W najnowszym cyklu Tygodnika „” odpowiemy na pytanie: kogo i za jaką cenę (spośród radnych) kupił prezydent Matyjaszczyk?
Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję. Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych. Znana to prawda – w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej… głosu radnego.
Radny Marcin Maranda – Wspólnota Samorządowa
Wiek: 35
Wykształcenie: wyższe.
Stan cywilny: – Żona Agata.
Zawód małżonka: – Inspektor w Wydziale Kultury, Promocji i Sportu Urzędu Miasta Częstochowy – tam się poznaliśmy i zakochaliśmy od pierwszego wejrzenia. Wtedy jeszcze nie byłem radnym.
Radny z okręgu: Stare Miasto, Śródmieście, Trzech Wieszczów.
Miejsce zamieszkania: Trzech Wieszczów.
Skąd zainteresowanie polityką? – Nie traktuję mojej działalności w Radzie Miasta jako polityki. Nie jestem politykiem. Jestem samorządowcem – jednym z mieszkańców, którzy mają więcej uprawnień by zmieniać lokalną rzeczywistość. Nie jestem członkiem partii politycznej.
Zainteresowania: – Różnorodne – jestem człowiekiem uniwersalnym, ciekawym świata.
POZA RADĄ
Gdyby nie był radnym…: – Szukałbym innej, skutecznej formy działania dla mieszkańców.
Źródło utrzymania: – Pensja rzecznika prasowego w częstochowskim MPK + dieta radnego.
Dodatkowe dochody: nie ma.
Organizacje pozarządowe: – Prezes Zarządu Stowarzyszenia Lokalni i członek Zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Regionu i Utworzenia Województwa Częstochowskiego.
Awans zawodowy podczas kadencji: – Nie było.
Języki obce: – Angielski.
Doświadczenie: – Zapraszam do serwisu YOU TUBE. Polecam krótki film autobiograficzny pt. „Marcin Maranda – poznajmy się”.
W RADZIE
Kadencja: druga (2006 – 2010, 2010 – 2014)
Członek komisji: przewodniczący Komisji Kultury, Sportu i Turystyki Rady Miasta Częstochowy, członek Komisji Edukacji Rady Miasta Częstochowy.
Działania dla swojej dzielnicy: – Zapraszam do serwisu YOU TUBE, gdzie jest film „Marcin Maranda – sprawdź, co Twój radny zrobił dla dzielnicy”. To oczywiście nie wszystko. Zainteresowani częstochowianie doskonale znają moją działalność i moją skuteczność.
Spotkania z mieszkańcami: – Zawsze, kiedy chcą tego mieszkańcy.
Priorytet budżetowy radnego: – Bezpieczeństwo – wykupienie przez miasto dodatkowych patroli policji.
Najważniejsze zadanie wyborcze radnego: – Wielofunkcyjne boisko w dzielnicy Stare Miasto.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: – Wady? Wszystkie te, które mogą spowodować, że za 2 lata – na koniec tej kadencji, nie uda się obudzić energii Częstochowy. Zalety? Wszystkie te, które spowodują, że częstochowianie będą mieć dobrą pracę, a kierowcy nie będą jeździć po dziurawych drogach.
Koalicja, zależności, układy…: – Stopień uzależnienia od tego czy innego prezydenta nie ma znaczenia. Znaczenie ma skuteczne działanie na rzecz mieszkańców. Jeżeli to cokolwiek dałoby mieszkańcom, to mógłbym nawet podpisać przysłowiowy pakt z diabłem. Osobiście nie czuję się od nikogo uzależniony – poza mieszkańcami oczywiście.
***
Po wypowiedziach Marcina Marandy mogłoby się wydawać, że to radny prawie idealny. Ale… czas na krótkie podsumowanie. Kilka lat temu Maranda pracował w magistracie w Wydziale Komunikacji Społecznej. Gdy został radnym, musiał wziąć w Urzędzie Miasta bezpłatny urlop, gdyż ustawa zakazuje łączenia stanowisk. Ratunkiem dla bezrobotnego rajcy stało się zatrudnienie go (do dziś) w MPK (spółka miejska). Maranda, po wygaśnięciu mandatu ma prawo wrócić do Urzędu Miasta na wcześniej zajmowane stanowisko. Miejsce to czeka na niego 8 lat albo jeszcze dłużej, jeśli zostanie radnym trzeciej kadencji. By nie wylądować na zawodowym marginesie Maranda sprytnie pozostawił sobie wyjście awaryjne: pracując w MPK ma wakat w magistracie.
Podobnie jak radna Salwierak, Maranda występuje w podwójnej roli – zwierzchnika i podwładnego prezydenta Matyjaszczyka (jest pracownikiem miejskiej spółki i jednocześnie radnym).
Dziś Marcin Maranda nie chwali się swoimi osiągnięciami i nie bryluje na spotkaniach z mieszkańcami – wyciszony i pokorny pilnuje stołków, dwóch. Zawarł polityczny kompromis: jako reprezentant katolickiej prawicy nie wchodzi w drogę antyklerykalnej lewicy.

2 komentarzy
„Lans” częstochowskich radnych w 7. dniach trwa – po absolutnie bezradnej Mme Salwierak (PO) i kompletnie infantylnym, nieskończonym „politologu”, radnym Wabnicu (SLD), mamy podanego na talerzu niejakiego Marandę Marcina ze Wspólnoty Samorządowej. Żeby było jasne, gość ów w swych wypowiedziach – dalej gadka szmatka – odstaje in plus od poprzedników, którzy do tej pory znaleźli się „na tapecie” pani redaktor Renaty R. Klucznej – Wabnic, Salwierak – choć to, IMHO, marna to pociecha bowiem na bezrybiu i rak rybą – in der Not frisst der Teufel Fliege… czyli when he has to, the devil eats flies …
Maranda – jak widać choćby z jego interpelacji – stara się coś robić jako radny, na pewno wiele szumu wokół swej osoby zwłaszcza przed kolejnymi wyborami, ale żeby w tak młodym wieku takie pieczeniarstwo – czyżby kierował się zasadą iż pokorne ciele dwie matki ssie czy raczej Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek… A fe…
Namnożyło się ostatnimi czasy pieczeniarzy na samorządowym folwarku – i wśród naszych dzielnych i walecznych radnych, i wśród armii matyjaszczykowych doradców, i wśród zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek…
Pieczeniarz „to ktoś, kto prowadzi wygodne życie u boku innych ludzi, schlebiając im i korzystając z ich hojności”
„Lans” częstochowskich radnych w 7. dniach trwa – po absolutnie bezradnej Mme Salwierak (PO) i kompletnie infantylnym, nieskończonym „politologu”, radnym Wabnicu (SLD), mamy podanego na talerzu niejakiego Marandę Marcina ze Wspólnoty Samorządowej. Żeby było jasne, gość ów w swych wypowiedziach – dalej gadka szmatka – odstaje in plus od poprzedników, którzy do tej pory znaleźli się „na tapecie” pani redaktor Renaty R. Klucznej – Wabnic, Salwierak – choć to, IMHO, marna to pociecha bowiem na bezrybiu i rak rybą – in der Not frisst der Teufel Fliege… czyli when he has to, the devil eats flies …
Maranda – jak widać choćby z jego interpelacji – stara się coś robić jako radny, na pewno wiele szumu wokół swej osoby zwłaszcza przed kolejnymi wyborami, ale żeby w tak młodym wieku takie pieczeniarstwo – czyżby kierował się zasadą iż pokorne ciele dwie matki ssie czy raczej Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek… A fe…
Namnożyło się ostatnimi czasy pieczeniarzy na samorządowym folwarku – i wśród naszych dzielnych i walecznych radnych, i wśród armii matyjaszczykowych doradców, i wśród zarządów i rad nadzorczych miejskich spółek…
Pieczeniarz „to ktoś, kto prowadzi wygodne życie u boku innych ludzi, schlebiając im i korzystając z ich hojności”
Ehhh.. “bełkot”, jeśli chodzi o odpowiedzi udzielone przez Radnego w wywiadzie.. to samo na jego kanale na ‘youtubie’.. poza tym jakoś nie ufam osobom, które chwalą się przede wszystkim pracę w “budżetówce” oraz spółkach zaleznych od Miasta.. ;/
Ehhh.. “bełkot”, jeśli chodzi o odpowiedzi udzielone przez Radnego w wywiadzie.. to samo na jego kanale na ‘youtubie’.. poza tym jakoś nie ufam osobom, które chwalą się przede wszystkim pracę w “budżetówce” oraz spółkach zaleznych od Miasta.. ;/