Damian Warchoł z Rakowa w ostatnich dniach jest na ustach kibiców piłkarskich i to nie tylko z Częstochowy. 20-letni napastnik w meczu z Nadwiślanem Góra strzelał gola za golem, zatrzymując swój strzelecki licznik na pięciu trafieniach. Fani na Limanowskiego przecierali oczy ze zdumienia i żartowali: „Lewy mu się włączył”, porównując Warchoła do Roberta Lewandowskiego.
Warchoł show w Częstochowie
Piłkarze Rakowa Częstochowa z wielkim przytupem zakończyli zmagania w rundzie jesiennej II ligi. Plasujący się w top 3 czerwono-niebiescy podejmowali zajmujący przedostatnie miejsce w tabeli Nadwiślan Góra, ale tak mocnego „tąpnięcia” nikt pod Jasną Górą się nie spodziewał. Raków wygrał 6:0, ustanawiając tym samym rekord sezonu w rozmiarach wygranej. Tak wysokie zwycięstwo w starciu z tym akurat przeciwnikiem miało dla drużyny Krzysztofa Kołaczyka szczególny wymiar – Dla niektórych zawodników mecz z Nadwiślanem będzie swojego rodzaju rewanżem za pojedynek z zeszłego sezonu, kiedy przegraliśmy 0:4. Gdybyśmy w tamtej konfrontacji zdobyli punkty, to dzisiaj Raków grałby w I lidze – mówił przed meczem obrońca Błażej Cyfert.
Motywacja częstochowian w meczu z zespołem z Góry rzeczywiście była ogromna, bo tak trzeba tłumaczyć strzelecki festiwal, który w niedzielę urządzili sobie i kibicom piłkarze Rakowa. Rozmontowywanie obrony rywala rozpoczęli zaraz po pierwszym gwizdku. Katem Nadwiślana był Damian Warchoł, który tylko w pierwszej połowie zdobył cztery bramki, w tym między 32, a 45 minutą skompletował klasycznego hattricka. Szczególnej urody było drugie trafienie Warchoła – po potężnym uderzeniu 20-latka, piłka wpadła w samo okienko bramki Nadwiślana. Do przerwy Raków prowadził 5:0, a pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry dzieła zniszczenia dokończył ten, który je rozpoczął, czyli Damian Warchoł, którego z trybun oklaskiwali rodzice i dziewczyna.
Niczym Lewandowski
Gdy pochodzący z Łodzi 20-latek strzelał kolejne bramki, na trybunach stadionu Rakowa dało się usłyszeć „Lewandowski mu się włączył”. W ten żartobliwy sposób kibice, ale też koledzy z boiska, porównywali pięć goli Warchoła do wyczynu Roberta Lewandowskiego, który we wrześniu również wbił Wolfsburgowi pięć goli i to w 9 minut, dzięki czemu zresztą został wpisany do księgi rekordów Guinnessa. Temat podchwyciły także regionalne i ogólnopolskie portale sportowe. Po meczu Warchoł był rozchwytywany przez dziennikarzy, w rozmowach z którymi podkreślał, że ma swoje marzenia, a poziom, na którym dziś gra „Lewy”, to dla niego wielka motywacja.
Wychowanek Widoku Skierniewice strzelił w jednym spotkaniu pięć goli, czyli dokładnie tyle, ile we wszystkich wcześniejszych meczach sezonu. Wcześniej błysnął w Tychach, gdzie uciszył 11-tysięczną miejscową publiczność, strzelając między 52, a 57 minutą dwie bramki, które dały częstochowianom zwycięstwo 2:1. W klasyfikacji strzelców II ligi, Warchoł zrównał się z innym snajperem Rakowa – Wojciechem Okińczycem. Obaj mają po 10 goli i ustępują tylko Leandro z Radomiaka Radom, który ma na koncie 14 trafień. W tym roku Brazylijczyka jednak już nie dościgną, bo runda jesienna właśnie dobiegła końca.
Duet Kołaczyk-Cechez zostaje
Po zwycięskim meczu z Nadwiślanem Góra, piłkarze Rakowa usłyszeli w szatni, że w rundzie wiosennej dalej prowadził ich będzie prezes klubu Krzysztof Kołaczyk i jego asystent Przemysław Cecherz. Zawodników bardzo to ucieszyło, bo ten trenerski duet tchnął nowego ducha w zespół. Po tym jak przejęli drużynę na początku października po Radosławie Mroczkowskim, pod ich wodzą Raków w 8 kolejkach zdobył 19 punktów (6-1-1), imponując przede wszystkim w ofensywie. 24 strzelone gole w ośmiu spotkaniach robią wrażenie.
Na taki rozwój sytuacji nie może narzekać Warchoł, który przecież został sprowadzony do Rakowa przez Mroczkowskiego jako jego były podopieczny z Widzewa, ale nie dostał prawdziwej szansy od tego szkoleniowca. Mroczkowski od początku tego sezonu bardzo mocno rotował zawodnikami i wydaje się, że to było jedno ze źródeł jego problemów. Tymczasem Kołaczyk trzyma się wybranego składu, w ataku od początku stawia na duet Okińczyc-Warchoł i Ci spłacają kredyt zaufania, strzelając gole jak na zawołanie.
Częstochowianie zimę spędzą na premiowanym awansem trzecim miejscu w tabeli, ze stratą czterech punktów do liderującej Stali Mielec i taką samą przewagą nad czwartym w stawce Zniczem Pruszków. Wiosną piłkarze Rakowa zamierzają co najmniej utrzymać zajmowaną obecnie lokatę, a najlepiej jeszcze ją poprawić. II liga wraca w pierwszy weekend marca przyszłego roku.
Raków jesienią w II lidzie – ciekawostki:
* We wszystkich 19 kolejkach rundy jesiennej, Raków Częstochowa zdobył 43 gole i jest najskuteczniejszym zespołem nie tylko w rozgrywkach II ligi (druga w tym zestawieniu Stal Mielec ma 10 bramek mniej), ale także na całym szczeblu centralnym,
* Wygrana Rakowa z Nadwiślanem Góra różnicą sześciu goli (6:0), była najwyższym zwycięstwem spośród wszystkich 171 meczów, które rozegrano w rundzie jesiennej II ligi,
* Najlepszymi snajperami Rakowa w pierwszej części sezonu byli Wojciech Okińczyc i Damian Warchoł, którzy zdobyli po 10 bramek. W klasyfikacji strzelców ligi wyprzedza ich tylko Leandro z Radomiaka Radom, który ma na koncie 14 trafień. Co ciekawe, Warchoł tylko raz zagrał od pierwszej do ostatniej minuty.
* Najwięcej minut na boisku w drużynie Rakowa spędził skrzydłowy Piotr Malinowski (1586 minut), który jest jednym z dwóch zawodników, którzy zagrali we wszystkich 19 kolejkach. Oprócz niego, komplet występów zanotował też pomocnik Dawid Kamiński,
* Piłkarzem, który najczęściej wchodził na plac gry jako zmiennik, był Dariusz Pawlusiński. 38-latek wystąpił w 13 spotkaniach, w tym w 11 jako rezerwowy. Z kolei najczęściej zmienianym zawodnikiem był Okińczyc. Najlepszy strzelec Rakowa wystąpił w 18 meczach i w 11 z nich schodził z boiska przed końcowym gwizdkiem.