Bez wiary w skuteczność, suflować muszę Prezydentowi mojego miasta, by się ogarnął, ubrał odświętnie i złożył wizytę prywatną swojemu koledze, wójtowi Poczesnej. Jak to przy kolędzie, z kwiatkiem dla gospodyni, z butelką dla gospodarza. A jak zostanie przyjęty, to na luzie, przy kuchennym stole, przepijając herbatką, zakąszając śledzikiem, można sobie wiele spraw wyjaśnić.
Oczywiście wcześniej Rada Miasta Naszego powinna unieważnić swój wykwit zbiorowej głupoty czy uchwałę o zamiarze aneksji części terytorium gminy Poczesna. Wiem, rozumiem zasadę Tocqueville’a , że gdy dobrej władzy brakuje pieniędzy, to zdolna jest do wszelkich niegodziwości. Widzę także powszechne zauroczenie psychopatami u władzy typu Putin lub Trump, ale wbrew takowym idolom, przemoc i aneksja cudzego terytorium nie jest dobrym rozwiązaniem jakichkolwiek problemów społecznych. Wola radziecka radnych, żądająca cudzej własności, hańbi jedynie dobre imię naszego miasta.
Zatem Prezydent powinien powiedzieć radnym, że takowej uchwały nie wykona, bo zabór terytorium innej gminy nie leży w jego formalnych kompetencjach, a posiadane siły – Straż Miejska – nie są przygotowane do bycia okupantami. Rada niech wtedy robi ze swym płodem, co chce, w demokracji jest przestrzeń wolności do autokompromitacji. Istotniejsze dla naszej wspólnoty jest podtrzymywanie solidarnej współpracy gmin, tworzących aglomeracje częstochowską.
Faktem społecznym, zmieniającym przestrzeń i warunki życia, jest rozlewanie się miast. Proces ten trwa ponad ćwierć wieku, migracja powoduje, że liczba ludności Częstochowy zmniejsza się, a rośnie populacja Poczesnej, Konopisk, Olsztyna, Wręczycy itp. gmin. Nawet nasi radni, nie mówiąc o kadrze samorządowych jednostek, wybrali trud zasiedlania obszarów podmiejskich. Ponieważ częstochowianie, ludzie pracujący, uczący się, związani z miastem rodzinnie i towarzysko, zasiedlili 10 otaczających miasto gmin, konieczne jest dostosowanie do tego usług publicznych. Przykładem był, wyprzedzający swoje czasy, pomysł (burmistrza Kłobucka Andrzeja Wójcickiego) tworzenia aglomeracyjnego związku gmin ds. gospodarki wodno-ściekowej. Dziś pilną potrzebą jest uzupełnienie tego o związki organizujące komunikację publiczną, gospodarkę odpadami, sieć bibliotek i innych instytucji kultury, sieć placówek szkolnych i wychowawczych. Prezydent Częstochowy może się poskarżyć, że musi łożyć na utrzymanie miejsc w szkołach i przedszkolach, dla dzieci „niewdzięczników”, którzy odpis ze swojego PIT-u oddają Poczesnej lub Olsztynowi. Z drugiej strony przyznać musi, że bez tych dojeżdżających z Poczesnej i Olsztyna o żadnym rozwoju miasta nie może być mowy, a bez dzieci „migrantów” niektóre placówki oświatowe straciłyby rację bytu. Wyobrazić sobie można rewolucję, do jakiej by doszło, gdyby wzorem Krakowa, w egoistycznej trosce o miejsca do parkowania, wprowadzono by częstochowską „strefę czystego powietrza”. Wtedy zamiast inwazji częstochowskiej armii na Poczesną, mielibyśmy szturm „podgrodzian” na magistracki „pałac zimowy”, zakończony użyciem taczek.
Jest zatem moc tematów do omówienia między sąsiadami prezydentami, burmistrzami, wójtami.
Towarzyska wizyta, po kolędzie, prezydenta u wójta, może ten niezbędny dialog odblokować. Emocje powodowane nieszczęsną uchwałą opadły, czas wydyskutować jakiś kompromis.
Jarosław Kapsa




