Po raz kolejny Częstochowianie mają okazję do oceny poziomu lokalnych polityków. Na grudniowej sesji rady miasta sporo czasu poświęcono hejtowi wobec radnych. Za osoby szczególnie hejtowane uważają się radni Koalicji Obywatelskiej oraz Artur Warzocha (PiS) i Małgorzata Iżyńska (Lewica). Radna Joanna Rekwirewicz (KO) wygłosiła na sesji oświadczenie: „Zło kiełkuje od dawna. Radni KO są szkalowani w przestrzeni medialnej, podawane są nieprawdziwe informacje i ujawniane są informacje dotyczące życia prywatnego, publikowane są prześmiewcze memy”. Radny Artur Warzocha także zabrał głos w sprawie hejtu: „Biorę czynny udział w życiu politycznym naszego miasta, regionu i Polski od ponad 30 lat i od ponad 30 lat jestem ciągłym celem hejtu, pomówień, obelg, kłamstw na mój temat. Wiele moich koleżanek i kolegów, kiedy tylko pokazało swoje aspiracje polityczne, od razu było hejtowanych czy wręcz linczowanych publiczne”. I tu nasuwa się pytanie: czy lokalni politycy odróżniają hejt od krytyki? Można bowiem odnieść wrażenie, że działacze partyjni dążą do ograniczenia wolności słowa, gdyż każdą krytykę wrzucają do hejtowego worka.