Lud krakowski, nowohucki, bronowicki, krowoderski, etc., etc., obalił z pomocą referendum swego Włodarza, ku ogólnemu zaskoczeniu elit politycznych. Poprzednik obalonego, profesor UJ, rozsiadł się na cztery kadencje, przyzwyczajając krakusów do swej roli Franciszka Józefa. Następca przeleciał szybciej niż dym przez strzechę, niedługo o nim zapomną.
Prezydent Aleksander Miszalski nie zgrzeszył publicznie ani nie złamał prawa. Naraził się ludowi wprowadzając strefę „Czystego transportu” i podwyższając bilety autobusowe. A najbardziej tym, że jako były poseł PO postrzegany był jako „mały Tusk”. O tym, warto przypomnieć, bo w naszym przypadku, pomimo zawieszenia Prezydenta Miasta przez prokuraturę, nie da się go określić „mały Tusk”, więc i do referendum PiS się nie pali. Naszą sytuację można bardziej przyrównać do Wrocławia, prezydent Jacek Sutryk oskarżony jest o kupienie sobie dyplomu MBA płacąc dobrze płatną posadą w spółce komunalnej. PO zdystansowało się od niego, więc i PiS nie chce go obalać. Zapowiedziana przez prezesa Kaczyńskiego fala miejskich referendów ma mieć antyPO-wski cel, zatem ani Sutryka, ani naszego KM, nie dotyczy.
Dla wezbrania fal referendalnych przydatny był zimny maj. Teraz się zrobiło lato, przyjemne ciepełko nakazuje myśleć o relaksie. Gdyby ktoś, mimo aury, nazbierał pospiesznie podpisów w Częstochowie, to tzw. „święto demokracji” nastąpiło by w wakacje, a tym samym odwoływanych uratowałaby niska frekwencja. Zatem interes rewolucjonistów polega na delikatnym podtrzymywaniu gniewu mieszkańców, tak by umiejętnie sprowokować erupcję we wrześniu.
Tu, niestety, nie ma nic śmiesznego. Jest wstyd, że zarzuty korupcyjne dotyczą Prezydenta, Przewodniczącego Rady Miasta, b. wiceprezydenta i wicemarszałka Województwa Śląskiego, różnych innych osób z kręgu „trzymającej władzę” elity. Jest wstyd, że nasz samorząd traktowany był jak prywatny folwark eksploatowany ku korzyściom władzy. Jest poczucie niepewności, destabilizacji, wpływające bezpośrednio na nasze szanse rozwojowe. W dodatku mieliśmy już doświadczenie z referendum, ukazało ono szczyty demagogii i siłę zbałamuconego tłumu. Nie przyniosło jednak żadnych pozytywnych efektów. Kolejne referendum może być tym samym, nie mówmy, że to już jest dno, skoro jest szereg ochotników by w nie stukać od spodu.
Wybory samorządowe odbędą się dopiero w 2029 r. Nie da się przez dwa lata utrzymywać prowizorki, administrować Miastem w imieniu zawieszonego za korupcję Prezydenta. Szkodliwe byłoby także referendum, połączone z podgrzewaniem nastrojów demagogicznymi hasłami. Zwłaszcza, że po rozpaleniu oczekiwań, zmianą może być nominowanie komisarza z kręgu skompromitowanego aparatu lokalnego PO.
W sytuacji, gdy każde wyjście jest złe, optymalnym może być czasowa rezygnacja z prawa do samorządności. Premier na wniosek ministra MSW, może zawiesić na okres dwóch lat organy gminy (Prezydenta Miasta i Radę Miasta) „w razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy” (art.97 ustawy o samorządzie gminy). Musi jedynie przekonująco rzecz uzasadnić i wznieść się ponad interes partyjny wyznaczając na komisarza apartyjnego urzędnika, najlepiej nie związanego z miejscowym środowiskiem politycznym. Spokój i stabilność są także wartością służącą dobru wspólnemu.
Jarosław Kapsa



