Przez wiele tygodni ogólnopolskie media prześcigały się w jedynie słusznych ustaleniach dotyczących rekonstrukcji rządu, odwlekanej wciąż przez premiera Donalda Tuska. Środowiskami politycznymi od góry po doły szarpały emocje, które kończyło pytanie: kto z dotychczasowych ministrów zostanie zdymisjonowany? W Częstochowie przyjmowano zakłady w sprawie przyszłości minister zdrowia Izabeli Leszczyny. Jesienią 2023 roku mieszkańcy regionu częstochowskiego niesieni ogólnokrajowym zrywem powierzyli reprezentację swoich interesów właśnie jej. Leszczyna ponownie została posłanką ziemi częstochowskiej. Ale to nie jej osoba, a skuteczna kampania Donalda Tuska dała Leszczynie ponad 60 tysięcy głosów w wyborach parlamentarnych. Niestety Sejm stał się dla niej trampoliną polityczną, dzięki której wskoczyła do rządu premiera Tuska i marzeniem o Parlamencie Europejskim. Liderka częstochowskich struktur Platformy Obywatelskiej niedługo cieszyła się z przebywania na ministerialnych salonach. Pod koniec lipca 2025 roku premier usunął Leszczynę z ministerstwa zdrowia i zakończył tym samym erę „partyjnych i politycznych niefachowców” od naprawy systemu ochrony zdrowia.
I co teraz…?
Rzecz nie w tym, że Donald Tusk usunął Izabelę Leszczynę ze swojego rządu, ale to w jaki sposób odeszła ona i wszyscy ci, których ze sobą do ministerstwa zabrała. Prawo do analizy tej sytuacji mają wyłącznie mieszkańcy regionu częstochowskiego, bo bez ich poparcia Leszczyna co najwyżej uczyłaby dziś w szkole.
Jak donosiła Gazeta Wyborcza piórem Judyty Watoły, Leszczyna wychodziła z założenia, że wszystko ministerstwie bardzo dobrze jej idzie. Ma sukcesy, jest częstym gościem w mediach, zwłaszcza w TVN-ie i ładnie u nich opowiada. Ministra uważała, że powinna być doceniona między innymi za in vitro. Tylko, że akurat przy tym programie wystarczyły drobne modyfikacje i dosypanie pieniędzy z budżetu, bo program działał już za poprzednich rządów PO.
Dziennikarze mediów krajowych wytykali Leszczynie, że obiecywała szybkie wprowadzenie e-rejestracji (co było jednym ze 100 konkretów na 100 pierwszych dni rządu KO). Mówiła, że to proste i kpiła z PiS, że obiecywał, a nie wprowadził. Leszczyna też tego nie zrobiła, zresztą jak wielu innych zmian, na najważniejszych zmianach systemowych kończąc.
Półtora roku rządów Izabeli Leszczyny w resorcie zdrowia zapamiętane będzie nie najlepiej, tak przez wieloletnich pracowników ministerstwa, jak pacjentów i personel medyczny, dyrekcje placówek zdrowotnych i samorządy.
Tym bardziej dziwi fakt, że ministra Leszczyna była wyraźnie zaskoczona decyzją Donalda Tuska o jej usunięciu z resortu zdrowia. W jednym z ostatnich wywiadów stwierdziła: „chcę być nadal ministrem zdrowia, bo mam kilka bardzo ważnych rzeczy do zrobienia, kilka różnych równie ważnych już zrobiłam, ale przede mną jeszcze sporo pracy”. Leszczyna w mediach snuła dalekosiężne plany tak, jakby miała zachować stanowisko. O tym, że w budżecie NFZ jeszcze nigdy tak bardzo nie brakowało pieniędzy, pisała Judyta Watoła z Wyborczej. Nadciągającą katastrofę dostrzega każdy, w tym Donald Tusk, który przy pierwszej nadążającej się okazji pozbył się Leszczyny z ministerstwa.
Tusk: koniec w zdrowiu z amatorszczyzną i partyjniactwem
Ugrzecznioną wypowiedź pożegnalną premiera, adresowaną do Leszczyny i jej ekipy w ministerstwie należy czytać dosłownie: ministra okazała się osobą bez kompetencji i umiejętności menadżerskich, a ktoś taki nie jest w stanie niczego naprawić, zwłaszcza w ochronie zdrowia.
Można by przymknąć oczy na to, że minister Leszczyna najchętniej otacza się głównie pochlebcami, którzy jej mówią, że jest wysoką blondynką, gdyby nie miało to wpływu na prace resortu. Ale miało – znaczący.
Do najgłośniejszego z transferów z Częstochowy przeprowadzonych przez Leszczynę zaliczyć należy Marka Augustyna. Jak ujawniła Wyborcza, już na drugi dzień po przyjściu do resortu (połowa grudnia 2023 roku) Leszczyna oświadczyła dyrektorom departamentów, że Marek Augustyn, mąż jej przyjaciółki z Częstochowy, dostanie stanowisko w NFZ. I cóż za niespodzianka: w lutym Augustyn, wcześniej „nieudany” dyrektor kilku ZOZ-ów, wygrał konkurs na wiceprezesa NFZ. To dziwne, że nikt na te rewelacje nie zareagował, bo wygląda to na kolesiostwo i ustawianie konkursu pod konkretnego kandydata.
Kariera przyjaciółki minister zdrowia też ruszyła z kopyta. Jej mąż awansował do NFZ, a Małgorzata Puchała-Augustyn przejęła po nim posadę w szpitalu na Parkitce w Częstochowie, jest zastępcą dyrektora ds. administracyjnych.
Protegowany Izabeli Leszczyny Marek Augustyn zaraz po tym, gdy straciła ona stanowisko w ministerstwie zdrowia – udał się na zwolnienie chorobowe. Wielu ciekawskich wypatruje, gdzie też Augustyn w przyszłości wypłynie…
Przed mianowaniem Agnieszki Sanojcy z Częstochowy na super odpowiedzialne stanowisko członka Komisji Ekonomicznej, która prowadzi negocjacje z firmami farmaceutycznymi w sprawie wpisania ich produktów na listę leków refundowanych, warto zerknąć do życiorysu oddanej koleżanki Leszczyny. Okazało się, że Sanojca przyjmując nową funkcje, za którą pobierała miesięcznie do 23 tysięcy złotych – nie miała bladego pojęcia o lekach i refundacji. Zasiadanie w Komisji to tylko dodatek. Sanojca wskoczyła na stanowisko dyrektorki biura minister Izabeli Leszczyny.
Agnieszka Sanojca podaje, że ukończyła zarządzanie i marketing na Politechnice Częstochowskiej. Przed awansem ministerialnym nie potrafiła zbyt długo zagrzać miejsca w firmach, które ją zatrudniały w promocji i marketingu. Najdłużej, bo ponad 9 lat Sanojca przepracowała w wydawnictwie Edycja Świętego Pawła w Częstochowie, prowadzonym przez księży i zakonników, które zajmuje się wysyłkową sprzedażą literatury katolickiej. Przez 2 lata była też podinspektorem w urzędzie miasta Częstochowy, ale z powodów osobowościowych – jak twierdzą pamiętający Sanojcę pracownicy magistratu – musiała odejść. Przez kilka miesięcy pełniła też funkcję rzeczniczki prasowej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego na Parkitce w Częstochowie i to był jej jedyny kontakt z branżą zdrowotną.
Teraz Agnieszka Sanojca zapewne powróci do Częstochowy (zobaczymy gdzie dostanie pracę), chociaż była minister Leszczyna miała co do niej inne plany.
Zapewne Donald Tusk o tym nie wie, że w Częstochowie stanowiska się załatwia, wymienia w barterze lub dziedziczy. Jak mawiał kolejny człowiek posłanki Leszczyny Bartłomiej S. „mój teren wpływów sięga od Kłobucka po Siewierz” i na dowód swojej bezgranicznej władzy, nowo nabytemu Audi nadał numer rejestracyjny 001 CV, aby powszechnie wiadomym było, kto jest „kadrowym” w regionie z PO.
O zasobach ludzkich Leszczyny można prawić w nieskończoność i chodzi nie tylko o znane z magistratu nazwiska, jak Łukasz Pabiś wiceprezydent, czy radni Łukasz Banaś dyrektor WORD lub Joanna Rekwirewicz wicedyrektorka Przychodni Matki i Dziecka przy Sobieskiego. Częstochowską Platformą nie gardzą też osoby, co do których aktywności politycznej można mieć spore zastrzeżenia. Nie bardzo wiadomo, jaką rolę odgrywają, skoro nie tylko brak im kompetencji, ale i kompasu politycznego. Dla przykładu, kto słyszał o Norbercie Komarze? A to on, z pewnością za zgodą „kadrowego” Bartłomiej S. został w czerwcu 2024 roku członkiem rady nadzorczej państwowej spółki Zakłady Chemiczne Rudniki pod Częstochową, będąc jednocześnie dyrektorem placówki medycznej „Repty” w Tarnowskich Górach, podległej urzędowi marszałkowskiemu i resortowemu wicemarszałkowi, a w owym czasie był nim Bartłomiej S. Naiwnością byłoby myśleć, że cokolwiek dzieje się przypadkiem – Kamila P. partnerka Bartłomieja S. (również usłyszała zarzuty prokuratorskie), równolegle do awansów zawodowych Komara dostała pracę w „Reptach”, w których Komar szefuje. Norbert Komar jest także członkiem rady społecznej szpitala na Parkitce w Częstochowie.
Nie połączyła ich sympatia a dymisja
Premier Donald Tusk, dymisjonując minister zdrowia Izabelę Leszczynę publicznie powiedział: „resort przejdzie w ręce wyłącznie fachowców od zarządzania systemem ochrony zdrowia i cały resort zostanie odpolityczniony”. Wiceministrowie podlegli Leszczynie – Marek Kos z PSL, Urszula Demkow z Polski 2050 i Wojciech Konieczny z Lewicy – poczuli się dotknięci słowami premiera. Cała trójka to z wykształcenia lekarze i być może są doskonałymi medykami w swoich specjalizacjach, jednak zarządzanie ochroną zdrowia to zupełnie inne umiejętności.
O tym jak doskonałym menadżerem stosunkowo małego szpitala miejskiego w Częstochowie był Konieczny (kiedyś dyrektor szpitala), wiedzą wszyscy mieszkańcy częstochowskiego.
Dla senatora Koniecznego lepiej byłoby, gdyby milczał i poudawał, że przytyk premiera Tuska o braku w ministerstwie fachowców nie był adresowany do niego. Bo to, że w fatalnej kondycji finansowej pozostawił Miejski Szpital Zespolony w Częstochowie, nie jest dla menadżera Koniecznego najlepszą wizytówką.
Kto tu ma klasę?
Przy rekonstrukcji rządu, w resorcie zdrowia premier Donald Tusk postawił na doświadczenie, skuteczność i bezpartyjność. Nowa minister Jolanta Sobierańska-Grenda, zrezygnowała z prezesury w spółce Szpitale Pomorskie, które przekształciła i skonsolidowała. W przeciwieństwie do Leszczyny, która o służbie zdrowia wiedziała tyle co przeciętny pacjent, Sobierańska-Grenda pracuje w zdrowiu od ponad 20 lat.
Mimo że Leszczyna jest sporo starsza od Sobierańskiej-Grendy to nowa minister bije na głowę w wiedzy o branży zdrowotnej – „starą”. Leszczyna na koniec urzędowania dała pokaz… arogancji władzy. Żegnając się ze współpracownikami, zapowiedziała wszystkim, że na swoich stanowiskach pozostaną Agnieszka Sanojca i Marta Maciążek – bo jak się wyraziła – są tak fachowe i wspaniałe, mają tak bogate doświadczenie, że byłoby nierozsądne, gdyby nowa minister się ich pozbyła.
Trudno sobie wyobrazić, by Sobierańska-Grenda pozwoliła Leszczynie meblować gabinety.
Posłanka Izabela Leszczyna jeśli do Częstochowy wróci, to nie z tarczą, a na niej. Nikt nie zaprzeczy, że eksperyment Tuska z Leszczyną nie powiódł się, a to nie jest dobra wiadomość dla obecnych i przyszłych pacjentów polskiej służby zdrowia.
Renata R. Kluczna


1 Komentarz
Kto by nie był ministrem nie posprząta tego bałaganu i nie uzdrowi, nomen omen, tego chorego systemu zdrowia. Ten “pacjent” jest w stanie agonalnym.
Winne są wszystkie rządy od 1989 roku. Lata zaniedbań się mszczą.