
Polska jawi się jako kraj niezwykle zasobny – jeśli nie w realne wsparcie, to przynajmniej w armię instytucji powołanych do „oceniania” chorych. Choć deklarujemy walkę z biurokracją, system zdaje się być zaprojektowany nie po to, by pomagać, lecz by piętrzyć bariery. W efekcie pacjent zostaje uwięziony w labiryncie czterech niezależnych od siebie „państw w państwie”.







