Temat rozmowy: aneksja Częstochowy i referendum w gminie Poczesna
Gościem TV 7 dni jest Robert Kępa, zastępca wójta gminy Poczesna.
– Komitet referendalny zebrał podpisy. Jakie osoby reprezentowały ten komitet?
– W komitecie jest dziewięć osób, mieszkańców gminy Poczesna. W tej grupie znajduje się spora reprezentacja Brzezin, ale też znajdują się dwie osoby, które są byłymi pracownikami Urzędu Gminy. No i też do niedawna znajdowała się osoba odgrywająca w regionie częstochowskim kluczową rolę polityczną, bo była pełnomocnikiem regionalnych struktur Bezpartyjnych Samorządowców, dość mocno dzisiaj angażujących się w projekt wyborów do Senatu w najbliższych wyborach parlamentarnych.
– Właśnie chciałam o to zapytać, czy jest to grupa osób związanych z jakąś opcją polityczną, czy oddolna inicjatywa?
– Myślę, że analizując aktywność Komitetu Referendalnego, to nie członkowie tej grupy są liderami tej inicjatywy referendalnej, tylko funkcjonujący od początku kadencji, politycy – radni gminy Poczesna, też jeden radny powiatowy.
– Czyli ktoś z tylnego siedzenia zarządzał tym komitetem, tak?
– Trudno mi tę tezę potwierdzić, natomiast patrząc, co dzieje się choćby w mediach społecznościowych, to sami członkowie grupy referendalnej najmniej są aktywni w temacie planowanego w naszej gminie referendum.
– Już wiadomo, że do referendum dojdzie. Komisarz wyborczy wyznaczył termin referendum na 27 września. Dlaczego dotyczy odwołania wójta, a nie rady gminy Poczesna także?
– Inicjatywa była zawiązana po to, aby przed terminem zakończyć kadencję wójta Artura Sosny, wójta, który został wybrany w wyborach bezpośrednich przez większość mieszkańców gminy Poczesna. Referendum, które – nie tylko w naszej ocenie – nie ma poparcia w społeczeństwie gminy Poczesna, ale też wiąże się z dużymi trudnościami dla naszej gminy. Jedną taką trudnością, której doświadczyliśmy na własnej skórze, to jest to, że ono zostało zawiązane w kluczowym momencie walki o granice gminy Poczesna. I na pewno ta inicjatywa referendalna osłabiła nas w momencie, kiedy tych granic broniliśmy na poziomie Urzędu Wojewódzkiego i potem na poziomie krajowym. Ale nawet w tych stanowczych, mocnych rozmowach z miastem, gdzie bardzo często nam wypominano, że nie jesteśmy silni, bo za chwilę może wójta nie być. I to nam bardzo utrudniło. A kto wie, czy nie przekreśliło tych szans, bo to rozstrzygnięcie ostateczne, mimo że okrojone, jest cały czas dla naszej gminy szkodliwe. Częstochowa zabiera nam 250 mieszkańców i ogromne, bo szacowane na 4,5 mln zł dochody, które spowodują ogromne trudności dla naszej gminy.
– By referendum było wiążące, musi wziąć w nim udział blisko 3.300 mieszkańców. Dużo to, czy mało…?
– To jest dużo mieszkańców, ponieważ druga tura, a od niej liczy się ten wskaźnik ilości mieszkańców, cieszyła się bardzo dużą popularnością. Bardzo dużo ludzi poszło w drugiej turze na te wybory właśnie po to, żeby wybrać Artura Sosnę na wójta, bo on w drugiej turze swoją kontrkandydatkę pokonał bardzo mocno i radykalnie. Faktem jest, że w pierwszej turze nie był faworytem i nikt tak naprawdę nie brał pod uwagę jego kandydatury. W drugiej turze natomiast większość mieszkańców właśnie jemu uwierzyła, jego pomysłowi na gminę i zaufała, że będzie uczciwym i słuchającym mieszkańców wójtem.
– Premier Tusk podpisał rozporządzenie o zmianie granic gminy Poczesna. Różne instytucje uczestniczyły w tym procesie i wyrażały opinie. Jakie instytucje i z jakie opinie?
– Sam proces przygotowania rozporządzenia premiera składał się z dwóch etapów. Pierwszy etap po zaopiniowaniu wniosku miasta o zmianę granic administracyjnych, to była neutralna opinia wojewody śląskiego, który wskazał w niej stanowisko mieszkańców gminy Poczesna wyrażone w referendum. Mieszkańców, którzy przy ponad 50% frekwencji jednomyślnie wskazali, że nie zgadzają się na zmianę granic administracyjnych gminy Poczesna. Wojewoda wydał decyzję neutralną, która zaciążyła na tym, że pierwsza wersja rozporządzenia była dla nas korzystna, czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odrzuciło wniosek miasta Częstochowy. Natomiast ten proces był dwuetapowy, czyli ostateczny kształt rozporządzenia musiał być zaopiniowany przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego, już złożoną w połowie z części rządowej, ale też w połowie z przedstawicieli większości dużych miast w Polsce. I niestety na tej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu przeforsowano wariant tzw. okrojonej aneksji, który dla nas cały czas jest niekorzystny.
– O jakich organizacjach mówimy?
– Związek Miast Polskich, ale nie tylko. Ta komisja ma dwóch współprzewodniczących. Jednym współprzewodniczącym, który reprezentuje stronę rządową, jest pan minister Marcin Kierwiński, a drugim współprzewodniczącym jest prezydent Wodzisławia Śląskiego, Mieczysław Kieca.
– I jaka była opinia Związku Miast Polskich w sprawie aneksji Poczesnej?
– Związek Miast Polskich nie opiniował tego tematu, opiniowała Komisja Wspólna.
– …ale zabierał głos…
– Głos zabrał współprzewodniczący tej komisji, czyli prezydent Wodzisławia Śląskiego, który poprosił stronę rządową o to, aby zaopiniowała wariant okrojony aneksji, używając argumentu, że w jego ocenie strony wypracowały kompromis, co do tego okrojonego wariantu aneksji. I warunek tego kompromisu zaciążył na zmianie opinii. W momencie, kiedy dowiedzieliśmy się o tym z przekazów medialnych, bo Związek Miast Polskich opublikował komunikat o tym porozumieniu, zaczęliśmy tę informację dementować. Bo my odrzuciliśmy propozycję miasta o okrojonej aneksji stanowczo, informowaliśmy o tym zarówno prezydenta Miasta Częstochowy, jak i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. A mimo to, dla tej Komisji Wspólnej użyto tego argumentu i ten argument zaciążył na tym ostatecznym kształcie tego rozporządzenia. I to kłamstwo zatrzymało drogę do skutecznej obrony.
Ale to nie jest jedno kłamstwo, bo w rozporządzeniu jest też napisane, że wariant okrojonej aneksji został pozytywnie zaopiniowany przez wojewodę śląskiego, co również jest nieprawdą.
Próbowaliśmy to dementować, bo znaliśmy treść opinii wojewody, gdzie nie ma ani jednego słowa, które mówi o tym, że on pozytywnie cokolwiek rekomenduje. Kilka dni temu wojewoda potwierdził nam już oficjalnie pisemnie, że nie wydał pozytywnej opinii. Poinformowaliśmy o tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji i czekamy na wyjaśnienie tej sytuacji, ponieważ nie można tworzyć w Polsce prawa w oparciu o kłamstwa. Podobnie zresztą jak z informacją na Komisji Wspólnej, że było jakieś porozumienie, skoro go nie było.
Tak samo nie można tworzyć rozporządzenia, gdzie używa się określenia, że wojewoda opiniuje to rozwiązanie pozytywnie, kiedy wojewoda dementuje to bardzo stanowczo.
– Ostatnio w mediach czytamy „hucpa polityczna”, „bezprawie”, „bojkot sesji”, mnóstwo negatywnych opinii. Co w gminie Poczesna się dzieje? Zacznijmy od monitoringu.
– Rzeczywiście w tej kampanii referendalnej, która toczy się od już kilku miesięcy na terenie naszej gminy, używa się różnych argumentów. W tym użyto kilka tygodni temu zdjęć z gminnego monitoringu, które miałyby udowadniać, że pracownice Urzędu Gminy zrywały plakaty Komitetu Referendalnego, co oczywiście było nieprawdą. Jak wszedł w posiadanie zapisów z gminnego monitoringu Komitet Referendalny, to ustala prokuratura, bo toczy się postępowanie w tym zakresie i mam nadzieję, że prokurator ustali sprawcę, bo to jest poważne przestępstwo.
Monitoring zawsze jest urządzeniem do przetwarzania danych osobowych, który w polskim prawie jest bardzo mocno chroniony, a konsekwencje z kodeksu karnego są bardzo surowe. Jeśli ktoś nie dla celów wyjaśniania jakiejś sytuacji, tylko choćby dla celów politycznych użyje tych nagrań.
– Gęsta atmosfera panuje w gminie Poczesna… W dobie kryzysu walczycie nie razem, a przeciwko sobie.
– Pani redaktor, ta atmosfera trwa, tak jak na początku powiedziałem, od drugiej tury wyborów na wójta gminy Poczesna. Nie wszyscy zaakceptowali fakt, że osoba, która jest mechanikiem samochodowym – bo to było tym punktem, którym próbowano z wójtem Sosną walczyć – została wójtem. Politycy nie rozumieją tego, że wójt to jest osoba, która ma spełniać nadzieje i plany mieszkańców, ma być ich człowiekiem, a nie człowiekiem elit, czy dyrektorów, czy polityków z dużego miasta. I wójt Artur Sosna jest właśnie takim wójtem – wójtem mieszkańców gminy Poczesna.
– Dziękuję bardzo.
Renata R. Kluczna



