. To on wraz z byłym już radnym Łukaszem Kotem (wyborcy w ostatnich wyborach nie zagłosowali za kandydaturą Kota na radnego, został więc wiceprezydentem z woli Matyjaszczyka) zainicjował w 2022 roku głosowanie nad treścią uchwały: „Bogu niech będą dzięki, że mamy takiego Jarosława”. Kapinos i Kot mieli na myśli wiceprezydenta Jarosława Marszałka (Lewica), który z kolei przyczynił się do odejścia z teatru dyrektora Olafa Lubaszenki. Groteskowa próba obrony towarzysza Marszałka – z Bogiem na ustach – nigdy Kapinosowi nie będzie zapomniana (o czym pisaliśmy w artykule „Żenujący kabaret w wykonaniu trupy radnych „Kapinos and Kot”).

Radny Zdzisław Wolski
(Sojusz Lewicy Demokratycznej)
Radny Zdzisław Wolski, mimo poprószonych siwizną skroni i pomarszczonego lica wciąż jest aktywny politycznie. Urodzony w Szczawnie-Zdroju Wolski przedstawia się jako praktykujący lekarz, polityk, samorządowiec, przedsiębiorca. Co prawda zarządzanie firmą budowlaną PAN-GAZ przekazał synowi, ale nadal jest jej większościowym udziałowcem. Jest także współwłaścicielem przychodni lekarskiej „Księżycowa”. W przeszłości był lekarzem miejskim, przez cztery lata w czasach miejskiej rady narodowej i rok za pierwszej prezydentury Tadeusza Wrony, był też naczelnikiem Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej w urzędzie miasta Częstochowy.
W 2015 roku bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy Zjednoczonej Lewicy. W 2019 roku – mimo, że rok wcześniej ponownie został wybrany miejskim radnym – otrzymał mandat posła. Był nim przez 4 lata. Wolski zasilił grono jednokadencyjnych posłów, obok Artura Bramory, Tomasza Jaskóły i Konrada Głębockiego.
Zdzisław Wolski fotel radnego przyjął w 2024 roku z konieczności, bo kilka miesięcy wcześniej (wybory parlamentarne 2023) nieskutecznie zawalczył o reelekcję sejmową, chociaż był „jedynką” na liście Nowej Lewicy. Wręcz mówiono, że jest „pewniakiem” – a jednak nim nie był. Stąd ziemia częstochowska nie ma obecnie w parlamencie żadnego przedstawiciela Lewicy, a za powód porażki Wolskiego i lokalnej Lewicy uważa się brak zjednoczenia wewnątrz partii i… niedookreślenie lewicowego prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka – kogo popiera. Niewykluczone, że Wolskiemu zaszkodziły publiczne wypowiedzi kolegów z partii: „Moim kandydatem jest Częstochowa”, zamiast „Stawiam na Wolskiego”.
Wolski jako poseł też sobie nie pomagał. Tuż przed wyborami parlamentarnymi, we wrześniu 2023 roku o pośle ziemi częstochowskiej Zdzisławie Wolskim zrobiło się głośno w mediach krajowych za sprawą krytycznych wpisów na portalu społecznościowym Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej. Na profilu internetowym Akcji czytamy: „poseł Wolski twierdzi wprost, że: „Głównie to nasi Polacy gwałcą kobiety. I oby tak zostało”. Częstochowski parlamentarzysta ostro protestował przeciwko insynuacjom o rzekomym popieraniu przez niego gwałtów na kobietach, ale mleko się już rozlało.
Oczywiście wpływ na to, że Zdzisław Wolski ponownie nie został posłem miało wiele czynników. Dla przykładu, wyborcy pamiętali, że w 2019 roku Wolski podczas spotkania z mieszkańcami Częstochowy wtórował wypowiedziom Roberta Biedronia, lidera Wiosny. „Lewica od zawsze walczyła o świeckie państwo. Politycy Lewicy nigdy nie klękali przed biskupami. Rozdzielimy państwo od kościoła. Wprowadzimy takie podatki dla księży, jakie płacą zwykli obywatele. Nie może być tak, że w Częstochowie mechanik prowadzący warsztat samochodowy płaci kilkukrotnie wyższe podatki, niż proboszcz, który płaci podatek ryczałtowy 240 zł. To po prostu niesprawiedliwość, dlatego wprowadzimy kasy fiskalne dla księży. Zlikwidujemy też Fundusz Kościelny, który kosztuje budżet państwa 156 milionów złotych rocznie, a tę kwotę można przeznaczyć na służbę zdrowia. Lewica wyprowadzi także religię ze szkół, a 2 miliardy złotych, które państwo wydaje na naukę tego przedmiotu przeznaczy na lekcje języka angielskiego.”
Ocena Zdzisława Wolskiego przez jednego z internautów nie pozostawia złudzeń: „Moja obserwacja jest taka, że ten pan nie powinien pełnić żadnej funkcji publicznej, ponieważ traktuje je wyłącznie do celów towarzyskich, poznawczych, zaspakajania własnego ego, układów i robienia kasy. Sprawy miasta, dochodów, projektów nie istnieją. Wstyd, wstyd!!! Roześmiany wiecznie bawidamku i cała ekipo!!!”
Krytyczny wpis mieszkańca Częstochowy z 2013 roku znalazł potwierdzenie w 2023. Źródłem stał się Facebook Wolskiego. „Spotkania, rauty, eventy i pikniki – przytulania i uściski na obchodach Dnia Pielęgniarki i Położnej; (…) podczas rocznicy wstąpienia Polski do UE; inauguracji sezonu żużlowego w Częstochowie. Wolski pisał o „rodzinnej atmosferze i wspaniałych przysmakach podczas spotkania ze społecznością ziemi kłobuckiej oraz o powitaniu wiosny z sympatycznymi Myszkowiankami”. Rozrywkowa działalność ówczesnego posła Zdzisława Wolskiego wypadała zupełnie nieźle, ale każda inna fatalnie.
Tak czy inaczej, Zdzisław Wolski jest na emeryturze, chociaż nadal jest czynnym zawodowo lekarzem pierwszego kontaktu. Posiada 100 % akcji rodzinnej firmy budowlanej PAN-GAZ Częstochowa S.A., jest udziałowcem Przychodni Lekarskiej „Księżycowa”. Do 2029 roku będzie radnym miasta Częstochowy.

Radny Krzysztof Świerczyński
(Polska 2050)
Mimo młodego wieku (38 lat) Krzysztof Świerczyński zasiada w radzie miasta Częstochowy po raz trzeci. Pierwszy raz został radnym w 2010 roku z listy „Wspólnoty Samorządowej” prawicowego Tadeusza Wrony (były prezydent miasta). W kolejnych wyborach w 2014 roku Świerczyński pokazał się na liście wyborczej „Mieszkańców Częstochowy”. Liderem grupy miał być Marcin Maranda (wcześniej miejski radny), stąd nową siłę polityczną nazwano „marandowcami”. Ku zaskoczeniu lokalnych działaczy krajowych partii, „Mieszkańcy Częstochowy” wprowadzili do rady aż 4 radnych: Marcina Marandę i Krzysztofa Świerczyńskiego (także dziś są radnymi) oraz Piotra Stracha (obecnie jest posłem na Sejm Polski 2050) i Zbigniewa Mizgalskiego. Sukces był pochodną szumnych zapowiedzi „Mieszkańców Częstochowy” o tym, że będą twardą alternatywą wobec rządzącej miastem Lewicy, co dawało częstochowianom nadzieję na zmiany politycznej układanki.
Marandowcy okazali się jednak słabi mentalnie i nad wyraz szybko ulegli zgniłym kompromisom z Lewicą. Elektorat nie mógł tego wybaczyć i całą czwórkę odesłał na polityczną emeryturę, gdy w kolejnych wyborach samorządowych w 2018 roku żaden z „marandowców” – mimo starań – nie dostał się ponownie do rady miasta Częstochowy. Błędów swojej formacji zupełnie nie dostrzegał jej lider Marcin Maranda, który aż dwukrotnie (2014 i 2018) kandydował na prezydenta Częstochowy – co oczywiste – bez powodzenia.
Kumpelstwo Krzysztofa Świerczyńskiego z pozbawionym wyczucia politycznego Marandą, skazało go na przymusową, 5 i pół roczną banicję.
Krzysztof Świerczyński próbował swoich sił w wyborach parlamentarnych w 2019 i 2023 roku – bez powodzenia. Te ostatnie zasługują na chwilę refleksji. Spośród 14 kandydatów Trzeciej Drogi (PSL – Polska 2050), Krzysztof Świerczyński z numerem 4 na liście osiągnął wynik prawi tysięcy głosów, co można uznać za dobrą wróżbę na przyszłość, zważywszy na fakt, że Świerczyński przez ostatnie lata był poza polityką. Z całą pewnością głosy Świerczyńskiego przełożyły się na sukces wyborczy kandydata Trzeciej Drogi z numerem 1. Dziś Henryk Kiepura z PSL-u jest nie tylko posłem, ale i wiceministrem Edukacji Narodowej. Dobry wynik całej listy Trzeciej Drogi szeroko otworzył ludowcom bramy do stanowisk we wszystkich instytucjach rolniczych w Częstochowie oraz spółek skarbu państwa. Dla działaczy Polski 2050 Szymona Hołowni zabrakło miejsca.
Dopiero wybory samorządowe wiosną 2024 roku odwróciły polityczną kartę i Świerczyński znowu jest w grze. Co prawda prezydentem Częstochowy nie został, chociaż kandydował, ale osiągnął 4 miejsce (6 kandydatów) i fotel radnego miasta (startował i na prezydenta i do rady). Świerczyński znalazł się na liście wyborczej Trzeciej Drogi dzięki Piotrowi Strachowi (dawnemu „marandowcy”), który jest w Sejmie częścią Polski 2050. Znany częstochowski działacz i biznesmen nie jest jednak posłem ziemi częstochowskiej, a reprezentantem mieszkańców Gliwic, bo to z tamtego terenu kandydował do Sejmu. Z powodu braku w Częstochowie struktur partii Szymona Hołowni decyzje o nazwiskach na listach w wyborach samorządowych podejmował Strach. Prócz Świerczyńskiego do rady miasta Częstochowy z listy Trzeciej Drogi dostał się również Marcin Maranda.
I wtedy stało się coś, czego nie sposób usprawiedliwić – wyborcy doświadczyli daje vu. Na jednej z pierwszych sesji rady miasta nowej kadencji, przedstawiciele Polski 2050 podpisali porozumienie o współpracy z klubem radnych Platformy Obywatelskiej. Tym samym Marcin Maranda i Krzysztof Świerczyński od Szymona Hołowni stali się częścią politycznego układu. Od 2014 roku Częstochową rządzi koalicja SLD i PO, a teraz dołączyła do niej Polska 2050. Tylko przez chwilę powody nie były oczywiste. Radny Marcin Maranda błyskawicznie zmienił pracę z bibliotekarza w Konopiskach, gdzie tkwił od lat – na zastępcę dyrektora w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Częstochowie i znacznie zmieniły się też jego dochody.
Krzysztof Świerczyński wciągnięty w środek zgniłego kompromisu po raz drugi lawiruje podczas obrad sesji radnych – to wstrzymuje się od głosowania, to oddaje głos przeciwny niż koalicjanci. Na szczęście dla Świerczyńskiego, nie jest on poddany zawodowej zależności – jest psychologiem w szkole poza Częstochową.

Renata R. Kluczna
