Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

W pierwszą rocznicę ataku Rosji na Ukrainę

Dlaczego Rosja rozpętała wojnę?
Pruski teoretyk wojenny Carl von Clausewitz (1780-1831) w jednej ze swoich pracy napisał: „Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami”. Po 200 latach słowa te są przerażająco aktualne. Wybitni naukowcy i historycy od wielu miesięcy głowią się nad ustaleniem: co było przyczyną wybuchu wojny na Ukrainie, kto jest winien i jakie już konsekwencje poniósł świat? Nic z tego – chociaż wydawać by się mogło, że odpowiedzi są proste to wcale takimi nie są. Aż trudno sobie wyobrazić, jak przedstawiana będzie napaść zbrojna Rosji na Ukrainę na lekcjach historii za 100 czy 500 lat, skoro współcześni nie są zgodni. Zdaniem Ukraińców za datę rozpoczęcia ataku na ich kraj należy przyjąć 1 marca 2014 roku (aneksja Krymu przez Rosję), a nie 24 lutego 2022 (inwazja Rosji na Ukrainę). Zdaniem eurosceptyków to polityka Unii Europejskiej, a zwłaszcza Węgier, Niemiec i Francji doprowadziła do rozlewu krwi na Ukrainie. Nie brakuje też takich, którzy winy doszukują się w relacjach USA z Rosją oraz NATO z Rosją. Ogólnoświatowa debata o wojnie dopiero przed nami. Na początku 2023 roku jednak wiemy na pewno – właśnie mija rok od napaści Rosji na Ukrainę i 9 lat od zajęcia Krymu, a jedynym winowajcą zbrodni na państwie i narodzie ukraińskim jest Rosja.

Kiedy naprawdę powstała Ukraina?

Nawet na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Spór o starożytność pozostawmy historykom, w tym dyskusje o protoukraińskości, miejscu Atlantydy sprzed 180 tysięcy lat p.n.e., początkach Rusi Kijowskiej, Hetmanacie – Siczy Zaporoskiej, Ugodzie Perejasławskiej, powstaniu w 1918 roku Ukraińskiej Republiki Ludowej czy traktacie w Rydze w 1921 roku. Ewentualności – kiedy tak naprawdę powstała Ukraina – jak widać, jest sporo. 
Z całą pewnością ważny – w odniesieniu do obecnych wydarzeń – jest rok 1954, w którym na polecenie Nikity Chruszczowa Ukraina otrzymała Krym, jako prezent na 300-lecie „zjednoczenia Ukrainy z Rosją” (choć zdania co do powodów są podzielone). Zresztą, jak można zaczerpnąć z przekazów historycznych, dla carów, „białych”, a nawet bolszewików, Krym wydawał się raczej kłopotliwym nabytkiem. Także Stalin miał problem z tym – jak na jego gust – niezbyt rosyjskim regionem. Dziś ten kawałek ziemi spływa krwią.

Dla wielu rok 1991 jest datą powstania współczesnego państwa ukraińskiego. To wówczas Rada Najwyższa miejscowej republiki radzieckiej ogłosiła Akt Niezależności Ukrainy. W grudniowym referendum wybór niepodległości od Rosji poparły wszystkie regiony, nawet Krym. Na listach uprawnionych do głosowania znalazło się 37.885.600 osób, z których aż 31.891.700 wzięło udział w głosowaniu. Za niepodległością Ukrainy opowiedziało się 90,32% mieszkańców. Wybory prezydenckie wygrał jesienią 1991 Leonid Krawczuk (komunista orientacji niepodległościowej), a jednocześnie pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy. W 1994 w wyborach prezydenckich zwyciężył Leonid Kuczma.
Do tych wszystkich wydarzeń nie doszłoby, gdyby nie moskiewski pucz wiceprezydenta Giennadija Janajewa, który zburzył kruchą równowagę między Moskwą a ośrodkami władzy poszczególnych republik sowieckich. Nieudany przewrót był próbą powstrzymania rozpadu komunizmu.

Ostatecznie o końcu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) zadecydowano na spotkaniu, do którego doszło pod koniec 1991 roku. W rozmowach uczestniczyli przywódcy Ukrainy – Leonid Krawczuk, Rosji – Borys Jelcyn i Białorusi – Stanisław Szuszkiewicz. Na podstawie podpisanego dokumentu, zwanego porozumieniem białowieskim, w miejsce ZSRR powołano Wspólnotę Niepodległych Państw. 

Nawet sojusznicy zawiedli

Po odzyskaniu niepodległości na terenie Ukrainy znajdowała się broń jądrowa. W chwili rozpadu Związku Sowieckiego młode państwo stało się trzecim mocarstwem atomowym świata. Na jej terenie pozostało z epoki sowieckiej w sumie ponad 1.800 strategicznych głowic jądrowych – więcej niż całe arsenały jądrowe Chin, Francji i Wielkiej Brytanii razem wzięte. Ukraina miała też taktyczną broń nuklearną i środki do jej transportu, m.in. ponad 60 bombowców Tu-22M3.
W roku 1994 sporządzono dokument, tak zwane Memorandum Budapesztańskie o mocy traktatu, na którym pojawiły się cztery ważne podpisy: prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, prezydenta USA Billa Clintona, prezydenta Rosji Borysa Jelcyna i premiera Wielkiej Brytanii Johna Majora.
Traktat miał gwarantować Ukrainie suwerenność i integralność terytorialną. Przystępując do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej Ukraina przekazała Rosji całość posiadanego potencjału atomowego, zobowiązała się także bezwzględnie do nieprzyjmowania, nieprodukowania i nienabywania broni jądrowej. W zamian USA, Rosja i Wielka Brytania (później pod tym dokumentem podpisały się także Francja, Kanada i Chiny) obiecały Ukrainie m.in. poszanowanie niepodległości, suwerenności, nienaruszalności granic, powstrzymywanie się od użycia siły lub groźby jej użycia, powstrzymywanie się od przymusu ekonomicznego. Ukraina otrzymała od Rosji, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii gwarancje bezpieczeństwa. Ze swojej strony natomiast Ukraina przekazała Rosji całą broń atomową, którą miała w posiadaniu z czasów sowieckich.

A tak na marginesie, w 2014 roku, tuż po aneksji Krymu, Rosja odmówiła konsultacji w sprawie podpisanego Memorandum Budapesztańskiego, a sygnatariusze traktatu, mimo wezwań Rady Najwyższej Ukrainy, nie podjęli żadnych działań.

Aktualnie broń atomową posiada dziewięć państw: USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Indie, Pakistan, Izrael i Korea Północna.

Na kilka dni przez napaścią Rosji na Ukrainę, w lutym 2022 roku, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwołał się, podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, do Memorandum Budapesztańskiego. Zełenski przypomniał, że rezygnując z trzeciego na świecie arsenału nuklearnego, Ukraina otrzymała gwarancje bezpieczeństwa. „Tamtej broni nie mamy, ale bezpieczeństwa też nie mamy. Nie mamy też części terytorium o powierzchni większej niż Szwajcaria, Niderlandy czy Belgia. A co najważniejsze, nie mamy milionów naszych obywateli”.

„Niesiemy Ukrainie pokój, zabijając „ukraińskich nazistów”

Tak zwana myśl polityczna, którą należy interpretować jako ambicje polityczne, odpowiada za każdy konflikt między mocarstwami na przestrzeni wieków. To właśnie ona nie pozwala snuć wygodnej opowieści o wojnie, jako starciu dobra ze złem. Myśl polityczna, która od dawna kiełkowała w umyśle Władmira Putina padła na podatny grunt. Nie kto inny, jak Putin stwierdził, że Rosjanie i Ukraińcy, to „jeden naród o wspólnej historii”, a upadek Związku Radzieckiego nazwał „największą geopolityczną katastrofą stulecia”.
Tę myśl polityczną Putina i jego watażków, sączono Rosjanom do głów od wielu lat, od rana do wieczora, przez siedem dni w tygodniu, w prasie, radiu i telewizji. Machina propagandowa z każdym przekazem posuwa się dalej: „Ukraina jest państwem upadłym, u władzy są uzurpatorzy „faszyści/nacjonaliści”, którzy dokonywali ludobójstwa na Rosjanach w Donbasie i nie chcą się poddać, nie chcą się zgodzić na rosyjskie postulaty „demilitaryzacji” i „denazyfikacji” kraju. To dlatego Rosja musiała rozpocząć tzw. specjalną operację wojskową”. Natarczywe powtarzanie, że władze ukraińskie to „faszyści” jest nawiązywaniem do zwycięstwa nad Niemcami w wielkiej wojnie ojczyźnianej (II wojna światowa). Podatność gruntu potwierdzają badania – poparcie dla Putina w Rosji skoczyło z 60 do 70% po ataku na Ukrainę. W miarę trwania wojny propaganda kremlowska rozwija się w coraz to szaleńczych kierunkach. Twierdzono na przykład, że w Ukrainie są laboratoria broni biologicznej, oczywiście amerykańskie, oraz że to Amerykanie właśnie na terenie Ukrainy wyhodowały SARS-CoV-2 (COVID-19). 

Teoretycznie, poziom analfabetyzmu w Rosji wynosi aż 99%. Według danych Banku Światowego 54% ludzi w wieku produkcyjnym w Rosji posiada co najmniej wykształcenie na poziomie uniwersyteckim lub inżynierskim, co daje Rosji pod tym względem pozycję światowego lidera. Tyle teorii, bo po drugiej stronie mamy inne dane. Ponad 30% gospodarstw domowych w Rosji nie ma gazu, niewiele mniej nie posiada kanalizacji i wody bieżącej. 60% Rosjan nigdy nie było poza granicami swojej ojczyzny, więc nie posiadają własnego doświadczenia o innym świecie. Co więcej, obecnie zaledwie 10% rosyjskiego społeczeństwa ma dostęp do niepaństwowych mediów, przy czym i tak ponad 90% obywateli informacje na temat wydarzeń w kraju i na świecie czerpie z mediów zależnych od Kremla. Rosjanie wierzą Putinowi i są gotowi przymierać głodem, w przypadku wielkiego kryzysu, jeśli przywódca powie, że tak trzeba.
Liczy się wódz i państwo. Naród ma wpojone, że Rosja to największa wartość, a władza ma zawsze rację i ma prawo do nieograniczonej przemocy, jeśli ona służy państwu. Gdy jednostka przeszkadza władzy, to trzeba ją usunąć, a nawet zniszczyć.

Marzenia… ściętej głowy

Poziom świadomości politycznej, egzystencjalnej, kulturowej Rosjan jest dla nas Polaków i świata zachodniego nie do ogarnięcia, nie do zrozumienia. 
Rosja uważa, że miejsce w Europie jej się należy – i to nie tylko ze względu na położenie geograficzne. Od zawsze brała udział w kształtowaniu Europy – od wojny północnej, kongresu wiedeńskiego, po konferencje Wielkiej Trójki. Rosja jeszcze niedawno, bo do początku lat 90-tych, rozciągała swoje wpływy aż do samego serca Europy w środkowych Niemczech.
Odzyskanie niepodległości przez Ukrainę w 1991 roku, a ostatnio jej starania o przynależność do Unii Europejskiej i NATO, uderzają w rosyjski mit o tysiącletniej państwowości, europejskiej tożsamości i przede wszystkim w mit Wielkiej Rosji, mocarstwa eurazjatyckiego, światowego imperium. W ciągu ostatnich dwóch lat Putin coraz częściej posługuje się terminem „historyczna Rosja”, bo jego zdaniem, ale też zdaniem rosyjskich elit politycznych, a nawet przeciętnych obywateli, bez powrotu Ukrainy (wraz z jej terytorium, zasobami i kapitałem ludzkim) na łono Rosji, ta ostatnia jest niepełna i nie ma szans na powrót „nadpaństwa” na arenie międzynarodowej, a tym bardziej „nadnarodu” i „ruskiego miru”. Idąc dalej tym tokiem rozumowania – zdaniem Rosjan – Ukraina jest częścią Rosji z jedną cerkwią, jednym językiem i kulturą, a istnienie niezależnego państwa ukraińskiego pozostaje geopolitycznym wynaturzeniem i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji. 
Dla Polaków, europejczyków, taki tok rozumowania jest nie do zaakceptowania. Zwłaszcza że stosunek Rosjan do Ukraińców szokuje jeszcze bardziej. Rosjanie mają poczucie wyższości wobec narodu ukraińskiego, uważając, że skoro Ukraińcy nigdy nie wznieśli się na wyżyny, nie stworzyli własnej państwowości, to najwyraźniej na nią nie zasługują. Rosja domaga się od Ukrainy, niczym „ojciec” szacunku (uszanowania), którego wyrazem ma być posłuszeństwo, podporządkowanie i uległość. Jeśli tego nie czyni, konieczne jest przymuszenie krnąbrnego dziecka – Ukrainy do takiej postawy. Srogość, bezwzględność i karność ojcowska uznawane w średniowieczu za klucz do dobrego wychowania, w XXI wieku dotyczą całego państwa – Ukrainy.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content