MOPS kontroluje tam gdzie nie powinien i pomaga, by nie pomóc – tak w wielkim skrócie można określić działania urzędników na przykładzie szesnastoletniej Moniki.
Monika ma 16 lat. Życie jej nie rozpieszcza: począwszy od patologicznej rodziny, po ośrodki opiekuńcze, a na Rodzinnym Domu Dziecka w Częstochowie skończywszy. Wiele lat temu decyzją sądu ograniczono biologicznej matce prawa rodzicielskie, a w ostatnim czasie całkowicie ich jej pozbawiono. Mimo to żaden z ośrodków, w których mieszkała nieletnia Monika, nie zabraniał jej kontaktów z rodzicami. Rodzinny Dom Dziecka, w którym ostatnio dziewczyna przebywała, również pozwalał na wizyty u matki w mieszkaniu przy ul. Krakowskiej w Częstochowie. Po przykrych incydentach jednak RDD zadecydował o ukróceniu kontaktów, gdyż nastolatka nie znajdowała u rodziców ciepłego domu, lecz żulernię i lokal, w którym wciąż odbywają się libacje. Dla wyjaśnienia: Rodzinny Dom Dziecka jest placówką sprawującą opiekę nad dziećmi pozbawionymi właściwej pieczy ze strony rodzin naturalnych. Ideą RDD jest wychowanie porzuconych dzieci w strukturach rodziny. Nowy jej członek traktowany jest jak wszyscy pozostali. Dziecko ma tam prawa i obowiązki i musi podporządkować się zasadom dotyczącym wszystkich dzieci rodziny zastępczej, także biologicznych.
Szesnastoletnia Monika niestety wchodzi w taki okres swojego życia, gdzie reguły narzucone przez dorosłych nie są przez nastolatkę mile widziane. Dziewczyna wymyśliła sobie, że nie będzie dłużej w Rodzinnym Domu Dziecka w Częstochowie i woli przebywać w towarzystwie nietrzeźwych kompanów rodziny. Matka – z sobie jedynie znanych powodów – zadzwoniła na policję z informacją, iż jej „ukochana” córka doświadcza przemocy fizycznej w Rodzinnym Domu Dziecka. Powiadomiony o sprawie Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej rozpętał burzę nad RDD. Urzędniczki stwierdziły, że skoro matka coś mówi – to jest to prawdą, i nie potwierdziły tej informacji w Rodzinnym Domu Dziecka. Dla wyjaśnienia: MOPS jest w stosunku do RDD instytucją doradczo-pomocową, nie kontrolną. Nadzór prowadzi wojewoda.
Organa ścigania przeprowadziły gruntowne postępowanie, sprawdzające zgłoszenie matki. Zarówno policja, jak i prokuratura w żaden sposób nie potwierdziły faktu, by Monika była w RDD bita. Wręcz przeciwnie, placówka ta jest prowadzona wzorcowo. Niekompetencja urzędników MOPS- u ma jednak swoje konsekwencje. Dziewczyna przeniesiona została do Placówki Wielofunkcyjnej, gdzie – będąc w zgodzie z przepisami, a jednocześnie nie znając kuluarów tej sytuacji – kontakty z matką biologiczną są wręcz ułatwione. Każdy psycholog stwierdzi autorytatywnie, że wizyty w domu rodzinnym Monice nie służą. Zresztą matka swą miłość okazuje w dość niekonwencjonalny sposób: nie skorzystała z legalnej drogi poprzez sąd przywrócenia praw rodzicielskich, a po śmierci ojca dziewczyny (powiesił się kilka miesięcy temu) córka została wymeldowana z mieszkania. Co by więc nie powiedzieć, rodzicielka Moniki matką roku nie zostanie, lat ubiegłych zresztą też nie. Urzędnicy MOPS-u natomiast za pewnik przyjmują opowieści osoby, co do której można mieć wiele wątpliwości.
Rodzinny Dom Dziecka w Częstochowie wraz z opiekunem prawnym Moniki złożył już stosowne dokumenty do częstochowskiego sądu, gdyż to właśnie ten ostatni ma prawo i możliwości decydowania o losach dziecka. Nieudolność urzędników, oprócz ewidentnej krzywdy wyrządzonej nastolatce, nadszarpnęła dobre imię RDD. Nic więc dziwnego, że w 230-tysięcznym mieście nie ma zbyt wielu chętnych do prowadzenia Rodzinnych Domów Dziecka – mamy ich zaledwie 3.
Sprawa Moniki jest w trakcie analizy przez instytucje „wyższe”: dyrekcję MOPS oraz Urząd Miasta, któremu ośrodek pomocy podlega. W tym konkretnym przypadku klamka już zapadła. Należy natomiast zastanowić się nad kompleksowymi zmianami pracy MOPS-u, zwłaszcza jego pracowników. Rodzinny Dom Dziecka powinien uzyskać od urzędników wsparcie i pomoc, a nie jak dotychczas bezpodstawne kontrole i nakazy. Być może teoria o przyroście zatrudnienia w częstochowskim MOPS jest nie tylko słuszna. Najwyższy czas – niezależnie od protestów i vetum związku zawodowego – wyczyścić szeregi, pozostawiając wyłącznie pracowników kompetentnych i oddanych swojej pracy.


