Trudno powiedzieć, w jakim celu miejski klub radnych Prawa i Sprawiedliwości zorganizował poniedziałkową konferencję prasową. Wyjątkowo liczne grono przedstawicieli środków przekazu zapewne spodziewało się sensacyjnych doniesień o nagłym przebudzeniu się częstochowskiej opozycji, na kanwie kolejnych zatrzymań przez CBA członków koalicji rządzącej miastem (lewica-PO). Mowa o Łukaszu B. Ludzie mediów liczyli, że lokalny PiS nareszcie dopuści się rewolucji, puczu lub… czegokolwiek. Tymczasem, szef klubu radnych PiS Artur Warzocha, mówił o chęci podjęcia dialogu z koalicją rządzącą, o aspiracjach prawicy w przewodniczeniu radzie miasta po Łukaszu B. i o liście posła Szymona Giżyńskiego (PiS) do Państwowej Komisji Wyborczej. Wspomniał także o utracie zaufania mieszkańców do środowisk politycznych, których członkowie działali niezgodnie z prawem. Klub radnych PiS pod przewodnictwem Warzochy mimo złożonego przez siebie apelu do koalicji prezydenta o pilne, wspólne działania, nie zamierza zwołać sesji nadzwyczajnej.
Podczas spotkania z mediami ze strony radnych PiS padło kilka gorzkich słów i pod adresem zatrzymanego kilka dni temu radnego i byłego przewodniczącego rady Łukasza B., i pod adresem koalicji rządzącej miastem. Faktycznie jednak, w czasie konferencji z udziałem wszystkich radnych PiS, dominował stan obojętności, z widocznym brakiem motywacji i energii do konfrontacji ze sprzymierzonymi siłami władzy. Afery, których twarzami są prominentni politycy Platformy Obywatelskiej i Lewicy powinny być dla opozycji idealną okazją do osłabienia przeciwników politycznych.
Doskonałym narzędziem jest zwołanie sesji nadzwyczajnej, która co do zasady dotyczy spraw ważnych i pilnych. Wybór przewodniczącego rady miasta Częstochowy do takich się zalicza, zwłaszcza że sesja zwyczajna planowana jest dopiero na 20 listopada. Nadzwyczajna sesja „zwoływana jest przede wszystkim w celu zmian osobowych w organach rady” i ją właśnie można było w całości poświęcić tematowi Łukasza B. oraz mianowaniu nowego, przewodniczącego rady miasta Częstochowy, którego poprzez głosowanie wybierają radni. Na najbliższej zwyczajnej sesji obowiązki szefa rady przejmie najstarsza z wiceprzewodniczących. Ten zaszczyt nie przypadnie ani Monice Pohoreckiej (PiS) ani Marcie Salwierak (PO), a Małgorzacie Iżyńskiej (Lewica). To ona – przez krótki czas – będzie prowadziła kontrolę nad pracami rady i odpowiadała za jej działanie w ramach prawa.
Na konferencji radni PiS wyrazili pragnienie, by przewodniczącym została osoba z ich grona. To oczywiście mrzonka, na którą szkoda było czasu. Na 25 radnych aż 15 (już bez Łukasza B.) reprezentuje koalicję rządzącą w mieście, więc mają przewagę podczas głosowań, dlatego przewodniczącym zostanie ktoś spośród nich. Aspiracje PiS-u są nieskuteczne.
Dużo ciekawszym wątkiem konferencji prasowej stało się zawiadomienie do Państwowej Komisji Wyborczej złożone przez posła Szymona Giżyńskiego, pełnomocnika Komitetu Miejskiego Prawa i Sprawiedliwości, które odczytał szef klubu radnych Artur Warzocha.
W piśmie czytamy m.in:
„Z publicznie dostępnych informacji oraz komunikatów Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) wynika, iż wobec polityka Łukasza B. sformułowano zarzuty dotyczące nakłaniania do popełnienia przestępstwa fałszerstwa intelektualnego oraz posługiwania się fakturami poświadczającymi nieprawdę, w związku z uzyskaniem korzyści majątkowej i osobistej w postaci materiałów wyborczych i szkoleniowych wykorzystywanych w samorządowej kampanii wyborczej. Zarzuty te wskazują na prawdopodobieństwo naruszenia przepisów o finansowaniu kampanii wyborczej.
W związku z powyższym, wnoszę o:
* przeprowadzenie przez Państwową Komisję Wyborczą kontroli w zakresie prawidłowości rozliczenia kampanii samorządowej z 2024 roku komitetu wyborczego związanego z partią KOALICYJNY KOMITET WYBORCZY KOALICJA OBYWATELSKA.
* W przypadku potwierdzenia naruszeń rozważenie skierowania do Sądu Najwyższego wniosku o zmniejszenie lub pozbawienie partii KOALICYJNY KOMITET WYBORCZY KOALICJA OBYWATELSKA subwencji z budżetu państwa.”
Przez chwilę wątek podjęty przez posła Giżyńskiego wydawał się fascynujący. Zakwestionowanie wydatków na kampanię w Częstochowie mogłoby odebrać subwencję finansową całej partii Donalda Tuska. A nie mówimy tu o drobnych, lecz o kwocie prawie 24 milionów złotych rocznie, które otrzymuje z budżetu państwa krajowa Koalicji Obywatelska. Złudne są jednak nadzieje posła Giżyńskiego. Rzecznik prasowy Krajowego Biura Wyborczego poinformował naszą redakcję, że nie ma możliwości prawnych powrotu do sprawy pieniędzy w kampanii samorządowej z 2024 roku, a to dlatego, że 22 września 2025 roku PKW podjęła uchwały zatwierdzające bez zastrzeżeń sprawozdania finansowe Platformy Obywatelskiej, zarówno z wyborów samorządowych, jak i roczne partii.
Prawdą jest, że uwagi można do PKW zgłaszać, ale przed zatwierdzeniem uchwały. Po tym terminie sprawy są zamykane, ostatecznie. Proceder Łukasza B., któremu prokuratura zarzuca przestępstwo podżegania przy wystawianiu nierzetelnych faktur w trakcie kampanii wyborczej, nie będzie przedmiotem analizy czy kontroli PKW, bo być nie może. Tym bardziej nie będzie mieć wpływu na finansowanie partii Tuska z budżetu państwa.
– Musielibyśmy mieć ku temu podstawę prawną, a dziś nie mamy. Jeśli na przykład byłby wyrok sądu, który nakazałby nam ponowną analizę sprawozdania finansowego KO – co się jeszcze nie zdarzyło – to byłaby taka podstawa prawna. Działamy w oparciu i na podstawie prawa, które już jest ustanowione. My oczywiście widzimy takie rzeczy. PKW wielokrotnie zwracała uwagę, że trzeba te przepisy uściślić, bo Kodeks wyborczy swoją drogą a ustawa o partiach politycznych swoją. Ta ścieżka powinna być nieco inna, bo teraz PKW ma związane ręce – mówi Marcin Chmielnicki, rzecznik Krajowego Biura Wyborczego.
Tak na marginesie, w kwestii zmiany prawa, pole do popisu mają posłowie ziemi częstochowskiej, w tym poseł Szymon Giżyński.
Poseł Giżyński w piśmie do PKW sugeruje, by komisja skierowała wniosek do Sądu Najwyższego o zmniejszenie lub pozbawienie partii Tuska subwencji z budżetu państwa. I znowu pudło. Posłowi gdzieś dzwoni, mimo martwej ciszy. Do Sądu Najwyższego odwołuje się strona – partia, która nie zgadza się z uchwałą PKW, zwłaszcza gdy decyzją komisji została pozbawiona subwencji. Absurdem by było, gdyby PKW zaskarżała swoją własną uchwałę, co zresztą jest prawnie niemożliwe. Zawiadomienie złożone przez posła Giżyńskiego do PKW to – jak słusznie zauważono – nie czynność prawna, a wyłącznie fakt medialny.
***
Konferencje prasowe z założenia zwołuje się w związku z wydarzeniem wartym uwagi, podczas której organizator ma coś ważnego do powiedzenia. Spotkanie z dziennikarzami umożliwia – zwłaszcza politykom – przekazanie mediom i społeczeństwu nowych, istotnych informacji w sposób bezpośredni i oficjalny.
Konferencja prasowa radnych Prawa i Sprawiedliwości to nieudolna próba zainteresowania mediów, „operacją militarną” przeciwko rządzącej w mieście koalicji Lewicy i PO – co jej się za całokształt z pewnością należy. Afery z udziałem najwyższej rangi polityków z Częstochowy to najpoważniejsze wydarzenie ostatnich 30 lat, ale opozycja zamiast eksplozji argumentów rozpętała jedynie burzę w szklance wody.
Renata R. Kluczna

1 Komentarz
A czegóż można się spodziewać po panu Giżyńskim… – prowincjonalna umysłowość, marne kompetencje polityczne i merytoryczne w jakiejkolwiek dziedzinie, i niewątpliwe cwaniactwo jak w mętnej wodzie maksymalizować korzyści osobiste partyjnych bossów i jej rozrośniętej nomenklatury, zasiedziałej w sitwie miejskiej, sitwach powiatowych i wojewódzkich. To tragiczna postać dla Częstochowy – współsprawca upadku miasta i rozkwitu niekompetentnych sitw partyjnych, które Urząd miasta i jego instytucje publiczne oraz spółki komunalne traktują – szczególne przez ostatnie blisko 20 lat – jako łup i własne folwarki, doją je niemiłosiernie uciekając się bezwstydnie do korupcji politycznej, kolesiostwa, nepotyzmu i innych łajdactw.
Dalsze utrzymywania takiego stanu rzeczy – folwarcznej bezkultury – bezwstydu i bezkarności grozi dalszym gniciem miasta.
I o to chodzi, by mafia “działaczy” z kilkudziesięcioletnim stażem i równie zdegenerowanym “narybkiem” trwała “wiecznie”, bo nikt normalny – odpowiedzialny i kompetentny – w takie śmierdzące szambo nie wdepnie.
Wystarczy spojrzeć na dokonania kandydatek na przewodniczącego Rady Miasta – no comments.
Szkoda klawiatury…