Tematem rozmowy jest pytanie: jak w Częstochowie realizowana jest ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Gościem TV 7 dni jest Barbara Pamuła-Wesołek, zastępczyni przewodniczącego Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Częstochowie.
– Pierwsze z pytań: zakres obowiązków komisji.
– Zakres obowiązków komisji wynika z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi i dotyczy przede wszystkim działań, które tam są wymienione. Mówiąc ludzkim językiem, chodzi o zwiększenie dostępności pomocy terapeutycznej. Mówimy tutaj o opiniowaniu postanowień dotyczących wydania zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych; o zobowiązaniu do leczenia odwykowego; o działaniach wspierających NGO-sy i inne organizacje, które w tym obszarze profilaktyki uzależnień i rozwiązywania problemów uzależnień działają, bo nie tylko alkohol, ale również inne uzależnienia wchodzą w ten zakres.
Mówimy także o udziale w kontrolach sklepów i punktów sprzedaży napojów alkoholowych i o podejmowaniu interwencji w przypadku naruszeń tych przepisów. Wszystkie te rzeczy, które wynikają z ustawy o wychowaniu w trzeźwości, a zawarte te zadania są w Miejskim Programie Profilaktyki Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomaniom Miasta Częstochowy, który przyjmowany jest przez radę miasta raz na cztery lata.
– Trochę to trudne do przyswojenia i do zapamiętania, wobec tego prostszym językiem. Wyczytałam w jednym z raportów, że celem Komisji jest m.in. ograniczenie dostępności alkoholu. Co to znaczy?
– Ogólnie celem miasta powinno być ograniczenie dostępności alkoholu. Co to znaczy? Najlepsze ograniczenie dostępności to jest to, co się w tej chwili dzieje, chociażby poprzez wprowadzenie nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu. Nie jest to prohibicja, ponieważ alkohol będzie mógł być dalej sprzedawany w punktach gastronomicznych.
Drugą ważną rzeczą powinno być coś, co jest poza naszym zasięgiem, czyli ograniczenie dostępności materialnej. To znaczy, ten alkohol powinien kosztować dużo więcej niż kosztuje w tej chwili i na pewno powinien być całkowity zakaz reklamy alkoholu. To są też rzeczy, które dzieją się troszeczkę poza naszą rolą.
Natomiast jeśli chodzi o nasze działanie, to ograniczenie dostępności odbywa się poprzez przeprowadzenie chociażby badań „tajemniczy klient”, które regularnie zlecamy do przeprowadzenia oraz szkoleń sprzedawców, żeby oni też mieli tego świadomość. Powszechnie wiadomo, że nie wolno sprzedawać alkoholu osobom nieletnim, nietrzeźwym czy pod zastaw, ale ma to miejsce nadal, ponieważ w tych badaniach, które prowadzimy – „tajemniczym kliencie” wychodzi, że jeszcze jedna trzecia sprzedawców takie próby podejmuje.
– Wspomniała pani o wnioskach kierujących na leczenie. Proszę powiedzieć coś więcej.
– Ustawa o wychowaniu w trzeźwości pozwala na złożenie takiego wniosku przez komisję do sądu i to jest wniosek dotyczący zobowiązania do podjęcia leczenia odwykowego osoby, która musi spełniać dwie przesłanki: społeczne i medyczne. Przesłanki medyczne badamy za pomocą biegłych sądowych, z którymi podpisujemy stosowne umowy i jest to psychiatra i psycholog. Natomiast przesłanki społeczne muszą być na samym początku, żeby w ogóle taką procedurę można było rozpocząć. Z problemem może zgłosić się ktoś, kto jest bezpośrednio zainteresowany, czyli ktoś bliski, kto mieszka z taką osobą, np. matka, syn, żona, mąż, ojciec, córka, ciotka, wujek, a nawet sąsiad, ale są to również instytucje. Może to być policja, kurator sądowy, może to być pracownik socjalny.
– Przychodzi taka osoba do komisji i co dzieje się dalej?
– Przychodzi taka osoba i najpierw patrzymy, czy występują przesłanki społeczne, czyli czy jest przede wszystkim regularne i duże nadużywanie alkoholu, czy już się pojawiają ciągi alkoholowe. Tu trochę wchodzimy w przesłankę medyczną, ale musi taka osoba albo powodować rozkład życia rodzinnego, albo uchylać się od zaspokojenia potrzeb rodziny, albo demoralizować małoletnich. To są te czynniki, o których mówi ustawa. I jeżeli te przesłanki występują, to taki wniosek może zostać przez nas przyjęty. Potem ta osoba, która składa do nas wniosek, już przestaje być stroną. I często to jest trudne dla tych bliskich, bo przychodzą do nas po pewnym czasie i mówią, że „nic się w tej sprawie nie dzieje”. A to nieprawda, bo się działo, tylko ta osoba, która składała do nas wniosek, już o tym nie wie, bo ta procedura dzieje się u nas wewnętrznie.
Ustawa nie określa dokładnie, jak ta procedura powinna przebiegać, więc my ją sobie określiliśmy swoim regulaminem wewnętrznym i po kolei instytucje badają: czy zachodzą przesłanki w medycznym aspekcie i czy mamy jakieś potwierdzenie tego…
– Zakładając hipotetycznie, że już macie potwierdzenie. Czy mówimy o leczeniu dobrowolnym?
– Nie. Na leczenie dobrowolne namawiamy wszystkich, którzy do nas do komisji przychodzą z problemem uzależnienia. Rozmawiają z jednym z zespołów, a właściwie zazwyczaj z jednym z członków z zespołu na temat tego problemu i są motywowane do podjęcia dobrowolnego leczenia.
Jeżeli to leczenie podejmą, to my nie kierujemy sprawy do sądu, tylko ta osoba może się leczyć, ale wtedy przynosi nam zaświadczenie o tym, że jest w terapii i jak terapię ukończy, to sprawa u nas zostaje do momentu ewentualnego kolejnego zgłoszenia. Jeśli natomiast nie chce się dobrowolnie leczyć, to najpierw kierujemy na badanie biegłych sądowych. Jest to psycholog i psychiatra. I ta osoba też tam idzie dobrowolnie, może się zgłosić lub nie. Jeśli się zgłosi i biegli stwierdzają uzależnienie, to również jest ponowna próba namówienia tej osoby, żeby skorzystała z dobrowolnej terapii, bo tylko ona przynosi najlepsze efekty, bo nie ma w Polsce tzw. przymusowego leczenia.
Rodziny, które do mnie przychodzą mówią: „zróbcie coś już natychmiast”. To nie jest procedura interwencyjna. My nie jesteśmy instytucją, która może zadziałać interwencyjnie. To jest procedura, która trwa w czasie, rozciąga się bardzo długo.
– Ile w ciągu roku macie tego typu przypadków?
– W 2025 roku takich wniosków było 297 i dotyczyło 87 kobiet i 212 mężczyzn. Powiem też, że przeprowadzono 410 rozmów motywujących, czyli więcej niż wniosków, dlatego, że te osoby czasami przychodzą do nas kilkukrotnie, albo są jeszcze z ubiegłego roku.
209 przekazaliśmy do biegłych sądowych na badanie, a 211 skierowaliśmy do sądu.
– Kolejny wątek: mamy „korkowe” i „małpkowe”. Co to takiego, co się dzieje z tymi pieniędzmi, kto nimi dysponuje i na co wydaje?
– To są pieniążki, które trafiają do gminy od państwa za sprzedaż napojów alkoholowych. To jest ta pierwsza część, tak zwana korkowa. A małpkowe to są środki, które wpływają też do budżetu miasta i one są z akcyzy od sprzedaży napojów alkoholowych do 300 ml, czyli tak zwanych małpek. I to jest 50%, które dzieli Urząd Skarbowy w Bydgoszczy, część daje do ministerstwa, a 50% wraca do miasta. Są to pieniądze rzędu około 7 milionów złotych z tego pierwszego funduszu i około 1,9 miliona z drugiego funduszu.
Te pieniądze nie trafiają do Komisji. Komisja nie dysponuje żadnymi pieniędzmi. Komisja jest jedynie ciałem opiniującym i inicjującym pewne działania. Te fundusze oczywiście trafiają do budżetu miasta, są rozdzielane w ramach uchwały budżetowej przyjmowanej przez radę miasta. Wydatkowane są w bardzo ścisły sposób, ponieważ są to tak zwane pieniądze „znakowane”.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości wyraźnie mówi, na jakie zadania środki te mogą być przeznaczone, a zawierają się w miejskim programie właśnie, o którym wspomniałam.
– Komisja jednak nie realizuje żadnych zadań, tylko realizują je inne podmioty. Jak są wyłaniane i jakie programy wdrażają?
– Miejska Komisja inicjuje te działania jak najbardziej we współpracy z jednostkami miejskimi.
Mamy wymienionych współrealizatorów miejskiego programu i można się z nimi dokładnie zapoznać. A jeżeli chodzi o wyłanianie realizatorów zadań, to część zadań jest zlecanych organizacjom pozarządowym poprzez ogłaszanie otwartych konkursów. I część z tych niespełna 10 milionów złotych trafia m.in. do tych organizacji na działania, które ustawowo powinny być realizowane i są zawarte w miejskim programie.
– Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych liczy 15 członków. Co to są za osoby i jakie mają kompetencje?
– Najważniejszą kompetencją członków miejskiej komisji jest to, że wszyscy muszą być przeszkoleni w obszarze przeciwdziałania problemom uzależnień i przeciwdziałania przemocy. I wszyscy ci członkowie, oprócz tego, że są przeszkoleni na samym początku, zanim trafią do komisji, to przechodzą też szkolenia cykliczne. Staram się, żeby przynajmniej raz w roku było to szkolenie stacjonarne, kilkugodzinne.
Oprócz tego, ponieważ udało nam się przystąpić do takiego porozumienia „Skuteczny samorząd, efektywna profilaktyka”, to w ramach tego porozumienia otrzymujemy darmowe materiały edukacyjne, wykłady, prelekcje, networking, webinary, które są online dostępne dla członków komisji, ale nie tylko. Przesyłam te informacje również do jednostek miejskich, do MOPS-u, do Policji, do zespołu interdyscyplinarnego, do szkół. Tak więc wiele osób może korzystać z tych materiałów, a członkowie komisji dokształcają się na bieżąco.
– Co jaki czas zbierają się członkowie komisji i czy otrzymują wynagrodzenie?
– Za samo bycie członkiem komisji nie ma wynagrodzenia, dopiero za udział w posiedzeniach plenarnych, które odbywają się zazwyczaj co dwa tygodnie. Za udział w tych posiedzeniach plenarnych, na których m.in. opiniujemy wszystkie postanowienia, które dotyczą wydania zezwoleń na sprzedaż alkoholu i omawiamy bieżące sprawy, które się pojawiają – członek komisji otrzymuje 10% najniższego wynagrodzenia.
Oprócz tego komisja pracuje w zespołach. Mamy cztery zespoły i za udział w posiedzeniu takiego zespołu jest 8% najniższego wynagrodzenia. Oczywiście jest to stawka wynagrodzenia przyjęta w miejskiej programie przez radę miasta.
Wśród tych czterech zespołów, pierwszy zajmuje się rozpatrywaniem wniosków i zobowiązaniami do leczenia. Kolejny zespół wstępnie opiniuje zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Mamy też zespół, który kontroluje sklepy i punkty sprzedaży napojów alkoholowych oraz zespół, który zajmuje się profilaktyką przeciwdziałania przemocy.
– Dziękuję za rozmowę.
Renata R. Kluczna

