Tradycyjnie o tej porze roku, publikujemy cykl lustracyjny radnych miasta Częstochowy. Przeglądamy i analizujemy ich oświadczenia majątkowe za 2025 rok.
W tym numerze radni: Paweł Ruksza i Michał Lewandowski.
Radny Paweł Ruksza (PiS)
Radny Paweł Ruksza politycznie utożsamiany jest jako człowiek Tadeusza Wrony. Po referendalnej porażce w 2009 roku i rozpadzie środowisk politycznych skupionych wokół Ligii Miejskiej, Paweł Ruksza, podobnie jak Konrad Głębocki, rozpoczął poszukiwania alternatywy politycznej. W 2011 roku znalazł i wystartował w wyborach do Sejmu z Komitetu Wyborczego Polska Jest Najważniejsza (powstałą pod koniec 2010 roku centroprawicową partię tworzyli byli politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej: Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Poncyliusz, Adam Bielan, Michał Kamiński, Paweł Kowal, Marek Migalski. Formacja istniała do 2014 roku, po czym przekształciła się w Porozumienie Jarosława Gowina). W wyborach samorządowych 2018 roku Ruksza znalazł się na liście PiS do rady miasta Częstochowy właśnie od Gowina. Ponownie – wiosną 2024 roku – wystartował z listy PiS na radnego, którym został. Nigdy jednak w ramach lokalnych struktur PiS-u nie będzie mógł liczyć na partyjny awans. Nawet nowe wybory władz klubu radnych PiS stały się bardziej pretekstem do odsunięcia radnego Artura Warzochy z funkcji szefa niż mianowanie Pawła Rukszy.
W oświadczeniu majątkowym Ruksza podał kwotę diety radnego niespełna 4 tysiące złotych. Przyznaje, że być może popełnił błąd, ale – jak twierdzi – zastosował się do wskazań wojewody śląskiego i spisał wyłącznie dochody z PIT-u, co znacznie zmniejszyło jego dochody roczne.

Radny Michał Lewandowski (Lewica)
Radny Michał Lewandowski jest radnym po raz drugi, choć za każdym razem wchodzi do rady w „zastępstwie”. Podczas wyborów w 2018 roku Lewandowski zdobył zbyt mało głosów, ale mandat objął po Ewelinie Balt, która przyjęła stanowisko członka zarządu Wodociągów Częstochowskich, więc z rady zrezygnowała. Analogiczna sytuacja miała miejsce w tej kadencji. Po kwietniowych wyborach samorządowych do rady miasta Częstochowy z listy Lewicy dostał się Sebastian Trzeszkowski. Ponieważ przyjął stanowisko wicewójta w gminie Rędziny, a nie można go łączyć z funkcją radnego, oddał mandat na rzecz Michała Lewandowskiego, który zdobył zaledwie 429 głosów.
Zawodowo, Michał Lewandowski pełni funkcję kierownika Wydziału Strefy Parkowania w Miejskim Zarządzie Dróg w Częstochowie. Prywatnie jest synem Rafała Lewandowskiego, byłego prezesa Oczyszczalni Ścieków „Warta” oraz byłego doradcy prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i szwagrem radnej lewicy Ewy Lewandowskiej.

Renata R. Kluczna




3 komentarzy
Cytat z powyższego artykułu, “Podczas wyborów w 2018 roku Lewandowski zdobył zbyt mało głosów, ale mandat objął po Ewelinie Balt, która przyjęła stanowisko członka zarządu Wodociągów Częstochowskich, więc z rady zrezygnowała”.
W pamięci utkwił mi artykuł dostępny na stronie Radia Jura, datowany na 6 sierpnia 2025 i zatytułowany “Wodociągi Częstochowskie nie żałują środków na wypłaty dla zarządu, gdy mieszkańcy coraz bardziej odczuwają rosnące rachunki za wodę”, gdybym nie przeczytał to pewnie bym nie uwierzył.
Pani redaktor a czy będzie może jakiś artykuł, taki w stylu choćby czysto informacyjnym, o zarobkach w radach,zarządach częstochowskich spółek miejskich? Szczególnie teraz, w czasie trwania inicjatywy referendalnej gdy zbierane są podpisy celem jej poparcia, mieszkańcy miasta pewnie z chęcią przeczytaliby np. o wysokościach wynagrodzeń w miejskich spółkach? Pozdrawiam Panią redaktor oraz wszystkich czytelników.
To są dramatyczne przykłady “samorządowych” partyjnych karierowiczów w najgorszym tego słowa znaczeniu.
Nie dość, że skromnie wyposażeni “mentalnie” słysząc ich wystąpienia na posiedzeniach rady to za kasą wejdą nawet do gnojówki byle utrzymać się na wierzchu – o czym świadczą m.in. zmiany partyjnych barw i afiliacji.
A poza tym jest tu przykład podręcznikowy bezwstydnej dziedzicznej kontynuacji paskudnego trepiarstwa – cwaniaków nie na swoim miejscu. Ani wiedzy, umiejętności i doświadczenia w swej profesji czyli kompetencji, ani pożądanych przymiotów osobowości i charakteru.
I chore prawo umożliwiające sytuacje by w dwustutysięcznym mieście mógł zostać członkiem 25 osobowej Rady Miasta koleś dzięki “zdobyciu” 419 głosów…. to jest skala upadku miasta i państwa. Takich kolesi na pęczki – już w drugim i trzecim pokoleniu “wolnej” Polski.
Oczywiście to nie tylko wina tych kolesi, to wina systemu jaki stworzono, który premiuje takie “potworki”…
Miasto na dnie czego dowodzą publikowane dane … i wyniki rankingów, które są zawstydzające prawie w każdej dziedzinie – od finansów miasta poziom nadwyżki finansowej, zadłużenie miasta… po wyniki egzaminów w szkołach.
Kategoria “trepa polskiego” robi karierę w Polsce: to już dzisiaj wiadomo, nadzieje na to, ze w nowej Polsce w nowym XXI wieku odrodzony samorząd terytorialny gmin polskich legły w gruzach.
Wróciła “nomenklatura”
Jedną z głównych przyczyn była i jest ekspansja – we władzach publicznych różnych szczebli i kierownictwach instytucji publicznych – trepa polskiego, który był zawsze, ale czekał przyczajony na okazję i wylazł z tylnych rzędów… oswoiwszy się nieco z nową sytuacją demokracji liberalnej, dostrzegł jej słabości – między innymi szacunek dla wiedzy i kompetencji oraz autorytetów – i dzisiaj ten typ panuje prawie wszędzie we władzach publicznych: mierny, ale wierny trep polski…. znana figura z PRLowskich opowieści i kabaretów.
“Towarzysze i towarzyski, wróg nie śpi, … nie pozwolimy…” – grzmiał z trybuny pan Władek.
Tak pan Władek powrócił … jak się okazuje dziedzictwo niezniszczalne… organiczny trep polski…
Gdzie nie spojrzysz: od najwyższego fotela państwowego, poprzez kancelarie, sejmy, senaty, sądy i trybunały, urzędy państwowe i samorządowe… wszędzie ton nadaje trep polski … ów pan Władek, Edek i miliony podobnych.
Wróciła, a może stale była obecna, nowa emanacja nomenklatury politycznej.
Socjologowie wskazują kilka sygnałów:
– powtarzające się nazwiska w instytucjach miejskich
– rotacja stanowisk w obrębie jednej grupy
– brak przejrzystości konkursów
– silne powiązania między polityką a lokalnym biznesem
– decyzje zapadające poza oficjalnymi strukturami
– marginalizowanie krytyków
– trwałość układu mimo zmian politycznych.
To nie musi, ale najczęściej oznacza patologię — zamknięcie systemu / układu.
Po prostu sitwa rządzi, sitwa ma…
Cytat z artykułu Pani redaktor “oddał mandat na rzecz Michała Lewandowskiego, który zdobył zaledwie 429 głosów”, moim zdaniem skoro choćby w referendum np. w sprawie odwołania prezydenta miasta, w referendum które jest narzędziem demokracji bezpośredniej, w referendum są jakieś minimalne progi np. frekwencyjne, tak samo powinno być np. w wyborach samorządowych, gdzie byłby ustalony jakiś minimalny próg, w odniesieniu np. do liczby uprawnionych wyborców, minimalny próg zdobytych głosow, które dawałyby poczucie uzyskania odpowiedniego mandatu społecznego. Przecież nawet w częstochowskim budżecie obywatelskim jest jakiś próg minimalny tzn. “Zdobycie minimum 300 punktów to pierwszy krok kwalifikacyjny; następnie wygrywają projekty z największą liczbą punktów”.
Cytat z powyższego komentarza autorstwa mario,
“Socjologowie wskazują kilka sygnałów:
– powtarzające się nazwiska w instytucjach miejskich
– trwałość układu mimo zmian politycznych”.
Panowie socjologowie no wiecie co, jak tak można? ale to interesująca kwestia. Zastanawiam się, może ktoś wie?, czy są prowadzone np. przez jakieś organizacje pozarządowe, NGO-sy dbające o jawność w samorządach, jakieś zestawienia, statystyki dotyczące np. “powtarzających się nazwisk w instytucjach miejskich”? Ciekawe jak np. częstochowski Urząd Miasta i inne miejskie spółki wypadłyby w takim zestawieniu, np. w jakimś procentowym porównaniu, “powtarzajacych się nazwisk”, na tle innych samorządów w kraju?
“Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział rozszerzenie zasad odpartyjnienia na wszystkie miejskie spółki. Politycy zasiadający obecnie w ich zarządach i radach nadzorczych muszą do końca lipca zdecydować, czy chcą pozostać w strukturach partyjnych, czy kontynuować pracę w miejskich podmiotach.” źródło, wiadomości.onet.pl.
Ciekawe czy to tylko jakieś szumne zapowiedzi czy może, nareszcie, zdeterminowana próba jakiejś “normalizacji”? a może? normą bardziej jest to, że politycy z miasta X zasiadają w spółkach miejskich w mieście Y, i vice versa? Czyżby zatem na horyzoncie szykowała się jakaś fala partyjnych odejść, rozstań? Moim zdaniem z dwóch powyższych opcji do wyboru, większym “wzięciem” cieszyłyby się chyba jednak te zarządy i rady nadzorcze? Ciekawe jakie zdanie w tym temacie mają czytelnicy oraz Pani redaktor Renata Kluczna?