W przeciwieństwie do wszystkich miejsc w Polsce, w Częstochowie nikt nie odczuwa zażenowania – ani lokalni politycy, ani władze miasta – z faktu, że w czerwcowe popołudnie na placu Biegańskiego stanął ogromny bilbord z wizerunkiem Adolfa Hitlera z rozczłonkowanymi płodami w tle. Żadne służby publiczne nie zareagowały na propagowanie nazizmu w centralnym punkcie miasta, bo nie miały pojęcia o tym, co na placu się dzieje. Organizator zgromadzenia publicznego, którym była osoba fizyczna nie poinformował magistratu o swoich zamiarach, chociaż wcześniej musiał dokonać zgłoszenia do Miejsko-Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Częstochowie. Dyżurni Centrum wniosek przyjęli, sprawdzili, po czym poinformowali organizatora o spełnieniu wymogów formalnych. W taki oto sposób, w letnie popołudnie częstochowianie przechadzali się w towarzystwie Hitlera.
Częstochowa nie jest jedynym miastem w kraju, w którym stanęły, co najmniej gorszące bilbordy. Najwyraźniej tylko u nas nie ma władz, nie ma lokalnych polityków, nie ma służb porządkowych – są dobrze opłacane stanowiska polityczne i prowadzani na pasku “demokratyczności” mieszkańcy. Tezę cementują przykłady.
3 lata temu o podobnej treści tablice gigantycznych rozmiarów stanęły na drodze wjazdowej do Opola nr 46 w Dąbrowie. Podobnie jak u nas, aktywiści antyaborcyjni zestawili na banerach wizerunek Adolfa Hitlera ze zdjęciem rozczłonkowanego płodu. Wówczas dwaj opolscy posłowie Koalicji Obywatelskiej krzyczeli publicznie o naruszaniu prawa, w tym propagowaniu nazizmu i ustroju totalitarnego oraz szerzeniu zgorszenia i… zawiadomili organy ścigania.
Kolejny przykład. Sprawa Mateusza S., byłego szefa zdelegalizowanego stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” i organizatora imprezy urodzinowej Hitlera (128. rocznicy), która odbyła się w lesie koło Wodzisławia Śląskiego – wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Wówczas prokuratura z urzędu wszczęła postępowanie, po doniesieniach medialnych. W sprawę zaangażowano służby państwa, w tym ABW, która zatrzymała uczestników spotkania. Sześciorgu osobom postawiono zarzuty, doprowadzono do sądu i skazano. Sędzia w uzasadnieniu wskazała drogę postępowania na przyszłość: „Na takie promowanie, afirmowanie i propagowanie nazistowskiego państwa nie może być naszego przyzwolenia i powinno być to eliminowane w zalążku.”
A w Częstochowie? – „Hitler w centrum miasta miał się bardzo dobrze”.
Jedyną osobą, która poprawnie zareagowała na traumatyczny widok rozczłonkowanych i zakrwawionych płodów oraz na niedopuszczalną reklamę zbrodniarza wojennego była Jolanta Urbańska, była radna miasta Częstochowy, aktywistka.
– Często spaceruję po centrum Częstochowy. 8 czerwca, w centralnym punkcie Placu Biegańskiego, tuż przy pomniku Józefa Piłsudskiego, grupa osób trzymała ogromnych rozmiarów bilbordy, na których było zdjęcie zbrodniarza Hitlera w sąsiedztwie rozerwanych płodów ludzkich. Przy bilbordach była grupa osób wraz z księdzem, które namawiały przechodniów do wspólnej modlitwy. Prezentowane treści budziły wyraźne zgorszenie wśród przechodniów. A jak mówi art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń „kto wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.” To samo tyczy się zdjęcia Hitlera. Przecież to jawne propagowanie treści nazistowskich i totalitarnych, które w Polsce jest zabronione prawem, o czym mówi z kolei art. 256 § 1, za co grozi grzywna albo kara ograniczenia wolności. Nadmienię, że wkoło demonstrantów przechadzał się policjant, któremu nie dość, że prezentowane treści nie przeszkadzały, to jeszcze upominał przechodniów, którzy tak jak ja mieli czelność robić zdjęcia tej gorszącej pikiety. Uważam, że to niedopuszczalne, że magistrat zezwala na organizację tego typu zgromadzeń i to w miejscu publicznym. Dlatego niezwłocznie złożyłam doniesienie na policję o możliwości złamania prawa przez organizatorów tego gorszącego spektaklu – mówi Jolanta Urbańska.
Urząd miasta Częstochowy zapytany przez 7 dni o sprawę bilbordów na placu Biegańskiego i brak reakcji służb miejskich – nie miał zbyt wiele do powiedzenia.
„Żadna organizacja nie wystąpiła o pozwolenie do magistratu o zajęcie Placu Biegańskiego w dniu 8 czerwca br. W dniu tym odbyło się zgromadzenie publiczne, które zostało prawidłowo zgłoszone. Organizacja zgromadzeń (w tym w trybie uproszczonym) nie wiąże się z żadnymi odpłatnościami, nie jest wydawana żadna decyzja lub pozwolenie. W zawiadomieniu organizator zgromadzenia w trybie uproszczonym nie opisuje (bo nie jest do tego zobligowany przepisami ustawy), jakie treści będzie prezentował. W związku z powyższym Urząd Miasta Częstochowy i służby (Straż Miejska i Policja) nie miały wiedzy w tym zakresie. Urząd Miasta Częstochowy nie posiada danych o interwencji służb, w tym o interwencjach podejmowanych w dn. 08.06.2024 r. O tym, czy dany czyn wypełnia znamiona czynu karalnego tj. przestępstwa opisanego w kodeksie karnym lub wykroczenia, władny jest orzec jedynie sąd. W celu zainicjowania postępowania karnego osoba dysponująca materiałem dowodowym powinna złożyć do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ponadto, każdy obywatel, który uważa, iż w danym momencie łamane jest prawo powinien powiadomić odpowiednie służby (w szczególności Policję). Urząd Miasta nie ma możliwości prawnych nakazania kontroli i zabezpieczania każdego zgromadzenia. Służby realizują to w oparciu o swoje wewnętrzne przepisy, procedury i ustalenia.”
Magistrat nie odniósł się do naszego pytania o brak interwencji służb miejskich z uwagi na publiczne propagowanie ustroju totalitarnego oraz nawoływanie do nienawiści – w biały dzień w centrum Częstochowy.
Promocja wizerunku jednego z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości, do której doszło w Częstochowie nie wydaje się być sprawą wagi ciężkiej. To tylko pozór, świadczy bowiem o bezprawiu w obliczu bezwładzy.
Czy ktokolwiek Częstochową rządzi? Czyżby nie było nikogo, kto mógłby zapanować nad wszechobecnym w mieście chaosem?
Odpowiedź nie jest zanadto skomplikowana – mamy zmęczonego rządzeniem prezydenta i mrowie przybocznych, dla których własny, a nie interes miasta jest ważny.
Renata R. Kluczna


2 komentarzy
Widać władza ma w odbycie hitlera i temu podobne dyrdymały… widać zajęta pilnowaniem swojego gumna i intreresów…
Haniebna porażka i triumf faszystowskich debili…
Porażka czy triumf, zdecyduj się. I kogo nazywasz faszystami? Ludzi broniących ludzkiego życia mieście, w którym władza popiera skrobaczy i dla kontrastu promuje in vitro. Zdefiniuj pojęcie faszysty w wolnej Polsce, w XXI w. Powtarzanie określeń, których znaczenia nie rozumiesz mówi wszystko o twojej niesamodzielności intelektualnej.