– czyli o tym, jak Akademia im. Jana Długosza rozdawała publiczne pieniądzeCzęstochowska publiczna uczelnia humanistyczna od lat rozwija się w kierunku, który na horyzoncie ma wypisane wielkimi literami słowo „UNIWERSYTET”. Stąd wciąż nowe kierunki nauczania, coraz bardziej wszechstronna oferta kształcenia studentów – także na studiach trzeciego stopnia. Bardzo dobra wiadomość jest taka, że już od kilku lat nie trzeba jeździć do Katowic ani nawet do Opola, aby po kilku latach przed swoim nazwiskiem napisać dwie intrygujące literki: dr, natomiast do wiadomości mniej dobrych zalicza się możliwość zgodnego z prawem pobierania choćby 10 tysięcy złotych co miesiąc. Bo niby dlaczego nie?W opinii wielu osób zaliczających się do miejscowego establishmentu, Częstochowa – wszakże szczycąca się mianem duchowej stolicy Polski, powinna posiadać uniwersytet. Co jakiś czas mówią o tym pełnym głosem politycy ze wszystkich stron sceny politycznej. Bo jakże to, takie miasto, tylu mieszkańców, takie tradycje, taki potencjał, a gdzie uniwersytet? Jeżeli np. w takim, znacznie mniejszym Opolu, mogli go stworzyć na bazie Wyższej Szkoły Pedagogicznej, to i u nas musi się udać. Dyskusje na ten temat dorównują chyba popularnością rozważaniom na temat przywrócenia województwa częstochowskiego. I podobnie jak one, czasami wydają się oderwane od rzeczywistości. Ale entuzjaści nie zasypiają gruszek w popiele. Powoli, krok po kroczku, w ciszy gabinetów zajmowanych przez pracowników nauki, trwają działania zmierzające do osiągnięcia wymarzonego celu. Są one może mało zauważalne dla przeciętnych mieszkańców miasta u stóp Jasnej Góry, ale ludzie rozsądni potrafią z nich wywieść korzyść dla siebie. Jak nie tak, to owakDawno już zarzucono pomysł, aby w celu stworzenia uniwersytetu połączyć Politechnikę Częstochowską z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Częstochowie. Tego typu dążenia spotkały się ze sprzeciwem kadry Politechniki, która nie widziała potrzeby łączenia się z mniejszą placówką, skoro sama ma niebagatelne dokonania, np. w dziedzinie metalurgii. W tej sytuacji działania zmierzające do powołania „Uniwersytetu Częstochowskiego” skoncentrowano na stopniowym rozwijaniu uczelni co prawda znacznie mniejszej, ale za to humanistycznej. Ta, wywodząc się z utworzonej w 1971 roku skromnej, nie mającej praw do wydawania dyplomu magistra Wyższej Szkoły Nauczycielskiej, po drodze przekształconej w Wyższą Szkołę Pedagogiczną (która pierwszych magistrów wypuściła ze swych murów w 1977 r.), nosi już od 1 października 2004 r. miano Akademii im. Jana Długosza, w skrócie AJD, co dowcipni żacy wymawiają „niby z angielska” jako „Akademia Dżedaj”. I to nie jest ostatnie słowo. System boloński, czyli drzwi szeroko otwarteUdział naszego kraju w tzw. „procesie bolońskim” spowodował zmiany w szkolnictwie wyższym. Obecnie prowadzone są studia trzystopniowe, przy czym studia I stopnia trwają co najmniej 3 lata (6 semestrów) i w Polsce kończą się uzyskaniem tytułu zawodowego licencjata lub inżyniera, studia II stopnia trwają 2 lata (4 semestry) i kończą się uzyskaniem tytułu zawodowego magistra, a trwające 4 lata studia III stopnia kończą się uzyskaniem stopnia naukowego doktora. W systemie bolońskim nie ma już, jak było wcześniej, ograniczeń wiekowych dla osób podejmujących studia w trybie stacjonarnym, dzięki czemu nawet 70-latek może się zapisać na stacjonarne (dzienne) studia I stopnia, by w wieku 73 lat móc się legitymować np. licencjatem z zarządzania i marketingu. A później można studiować dalej, sięgając po magisterium, a w końcu, jeśli zdrowie pozwoli, także po doktorat! Stopień naukowy doktora nadawany jest przez te wydziały szkół wyższych lub placówki naukowe, które mają przyznane takie uprawnienia. Dysertacja doktorska powinna stanowić oryginalne rozwiązanie problemu naukowego. Kluczowa różnica jest taka, że w dawnym systemie, żeby zostać doktorem, trzeba było pracować na uczelni jako asystent lub odbyć kosztowne, niestacjonarne studia doktoranckie. Dziennych studiów doktoranckich nie było. A teraz są – i to nawet na „Akademii Dżedaj” w powiatowym mieście Częstochowie. Key studies, czyli kluczowe badaniaW zaciszy gabinetów samodzielnych pracowników naukowych AJD rodzą się wciąż pomysły na podnoszenie atrakcyjności tej uczelni. Rodzą nowe, nieznane wcześniej kierunki studiów, jak np. „ analityka i kreatywność społeczna”. Naukowcy z „Akademii Dżedaj” prowadzą działania, wśród których nie brakuje tak doniosłych dla naszego regionu jak trening Biofeedback dla piłkarzy klubu RKS Raków Częstochowa w celu zwiększenia ich koncentracji i odporności na stres, badania pszczelarskich interakcji z przyrodą, czy też poszukiwania miejsca, gdzie mógł przed wiekami stać zamek, w którym mógł urodzić się ksiądz Jan Długosz, patron szkoły. Ale przede wszystkim przyszły uniwersytet już kształci potencjalnych doktorów na kierunkach: literaturoznawstwo, historia, chemia i fizyka. AJD uzyskała pierwsze uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora już w 2001 roku (w zakresie historii). Natomiast uruchomienie studiów doktoranckich nastąpiło dopiero w kilku ostatnich latach: na historii od roku akademickiego 2009/2010, na literaturoznawstwie od roku 2012/2013, na fizyce i chemii od roku 2013/2014. Trwają starania o uzyskanie praw do nadawania stopnia doktora na innych kierunkach studiów. Trzeba przy tym dodać, że od kwietnia 2007 roku AJD jest także uprawniona do nadawania stopnia doktora habilitowanego historii. Case study, czyli studium przypadkuNa studiach doktoranckich przysługują stypendia socjalne, naukowe, doktoranckie. Szczególnie stypendium doktoranckie jest warte uwagi, ponieważ zgodnie z przepisami nie może być ono niższe niż 60% minimalnego wynagrodzenia zasadniczego asystenta. Ponieważ od 1 stycznia 2015 roku wynagrodzenie zasadnicze asystenta wynosi 2.450 zł, a więc minimalne stypendium doktoranckie to 1.470 zł miesięcznie. Może więc warto zapisać się na studia doktoranckie? Tym bardziej, że rozliczenie jest roczne, czyli za brak postępów w nauce, a nawet za brak obecności na zajęciach można zostać skreślonym z listy dopiero wraz z końcem roku akademickiego, czyli 30 września. Do tego czasu można miesiąc w miesiąc pobierać stypendium, nawet w ogóle nie pojawiając się na żadnych zajęciach. Przy tym na drugi rok przechodzić się nie opłaca, bo wtedy już trzeba się wykazać wynikami aby „szarpnąć kasę”. Więc, kto już ma dyplom magistra, niech zasuwa na AJD. Dziwne, że zbyt wielu chętnych na razie nie ma. Profesor Akademii im. Jana Długosza, dr hab. Artur Żywiołek – kierownik studiów doktoranckich z zakresu literaturoznawstwa, ze zdumieniem zauważył, że jeden z doktorantów, który ani razu nie pojawił się na zajęciach, uczynił sobie ze studiów doktoranckich stałe źródło dochodu.– Okazało się, że ten pan, który jest absolwentem uczelni rolniczej i ma już doktorat z psychiatrii, corocznie zapisywał się na kilka kierunków studiów doktoranckich na różnych uczelniach, przy czym nie pojawiał się na żadnych zajęciach. To jednak nie przeszkadzało mu w pobieraniu stypendium