Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Spółdzielcze realia

– To, co wyprawia Spółdzielnia „Segment” to zwykłe kłamstwo, matactwo i manipulacja – mówi z oburzeniem  Maciej Kabziński. Od kilku lat usiłuje on na sądowych salach dochodzić swoich praw do … braku współwłasności.
Powódka – Spółdzielnia Mieszkaniowa „Segment” w CzęstochowiePozwany – Maciej KabzińskiPrzedmiot sporu – pieniądze

Problem rozmaitych sporów z prawem własnościowym w tle nie jest nowy. Można by powiedzieć, że cieszy się całkiem sporą popularnością na wokandach całego kraju. Sądząc po ilości rozpraw sądowych, gdy po przeciwnych stronach barykady stają dwie zwaśnione strony: spółdzielnia mieszkaniowa – mieszkaniec, jeszcze sporo wody upłynie w Stradomce przed ich szczęśliwym zakończeniem. O co w tym wszystkim chodzi? W większości przypadków – zwyczajnie o pieniądze. I o to, czy takowe spółdzielni tak naprawdę się należą. Ale nie wyprzedzajmy faktów.
Nie do końca happy end
Od końca lat 80-tych aż do 1995 roku pan Kabziński był członkiem częstochowskiej Spółdzielni „Segment”. Niemal równo 15 lat temu – podobnie, jak kilkudziesięciu innych mieszkańców osiedla B1 w dzielnicy Północ – stał się właścicielem działki i usytuowanego na niej jednorodzinnego domu, tzw. szeregówki. Wraz z zawarciem aktu notarialnego, spółdzielnia zobowiązała go również do wnoszenia opłat rocznych z tytułu administracji, użytkowania i bieżących remontów, tzw. części wspólnych. Obowiązek utrzymywania 1/90 części dróg osiedlowych, placów, chodników, oświetlenia terenu, wywozu śmieci i tym podobnych, potwierdzone zostało również dodatkową umową, którą zawarł z „Segmentem”. Miła i przyjazna atmosfera wokół całej papierkowej procedury nie zmąciła jednak uwagi pana Kabzińskiego, który po pewnym czasie doszedł do wniosku, że te wspominane części nie są do końca wspólne. Co najwyżej, pieniądze, które trafiać miały co roku na konto spółdzielni. Indywidualna umowa została skutecznie wypowiedziana. Od 1998  r. na mocy decyzji ówczesnego prezydenta miasta Kabziński jest pełnoprawnym właścicielem domu i działki.

Na wokandzie

Jak się można łatwo domyślić to nie koniec tej historii, a właściwie jej początek. Spółdzielnia Mieszkaniowa „Segment” ,niezrażona gestem pana Kabzińskiego, postanowiła w końcu upomnieć się o swoje, wysyłając wezwania do zapłaty z tytułu bezumownego korzystania z części wspólnych. Usilne próby zdyscyplinowania niesfornego mieszkańca spełzły na niczym. – Jakim prawem mam płacić za utrzymanie czegoś, co do mnie nie współ należy, i z czego tak naprawdę nie korzystam. Mało tego. Te tereny nie należą nawet do spółdzielni, bo drogi, oświetlenie i wszystkie media to własność miasta – tłumaczy swój upór Kabziński.
Nie spodobało mu się również to, że jako były już członek spółdzielni finansować miałby wydatki związane z pracą zarządu, wynagrodzenia pracowników, wyposażenie, wyjazdy – słowem – wszystko, co nie dotyczy użytkowania terenu. Argumenty nie przemówiły jednak do zarządu spółdzielni, który postanowił skierować sprawę do sądu, podpierając się ustaleniami zawartymi w akcie notarialnym.
A na wokandzie temat w ciągu tych kilku lat nabrał tempa, niczym dobry film akcji, sprawa goni sprawę, zaskakujące zwroty akcji mieszają się z humorem sytuacyjnym rodem z Monty Pythona. Sęk w tym, że odbijanie piłeczki staje się już nieco przydługawe, a pan Kabziński, jak sam stwierdza, chciałby jednak doprowadzić sprawę do końca, zanim przyjdzie mu udać się na łono Abrahama. A poddawać się nie ma zamiaru.

Winny – Niewinny

Postępowanie ciągnące się od ponad dekady przybrało jedną zasadniczą formę. Spółdzielnia systematycznie kieruje pozwy do sądu, domagając się od Macieja Kabzińskiego zaległych kosztów, jakie poniosła ona na eksploatacje i utrzymanie części wspólnych w danym roku. Rzecz jasna, wraz z odsetkami i kosztami postępowania. W większości przypadków pozwany sprawę przegrywał i, pomimo apelacji, chcąc nie chcąc, pieniążki z jego kieszeni lądowały w kasie spółdzielni. W 2006 szala zwycięstwa zdaje się przechylać na stronę Kabzińskiego. Sąd Rejonowy w Częstochowie w sprawie o spłatę zaległych zobowiązań oddalił powództwo. Jak się później okaże, nie był to jedyny taki przypadek, gdyż rok wcześniej jeden z sąsiadów Kabzińskiego w niemal identycznej sprawie również odniósł nad spółdzielnią zwycięstwo. Swoją decyzję uzasadnił najprościej mówiąc, że pan Kabziński i „Segment” nie mają ze sobą nic wspólnego. Bo po pierwsze – spółdzielnia istnienia takowych współwłasności nie wykazała, po drugie –  wiążący obie strony akt notarialny z 1995 roku nie jest źródłem prawa współwłasności, zwłaszcza po kolejnych przekształceniach w 2000 roku. Niedługo dane jednak było cieszyć się ze zwycięstwa, bo spółdzielnia szykowała już apelację. Jak się okazało, skuteczną na tyle, żeby korzystne rozwiązanie dla pozwanego mieszkańca osiedla B1 obrócić w popiół. Sąd Okręgowy wyrok bowiem uchylił i przekazał do ponownego rozpoznania. Powód – błędy proceduralne. – Spółdzielnia działa na niekorzyść mieszkańców. Sąd na to w pełni zezwala. Czy w praworządnym państwie oraz niezależnym i niezawisłym sądzie można znaleźć sprawiedliwość? – pytał retorycznie Kabziński.

Lex retro non agit

W międzyczasie na horyzoncie pojawił się inny argument, który ułatwić miał zarządowi spółdzielni dociekanie swoich praw w częstochowskich sądach. W kolejnych pozwach pojawia się zapis wyjęty z  ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2000 roku, który mówi, że właściciele lokali, nawet nie będący członkami spółdzielni, również muszą ponosić wydatki związane z utrzymaniem mienia przeznaczonego do wspólnego korzystania. I na tej podstawie Maciej Kabziński po raz kolejny uległ w konfrontacji z wymiarem sprawiedliwości. Nie był to jednak na tyle silny cios, aby zniechęcić go do dalszej walki. Z pomocą przychodzi radczyni prawna Beata Woźniak-Szymanek. W swojej linii obrony wykorzystuje znaną zasadę mówiącą, że prawo nie działa wstecz. – Wejście w życie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w 2001 roku, nie mogło wywołać skutku w postaci pogorszenia sytuacji Macieja Kabzińskiego, który od 5 lat nie był już członkiem spółdzielni, i który do dnia wejścia w życie ustawy nie miał wobec niej żadnych zobowiązań – tłumaczy Woźniak-Szymanek.
Dodaje również, że w toku postępowania spółdzielnia nie udowodniła faktycznie poniesionych wydatków na utrzymanie i eksploatację mienia przeznaczonego do wspólnego korzystania. Do Sądu Najwyższego wpłynęła również skarga o stwierdzenie niezgodności z wyrokiem.
Wszystko wskazuje na to, że rozpoczął się kolejny rozdział w toczącym się już blisko 15 lat postępowaniu o uznanie braku współwłasności. Równolegle z Kabzińskim walczą w tej samej sprawie inni mieszkańcy osiedla B-1. – Gdyby chodziło tylko o pieniądze, już dawno bym sobie odpuścił. Robię to dla sprawy. Zasady, którą przyjąłem za słuszną. Wiem, że inni mieszkańcy są tego samego zdania, a spółdzielni nie jest to na rękę – tłumaczy.

Sprawa doczekała się już wielu rozstrzygnięć – nieraz zupełnie sprzecznych sobie. Jedyną rzeczą, która wydaje się być niezmienną do samego końca jest postawa „pozwanego”. Niektórym ten upór czy konsekwentne dążenie do celu może wydać się śmieszne. Dla innych może stać się cenną wskazówką, nie tylko na przyszłość. Jakim głosem przemówi wówczas Temida?

Udostępnij:

3 komentarz

  • nothe@interia.pl

    Spółdzielnie robią co chcą a prawo im w tym pomaga. Nie od dzisiaj to wiadomo i nie tylko w naszym mieście.

  • nothe@interia.pl

    Spółdzielnie robią co chcą a prawo im w tym pomaga. Nie od dzisiaj to wiadomo i nie tylko w naszym mieście.

  • bergman@interia.pl

    Nie zazdroszczę panu Kabzińskiemu i nie zazdroszczę innym w podobnej sytuacji. To jest sprawa grubymi nićmi szyta

  • bergman@interia.pl

    Nie zazdroszczę panu Kabzińskiemu i nie zazdroszczę innym w podobnej sytuacji. To jest sprawa grubymi nićmi szyta

  • asiakraw20@o2.pl

    Spóldzielnie nadal działają według dawnego systemu. Maja od kogo sciagać i najważniejsze podnieśc sobie pensje.

  • asiakraw20@o2.pl

    Spóldzielnie nadal działają według dawnego systemu. Maja od kogo sciagać i najważniejsze podnieśc sobie pensje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content